25 kolejka FGE:TS Wisła Kraków-Lotos PKO BP Gdynia61-66
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Nie wiem, jak na żywo, ale w tv ten mecz wydawał się bardzo brzydki. Skuteczność po obu stronach fatalna. Wiele już tutaj napisano o Polkach w zespole Wisły i ja swoje dołożę. Nie rozumiem kompletnie braku Moniki Krawiec na parkiecie. Obawiam się, że dla tej dziewczyny jest już za późnio. Z mega talentu na miarę Biby wyjdzie pewnie liderka zespołu pokroju (nic nie ujmująć) Duda Leszno lub temu podobne, jeżeli kiedyś zdecyduje się z Krakowa odejść. Mam nadzieję, że się mylę...
Co do meczu to moim zdaniem nieprawda,że był o nic. Wisła liczyła, że się przełamie, tym bardziej, że od odejścia Herkta wszyscy dookoła piali jaka to w zeposle nastąpiła przemiana. Tym czasem okazuje się, że to wszystko jak na razie na Lotos za mało. Na Lotos grający bez Boby i Alany, więc ogólnie jestem optymistką. Ale oczywiście do kiedy piłka w grze wszytsko jest możliwe....
Co do meczu to moim zdaniem nieprawda,że był o nic. Wisła liczyła, że się przełamie, tym bardziej, że od odejścia Herkta wszyscy dookoła piali jaka to w zeposle nastąpiła przemiana. Tym czasem okazuje się, że to wszystko jak na razie na Lotos za mało. Na Lotos grający bez Boby i Alany, więc ogólnie jestem optymistką. Ale oczywiście do kiedy piłka w grze wszytsko jest możliwe....
Anonymous pisze:Proszę nie pszcie już więcej ,że DE FORGE jest slaba bo i tak to nie ma żadnego znaczenia i tak będzie GRAć!!!!!!!!!!!
Czy wszystko trzeba jak na tacy....
ONA NIE JEST SŁABA, ONA JEST BEZ FORMY, problemem nie jest to że gra bo to wielka zawodniczka której zawdzięczamy niesamowicie dużo, problemem jest to że doprowadzono ją do takiej formy... bo chyba sama się nie doprowadziła... (patrz playoff WNBA). Dobranoc
-
Gość
inna sprawa że mało kto takie rzuty jest w stanie wykonać. ...
[quote/]
dobrze napisane - kandydatki do takiego rzutu, nawet w wiselce sa policzone - a tu znowu ta bez formy deforge
moze bylo warto faktycznie srobowac pograc Monia - szczegolnie w okolicach II kwarty - kiedy szlo
moze wtedy nie trzeba byloby ratowac sie rzutem rozpaczy
a tak taka troche piekna katastrofa wyszla
na szczescie dopoki pilka w grze
![]()
Jak dla mnie po tym meczu pewna jest jedna rzecz: ADF powinna odejsc po sezonie jeśli chcemy isc do przodu jako klub (chyba ze dostanie polskie papiery). I nie chodzi mi o jej marna o formę. Ale o to ze mimo takiej formy (ze o wybryku sprzed Rybnika nie wspomnę) wychodzi w S5 i ze gra tyle minut. Widać ze kolejny trener boi sie jej przeciwstawić.
Cierpi na tym gra Wisły, cierpi Marta, a przede wszystkim Monia. Na jej miejscu naprawdę miałbym dość gry w Wisle - w ostatnich 4 meczach grała każdorazowo lepiej od ADF.. przychodzi mecz z Lotosem i jej udział ogranicza sie do rozgrzewki. Dramat.
Cierpi na tym gra Wisły, cierpi Marta, a przede wszystkim Monia. Na jej miejscu naprawdę miałbym dość gry w Wisle - w ostatnich 4 meczach grała każdorazowo lepiej od ADF.. przychodzi mecz z Lotosem i jej udział ogranicza sie do rozgrzewki. Dramat.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
-
Gość
BlackJuRy pisze:Anonymous pisze:Proszę nie pszcie już więcej ,że DE FORGE jest slaba bo i tak to nie ma żadnego znaczenia i tak będzie GRAć!!!!!!!!!!!
Czy wszystko trzeba jak na tacy....
ONA NIE JEST SŁABA, ONA JEST BEZ FORMY, problemem nie jest to że gra bo to wielka zawodniczka której zawdzięczamy niesamowicie dużo, problemem jest to że doprowadzono ją do takiej formy... bo chyba sama się nie doprowadziła... (patrz playoff WNBA). Dobranoc[/quotea
A może by tak nie balować?????? No tu to chyba sama zadziałała.
Greebo pisze:Jak dla mnie po tym meczu pewna jest jedna rzecz: ADF powinna odejsc po sezonie jeśli chcemy isc do przodu jako klub (chyba ze dostanie polskie papiery). I nie chodzi mi o jej marna o formę. Ale o to ze mimo takiej formy (ze o wybryku sprzed Rybnika nie wspomnę) wychodzi w S5 i ze gra tyle minut. Widać ze kolejny trener boi sie jej przeciwstawić.
Cierpi na tym gra Wisły, cierpi Marta, a przede wszystkim Monia. Na jej miejscu naprawdę miałbym dość gry w Wisle - w ostatnich 4 meczach grała każdorazowo lepiej od ADF.. przychodzi mecz z Lotosem i jej udział ogranicza sie do rozgrzewki. Dramat.
Dlatego tez na finale PP ( o ile awansujemy) pokazemy dobitnie ze domagamy sie aby Monia przebywala na parkiecie jak najdluzej
-
Gość
kwassek pisze:Dlatego tez na finale PP ( o ile awansujemy) pokazemy dobitnie ze domagamy sie aby Monia przebywala na parkiecie jak najdluzej
I bardzo dobrze.
Bo "za chwilę" stracimy kolejny talent w polskiej koszykówce, a te - jak niestety wiemy - nie rodzą się na kamieniu...
Cieszy wygrana, ale jeszcze dwa trofea do zdobycia...
Naprzód Lotosik!!!
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
Mimo "towarzyskiej potyczki" (choć PP to też dla mnie żadne trofeum ) mam kilka uwag:
* Jesteśmy w kryzysie fizycznym i albo to ładowanie akumulatorów przed play offami albo zmęczenie fizyczne sezonem .Mam nadzieje że to pierwsze.
**Jesteśmy bardzo wrażliwi wypadnięcie jakiejś zawodniczki. Nie ma Boby i pod koszem dziura, w innym meczu nie ma Snytsiny albo Breitreiner i rotacje na obwodzie szlag trafia.Wisła ma jednak większy margines.
***Przyciśnięci mocno się gubimy.
* Jesteśmy w kryzysie fizycznym i albo to ładowanie akumulatorów przed play offami albo zmęczenie fizyczne sezonem .Mam nadzieje że to pierwsze.
**Jesteśmy bardzo wrażliwi wypadnięcie jakiejś zawodniczki. Nie ma Boby i pod koszem dziura, w innym meczu nie ma Snytsiny albo Breitreiner i rotacje na obwodzie szlag trafia.Wisła ma jednak większy margines.
***Przyciśnięci mocno się gubimy.

co do meczu.
trochę za dużo grała Ania, trochę za mało Marta, szkoda, że nie grała Monia.
nie mam zamiaru nikogo bronić, bo widać, ze Anka jest bez formy póki co, ale szkoda że zauważa się tylko jej słabą grę. ale to już jest normalne, można przywyknąć. dziś najbardziej powinno się dostać natomiast komuś innemu.
Ewcia nie zagrała nic, Candice to samo, choć ona przynajmnije trochę zebrała.
była walka i ja to doceniam.
jeszcze będzie dobrze.
trochę za dużo grała Ania, trochę za mało Marta, szkoda, że nie grała Monia.
nie mam zamiaru nikogo bronić, bo widać, ze Anka jest bez formy póki co, ale szkoda że zauważa się tylko jej słabą grę. ale to już jest normalne, można przywyknąć. dziś najbardziej powinno się dostać natomiast komuś innemu.
Ewcia nie zagrała nic, Candice to samo, choć ona przynajmnije trochę zebrała.
była walka i ja to doceniam.
jeszcze będzie dobrze.
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
W starciu dwóch najlepszych drużyn Ford Germaz Ekstraklasy Lotos PKO BP Gdynia pokonał w Krakowie Wisłę Can-Pack 66:61. Bohaterką wicemistrzyń Polski została Anna Breitreiner.
- Kto pierwszy opanuje nerwy, wygra mecz - zapowiadał przed spotkaniem na naszych łamach trener Wisły Can-Pack Kraków Wojciech Downar-Zapolski. Pierwsze zimną krwią wykazały się jego podopieczne, które po paru minutach gry prowadziły 10:5 po akcji bardzo aktywnej od samego początku na tablicach Kary Braxton. Chwilę później po kolejnym rzucie Braxton „Biała Gwiazda” prowadziła 14:9 i…całkiem oddała pole gry rywalkom. Koszykarki Lotosu w 180 sekund zdobyły osiem kolejnych punktów i po pierwszej odsłonie prowadziły 17:14.
Krótka przerwa wybiła z letargu wiślaczki, które wróciły do mocnej obrony i niezłej dyspozycji w ataku z początku meczu. Dobrą zmianę dała Marta Fernandez, pod koszem swoje punkty dołożyła Candice Dupree i krakowianki wyszły na prowadzenie 22:18. Na tym skończyły się emocje czysto koszykarskie w tej kwarcie. Seryjne błędy sędziów (mecz prowadził duet Marcin Kowalski - Andrzej Zalewski) wyprowadziły z równowagi nie tylko żywiołowo reagującą publiczność, ale i trenerów obydwu ekip. Sędziowie nie zauważyli między innymi ewidentnego faulu na zasłonie Kary Braxton na Annie Breitreiner, po którym zawodniczka Lotosu długo nie mogła podnieść się z parkietu, a w kilku kolejnych akcjach „oddawali” swoją pomyłkę dziwnymi gwizdkami koszykarkom z Gdyni.
Po pierwszej połowie w minimalnie lepszych humorach były krakowianki (30:26), ale po zmianie stron na wyższych obrotach zagrały podopieczne trenera Romana Skrzecza. Patent na obronę wiślaczek znalazła wreszcie pieczołowicie pilnowana Chamique Holdsclaw, a na dystansie niezawodna była Anna Breitreiner. Tylko w trzeciej kwarcie Niemka zdobyła 10 punktów, w tym dwa równo z końcową obwieszczającą koniec tej części gry. Przed ostatnią ćwiartką Lotos prowadził 50:44, ale dwa kolejne rzuty zza linii 6,25 m. Jeleny Skerović sprawiły, że na tablicy wyników znów pojawił się remis.
Wyrównana walka trwała do ostatniej minuty. Zwycięstwo gdyniankom zapewniła dopiero na 42 sekundy przed końcem spotkania Anna Breitreiner. Mimo kilku prób wiślaczki nie potrafiły odpowiedzieć na trójkę Niemki i po zaciętym spotkaniu uległy wicemistrzyniom Polski 61:66. Wynik meczu ustaliły w ostatnich sekundach na linii rzutów wolnych Dominique Canty i Chamique Holdsclaw.
Sobotni mecz był dopiero przedsmakiem wielkich emocji, które – miejmy nadzieję – czekać nas będą z udziałem Wisły i Lotosu. Już od najbliższego piątku obydwie ekipy rozpoczną w Krakowie i Jaworznie walkę o Puchar Polski, a nieco później wystartują rozgrywki play-off. Emocje gwarantowane.
Po meczu powiedzieli:
Trener Lotosu PKO BP, Roman Skrzecz: - Cieszę się z 23. wygranej w sezonie. To był mecz walki, trzymający w napięciu do samego końca. Przyznam, że tak walczącej Wisły w tym sezonie jeszcze nie widziałem. Udało nam się wygrać grając cierpliwie, bez strat piłki. Obydwa zespoły były doskonale przygotowane taktycznie, o zwycięstwie zadecydowały indywidualności. O wygranej zaważyły akcje Holdsclaw, Canty i Breitreiner. Chciałbym pogratulować kibicom wspaniałej oprawy.
Trener Wisły Can-Pack, Wojciech Downar-Zapolski: - Nie jestem zadowolony, bo nie zrealizowaliśmy założeń, o których moje zawodniczki doskonale wiedziały. Czeka nas dużo pracy. Nie potrafiliśmy znaleźć sposobu na Holdsclaw i Canty. W końcówce bardzo dobrze zaprezentowała się także Breitreiner, co zadecydowało o wyniku. Mecz był dla nas bardzo istotny, nie udało się wygrać, ale pokazaliśmy walkę. Dziewczyny walczyły ile mogły. Myślę, że wyciągniemy z tego spotkania wnioski i postaramy się o lepszy wynik w Pucharze Polski.
Chamique Holdsclaw, Lotos PKO BP: - Wiedziałyśmy, że to będzie trudny mecz, w końcu Wisła chciała się zrewanżować za porażkę w pierwszym spotkaniu, a dodatkowo grałyśmy na parkiecie rywalek. Jestem zadowolona, że ani na moment nie przestawałyśmy walczyć.
Dorota Gburczyk, Wisła Can-Pack: - Gratuluje lepszej drużynie wygranej. Pokazałyśmy trochę walki, ten mecz mógł się podobać. Robimy postęp, mam nadzieję, że będziemy szły cały czas do przodu i w Pucharze Polski zagramy już lepiej. Ten mecz był dla nas pierwszym sprawdzianem po dużych zmianach, które zaszły w drużynie. Dziękuje swoim koleżankom za walkę, której zabrakło w Gdyni.
Wisła Can-Pack Kraków – Lotos PKO BP Gdynia 61:66 (14:17, 16:9, 14:24, 17:16)
Wisła Can-Pack: Skerović 16, Braxton 13, DeForge 10, Wielebnowska 9, Fernandez 9, Dupree 2, Gburczyk 2, Kobryn 0.
Lotos PKO BP: Holdsclaw 22, Canty 17, Breitreiner 17, Snytsina 4, Leciejewska 2, Jujka 2, Gulak 2, Waligórska 0.
Dariusz Jaroń
ann:źródło jakieś poproszę;)
już się robi, Pani Moderator
))
- Kto pierwszy opanuje nerwy, wygra mecz - zapowiadał przed spotkaniem na naszych łamach trener Wisły Can-Pack Kraków Wojciech Downar-Zapolski. Pierwsze zimną krwią wykazały się jego podopieczne, które po paru minutach gry prowadziły 10:5 po akcji bardzo aktywnej od samego początku na tablicach Kary Braxton. Chwilę później po kolejnym rzucie Braxton „Biała Gwiazda” prowadziła 14:9 i…całkiem oddała pole gry rywalkom. Koszykarki Lotosu w 180 sekund zdobyły osiem kolejnych punktów i po pierwszej odsłonie prowadziły 17:14.
Krótka przerwa wybiła z letargu wiślaczki, które wróciły do mocnej obrony i niezłej dyspozycji w ataku z początku meczu. Dobrą zmianę dała Marta Fernandez, pod koszem swoje punkty dołożyła Candice Dupree i krakowianki wyszły na prowadzenie 22:18. Na tym skończyły się emocje czysto koszykarskie w tej kwarcie. Seryjne błędy sędziów (mecz prowadził duet Marcin Kowalski - Andrzej Zalewski) wyprowadziły z równowagi nie tylko żywiołowo reagującą publiczność, ale i trenerów obydwu ekip. Sędziowie nie zauważyli między innymi ewidentnego faulu na zasłonie Kary Braxton na Annie Breitreiner, po którym zawodniczka Lotosu długo nie mogła podnieść się z parkietu, a w kilku kolejnych akcjach „oddawali” swoją pomyłkę dziwnymi gwizdkami koszykarkom z Gdyni.
Po pierwszej połowie w minimalnie lepszych humorach były krakowianki (30:26), ale po zmianie stron na wyższych obrotach zagrały podopieczne trenera Romana Skrzecza. Patent na obronę wiślaczek znalazła wreszcie pieczołowicie pilnowana Chamique Holdsclaw, a na dystansie niezawodna była Anna Breitreiner. Tylko w trzeciej kwarcie Niemka zdobyła 10 punktów, w tym dwa równo z końcową obwieszczającą koniec tej części gry. Przed ostatnią ćwiartką Lotos prowadził 50:44, ale dwa kolejne rzuty zza linii 6,25 m. Jeleny Skerović sprawiły, że na tablicy wyników znów pojawił się remis.
Wyrównana walka trwała do ostatniej minuty. Zwycięstwo gdyniankom zapewniła dopiero na 42 sekundy przed końcem spotkania Anna Breitreiner. Mimo kilku prób wiślaczki nie potrafiły odpowiedzieć na trójkę Niemki i po zaciętym spotkaniu uległy wicemistrzyniom Polski 61:66. Wynik meczu ustaliły w ostatnich sekundach na linii rzutów wolnych Dominique Canty i Chamique Holdsclaw.
Sobotni mecz był dopiero przedsmakiem wielkich emocji, które – miejmy nadzieję – czekać nas będą z udziałem Wisły i Lotosu. Już od najbliższego piątku obydwie ekipy rozpoczną w Krakowie i Jaworznie walkę o Puchar Polski, a nieco później wystartują rozgrywki play-off. Emocje gwarantowane.
Po meczu powiedzieli:
Trener Lotosu PKO BP, Roman Skrzecz: - Cieszę się z 23. wygranej w sezonie. To był mecz walki, trzymający w napięciu do samego końca. Przyznam, że tak walczącej Wisły w tym sezonie jeszcze nie widziałem. Udało nam się wygrać grając cierpliwie, bez strat piłki. Obydwa zespoły były doskonale przygotowane taktycznie, o zwycięstwie zadecydowały indywidualności. O wygranej zaważyły akcje Holdsclaw, Canty i Breitreiner. Chciałbym pogratulować kibicom wspaniałej oprawy.
Trener Wisły Can-Pack, Wojciech Downar-Zapolski: - Nie jestem zadowolony, bo nie zrealizowaliśmy założeń, o których moje zawodniczki doskonale wiedziały. Czeka nas dużo pracy. Nie potrafiliśmy znaleźć sposobu na Holdsclaw i Canty. W końcówce bardzo dobrze zaprezentowała się także Breitreiner, co zadecydowało o wyniku. Mecz był dla nas bardzo istotny, nie udało się wygrać, ale pokazaliśmy walkę. Dziewczyny walczyły ile mogły. Myślę, że wyciągniemy z tego spotkania wnioski i postaramy się o lepszy wynik w Pucharze Polski.
Chamique Holdsclaw, Lotos PKO BP: - Wiedziałyśmy, że to będzie trudny mecz, w końcu Wisła chciała się zrewanżować za porażkę w pierwszym spotkaniu, a dodatkowo grałyśmy na parkiecie rywalek. Jestem zadowolona, że ani na moment nie przestawałyśmy walczyć.
Dorota Gburczyk, Wisła Can-Pack: - Gratuluje lepszej drużynie wygranej. Pokazałyśmy trochę walki, ten mecz mógł się podobać. Robimy postęp, mam nadzieję, że będziemy szły cały czas do przodu i w Pucharze Polski zagramy już lepiej. Ten mecz był dla nas pierwszym sprawdzianem po dużych zmianach, które zaszły w drużynie. Dziękuje swoim koleżankom za walkę, której zabrakło w Gdyni.
Wisła Can-Pack Kraków – Lotos PKO BP Gdynia 61:66 (14:17, 16:9, 14:24, 17:16)
Wisła Can-Pack: Skerović 16, Braxton 13, DeForge 10, Wielebnowska 9, Fernandez 9, Dupree 2, Gburczyk 2, Kobryn 0.
Lotos PKO BP: Holdsclaw 22, Canty 17, Breitreiner 17, Snytsina 4, Leciejewska 2, Jujka 2, Gulak 2, Waligórska 0.
Dariusz Jaroń
ann:źródło jakieś poproszę;)
już się robi, Pani Moderator
Ostatnio zmieniony 08 marca 2008, 21:08 przez rzymi, łącznie zmieniany 1 raz.


ann pisze:co do meczu.
trochę za dużo grała Ania, trochę za mało Marta, szkoda, że nie grała Monia.
nie mam zamiaru nikogo bronić, bo widać, ze Anka jest bez formy póki co, ale szkoda że zauważa się tylko jej słabą grę. ale to już jest normalne, można przywyknąć. dziś najbardziej powinno się dostać natomiast komuś innemu.
Ewcia nie zagrała nic, Candice to samo, choć ona przynajmnije trochę zebrała.
była walka i ja to doceniam.
jeszcze będzie dobrze.
Przegraliśmy, bo:
Kara nie miała wielkiej ochoty do gdy 1na1 z Polkami z Gdyni, Candice w ataku grała źle, Skera w obronie nie nadążała za Canty, Ewka zapomniała, że jednak teoretycznie od Jujki i Gulak jest lepsza, Doris dostała piłkę na obwodzie i miała przerażenie w oczach, ADF grała tak jak ostatnio jej to wychodzi...itd., itp.
Tyle, że o tyle nie mamy alternatywy dla Candice, Kary, czy Polki-Ewki, o tyle alternatywa dla ADF jest...a nawet są dwie. Choć trener tego nie widzi/ nie chce widzieć/ nie czuje potrzeby widzieć...i dlatego to mnie interesuje, na to zwracam uwagę i o to pytam.
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Hell trochę optymizmu. Lotos pokazał dziś charakter. Choć nie musiał wygrać to walczył o zwycięstwo do końca. Dziura pod koszem wobec wypadnięcia Boby nie była tak wielka, skoro i tak wygraliśmy w Krakowie. Na obwodzie za chwilę dojdzie AB co znacznie rozbuduje możliwości rotacji. Trzeba oddać Romanowi, że konsekwentnie grając szerokim skłądem w lidze sprawił, iż Jujka, Gulak czy Waligóra mogą być wartościowymi zmienniczkami w meczu na szczycie. Co do zmęczenia to nie widziałem różnicy w dyspozycji fizycznej obu ekip. Jakoś dziwnie ufam Piotrkowi Madejskiemu, że Lotos będzie dobrze przygotowany do decydujących gier. Wisła ma wiele problemów i nie są one łatwe do rozwikłania. Nie zasadzają się one w słabej grze tej czy innej zawodniczki tylko w złej konstrukcji składu, gdzie jest zbyt wiele podobnych do siebie graczy. KBB nie poszalała nawet przeciw Gulak i Jujce więc tym bardziej nie będzie grożna przy Bobie. ChH w pierwszym meczu poradziła sobie z kryciem przez ADF i MF, dziś zagrała skutecznie przeciw kryciu przez wysokie zawodniczki Krakowa. Powoli kończy się pole działania... Wprawdzie zawsze można liczyć na rzuty z dystansu ale to trochę przypomina rosyjską ruletkę. Oczywiście wszystko jeszcze może się zmienić, ale po dzisiejszym meczu wręcz nie można nie być optymistą 
"...Jeszcze na długo przed rozpoczęciem spotkania w hali przy ulicy Reymonta dało się wyczuć atmosferę prawdziwego sportowego święta. Święta podwójnego, bo grano przecież 8.marca. Z tej okazji kibice Wisły przygotowali niespodziankę dla zawodniczek obu drużyn, wręczając im kwiaty przed rozpoczęciem spotkania. Koszykarki z Gdyni kwiaty wprawdzie przyjęły, ale prezent chyba nie sprawił im wiele radości, bo tuż po meczu kwiaty znalazły się w koszu na śmieci..."
http://www.wislacanpack.pl/home/?akcja=news&id=1018
-------
Koszykarki z Lotosu pokazały, gdzie mają kwiatki
(w czterech literach). Wniosek na przyszłość, zamiast wręczać kwiaty koszykarkom z Gdyni, obdarować nimi koszykarki Wisły 
-------
Koszykarki z Lotosu pokazały, gdzie mają kwiatki
gratulacje dla Gdyni!! zwłaszcza dla Anne, za rewelacyjną skuteczność!! wiem narażę się teraz kilku osobą
co do meczu to Wojt już chyba przejął linie prowadzenia zespołu od swoich wielkich poprzedników
sam zaprzeczył swoim słowom o rotacji i to go dziś pognębiło.
Nie będę wystawiał naszym cenzurek bo każdy widział jaki jest koń... gorzej z tymi patałachami w czarnych mundurkach, przez ich marne sędziowanie hala nie raz wybuchła niezdrowymi emocjami, a szkoda...
Za tydzień powtórka z rozrywki, oby nie z wyniku!!
Wojt ma czas sobie pewne sprawy przemyśleć i przeanalizować, bo jak przegra PP to coś mi się wydaje, że komuś nerwy puszczą!! po raz 2...
co do meczu to Wojt już chyba przejął linie prowadzenia zespołu od swoich wielkich poprzedników
Nie będę wystawiał naszym cenzurek bo każdy widział jaki jest koń... gorzej z tymi patałachami w czarnych mundurkach, przez ich marne sędziowanie hala nie raz wybuchła niezdrowymi emocjami, a szkoda...
Za tydzień powtórka z rozrywki, oby nie z wyniku!!
Wojt ma czas sobie pewne sprawy przemyśleć i przeanalizować, bo jak przegra PP to coś mi się wydaje, że komuś nerwy puszczą!! po raz 2...
Cellar Door
No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


