Koniec kariery Eli Trześniewskiej
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Koniec kariery Eli Trześniewskiej
Koniec przygody z koszykówką Elżbiety Trześniewskiej
dziś
Wszyscy oczekiwali, że Elżbieta Trześniewska, znakomita koszykarka, po zakończeniu w minionym sezonie występów w drużynie Wisła Can Pack Kraków, z którą zdobyła tytuł mistrza Polski, zasili szeregi ŁKS, gdzie jej mąż, Mirosław Trześniewski jest trenerem. Pani Ela postanowiła jednak zakończyć sportową karierę.
- Po ponad 22 latach gry w koszykówkę, a zaczynałam w wieku 12 lat w MOK Karkonosze Jelenia Góra, powiedziałam: dość! - wyjaśnia popularna Ela. - Nie była to bynajmniej decyzja przypadkowa, ale głęboko przemyślana. Odczuwałam już wcześniej przesyt psychiczny gry w koszykówkę. A nie ma gorszej rzeczy, jak robić coś na siłę. Ponadto chciałam wreszcie być z rodziną, zająć się na co dzień wychowaniem naszego ukochanego synka 6-letniego Filipka.
Trzeba powiedzieć, że pani Ela wybrała właściwy moment, zeszła z areny sportowej w glorii chwały, zdobywając z Wisłą swój piąty tytuł mistrza Polski.
- Zapewniam, że nie był to decydujący motyw w postanowieniu o definitywnym rozstaniu się przeze mnie z koszykówką - twierdzi Elżbieta Trześniewska. Gdyby Wisła nie została mistrzem kraju, to i tak bym się ze swego postanowienia nie wycofała.
Skończyła pani dziennikarstwo. Myślała pani o tym, żeby zostać komentatorem sportowym w prasie, lub w jednej ze stacji telewizyjnych. Czy nie zamierza pani spełnić teraz tego marzenia?
- Na razie o tym nie myślę. Generalnie wypoczywam, radość ogromną sprawia mi codzienne obcowanie z najbliższymi, mężem i synem.
Zastanawiające w pani karierze jest to, że nigdy nie zdecydowała się pani na grę w koszykówkę w klubach zagranicznych.
- Miałam propozycje, ale nie były one dla mnie satysfakcjonujące. Za te same, czy nawet nieco mniejsze pieniądze, wolałam walczyć na rodzimych parkietach. I tego kroku nie żałuję.
Państwo Trześniewscy mieszkają na uroczo położonym, tuż za miedzą administracyjną miasta Pabianic, osiedlu domków jednorodzinnych. Oboje dokonaliśmy tego wyboru. Chcieliśmy zamieszkać blisko matki natury, ale zarazem nie oddalać się zbytnio od miejskiej cywilizacji. I udało się nam te dwie rzeczy połączyć.
Dom państwa Trześniewskich, ma jeszcze tę zaletę, że z dwóch stron otoczony jest ogrodem z przystrzyżoną idealnie trawą. To ulubione miejsce do hasania małego Filipka i potężnego owczarka o imieniu Łedin.
(m. st.) - Express Ilustrowany
.........................................................................
Oczywiście wielkie podziękowania dla Eli za całą karierę !!! Kibice ŁKS życzą nowych wyzwań i aby one sprawiały nie mniejszą satysfakcje niż poprzednia - tak dla wykonawczyni - jak i dla odbiorców. DZIĘKI
dziś
Wszyscy oczekiwali, że Elżbieta Trześniewska, znakomita koszykarka, po zakończeniu w minionym sezonie występów w drużynie Wisła Can Pack Kraków, z którą zdobyła tytuł mistrza Polski, zasili szeregi ŁKS, gdzie jej mąż, Mirosław Trześniewski jest trenerem. Pani Ela postanowiła jednak zakończyć sportową karierę.
- Po ponad 22 latach gry w koszykówkę, a zaczynałam w wieku 12 lat w MOK Karkonosze Jelenia Góra, powiedziałam: dość! - wyjaśnia popularna Ela. - Nie była to bynajmniej decyzja przypadkowa, ale głęboko przemyślana. Odczuwałam już wcześniej przesyt psychiczny gry w koszykówkę. A nie ma gorszej rzeczy, jak robić coś na siłę. Ponadto chciałam wreszcie być z rodziną, zająć się na co dzień wychowaniem naszego ukochanego synka 6-letniego Filipka.
Trzeba powiedzieć, że pani Ela wybrała właściwy moment, zeszła z areny sportowej w glorii chwały, zdobywając z Wisłą swój piąty tytuł mistrza Polski.
- Zapewniam, że nie był to decydujący motyw w postanowieniu o definitywnym rozstaniu się przeze mnie z koszykówką - twierdzi Elżbieta Trześniewska. Gdyby Wisła nie została mistrzem kraju, to i tak bym się ze swego postanowienia nie wycofała.
Skończyła pani dziennikarstwo. Myślała pani o tym, żeby zostać komentatorem sportowym w prasie, lub w jednej ze stacji telewizyjnych. Czy nie zamierza pani spełnić teraz tego marzenia?
- Na razie o tym nie myślę. Generalnie wypoczywam, radość ogromną sprawia mi codzienne obcowanie z najbliższymi, mężem i synem.
Zastanawiające w pani karierze jest to, że nigdy nie zdecydowała się pani na grę w koszykówkę w klubach zagranicznych.
- Miałam propozycje, ale nie były one dla mnie satysfakcjonujące. Za te same, czy nawet nieco mniejsze pieniądze, wolałam walczyć na rodzimych parkietach. I tego kroku nie żałuję.
Państwo Trześniewscy mieszkają na uroczo położonym, tuż za miedzą administracyjną miasta Pabianic, osiedlu domków jednorodzinnych. Oboje dokonaliśmy tego wyboru. Chcieliśmy zamieszkać blisko matki natury, ale zarazem nie oddalać się zbytnio od miejskiej cywilizacji. I udało się nam te dwie rzeczy połączyć.
Dom państwa Trześniewskich, ma jeszcze tę zaletę, że z dwóch stron otoczony jest ogrodem z przystrzyżoną idealnie trawą. To ulubione miejsce do hasania małego Filipka i potężnego owczarka o imieniu Łedin.
(m. st.) - Express Ilustrowany
.........................................................................
Oczywiście wielkie podziękowania dla Eli za całą karierę !!! Kibice ŁKS życzą nowych wyzwań i aby one sprawiały nie mniejszą satysfakcje niż poprzednia - tak dla wykonawczyni - jak i dla odbiorców. DZIĘKI
to ja również podziękuje Eli za ostatni sezon w Wiśle

Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
ann pisze:to ja również podziękuje Eli za ostatni sezon w Wiśle
gdyby nie jej trójka w meczu nr 5...., ehh
a ja dziękuję za fajne występy i zmagania w Finałach MP z Gdynią (szczególnie gdy naprzeciw miała Owczarenko)
przede wszystkim chciałabym jednak podziękować za Katowice'99, chwil tych nie zapomnę do końca życia
- ziutek_pabianice
- Kadet
- Posty: 1714
- Rejestracja: 02 kwietnia 2006, 13:19
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Re: Koniec kariery Eli Trześniewskiej
simon pisze:Koniec przygody z koszykówką Elżbiety Trześniewskiej
dziś
Wszyscy oczekiwali, że Elżbieta Trześniewska, znakomita koszykarka, po zakończeniu w minionym sezonie występów w drużynie Wisła Can Pack Kraków, z którą zdobyła tytuł mistrza Polski, zasili szeregi ŁKS, gdzie jej mąż, Mirosław Trześniewski jest trenerem. Pani Ela postanowiła jednak zakończyć sportową karierę.
- Po ponad 22 latach gry w koszykówkę, a zaczynałam w wieku 12 lat w MOK Karkonosze Jelenia Góra, powiedziałam: dość! - wyjaśnia popularna Ela. - Nie była to bynajmniej decyzja przypadkowa, ale głęboko przemyślana. Odczuwałam już wcześniej przesyt psychiczny gry w koszykówkę. A nie ma gorszej rzeczy, jak robić coś na siłę. Ponadto chciałam wreszcie być z rodziną, zająć się na co dzień wychowaniem naszego ukochanego synka 6-letniego Filipka.
Trzeba powiedzieć, że pani Ela wybrała właściwy moment, zeszła z areny sportowej w glorii chwały, zdobywając z Wisłą swój piąty tytuł mistrza Polski.
- Zapewniam, że nie był to decydujący motyw w postanowieniu o definitywnym rozstaniu się przeze mnie z koszykówką - twierdzi Elżbieta Trześniewska. Gdyby Wisła nie została mistrzem kraju, to i tak bym się ze swego postanowienia nie wycofała.
Skończyła pani dziennikarstwo. Myślała pani o tym, żeby zostać komentatorem sportowym w prasie, lub w jednej ze stacji telewizyjnych. Czy nie zamierza pani spełnić teraz tego marzenia?
- Na razie o tym nie myślę. Generalnie wypoczywam, radość ogromną sprawia mi codzienne obcowanie z najbliższymi, mężem i synem.
Zastanawiające w pani karierze jest to, że nigdy nie zdecydowała się pani na grę w koszykówkę w klubach zagranicznych.
- Miałam propozycje, ale nie były one dla mnie satysfakcjonujące. Za te same, czy nawet nieco mniejsze pieniądze, wolałam walczyć na rodzimych parkietach. I tego kroku nie żałuję.
Państwo Trześniewscy mieszkają na uroczo położonym, tuż za miedzą administracyjną miasta Pabianic, osiedlu domków jednorodzinnych. Oboje dokonaliśmy tego wyboru. Chcieliśmy zamieszkać blisko matki natury, ale zarazem nie oddalać się zbytnio od miejskiej cywilizacji. I udało się nam te dwie rzeczy połączyć.
Dom państwa Trześniewskich, ma jeszcze tę zaletę, że z dwóch stron otoczony jest ogrodem z przystrzyżoną idealnie trawą. To ulubione miejsce do hasania małego Filipka i potężnego owczarka o imieniu Łedin.
(m. st.) - Express Ilustrowany
.........................................................................
Oczywiście wielkie podziękowania dla Eli za całą karierę !!! Kibice ŁKS życzą nowych wyzwań i aby one sprawiały nie mniejszą satysfakcje niż poprzednia - tak dla wykonawczyni - jak i dla odbiorców. DZIĘKI
Z tego co wiem jest to Chechło I
Re: Koniec kariery Eli Trześniewskiej
ziutek_pabianice pisze:Express Ilustrowany pisze:Państwo Trześniewscy mieszkają na uroczo położonym, tuż za miedzą administracyjną miasta Pabianic, osiedlu domków jednorodzinnych. Oboje dokonaliśmy tego wyboru. Chcieliśmy zamieszkać blisko matki natury, ale zarazem nie oddalać się zbytnio od miejskiej cywilizacji. I udało się nam te dwie rzeczy połączyć.
Z tego co wiem jest to Chechło I
jest wiele osob, ktore rowniez to wiedza i co?
Express Ilustrowany pisze:Trzeba powiedzieć, że pani Ela wybrała właściwy moment, zeszła z areny sportowej w glorii chwały, zdobywając z Wisłą swój piąty tytuł mistrza Polski.
no tak, gloria chwały...
ehh... szkoda
Re: Koniec kariery Eli Trześniewskiej
jelo pisze:no tak, gloria chwały...![]()
za zmarnowany sezon u Omanicia, ktory zdusil Jej chec i ochote do gry
![]()
Obawiam się, że to dość gruba nadinterpretacja faktów - zgodna co prawda z "nurtem" myślenia pewnej grupy ludzi... - ale całkowicie nie zgodna z prawdą.
Po pierwsze Omanic jak sądzę wcale nie zmianił jej ogólnie i szeroko pojętych planów oraz pomysłu na własne życie - jak również rozbrat z koszykówką nie jest spowodowany jakimkolwiek znudzeniem ją. Owszem - powody bardziej czy mniej bezpośrednie wiadomo, że są - ale to już naprawdę nie nasza sprawa.
Po drugie nikt jej nie kazał przenosić się do Wisły (podobnie jak nikt nie może wymagać od jakiegokolwiek trenera "gwarancji minut" na boisku dla kogokolwiek) - a robiąc to doskonale zdawała sobie sprawę jaka będzie jej pozycja w nowym zespole oraz jaki wkład w jego grę. Jelo - nie bądźmy dziećmi - nikt w zawodowym przecież sporcie nie zastanawia się nad takimi p... że 22 minuty kogośtam (zawodowca także przecież) zniechęcają. Mogła grać np. w Lesznie - to by była po 40 minut na placu - ale z kasą i medalem byłoby gorzej, nie? Niestety - 2 srok za ogon nie da się utrzymać... Mógł zresztą przebić jej propozycję kontraktową Lotos to na 1000% procent grałaby conajmniej 52 minuty w meczu... Dlaczego tego nie zrobił? - proszę - mamy winnego zakończenia kariery przez Elę!!!! Jak chcesz, żeby winny był prezes Jezioraka Iława to też bez problemu coś da się wymyśleć...
I teraz jeszcze gotów ktoś pomyśleć, że ja coś niegatywnego piszę w temacie o Eli - tak nie jest. Po prostu wkurzają mnie takie gorzkie żale i "pretensje do garbatego, że ma proste dzieci".
Mistrzyni Europy kończy karierę!
Złota medalistka Mistrzostw Europy z 1999 roku i jedna z najbardziej utytułowanych polskich koszykarek ostatnich lat, Elżbieta Trześniewska zdecydowała się zawiesić buty na kołku. - Za mną wspaniała przygoda, ale trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć dość - wyznała w rozmowie z INTERIA.PL.
INTERIA.PL: Dochodzą do nas głosy, że zdecydowała się pani zakończyć sportową karierę. Czy to prawda?
Elżbieta Trześniewska: - Tak, podjęłam taką decyzję przed paroma miesiącami i już jej nie zmienię. Myślę, że trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć dość. Sądzę, że po zdobyciu w ubiegłym sezonie mistrzostwa kraju z Wisłą Can-Pack sytuacja była do tego idealna.
Co wpłynęło na tą decyzję?
- Kilka czynników. Myślę, że kluczowym argumentem przemawiającym za decyzją o zakończeniu kariery jest mój wiek. Mam 35 lat, na scene wchodzą coraz młodsze koszykarki, a ja wyznaje zasadę "wszystko albo nic". Interesuje mnie tylko gra na najwyższym poziomie. Z wiekiem organizm jest coraz słabszy, utrzymanie najwyższej formy kosztowałoby mnie teraz bardzo dużo. Na problemy zdrowotne co prawda nigdy nie mogłam narzekać, ale nie chciałam kusić losu.
Czy ostatni sezon spędzony w Krakowie, w którym trener Elmedin Omanić z rzadka korzystał z pani usług nie wpłynął na pani postanowienie?
- Nie dorabiałabym takiej filozofii. Zdobycie mistrzostwa idealnie zamyka pewien rodział w moim życiu. Poza tym jestem przekonana, że nie musze nic nikomu udowadniać.
Miała pani ciekawe oferty na przyszły sezon?
- Tak, ale nie chcę zdradzać jakie kluby o mnie zabiegały.
Nie brakowało głosów, że zagra pani pod okiem męża w Łódzkim Klubie Sportowym. Rozważała pani taką możliwość?
- Nawet przez moment nie brałam takiego rozwiązanie pod uwagę. Wiele lat spędziliśmy w takim układzie i nikomu go nie polecam. Jest bardzo trudny zarówno dla nas, jak i innych zawodniczek. Fakt, współpraca ta była niezwykle owocna, najwięcej nauczyłam się właśnie od męża, ale nie chcieliśmy znów znaleźć się w takiej sytuacji.
Jakie plany ma pani na najbliższe tygodnie, miesiące?
- Zamierzam wypoczywać, mam wakację. Nareszcie mam czas dla swojej rodziny. Ostatnie lata i ciągłe dojazdy były dla nas niezwykle trudne. Ponadto odwiedzają mnie znajomi, rodzina. Jak zacznie się sezon będę z trybun obserwować swoje koleżanki i zbierać siły na następny etap swojego życia.
Jak będzie wyglądał ten etap? Chciałaby pani zostać przy koszykówce pracując w jednym z klubów, a może spróbować sił w dziennikarstwie (oprócz tytułu magistra pedagogiki Elżbieta Trześniewska może pochwalić się ukończonym studium dziennikarskim) - przyp.red)?
- Nie zamykam sobie żadnej furtki, ale raczej nie będzie to ani praca trenerska ani dziennikarstwo. Mam pewne plany, a nawet marzenia, ale jeszcze nie czas, by je ujawniać. Na razie ciesze się z czasu spędzonego z rodziną
www.interia.pl
Złota medalistka Mistrzostw Europy z 1999 roku i jedna z najbardziej utytułowanych polskich koszykarek ostatnich lat, Elżbieta Trześniewska zdecydowała się zawiesić buty na kołku. - Za mną wspaniała przygoda, ale trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć dość - wyznała w rozmowie z INTERIA.PL.
INTERIA.PL: Dochodzą do nas głosy, że zdecydowała się pani zakończyć sportową karierę. Czy to prawda?
Elżbieta Trześniewska: - Tak, podjęłam taką decyzję przed paroma miesiącami i już jej nie zmienię. Myślę, że trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć dość. Sądzę, że po zdobyciu w ubiegłym sezonie mistrzostwa kraju z Wisłą Can-Pack sytuacja była do tego idealna.
Co wpłynęło na tą decyzję?
- Kilka czynników. Myślę, że kluczowym argumentem przemawiającym za decyzją o zakończeniu kariery jest mój wiek. Mam 35 lat, na scene wchodzą coraz młodsze koszykarki, a ja wyznaje zasadę "wszystko albo nic". Interesuje mnie tylko gra na najwyższym poziomie. Z wiekiem organizm jest coraz słabszy, utrzymanie najwyższej formy kosztowałoby mnie teraz bardzo dużo. Na problemy zdrowotne co prawda nigdy nie mogłam narzekać, ale nie chciałam kusić losu.
Czy ostatni sezon spędzony w Krakowie, w którym trener Elmedin Omanić z rzadka korzystał z pani usług nie wpłynął na pani postanowienie?
- Nie dorabiałabym takiej filozofii. Zdobycie mistrzostwa idealnie zamyka pewien rodział w moim życiu. Poza tym jestem przekonana, że nie musze nic nikomu udowadniać.
Miała pani ciekawe oferty na przyszły sezon?
- Tak, ale nie chcę zdradzać jakie kluby o mnie zabiegały.
Nie brakowało głosów, że zagra pani pod okiem męża w Łódzkim Klubie Sportowym. Rozważała pani taką możliwość?
- Nawet przez moment nie brałam takiego rozwiązanie pod uwagę. Wiele lat spędziliśmy w takim układzie i nikomu go nie polecam. Jest bardzo trudny zarówno dla nas, jak i innych zawodniczek. Fakt, współpraca ta była niezwykle owocna, najwięcej nauczyłam się właśnie od męża, ale nie chcieliśmy znów znaleźć się w takiej sytuacji.
Jakie plany ma pani na najbliższe tygodnie, miesiące?
- Zamierzam wypoczywać, mam wakację. Nareszcie mam czas dla swojej rodziny. Ostatnie lata i ciągłe dojazdy były dla nas niezwykle trudne. Ponadto odwiedzają mnie znajomi, rodzina. Jak zacznie się sezon będę z trybun obserwować swoje koleżanki i zbierać siły na następny etap swojego życia.
Jak będzie wyglądał ten etap? Chciałaby pani zostać przy koszykówce pracując w jednym z klubów, a może spróbować sił w dziennikarstwie (oprócz tytułu magistra pedagogiki Elżbieta Trześniewska może pochwalić się ukończonym studium dziennikarskim) - przyp.red)?
- Nie zamykam sobie żadnej furtki, ale raczej nie będzie to ani praca trenerska ani dziennikarstwo. Mam pewne plany, a nawet marzenia, ale jeszcze nie czas, by je ujawniać. Na razie ciesze się z czasu spędzonego z rodziną
www.interia.pl
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
-
rebus łodz
- patrese
- Kadet
- Posty: 1445
- Rejestracja: 13 stycznia 2007, 21:48
- Lokalizacja: Leszno / Poznań
- Kontaktowanie:
Środa, 3 października 2007
Mistrzyni nie dla Kolegium
Elżbieta Trześniewska nie zagra w AZS KK
Niepowodzeniem zakończyły się, podejmowane przez klubowych działaczy próby przekonania do występów w AZS Kolegium Karkonoskim Jelenia Góry Elżbiety Trześniewskiej. Pochodząca z Jeleniej Góry koszykarka, która w przeszłości występowała m.in. w Polfie Pabianice, CCC Polkowice, Wiśle Kraków i ma na swym koncie tytuły Mistrzyni Polski oraz Mistrzyni Europy wobec arcytrudnej sytuacji kadrowej jeleniogórskiej drużyny mogła być znaczącym wzmocnieniem jej składu. - Ela, która po poprzednim sezonie postanowiła zakończyć karierę , niestety nie dała sie przekonać do zmiany tej decyzji - mówi wiceprezes Kolegium Karkonoskiego Eugeniusz Sroka. Oświadczyła iż nie jest zainteresowana grą w jakimkolwiek klubie i chce się poświęcić całkowicie rodzinie.
Nie jest jednak wykluczone że jeleniogórscy kibice będą mieli okazje podziwiać E. Trześniewską na parkiecie podczas zaplanowanego na maj 2008 roku jej meczu pożegnalnego. Będzie on jednym z elementów obchodów 900 lecia Jeleniej Góry. Włodarze AZS KK planują zaprosić do udziału w tym wydarzeniu wiele zawodniczek, które w przeszłości grały z E. Trześniewską. Wśród nich ma sie znaleźć cała plejada reprezentantek naszego kraju.
www.jelonka.com
Mistrzyni nie dla Kolegium
Elżbieta Trześniewska nie zagra w AZS KK
Niepowodzeniem zakończyły się, podejmowane przez klubowych działaczy próby przekonania do występów w AZS Kolegium Karkonoskim Jelenia Góry Elżbiety Trześniewskiej. Pochodząca z Jeleniej Góry koszykarka, która w przeszłości występowała m.in. w Polfie Pabianice, CCC Polkowice, Wiśle Kraków i ma na swym koncie tytuły Mistrzyni Polski oraz Mistrzyni Europy wobec arcytrudnej sytuacji kadrowej jeleniogórskiej drużyny mogła być znaczącym wzmocnieniem jej składu. - Ela, która po poprzednim sezonie postanowiła zakończyć karierę , niestety nie dała sie przekonać do zmiany tej decyzji - mówi wiceprezes Kolegium Karkonoskiego Eugeniusz Sroka. Oświadczyła iż nie jest zainteresowana grą w jakimkolwiek klubie i chce się poświęcić całkowicie rodzinie.
Nie jest jednak wykluczone że jeleniogórscy kibice będą mieli okazje podziwiać E. Trześniewską na parkiecie podczas zaplanowanego na maj 2008 roku jej meczu pożegnalnego. Będzie on jednym z elementów obchodów 900 lecia Jeleniej Góry. Włodarze AZS KK planują zaprosić do udziału w tym wydarzeniu wiele zawodniczek, które w przeszłości grały z E. Trześniewską. Wśród nich ma sie znaleźć cała plejada reprezentantek naszego kraju.
www.jelonka.com
SIAMO SEMPRE CON VOI - LECH POZNAŃ


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości
