Okiem moim to bylo tak: przyjechalismy od poczatku meczu ... no moze jakas minuta pierwszej kwarty juz trwala ... od poczatku kierowano nas ze mamy wejsc tylnim wejsciem ... a tu ni z tego ni z owego drezwi nam sie zamykaja przed nosem na klucz ... z suk okolo 100m dalej wysiada okolo 10-15 ze tak powiem antyterrorystow (zdjecia pozniej) i nas obstawiaja ... dostalismy kolejny sygnal ze mamy wejsc glownym wejsciem ... tam slyszymy ze juz nikogo nie wpuszcza bo juz 30 kibicow z polkowic jest na hali ... i mamy kupic bilety ... zaczela sie chwila klotni ... ale po pewnym czasie mobilizacja i zbieramy na bilety ... jak juz zebralismy kolejna nie mila informacja ... panie z kasy
biletow nam sprzedac nie chcialy ... wiec kolejna afera ... cale to zamieszanie spokojnie (czasami troche mniej spokojnie) ogladali zamaskowani panowie przed hala ... w koncu wchodzimy na poczatku drugiej polowy ...

moze bylismy glosniej od klubu kibica z Leszna ale jednak robilo to na mnie wrazenie gdy spiewala cala hala ... (bo w Polkowicach hala potrafi spiewac tylko jedno ... wiadomo co

) ... po meczu paru chlopakow z Leszna cos krzyczy w nasza strone ... ale jakos specjalnych emocji we mnie to nie wzbudzilo ... to juz taka ze tak powiem tradycja ... ale to co sie dzialo po meczu to juz przeszlo wszystko .... spokojnie ... powtarzam
spokojnie opuszczamy hale a tu nagle wyskakuja panowie "zamaskowani" , straznicy miejscy i chyba sie umowili, ze jak ktorys nie przylozy komus pala to nie dostanie premii ... w ruch poszly palki, psy, tarcze, dobrze ze nie strzelali ale nie zdziwilbym sie gdyby do tego doszlo ... w efekcie ze dwie osoby pogryzione przez wilczury, kilkanascie zpalowanych, i jedna wyciagnieta z autobusu (co sie z nia dzialo pozniej powinni wszyscy wiedziec) ... jeszcze takla anegdotka ... gdy juz wsiedlismy do autobusu jeden policjant sie pyta : "czy pogryzl kogos pies" ... na tro ktos sie odzywa zze chyba jedna osobe na to policjant odpowiada "szkoda ze tak malo" - lub cos w tym stylu ...