Niestety po Noculaku to drugie zaskoczenie in minus na rynku transferowym. Zawodniczka prezentuje dość słaby poziom sportowy i.... ciężko na dobra sprawę szukać pozytywów w jej grze. Bazowanie w ofensywie na rzucie, w dodatku bardzo słabym procentowo, plus pamiętne durne straty to tylko wyciąg z bardzo szerokiego wachlarza kiepskich zagrań tej zawodniczki. Spectrum nieudolnych zagrań i zagrywek jest bardzo szerokie i na dobrą sprawę możemy liczyć w przypadku Żurowskiej na w miarę przyzwoite występy jedynie w lidze i to niestety niezawsze. Jej umiejętności wyszły na dwóch Czempionatach Ojropy - na których co by nie mówić Justyna zaprezentowała się gorzej niż żenująco. Ona sama jednakże wydaje się być zadowolona ze swojego poziomu sportowego i co więcej nieźle się finansowo cenić. No nic, nie pozostaje powinszować takiej pewności siebie i resztę okryć zasłoną nieprzeniknionego milczenia
Niestety po odmowie Biby, odejściu Leci i Ewki, kadra Polek w Wiśle prezentuje się wyjątkowo ubogo. Stąd też zapewne ten transfer - "na bezrybiu i rak ryba".
Bardzo mi się nie podoba transferowanie zawodniczek posiadających taki ubogi repertuar zagrań, ale w sumie... nie ma z kogo wybierać....
Lepiej by było miast Żurowskiej zakontraktować Międzik ( powrót do macierzy) bądź Szottówny. Ich jednak Bydgoszcz pewnie chętnie nie puści.
Wielka szkoda, że nasz rynek jest tak przetrzebiony jeżeli chodzi o Polki.
Co do europejek miły by był powrót poczciwej Marty Fernandez.

