2 z rzędu kolejka w której Polskie drużyny w komplecie graja na wyjeździe, a już sam ten fakt wystarcza do tego by stwierdzić ze z wygranymi będą duże problemy

Lotos i Polkowice maja takie "luźne" mecze. Jak przegrają - nic sie nie stanie, jak wygrają to sprawia sensacje, przy czym o ile w wypadku Gdynianek należałoby wówczas mówić o sensacji ogromnej, o tyle w wypadku Polkowic az tak zle nie jest. Salamanka mimo bardzo dobrej gry w tym sezonie nie jest IMO drużyna nie do ruszenia - jest mocno uzależniona od gry zwłaszcza Bonner i DeSuozy, jeśli im mecz nie wyjdzie to w Hiszpanii można powalczyć.
My oczywiście szanse na wygrane mamy dużo większe, bo Koszyce to zespół z innej bajki niż Salamanka czy tym bardziej Jekaterinburg, a w dwóch ostatnich sezonie udowodniliśmy ze granie poza nasza hala nie musi automatycznie oznaczać porażki. Rok temu zresztą wygraliśmy tez w Koszycach - powtórka byłaby mile widziana, choć zapewne znów o wygranej którejś z drużyn zadecydują detale. Słowaczki to dla mnie zespół którego zawodniczki mniej więcej sa na poziomie tych z Gdyni, przy czym maja trochę większe możliwości rotacji (choć odeszła od nich Salkauske). Kluczem powinno byc zatrzymanie McCray oraz wygranie "deski".
Tym meczem zaczynamy serie bardzo ciężkich spotkań: do świat rozegramy jeszcze 4 mecze w eurolidze, oraz tyle samo w lidze. W PLKK mamy przed sobą 3 teoretycznie najcięższe mecze w sezonie; wyjazdy do Gorzowa, Polkowic i Gdyni, przedzielone jednym luźniejszym - z Widzewem u nas. W eurolidze natomiast poza jutrzejszym wyjazdem do Koszyc czeka nas jeszcze wyjazd do Mondeville, oraz - juz we własnej hali - rywalizacja ze Spartakiem i Brnem. Gdyby ktos zagwarantował ze zarówno w jednych jak i drugich rozgrywkach osiągniemy bilans 3-1, brałbym go w ciemno.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...