Do Poznania udajemy się w sobote w 9 osób. W Poznaniu jesteśmy około 13. Mamy sporo czasu do meczu, więc decydujemy się połazić nieco po mieście. Potem zahaczamy o 1 półfinał. Atmosfera typowo sielankowa, pełen piknik w najlepszym wydaniu. Masa trąbek- wuwuzeli. Przed naszym spotkaniem jesteśmy pełni optymizmu. Niestety dziewczyny nie radzą sobie z rywalkami, a chyba bardziej ze sobą. My bawimy się w najlepsze. Postanawiamy nie patrzeć na wynik i przyjechać także w niedziele.
Następnego dnia meldujemy się w podobnej liczbie. Doping dobry, hala napewno pomagała w tym żeby dobrze się niósł. Niestety przegrywamy i wracamy nawet bez brązu. Na meczu wywieszamy skromną fanę AZS GORZÓW.
Jesteśmy zadowoleni, że po sezonie seniorskim mieliśmy jeszcze okazję do wspólnego dopingu.














