Środa, 9 listopada 2005r.
Koszykarki ŁKS Siemens AGD i PZU Polfy wracają na ligowe parkiety. W sobotę łodzianki podejmują AZS Poznań (godz. 17.30), zaś pabianiczanki zagrają w Krakowie z Wisłą Can-Pack.
Olga Pantelejewa (z piłką) leczy kontuzję, ale wszystko wskazuje na to, że zobaczymy ją na parkiecie w sobotnim meczu w Krakowie. Obok ełkaesianka Katarina Hrickova. fot. Michał Tuliński
ŁKS liczy na pierwszą wygraną w tym sezonie. Akurat w zespole Mirosława Trześniewskiego chyba nikt nie żałował kilkunastodniowej przerwy w rozgrywkach.
Pozwoliło to zawodniczkom dojść do pełnej dyspozycji, przecież większość z nich narzekała na przeziębienie (włącznie z samym trenerem).
Treningi wznowiła nawet najbardziej doświadczona rozgrywająca Marzena Głaszcz. Być może to właśnie ona poprowadzi łodzianki do zwycięstwa. Najwyższy czas, by nasz zespół miał wreszcie okazję do radości.
Wydaje się, że przed znacznie trudniejszym zadaniem stoją pabianiczanki. Wisła nie zwykła bowiem w ostatnich latach przegrywać na własnym parkiecie.
Czy przystąpicie do meczu w Krakowie w najsilniejszym składzie?
Tomasz Herkt (trener Polfy): – Przez ostatnie kilka dni trenowaliśmy bez Olgi Pantelejewej. Niemniej jestem optymistą i przypuszczam, że pomoże nam w Krakowie. Poza nią wszystkie dziewczyny są zdrowe i gotowe do ciężkiej pracy.
Czy wygrany sparing z ŁKS okazał się dla was przydatny?
– Wynik nie był najistotniejszy. Od dłuższego czasu podkreślam, że zamierzam sprawić, by mój zespół imponował agresywną obroną. Pod tym względem już jesteśmy zdecydowanie najlepsi w lidze, ale to mnie nadal nie zadawala. Dlatego ćwiczyliśmy dwa warianty ustawienia w defensywie. Zapewne w meczu z Wisłą nie będzie to jeszcze perfekcyjnie funkcjonować, niemniej wierzę, że już czymś zaskoczymy rywalki. Najważniejszy będzie dopiero play-off, ale ja nie lubię przegrywać. Dlatego zapewniam, iż podchodzę do sobotniego meczu bardzo poważnie.
(bart) - Express Ilustrowany





