Kazimierz Marcinkiewicz i Ireneusz Madej przed sześcioma laty razem odrodzili żeńską koszykówkę w Gorzowie. Teraz, gdy ich klub wspina się coraz wyżej, mecze będą oglądać przede wszystkim jako kibice.
Tak poważne zmiany w klubie wzbudziły wśród kibiców dyskusje i niepokój. Czy znajdą się następcy? Czy nowe zadania, nie związane z koszykówką, dla jednych z najważniejszych osób w AZS PWSZ, nie spowodują chaosu organizacyjnego?
Premier Marcinkiewicz, mimo napiętego kalendarza, zdążył dwa razy odwiedzić swoją ukochaną drużynę na meczach ekstraklasy. Wielokrotnie zapewniał, że chce ją oglądać najczęściej jak to tylko możliwe, bo to część jego życia. Był przecież współtwórcą ekipy będącej wizytówką gorzowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej i naszego miasta. Gdy w 2001 r. powstały na niewielkiej uczelni klub, ruszał do walki o I ligę, niewielu wierzyło, że po trzech latach będzie grał na parkietach ekstraklasy. Marzenia Marcinkiewicza stały się jednak faktem, a teraz gorzowianki na równi walczą z najlepszymi ekipami w kraju.
Wśród założycieli AZS PWSZ był również obecny wiceprezes Ireneusz Madej, który teraz jest kandydatem na wicewojewodę lubuskiego. Gdy przeprowadzi się do Urzędu Wojewódzkiego, zapewne nie będzie miał czasu na kierowanie klubem. - Wszystkie kroki, które zależały ode mnie już wykonałem - powiedział wiceprezes AZS, który w połowie stycznia ma otrzymać nominację. - Docierają do mnie sygnały, że wyniki, które osiągnąłem przed komisją są zadowalające. To będzie dla mnie duża próba i zupełnie nowy zakres obowiązków. Jestem odważny i nie boję się żadnych wyzwań.
Wicewojewoda Madej nie będzie już rządził w AZS PWSZ Sowood, ale nie musi rezygnować z działania w zarządzie klubu. - Nie ma sprzeczności stanowisk, bo kluby nie dostają od Urzędu Wojewódzkiego żadnych pieniędzy - zapewnia Madej. - Nadal chcę być członkiem zarządu, ale nie będę mógł działać w tym samym wymiarze, co obecnie. Na pewno nie zostawię naszej drużyny w potrzebie. Wciąż będę się mocno starał, aby działała ona jeszcze lepiej. Włożyliśmy w jej budowę dużo pracy i bez sensu, żebym w tak momencie odpuszczał.
Kto zatem wkrótce będzie zajmował się bieżącymi sprawami w klubie, które do tej pory przede wszystkim załatwiał wiceprezes Madej? - Na pewno będzie to osoba związana z uczelnią, bo klub od dawna tworzy z nią system naczyń połączonych - powiedział przyszły wicewojewoda. - Najtrudniej było wypracować schematy działania. Podstawy budowaliśmy prawie przez 5 lat. Nie chcemy jeszcze mówić głośno o nazwiskach, by nie "palić" kandydatów. Zamierzamy stworzyć dla tej osoby stanowisko dyrektora, całkiem nowe w naszym klubie. Nie ma potrzeby zwoływać walnego zgromadzenia teraz. Odbędzie się ono za trzy lata, w normalnym trybie. Dyrektor nie wejdzie do zarządu, za to wiele decyzji będzie z nim konsultował. Musi uzyskać też pełne poparcie od rektora gorzowskiej uczelni Zenona Głodka [jednocześnie prezesa AZS PWSZ - przyp. red]. W jego wyborze nie będzie przypadku - tłumaczył prezes.
Zarząd AZS PWSZ Sowood został w grudniu powiększony o jedną osobę - wiceprzewodniczącego Rady Miasta, Arkadiusza Marcinkiewicza, brata premiera RP. - Każdy z członków prezydium ma swoje obszary działania - powiedział Madej. - Dlatego zdecydowaliśmy się na dokoptowanie nowego człowieka, który pomoże nam w kontaktach z władzami miasta i nowymi darczyńcami.
W nowym roku zmieniony zarząd czeka wiele wyzwań. W klubie chcą urzeczywistnić sny premiera o grze w europejskich pucharach i nadal wzmacniać drużynę. - Wiele obiecujemy sobie po mającym powstać w naszym mieście akademickim centrum szkolenia w grach zespołowych [na takich samych zasadach jak w szkołach mistrzostwa sportowego - przyp. red.]. Marzymy również o pozyskaniu sponsora strategicznego na występy w europejskich pucharach za trzy sezony - podsumował Madej. - Nasz klub już teraz odbierany jest bardzo dobrze i kilka znanych zawodniczek chce tu grać. Na dłużej zwiążemy się z naszymi czołowymi graczami i zakontraktujemy nowe zawodniczki, aby na stałe wejść do krajowej czołówki. Kibice nie muszą się obawiać. AZS PWSZ wciąż będzie klubem, z którego inni będą mogli czerpać wzór.
Madej ma również dla fanów niespodziankę. - Pewnie kibice mnie jeszcze usłyszą. Jeżeli zarząd klubu będzie chciał, abym pozostał sprawozdawcą na meczach ekstraklasy, to na pewno nie odmówię - powiedział Madej, który spotkania AZS PWSZ komentuje od początku istnienia klubu. Wojewoda - spikerem. Od stycznia tylko w Gorzowie.
------------------------------------------------------------
To z kim ja teraz bede mial wf




