http://www.lkslodz.pl/news_full.php?id=8122 - Pietroc, Marti
Polfa Pabianice - ŁKS Łódź 55:61
99. koszykarskie derby regionu łódzkiego zgromadziły w pabianickiej hali niemal komplet publiczności. Ze sporymi nadziejami jechali na nie kibice Łódzkiego Klubu Sportowego, gdyż wreszcie była realna szansa na pokonanie lokalnego rywala, co na wyjeździe nie udało się już od prawie 10 lat.
Polfa Pabianice - ŁKS Siemens AGD Łódź 55:61 (14:12, 13:15, 19:17, 9:17)
Polfa: Lamparska 17, Krupska-Tyszkiewicz 11, Pałka 10, Piestrzyńska 8, Blue 7, Perlińska 2, Szemraj 0
ŁKS Siemens AGD: Krystofova 14, Dominauskaite 12, Kenig 11, Skorek 10, Piątkowska 8, Wlaźlak 6, Włodarska 0, Owczarek 0
sędziowali: Zamojski i Żabko
Przed meczem miło na "starych śmieciach" przywitana została Sylwia Wlaźlak - gdy wybiegała na boisko kibice Włókniarza głośno skandowali jej imię.
Spotkanie rozpoczęło się od punktów Agnieszki Pałki, a potem mieliśmy klasyczny przykład kobiecego basketu, a więc naprzemiennie serie zdobywanych koszy przez jeden i drugi zespół. W pierwszej połowie łodzianki miały ogromne problemy w ofensywnie. Przez 10 minut rzuciły zaledwie 2 razy celnie z gry, pozostałe punkty zdobywając z linii rzutów wolnych. Kłopotem gospodyń była natomiast obrona. Już po 6 minutach, 3 faule na swoim koncie miała Alicja Perlińska, co przy bardzo wąskiej kadrze Polfy, musiało przyprawiać o wielki ból głowy szkoleniowca Tomasza Herkta.
W drugiej kwarcie obraz gry nie uległ zmianie. Spotkanie było wyrównane, aczkolwiek nie stojące na wysokim poziomie. Obie drużyny zdobywały mało punktów, choć można było odnieść wrażenie, że przyczyny takiego stanu rzeczy były różne. Łodzianki po raz kolejny grały przez większość meczu strefą, która znów przynosiła znakomite efekty. Z drugiej strony, niske zdobycze punktowe ŁKS-u, to bardziej wina samych łodzianek i ich fatalnej skuteczności, niż zasługa obrony pabianiczanek.
Po przerwie (o dziwo) bardziej skoncentrowane wyszły na parkiet łodzianki i szybko zdobyły kilkupunktową przewagę. Celnie za 3 punkty rzuciła Birute Dominauskaite, a na dodatek była przy tym faulowana, a więc zaliczyła 4-punktową akcję, następnie 2 przechwyty, zakończone kontrami zanotowała Skorek i przy stanie 32:40, trener Herkt zmuszony był do wzięcia przerwy na żądanie. Od tego momentu coś się ponownie w grze ŁKS-u zacięło i 5 sekund przed syreną, kończącą tę odsłonę, pabianiczanki odzyskały prowadzenie 46:44.
Gdy wydawało się, że znów koszykarki z Pabianic zakończą zwycięzko derby regionu, łodzianki się przebudziły i wręcz fantastycznie rozegrały końcówkę. Na pochwały zasługuje przede wszystkim gra obronna, na którą nie miała sposobu ani rozgrywająca Krupska-Tyszkiewicz, ani jej koleżanki. W ostatnich minutach 2 razy na faulach w ataku złapana została Agnieszka Pałka i tym sposobem straciła ona ochotę również na walkę pod samym koszem. W tej sytuacji zawodniczki ŁKS-u nie mogły dać sobie wydrzeć zwycięstwa i to koszykarki z Łodzi, ku uciesze kilkudziesięciu kibiców tej drużyny i w pełni zasłużenie, schodziły z boiska z podniesionymi głowami. To zejście poprzedzone jeszcze było podziękowaniami dla fanów za doping i pomoc w odniesieniu zwycięstwa.
W grze gospodyń ciężko było znaleźć pozytywy. Pomysłu na rozgrywanie, wobec pilnującej jej Wlaźlak, nie miała Krupska-Tyszkiewicz, pod koszami rywalizację z rywalkami przegrywała Pałka, zaś o grze Perlińskiej lepiej się tym razem nie wypowiadać (co też sama zrobiła na konferencji prasowej, stwierdzając jedynie "zgadzam się z trenerem" i odmawiając obszerniejszego komentarza). Ciężko również oprzeć się wrażeniu, że pozyskanie Octavii Blue było raczej strzałem, niż przemyślanym ruchem, gdyż jak na razie ta zawodniczka nie pokazuje nic.
Łodzianki również nie zagrały porywającego meczu. Raziła nieskuteczność i duża liczba strat, jednak zwyciężczyń się nie sądzi, zwłaszcza po wygranej w derbach. Zawodniczki trzeba pochwalić przede wszystkim za obronę. Ten element gry w koszykówkę jest już od kilku kolejek najsilniejszą kartą w talii Mirosława Trześniewskiego. Jeśli chodzi o zawodniczki, to najlepsze wrażenie zrobiła Magda Skorek. Grała bardzo walecznie, co ma swoje odzwierciedlenie chociażby w 5 przechwytach i 10 punktach, które zanotowała w sobotę.
Niezwykle ważnym ogniwem w grze ŁKS-u była Sylwia Wlaźlak. To ona kierowała grą koleżanek i choć według statystyk była najsłabszą zawodniczką na parkiecie, to śmiem twierdzić, że gdyby nie ona, to ŁKS nie wywiózłby z hali przy ul. Grota Roweckiego 2 "oczek".
Tym razem nieco poniżej swoich możliwości zagrały Kasia Kenig i Dominauskaite, jednak i one dołożyły swoje "kamyczki" do tego zwycięstwa zwłaszcza dzięki zbiórkom i rzutom z dystansu.
Zauważyć trzeba również 2 inne elementy w grze ŁKS-u: skuteczność rzutów osobistych na poziomie 95% (jedyny niecelny miał miejsce 1,5 minuty przed końcem spotkania) i wyraźne zwycięstwo na tablicach.
8 kolejka-Polfa Pabianice-ŁKS Siemens AGD Łódź 55:61
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Ostatnio zmieniony 20 listopada 2006, 22:10 przez simon, łącznie zmieniany 1 raz.
Przegląd Sportowy 20.11.2006
KOSZYKÓWKA
ŁKS MISTRZEM... ZIEMI ŁÓDZKIEJ
Gdy trafia się „trójkę” równo z końcową syreną‚ z reguły następuje po niej wybuch radości. Wsobotę, po ostatnim gwizdku w pabianickiej hali tańczyły jednak zawodniczki ŁKS Siemens AGD‚ bo rzut Beaty Krupskiej-Tyszkiewicz (na zdjęciu) nie mógł już odmienić losów spotkania. Po zaciętym‚ pełnym walki meczu łodzianki pokonały Polfę Pabianice w 99. derby regionu 61:55. Ich euforia była tym bardziej uzasadniona‚ że po
raz ostatni triumfowały w pabinickiej hali... 9 lat temu. ŁKS należy do najbardziej utytułowanych drużyn, ma w dorobku 8 tytułów mistrza kraju, ale ostatni z roku 1995. Polfa (dawniej Włókniarz) Pabianice czterokrotnie stawała na najwyższym stopniu podium (ostatnio w 1992). Sezon 2006 pabianiczanki ukończyły na 3. miejscu, zaś łódzki rywal na 9., czyli przedostatnim, gwarantującym jeszcze utrzymanie się w ekstraklasie.
Po personalnym trzęsieniu ziemi, Polfa zajmuje obecnie 10. lokatę, zaś jej sąsiad 5. – Byliśmy konsekwentni‚ zdeterminowani i bardzo mądrzy. Zdarzały nam się co prawda kiksy‚ ale w najważniejszych momentach
potrafiliśmy opanować nerwy‚ rzucić celnie za trzy punkty z wypracowanej
pozycji. Gramy lepiej niż rok temu. Udało się stworzyć kolektyw‚ którego podstawą jest dobra organizacja klubu‚ pozwalająca myśleć o przyszłości – nie krył zadowolenia trener Mirosław Trześniewski‚ którego podopieczne po raz kolejny świetnie zagrały strefą.
– Trudno wygrać mecz‚ gdy zespół rzuca u siebie 52 punkty (tylko 31
proc. skuteczności – przyp. red.). Nie potrafiliśmy „skonsumować” pięciopunktowej przewagi w pierwszej połowie‚ gdy od razu popełnialiśmy kardynalne błędy – ubolewał z kolei Tomasz Herkt‚ opiekun Polfy. – Wiedzieliśmy‚ co będzie grał ŁKS i cały tydzień poświęciliśmy wariantomi rozbicia „zony”, ale sama znajomość organizacji gry nie wystarcza‚ trzeba
jeszcze rzucać spod kosza.
BARTOSZ KRÓL, ŁUK
........................................................................................
Mój dopisek - polecam autorowi dokładniejszą lekturę materiałów źródłowych - zainteresowanie "historią" Mistrza Polski powinno być w takiej gazecie jak "PS" nieco głębsze... Aktualnym MP jest Wisła, poprzednim - wieloletnim Lotos (po ŁKS-sie) - miał on jednak w owej serii jeden sezon "przerwy", między innymi dzięki czemu dostał się do Euroligi - kto to wtedy (i kiedy?) zdobył MP? (pikantnym szczegółem oraz podpowiedzą jest fakt, że był to zespół trenowany przez mirosława Trześniewskiego) - wypadałoby wiedzieć...
KOSZYKÓWKA
ŁKS MISTRZEM... ZIEMI ŁÓDZKIEJ
Gdy trafia się „trójkę” równo z końcową syreną‚ z reguły następuje po niej wybuch radości. Wsobotę, po ostatnim gwizdku w pabianickiej hali tańczyły jednak zawodniczki ŁKS Siemens AGD‚ bo rzut Beaty Krupskiej-Tyszkiewicz (na zdjęciu) nie mógł już odmienić losów spotkania. Po zaciętym‚ pełnym walki meczu łodzianki pokonały Polfę Pabianice w 99. derby regionu 61:55. Ich euforia była tym bardziej uzasadniona‚ że po
raz ostatni triumfowały w pabinickiej hali... 9 lat temu. ŁKS należy do najbardziej utytułowanych drużyn, ma w dorobku 8 tytułów mistrza kraju, ale ostatni z roku 1995. Polfa (dawniej Włókniarz) Pabianice czterokrotnie stawała na najwyższym stopniu podium (ostatnio w 1992). Sezon 2006 pabianiczanki ukończyły na 3. miejscu, zaś łódzki rywal na 9., czyli przedostatnim, gwarantującym jeszcze utrzymanie się w ekstraklasie.
Po personalnym trzęsieniu ziemi, Polfa zajmuje obecnie 10. lokatę, zaś jej sąsiad 5. – Byliśmy konsekwentni‚ zdeterminowani i bardzo mądrzy. Zdarzały nam się co prawda kiksy‚ ale w najważniejszych momentach
potrafiliśmy opanować nerwy‚ rzucić celnie za trzy punkty z wypracowanej
pozycji. Gramy lepiej niż rok temu. Udało się stworzyć kolektyw‚ którego podstawą jest dobra organizacja klubu‚ pozwalająca myśleć o przyszłości – nie krył zadowolenia trener Mirosław Trześniewski‚ którego podopieczne po raz kolejny świetnie zagrały strefą.
– Trudno wygrać mecz‚ gdy zespół rzuca u siebie 52 punkty (tylko 31
proc. skuteczności – przyp. red.). Nie potrafiliśmy „skonsumować” pięciopunktowej przewagi w pierwszej połowie‚ gdy od razu popełnialiśmy kardynalne błędy – ubolewał z kolei Tomasz Herkt‚ opiekun Polfy. – Wiedzieliśmy‚ co będzie grał ŁKS i cały tydzień poświęciliśmy wariantomi rozbicia „zony”, ale sama znajomość organizacji gry nie wystarcza‚ trzeba
jeszcze rzucać spod kosza.
BARTOSZ KRÓL, ŁUK
........................................................................................
Mój dopisek - polecam autorowi dokładniejszą lekturę materiałów źródłowych - zainteresowanie "historią" Mistrza Polski powinno być w takiej gazecie jak "PS" nieco głębsze... Aktualnym MP jest Wisła, poprzednim - wieloletnim Lotos (po ŁKS-sie) - miał on jednak w owej serii jeden sezon "przerwy", między innymi dzięki czemu dostał się do Euroligi - kto to wtedy (i kiedy?) zdobył MP? (pikantnym szczegółem oraz podpowiedzą jest fakt, że był to zespół trenowany przez mirosława Trześniewskiego) - wypadałoby wiedzieć...
Przegląd Sportowy pisze:Po zaciętym, pełnym walki meczu łodzianki pokonały Polfę Pabianice w 99. derby regionu 61:55. Ich euforia była tym bardziej uzasadniona, że po raz ostatni triumfowały w pabianickiej hali... 9 lat temu.
czepiam się, ale ŁKS triumfował w hali w Pabianicach po raz ostatni 8 lat temu, a dokładnie w derbowym meczu nr 79, który został rozegrany 25.03.1998. Było to czwarte spotkanie półfinału MP, łodzianki wygrały tę rywalizację 3-1.
A oto ten mecz:
MTK Star Foods Prospan Pabianice – ŁKS Żywiec Łódź 64:71
Pabianice: Małgorzata Storożyńska 17, Renata Piestrzyńska 17, Beata Bińkowska 12, Marzena Głaszcz 11, Marzena Grabowska 7, Ilona Mądra.
Łódź: Daiva Jodeikaite 24, Agnieszka Jaroszewicz 14, Elżbieta Trześniewska 12, Elena Agafonnikova 8, Edyta Koryzna 7, Sylwia Wlaźlak 6, Dorota Gburczyk.
Przegląd Sportowy pisze:ŁKS należy do najbardziej utytułowanych drużyn, ma w dorobku 8 tytułów mistrza kraju, ale ostatni z roku 1995.
to już simon skomentował, więc ja chyba nie muszę (9 złotych medali, a ostatni z 1997 roku)
tak na dokładkę to według moich obliczeń stan rywalizacji: ŁKS Łódź - Pabianice 48:51
Polfa Pabianice - ŁKS Łódź (zdjęcia)
witam
pod tym adresem:
http://kosz.webd.pl/kkforum/viewtopic.p ... 761#105761
pozwoliłem wrzucić sobie kilka zdjęć z meczu:
Polfa Pabianice - ŁKS Łódź
pozdrawiam - maciek [madmad]
pod tym adresem:
http://kosz.webd.pl/kkforum/viewtopic.p ... 761#105761
pozwoliłem wrzucić sobie kilka zdjęć z meczu:
Polfa Pabianice - ŁKS Łódź
pozdrawiam - maciek [madmad]
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

