Wisła Can-Pack Kraków - CCC Polkowice

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Awatar użytkownika
Edzia
Junior
Posty: 2018
Rejestracja: 16 stycznia 2005, 13:32
Lokalizacja: cztery domy, dwie ulice to są właśnie PABIANICE :-P

Postautor: Edzia » 21 lutego 2006, 19:11

Wisła Can-Pack Kraków - CCC Polkowice 76:66



W drugiej kwarcie zapachniało sensacją, bo CCC prowadziło 32:16. Dopiero wtedy krakowianki zerwały się do gry i przez ponad pięć minut rzuciły 21 punktów przy trzech polkowiczanek. To już szesnaste zwycięstwo Wisły w tym sezonie.



Pierwszą kwartę CCC wygrało dziesięcioma punktami mimo kontuzji nogi podstawowej rozgrywającej Edyty Koryzny. W 15. min przewaga CCC wynosiła już 16 pkt, a obie Amerykanki w Wiśle zagrały koszmarnie. - Lepiej by było, gdyby moja najlepsza zawodniczka Anna DeForge siedziała na ławce, bo na boisku tylko statystowała, a nie grała - ocenił trener Wisły Elmedin Omanić. Podobnie można ocenić grę Tiffany Johnson. Nie zasłużyły na pochwałę ani Magdalena Radwan, ani Ewelina Guneva. Po raz pierwszy wiślaczki zmuszone były do odrabiania tak wysokiej straty na własnym parkiecie.

- Gdy prowadziłyśmy 16 punktami, zaczęłyśmy grać za szybko, tak jakbyśmy chciały dobić przeciwnika. I to się na nas srodze zemściło, bo popełniłyśmy zbyt wiele błędów - skwitowała koszykarka gości Agnieszka Pazur.

Prawdą jest, że krakowianki wygrały ten mecz fantastyczną twardą obroną. A ciężar zdobywania punktów wzięły na siebie Iva Perovanović, Maryna Kress (w trzeciej kwarcie cztery rzuty za trzy punkty) i Monika Krawiec. Po "trójce" Jeleny Skerović w ostatniej minucie pierwszej połowy Wisła objęła pierwsze prowadzenie 37:35 i nie oddała go już do końca.

- Obudźcie się, bo szkoda waszego zdrowia - grzmiał trener CCC Andrzej Nowakowski. Jego koszykarki posłuchały tylko przez chwilę, bo Agata Nowacka dwoma rzutami zza łuku doprowadziła do stanu 53:52 dla Wisły. W ostatniej kwarcie za pięć przewinień "spadła" Olga Żytomirska, a w 34. min pierwsze punkty zdobyła DeForge (wcześniej nie potrafiła trafić nawet osobistych, popełniła faul w ataku i błąd kroków). Wiślaczki prowadziły 67:58, a zrezygnowany Nowakowski krzyczał: - Jak możemy wygrać, skoro nie mamy żadnej koncepcji w ataku?



Wisła Can-Pack Kraków 76

CCC Polkowice 66

Kwarty: 12:22, 25:13, 24:22, 15:9.

Wisła: Perovanović 20 (12 zb., 4 prz.), Krawiec 14 (1x3), Skerovic 9 (1x3, 9 as., 4 st, 4 prz.), DeForge 4, Johnson 0 oraz Kress 18 (4x3, 13 zb.), Guneva 6, Trafimava 5 (1), Radwan 0.

CCC: Jasnowska 17 (2), Trześniewska 14 (12 zb.), Nowacka 13 (3, 4 st, 4 prz.), Marczewska 6 (5 as.), Koryzna 0 oraz Żytomirska 10 (1), Pazur 5 (1), Jaroszewicz 1, Pietrzak 0.

Sędziowali Marek Maliszewski i Tomasz Kudlicki z Warszawy. Widzów 600.


Powiedzieli po meczu

Andrzej Nowakowski, trener CCC: Na początku wszystko nam się udawało, a Wiśle rzut "nie siedział". Niestety, przytrafiła się przykra kontuzja Edzi Koryźnie, która gra podstawową rolę w tym zespole. To przestraszyło dziewczęta i straciły wiarę, że można wygrać. Ale przede wszystkim przegraliśmy grę na desce [41:40 dla Wisły - przyp. red.]. Nasze wysokie absolutnie nie stanęły na wysokości zadania. I dzięki temu Wisła rzuciła w ataku kilka ładnych punktów.

Elmedin Omanić, trener Wisły: Rozpoczęliśmy mecz tak, jakbyśmy byli na rozgrzewce. Jestem szczęśliwy, że Iva i Maryna zagrały wyśmienicie i oprócz punktów znakomicie spisały się na obu tablicach. I doszło do zamiany ról: Maryna rzucała za trzy, a Jelena walczyła pod koszem [śmiech].


Waldemar Kordyl




(źródło: www.gazeta.pl - Kraków)
"Oto jest miłość.
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości