XII kolejka FGE:AZS PWSZ Gorzów Wlkp.-AZS KK Jelenia Góra
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
-
tomaszek
Mecz stał na niezłym poziomie. Jelenia Góra zaprezentowała się całkiem przyzwoicie. To że wynik meczu był przez tak długi czas nie rostrzygnięty to w głownej mierze zasługa Keti Ristić i Coleman. Gdyby nie rozgrywajka Jeleniej już po 2 kwartach było by po meczu. Ristić rozegrała dziś świetne zawody. Dobrze rozgrywała no i co najważniejsze trafiała trójki. No ale całe szczęście dla nas, że nie miał jej kto wspomagać. W Gorzowskim AZS-ie poraz kolejny widać lekkie zmęczenie. Tracimy łatwe punkty nie zdążając do obrony. Jednak wydaje mi się, że Gorzowianki grały dziś na pół gwizdka. Kiedy Maciejewski się wkur... wziął czas i posłał do boju najmocniejszą piątkę (Kaśkę, Anne, Justynę, Katkę oraz Shale) to moment i odjechaliśmy na kilka punktów. W Gorzowie kolejny raz słabe zawody rozegrała Zalesiak. (Zastanawiam się jak można zmarnować sobie wielki talent - rok za oceanem i niesamowity krok w tył w rozwoju). Natomiast świetny mecz zagrała Agnieszka Kaczmarczyk (Zalesiak powinna wziąć z niej chyba przykład). Aga zdobywała dziś ważne punkty. Nie bała się wejść pod kosz. Co ważne kończyła wiele piłek. Brała na siebie ciężar gry. Naprawdę świetny mecz. Rośnie nam nowy talent. Wydaje mi się że wygraliśmy zasłużenie. Mecz praktycznie od początku był pod kontrolą. Cieszy kolejne zwycięstwo. Martwi natomiast słabasz postawa w obronie. A na koniec warto jeszcze dodać, że panów z gwizdkami w Polsce to mamy słabiutkich. Oj słabiutkich. Zawodniczka świadomie robi krok w tył i cofa się wyraźnie za linie 6,25 a on zalicza punkty za 2. Normalnie kosmos

tomaszek pisze:Mecz stał na niezłym poziomie. Jelenia Góra zaprezentowała się całkiem przyzwoicie.
Dobrze gada, wódki mu dać, najlepiej tej słowackej
tomaszek pisze:Ristić rozegrała dziś świetne zawody. Dobrze rozgrywała no i co najważniejsze trafiała trójki.
No przy Chopina to Keti może z zamkniętymi oczyma trójki rzucać i tak zawsze coś wpadnie
tomaszek pisze:W Gorzowie kolejny raz słabe zawody rozegrała Zalesiak.(Zastanawiam się jak można zmarnować sobie wielki talent - rok za oceanem i niesamowity krok w tył w rozwoju).
A tak liczyłem, że nikt najbardziej drażliwego tematu nie wspomni już do końca sezonu
1. "dobra, dostałam piłkę, więc heja na kosz" , a do tego figury akrobatyczne .... tylko salt i półobrotów brakuje
2. wytrzeszcz w oczach i zdziwienie niesamowite, że piłki po takich rzutach nie wpadają; już taką jedną przerabialiśmy, Scarlett się nazywała i dosyć szybko poleciała za ocean do domu, tak więc skrytym parówkożercom mówię stanowczo: NIE
3. zalecane badanie wzroku i to jak najszybciej, a w szczególności w sytuacji Jej podwojenia; proponuję się przyjrzeć, jeśli ma miejsce Jej podwojenie, to Ona jakiegoś amoku dostaje i jedynym Asi rozwiązaniem jest parcie na kosz; Anka dziś chyba dwa razy za linią 6,25 stała i czekała i na podanie od Niej.....ale się g...o doczekała, raz nawet ręce wyciągnęła jak przedszkolak po lizaka, ale musiała się obejść smakiem
W tej chwili na ławce siedzą dwie dziewczyny, które gorzej niż Asia grać nie potrafią, (o ile na poziomie ekstraklasy gorzej się da), a ciągłe mi powtarzanie przez ludzi, że One za młode, że jeszcze nadejdzie Ich pora zaczyna mnie, lekko to ujmując, irytować.
Jednak, żeby nie było, ża ja tylko na NIE jestem, kilka zalet ma....przede wszystkim jest Nasza, gorzowska (więcej Jej jestem w stanie wybaczyć niż jakiejkolwiek innej), gra w obronie coraz lepsza.....i wiecznie uśmiechnięta
tomaszek pisze:Natomiast świetny mecz zagrała Agnieszka Kaczmarczyk
To jest to, na co czekaliśmy od dawna, Aga jest naszą nadzieją na przyszłość. Mam nadzieję, ze reszta młodzieży będzie równać do Agnieszki.
hellraiser pisze:Teraz będą 3 decydujące mecze.
Albo AZS po nich będzie o krok od nieba albo wróci na ziemię
Śmiem zaryzykować stwierdzenie, że wygrana w Polkowicach i z Wisełką u nas przypieczętuje nam lidera przed play off. Jednak będą to najtrudniejsze mecze dla nas w tym sezonie.
Co do Aśki to teraz czekać powinienem na przeprosiny bo ja przed sezonem mówiłem już że ona nie będzie wzmocnieniem jej psychika .... bez komentarza .... i mógłbym tu jeszcze wiele przykrych rzeczy napisać ale do tematu .....Zbliżamy się wielkimi krokami do rewanż-y łyknąć Polkowice jak rok temu już tak łatwo nie będzie ale jak są silne ? się okaże
oby na plus dla nas ...nie ma co ukrywać najważniejsze spotkanie z Wisłą u siebie i tu jak na złość atutem nie będzie nasza hala .... dlaczego? odsyłam do poprzedniego sezonu i statystyk Marty Fernandez i Skerović
.... i obym się mylił ale losy spotkania będą zależeć od naszego kapitana
-
Endrju
- Senior
- Posty: 3346
- Rejestracja: 16 stycznia 2007, 17:53
- Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
- Kontaktowanie:
Koszykarki AZS nadal niepokonane
- Dziewięć, dziesięć, jedenaście. Mało!!! - skandowali po meczu z Finepharmem gorzowscy kibice. W sobotę nasz zespół wygrał po trudnym boju kolejny raz i umocnił się na czele tabeli.
O tym, że sobotnia batalia nie będzie spacerkiem, wiadomo było na długo przed spotkaniem. Z Gorzowa do Jeleniej Góry przeszły bowiem Katarina Ristić i Małgorzata Babicka i było wiadomo, że będą chciały udanym występem przypomnieć się naszym kibicom. Również ostatnie, udane występy rywalek kazały gorzowiankom mieć się na baczności.
Przez trzy kwarty gospodynie tylko pozornie kontrolowały przebieg spotkania. Pierwszy sygnał ostrzegawczy pojawił się po pięciu minutach, gdy przyjezdne objęły prowadzenie 11:8. Ale miejscowe nie z takich opałów wychodziły obronną ręką.
Wystarczyły trzy szybkie akcje, by znów były górą. To był dopiero początek niesamowitych emocji, bo jeleniogórzanki nie zamierzały kapitulować i jeszcze w pierwszej kwarcie na chwilę znów przejęły inicjatywę.
Czas upływał, a gorzowianki próbowały kolejnych sposobów na zbudowanie bezpiecznego dystansu. Nic z tego. Pożądanego efektu nie dało nawet agresywne krycie, bo nasza przewaga wynosiła co najwyżej kilka oczek. Na domiar złego rywalki nie pozostawały dłużne po "trójkach” Anny Breitreiner i Katariny Zohnovej.
Popis rzutów zza linii 6,25 m dała zwłaszcza Ristić, która w całym meczu trafiła aż pięciokrotnie! Szansy można było upatrywać jeszcze w krótkiej ławce Finepharmu, który prawie cały czas grał żelaznym składem. I choć wydawało się, że kwestią czasu będzie moment, gdy rywalki "spuchną”, przez ponad trzy kwarty nic takiego nie nastąpiło!
Wszyscy szykowali się już na nerwową końcówkę, gdy w 33 min nastąpił przełom. Gorzowianki po serii przechwytów odskoczyły na 10 punktów. Wówczas charakter wojowniczki znów pokazała Ristić, która zmniejszyła stratę do siedmiu oczek. Po "trójce” Magdaleny Skorek było tylko 75:69 i rywalki nadal były w grze. Ale wówczas repertuar pomysłów gości chyba się wyczerpał, bo rywalki skupiły się głównie na faulowaniu.
Na szczęście rzuty osobiste nasze wykonywały bezbłędnie. Przy ogłuszającym dopingu liderki złapały wiatr w żagle, a gdy na 41 sekund przed końcem Justyna Żurowska popisała się celną trójką, stało się jasne, że akademiczki odniosą 11. zwycięstwo.
(źródło www.gazetalubuska.pl)
- Dziewięć, dziesięć, jedenaście. Mało!!! - skandowali po meczu z Finepharmem gorzowscy kibice. W sobotę nasz zespół wygrał po trudnym boju kolejny raz i umocnił się na czele tabeli.
O tym, że sobotnia batalia nie będzie spacerkiem, wiadomo było na długo przed spotkaniem. Z Gorzowa do Jeleniej Góry przeszły bowiem Katarina Ristić i Małgorzata Babicka i było wiadomo, że będą chciały udanym występem przypomnieć się naszym kibicom. Również ostatnie, udane występy rywalek kazały gorzowiankom mieć się na baczności.
Przez trzy kwarty gospodynie tylko pozornie kontrolowały przebieg spotkania. Pierwszy sygnał ostrzegawczy pojawił się po pięciu minutach, gdy przyjezdne objęły prowadzenie 11:8. Ale miejscowe nie z takich opałów wychodziły obronną ręką.
Wystarczyły trzy szybkie akcje, by znów były górą. To był dopiero początek niesamowitych emocji, bo jeleniogórzanki nie zamierzały kapitulować i jeszcze w pierwszej kwarcie na chwilę znów przejęły inicjatywę.
Czas upływał, a gorzowianki próbowały kolejnych sposobów na zbudowanie bezpiecznego dystansu. Nic z tego. Pożądanego efektu nie dało nawet agresywne krycie, bo nasza przewaga wynosiła co najwyżej kilka oczek. Na domiar złego rywalki nie pozostawały dłużne po "trójkach” Anny Breitreiner i Katariny Zohnovej.
Popis rzutów zza linii 6,25 m dała zwłaszcza Ristić, która w całym meczu trafiła aż pięciokrotnie! Szansy można było upatrywać jeszcze w krótkiej ławce Finepharmu, który prawie cały czas grał żelaznym składem. I choć wydawało się, że kwestią czasu będzie moment, gdy rywalki "spuchną”, przez ponad trzy kwarty nic takiego nie nastąpiło!
Wszyscy szykowali się już na nerwową końcówkę, gdy w 33 min nastąpił przełom. Gorzowianki po serii przechwytów odskoczyły na 10 punktów. Wówczas charakter wojowniczki znów pokazała Ristić, która zmniejszyła stratę do siedmiu oczek. Po "trójce” Magdaleny Skorek było tylko 75:69 i rywalki nadal były w grze. Ale wówczas repertuar pomysłów gości chyba się wyczerpał, bo rywalki skupiły się głównie na faulowaniu.
Na szczęście rzuty osobiste nasze wykonywały bezbłędnie. Przy ogłuszającym dopingu liderki złapały wiatr w żagle, a gdy na 41 sekund przed końcem Justyna Żurowska popisała się celną trójką, stało się jasne, że akademiczki odniosą 11. zwycięstwo.
(źródło www.gazetalubuska.pl)
NIGDY NIE ZGINIE AZS !! NIGDY NIE ZGINIE !!
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 91 gości