Widzę, że grono kryminalistów i chuliganów z Żylety ma tutaj szerokie poparcie...
List kibica z Żylety: Co mecz na odkrytej trybunie czuję marihuanę
2007-11-05, ostatnia aktualizacja 2007-11-05 13:20
Chodzę na Żyletę od kilkunastu lat. Byłem na meczu w Wilnie i doskonale widziałem, kto sprowokował awanturę, a potem szybciutko "zmył się". W trakcie zamieszek każdy chyba widział prezesa SKLW [Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa], który z zawiniętymi rękoma do tyłu przechadzał się wokół murawy i pouczał służby porządkowe. A potem czytam, że SKLW nie bierze odpowiedzialności za kibiców i wyraża ubolewanie. Może i nie bierze odpowiedzialności prawnej, ale moralną na pewno
Ponoć powodem dzisiejszego protestu jest zakaz stadionowy dla "Starucha" nałożony za odpalenie racy. Wielu puka się w czoło, gdy słyszy powód wydania zakazu. Mam znajomych, którzy z nim studiują i uważają go za kawał porządnego chłopa. Ale ktoś kiedyś napisał "...twarde prawo, ale prawo". Mam świadomość, że stadion nie jest moją własnością i muszę dostosować się do regulaminu, jaki tam obowiązuje. Na miejscu "Starucha" po sto razy w tygodniu chodziłbym do klubu, błagając na kolanach o zdjęcie zakazu. Bo bycie na Legii byłoby dla mnie najważniejsze.
Wszyscy byli oburzeni, kiedy klub kazał kibicom zabrać flagi z magazynku. I dobrze. Bo większej stęchlizny nigdzie nie czułem. Flagi rzucone jedna na drugą, wygniecione, gdzieś butelka po ćwiartce. Zupełnie, jakby opiekowali się tym beje. Ale to kibice, którzy - jak mówią - życie oddadzą za flagę Legii, lecz gdy nikt nie widzi, to byle szybciej rzucają jedno płótno na drugie, bo w magazynku flaga nie ma już takiego znaczenia. Dla mnie to jest przywiązanie na pokaz. Bo Legię ma się w sercu, a o jej symbole dba bez względu, czy ktoś to widzi, czy nie.
Kibice na Żylecie, którzy nazywają siebie tymi najwierniejszymi, bez których klub by nie istniał, którzy gardzą popcornem i kiełbaskami z grilla, zachowują się, delikatnie mówiąc, idiotycznie. Nie dopingują, nie tworzą opraw. Wieszają szmaty, na których pozdrawiają jegomości z kryminału. Słychać wyzwiska pod adresem człowieka, który postanowił spłacić 20 mln długów, jakie miał klub. Spłacił długi piłkarzom. Jednym słowem - uratował klub. Co więcej, postanowił na nim zarabiać. A zarabia się na stadionie i sukcesach. Rozumiecie?? Człowiek, który chce tworzyć wielki klub, cieszyć nasze serca i cieszyć się z nami!!! Dlaczego tak bardzo go nienawidzicie? Czy parę zakazów i race są ważniejsze niż nasza Legia, czy są ważniejsze od najlepszej atmosfery w Polsce, od ryku "Legia, Warszawaaa". Twórzmy Wielką Legię wspólnie.
Każdy, kto nie zgadza się z protestem, jest dla was wrogiem Legii. Zrozumcie, że nie każdy musi myśleć tak jak wy. Mówicie, że to klub nie chce z wami rozmawiać, że klub jest winny. A jak można rozmawiać, skoro co mecz wysłuchuje się "wiązanki", skoro regularnie bydło spod znaku eLki kompromituje klub za granicą. [...]
Myślę, że zmiany na Legii nie każdemu odpowiadają. Dlatego pretekst zakazów jest świetną formą walki ze zmianami. Po co SKLW wydaje oświadczenie, że aresztowany "Putek" jest nikomu nieznany, że jest to pomówienie Stowarzyszenia? A czy ktokolwiek napisał, że "Putek" jest członkiem SKLW? Nie. Takie oświadczenia są dla mnie podburzaniem przeciw klubowi. Władze klubu wcześniej mówiły o handlu narkotykami na stadionie, więc teraz uważa się, że aresztowanie "Putka" to atak na SKLW. Ja tak nie uważam. Jest to po prostu dowód, że są kibice, którzy zajmują się dilerką. Kibice bronią się, że nie ma narkotyków na stadionie. A ja co mecz na odkrytej trybunie czuję marihuanę! [...]
Nie wszystko, co robi KP Legia, mi się podoba. Ale nigdy nie będę protestował w formie, która będzie utrudniała grę mojej ukochanej drużyny. Jestem kibicem i mam się przede wszystkim skupić na kibicowaniu. [...]
Dobrze, że w końcu trener i Vuković powiedzieli, co myślą. Chcą mieć w was ostoję w złych momentach, a nie wroga w dobrych. Chcą tego słynnego w Polsce 12. zawodnika!!! Nie atakujcie Vuko za to, że mówi, co myśli. Takie jego prawo. Za kilkadziesiąt lat nikt nie będzie was pamiętać. Vukovicia zapamiętają jako kapitalnego piłkarza, mistrza Polski, tego, który ma jaja. I to tacy jak on tworzą historię Legii. My, kibice, tylko ją ozdabiamy - albo i nie...
[...] Przy prawdziwej woli można stworzyć świetne relacje między klubem i kibicami. Tylko trzeba chcieć, bo sukcesu nie osiągnie się na zacietrzewieniu, prymitywizmie i chamstwie. Sukces buduje się latami, wspólnymi siłami i często drogą kompromisu. Z obydwu stron!!
źródło Gazeta Wyborcza