Marco - jak to nie było protestów?
A właśnie - jak uważasz - czy sprawcami wypadków w mieście byli ci kierowcy którzy całkiem szczerze jeździli 60 km/h ??? bzdura! - czy "dla dobra ogółu" zatem nie lepiej pomyśleć o kolejnym zmniejszeniu prędkości - tym razem do 40? kolejna bzdura! Dlaczego? czy bezpieczeństwo nie jest tego warte?
Oczywistym jest że "martwe prawo" nie działa i jedną odczuwalną korzyścią z nowego tempolimitu jest... całkowity przypadek zbiegnięcia w czasie dużej intensyfikacji montowania fotoradarów (które i tak ustawione są zawsze na około 65 km/h - co najdobitniej pokazuje bzdurę wprowadzania 50...). Tak jak w prawie karnym - nie wysokość kary jest głównym czynnikiem odstraszającym - ale jej nieuchronność! Konsekwentne egzekwowanie 60 dałoby o wiele więcej pozytywów - niż nie egzekwowanie 50.
A pytasz "po co jakiekolwiek ograniczenia" - no to Ci odpowiadam - tak, nie są potrzebne (dla ludzi myślących) są potrzebne dla bezmyślnych po to, by myślący mieli szansę przeżyć. Dlatego apeluję o myślenie a nie o automatyzm po wsiądnięciu do samochodu. "Włączyłem światła i już mogę zapierdalać..." Nie jeżdżę w niebezpiecznych miejscach z niebezpieczną prędkością - jeżdżę natomiast w bezpiecznych z... idiotyczną. Staję na "stopach" przed bezkolizynym wjazdem (Łódź - 3 miejsca znam
Swoją drogą - jak był wprowadzany "50" to zewsząd słyszałem argument, że "cała europa tak jeździ" (z tym że nie pokonuje 400 km "klaine landstrase"
A po co jest "STOP" przed niestrzeżonym przejazdem kolejowym? - dla kretyna którego sam fakt przejazdu nie zastanowi i trzeba go zmusić do wytężenia uwagi. Czy są przejazdy bez STOPów? - są! czy są na nich wypadki? nie ma, bo automatycznie po wypadku stanąłby stop... Widać mało debili mieszka w okolicy akurat...
co więc tak naprawdę wpływa na poprawę bezpieczeństwa - przepisy czy myślenie? odpowiedź jest oczywista - z uwagi na "mądrych inaczej" kiedyś jednak wprowadzono przepisy o ruchu drogowym. Ich radykalizacja wykazuje jednak, że za powszechną aprobatą skutecznie głupiejemi (i chcemy głupieć) coraz bardziej...





