Chamique Holdsclaw zakończyła kariere
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Chamique Holdsclaw zakończyła kariere
Po kapitalnej grze w serii finałowej przeciwko Lotosowi Wisła poważnie myślała o powtórzeniu manewru sprzed roku i zakontraktowaniu na drugą połowę sezonu Chamique Holdsclaw. Nagła decyzja Amerykanki o zakończeniu kariery sportowej pokrzyżowała nieco transferowe plany Wisły.
W ostatnim sezonie Ford Germaz Ekstraklasy Holdsclaw wystąpiła w 18 meczach zdobywając przeciętnie 17.6 pkt i 7.2 zb. na mecz. Za bardzo dobrą postawę w meczach decydujących o losach złotych medali została uhonorowana nagrodą MVP dla najlepszej zawodniczki finałów.
info www.plkk.pl
W ostatnim sezonie Ford Germaz Ekstraklasy Holdsclaw wystąpiła w 18 meczach zdobywając przeciętnie 17.6 pkt i 7.2 zb. na mecz. Za bardzo dobrą postawę w meczach decydujących o losach złotych medali została uhonorowana nagrodą MVP dla najlepszej zawodniczki finałów.
info www.plkk.pl
Im bardziej boisz się porażek tym więcej ich ponosisz..
jak się już zaklada temat to należaloby poprawnie napisać nazwisko i używać wielkich liter.
Dariusz Jaroń: Chamique jaką poznałem
Tiger Woods damskiej koszykówki, Michael Jordan w spódnicy, najlepsza koszykarka, jaką gościły polskie parkiety – od początku do końca kariery Chamique Holdsclaw pochwały kierowane pod jej adresem nie miały końca. Bez nadmiernego patosu trzeba przyznać, że byliśmy szczęściarzami, mogąc śledzić z wypiekami na twarzy jej ostatni marsz po złoto.
– Jestem zdania, że takiej koszykarki jeszcze w Polsce nie było – powiedział nam przed paroma tygodniami prezes „Białej Gwiazdy” Ludwik Miętta-Mikołajewicz. – Jestem podbudowany nie tylko jej postawą sportową, ale i poza boiskiem. Szalenie sympatyczna dziewczyna, bez odrobiny gwiazdorstwa – nie mógł nachwalić się Holdsclaw sternik Wisły Can-Pack. Gdyby nie kolana Amerykanki najpewniej już teraz przy Reymonta zabiegano by o jej podpis na nowym kontrakcie.
Miałem szczęście poznać Chamique zaraz po jej przylocie ze Stanów. Mimo kilkunastogodzinnej podróży znalazła czas dla dziennikarzy. Nie marudziła, nie próbowała się wykręcać, ani przesuwać spotkania na inny dzień lub godzinę, co bywa częstą praktyką niektórych sportowców.
Nie rzucała zdawkowych odpowiedzi. Z uśmiechem na ustach i wielkim optymizmem przez dobrych kilkanaście minut odpowiadała na wszystkie, nawet te oczywiste i, co tu ukrywać, najgłupsze pytania. Prawdziwa profesjonalistka. Jak przystało na kobietę z klasą narzekała nieco przy szybko zorganizowanej mini sesji zdjęciowej. W końcu za nią był długi lot i nie była przygotowana na obławę fotoreporterów. Jednak kiedy przyszło do robienia zdjęć, znów rozpromieniła się, a na jej twarzy zagościł uśmiech.
Kolejny raz rozmawialiśmy po pierwszych meczach 1/2 finału z akademiczkami z Gorzowa Wielkopolskiego. Drużyna borykała się z konfliktem z Elmedinem Omaniciem, nie brakowało głosów, że najlepsze co trener może zrobić dla zespołu to mu nie przeszkadzać. Chamique zdawała się tym nie przejmować. Przyświecał jej tylko jeden cel. Mistrzostwo. Nie znosiła przegrywać. Nigdy. Może właśnie ta cecha obok niepospolitego talentu najbardziej zbliżyła ją do Jordana?
Ostatni raz spotkałem ją tuż po ostatnim meczu wielkiego finału, na kilkanaście godzin przed wylotem do domu. Była zmęczona sezonem i kłopotami zdrowotnymi, ale szczęśliwa ze zdobytego tytułu i nagrody MVP finałów. Chwilę przed wywiadem rozdała fanom swoje karty z Los Angeles Sparks z autografami. Rzadka i cenna pamiątka.
Nie sprawiała wrażenia osoby znużonej koszykówką. Nie wykluczyła ponownej gry w Wiśle, ale zaznaczyła, że na razie żyję kolejnym sezonem w WNBA, a potem zastanowi się nad najlepszą ofertą z Europy. Po pięciu meczach dla Sparks zdecydowała się zakończyć karierę. Znów przychodzą na myśl porównania z Jordanem. Ten bez spódnicy też odchodził u szczytu formy, ale dwukrotnie wracał…
Dariusz Jaroń
www.plkk.pl
Dariusz Jaroń: Chamique jaką poznałem
Tiger Woods damskiej koszykówki, Michael Jordan w spódnicy, najlepsza koszykarka, jaką gościły polskie parkiety – od początku do końca kariery Chamique Holdsclaw pochwały kierowane pod jej adresem nie miały końca. Bez nadmiernego patosu trzeba przyznać, że byliśmy szczęściarzami, mogąc śledzić z wypiekami na twarzy jej ostatni marsz po złoto.
– Jestem zdania, że takiej koszykarki jeszcze w Polsce nie było – powiedział nam przed paroma tygodniami prezes „Białej Gwiazdy” Ludwik Miętta-Mikołajewicz. – Jestem podbudowany nie tylko jej postawą sportową, ale i poza boiskiem. Szalenie sympatyczna dziewczyna, bez odrobiny gwiazdorstwa – nie mógł nachwalić się Holdsclaw sternik Wisły Can-Pack. Gdyby nie kolana Amerykanki najpewniej już teraz przy Reymonta zabiegano by o jej podpis na nowym kontrakcie.
Miałem szczęście poznać Chamique zaraz po jej przylocie ze Stanów. Mimo kilkunastogodzinnej podróży znalazła czas dla dziennikarzy. Nie marudziła, nie próbowała się wykręcać, ani przesuwać spotkania na inny dzień lub godzinę, co bywa częstą praktyką niektórych sportowców.
Nie rzucała zdawkowych odpowiedzi. Z uśmiechem na ustach i wielkim optymizmem przez dobrych kilkanaście minut odpowiadała na wszystkie, nawet te oczywiste i, co tu ukrywać, najgłupsze pytania. Prawdziwa profesjonalistka. Jak przystało na kobietę z klasą narzekała nieco przy szybko zorganizowanej mini sesji zdjęciowej. W końcu za nią był długi lot i nie była przygotowana na obławę fotoreporterów. Jednak kiedy przyszło do robienia zdjęć, znów rozpromieniła się, a na jej twarzy zagościł uśmiech.
Kolejny raz rozmawialiśmy po pierwszych meczach 1/2 finału z akademiczkami z Gorzowa Wielkopolskiego. Drużyna borykała się z konfliktem z Elmedinem Omaniciem, nie brakowało głosów, że najlepsze co trener może zrobić dla zespołu to mu nie przeszkadzać. Chamique zdawała się tym nie przejmować. Przyświecał jej tylko jeden cel. Mistrzostwo. Nie znosiła przegrywać. Nigdy. Może właśnie ta cecha obok niepospolitego talentu najbardziej zbliżyła ją do Jordana?
Ostatni raz spotkałem ją tuż po ostatnim meczu wielkiego finału, na kilkanaście godzin przed wylotem do domu. Była zmęczona sezonem i kłopotami zdrowotnymi, ale szczęśliwa ze zdobytego tytułu i nagrody MVP finałów. Chwilę przed wywiadem rozdała fanom swoje karty z Los Angeles Sparks z autografami. Rzadka i cenna pamiątka.
Nie sprawiała wrażenia osoby znużonej koszykówką. Nie wykluczyła ponownej gry w Wiśle, ale zaznaczyła, że na razie żyję kolejnym sezonem w WNBA, a potem zastanowi się nad najlepszą ofertą z Europy. Po pięciu meczach dla Sparks zdecydowała się zakończyć karierę. Znów przychodzą na myśl porównania z Jordanem. Ten bez spódnicy też odchodził u szczytu formy, ale dwukrotnie wracał…
Dariusz Jaroń
www.plkk.pl
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
- diablewcielone:P
- Kadet
- Posty: 1450
- Rejestracja: 22 października 2005, 10:37
- Lokalizacja: Miasto Krakuff
- Kontaktowanie:
Alexa pisze:Kurcze szkodaBez dwóch zdań najlepsza koszykarka jaka grała w Wiśle a może nawet i w Polsce.
szkoda, ale nie ma co rozpaczać, myślę że działacze nie będą mieli problemu z wypełnieniem tej luki
a tak już poza tematem - nadal upierać się bedę że najlepsze w PLKK były dotąd Katie Smith i Gordana Grubin
mania pisze:
szkoda, ale nie ma co rozpaczać, myślę że działacze nie będą mieli problemu z wypełnieniem tej luki
a tak już poza tematem - nadal upierać się bedę że najlepsze w PLKK były dotąd Katie Smith i Gordana Grubin
Nie bede sie licytowac. To moje prywatne zdanie.
A jesli chodzi o Chamique to nawet nie chcodzilo mi o jej wystep w Wisle - choc byloby to mile, ale o sam fakt, ze skonczyla kariere. Ogladanie jej bylo czysta przyjemnoscia i to nie tylko ze wzgledu na niebywale umiejetnosci i te niesamowicie kocie ruchy ale tez przez ogromne zaangazowanie.
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
ann pisze:
Dariusz Jaroń: Chamique jaką poznałem
Tiger Woods damskiej koszykówki, Michael Jordan w spódnicy...
...
Przyświecał jej tylko jeden cel. Mistrzostwo. Nie znosiła przegrywać. Nigdy. Może właśnie ta cecha obok niepospolitego talentu najbardziej zbliżyła ją do Jordana?
....
Znów przychodzą na myśl porównania z Jordanem. Ten bez spódnicy też odchodził u szczytu formy, ale dwukrotnie wracał…
Dariusz Jaroń
www.plkk.pl
Bez urazy.Ale ja jednak wolałbym aby określenia "Jordan w spódnicy" czy "Tiger Woods damskiej koszykówki " zostawić CYNTHI COOPER.Choć tej zawodniczki akurat pan Jaroń może nie znać.
Panie Jaroń to jest Jordan w spódnicy


Hell...
to nie pan Jaroń wymyślil określenie Jordan w spodnicy czy Tiger Woods damskiej koszykówki, ale to trzeba trochę amerykańskiej prasy poczytać zeby takie rzeczy wiedzieć...
no i myślę że pan Jaroń niejdną osobę by zagiąl jeśli chodzi o znajomość koszykówki damskiej, pewnie nawet i Ciebie
to nie pan Jaroń wymyślil określenie Jordan w spodnicy czy Tiger Woods damskiej koszykówki, ale to trzeba trochę amerykańskiej prasy poczytać zeby takie rzeczy wiedzieć...
no i myślę że pan Jaroń niejdną osobę by zagiąl jeśli chodzi o znajomość koszykówki damskiej, pewnie nawet i Ciebie
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
ann pisze:Hell...
to nie pan Jaroń wymyślil określenie Jordan w spodnicy czy Tiger Woods damskiej koszykówki, ale to trzeba trochę amerykańskiej prasy poczytać zeby takie rzeczy wiedzieć...
no i myślę że pan Jaroń niejdną osobę by zagiąl jeśli chodzi o znajomość koszykówki damskiej, pewnie nawet i Ciebie
W amerykańskiej prasie to co druga zawodniczka której wyjdzie jakiś super mecz jest Jordanem w spódnicy czy przyszłym Jordanem w spódnicy.
Natomiast Jordan w spódnicy jak i bez był tylko jeden i o tym pan Jaroń powinien pamiętać.

Natomiast Jordan w spódnicy jak i bez był tylko jeden i o tym pan Jaroń powinien pamiętać.
ale to tylko i wlacznie TWOJE zdanie.
nie KAZDY uważa tak samo jak TY
na szczęście...
i pozwol niektórym mieć inne zdanie
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości