Cztery kwarty z Sylwią Wlaźlak

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

jelo
Młodzik
Posty: 645
Rejestracja: 08 listopada 2005, 13:30
Lokalizacja: Łódź

Cztery kwarty z Sylwią Wlaźlak

Postautor: jelo » 20 września 2007, 11:58

Rozmowa ta miala miejsce w czerwcu. Wywiad mial sie ukazac wowczas na stronie plkk, lecz z niewiadomych przyczyn nigdy tam go nie bylo... Czesc ze spraw tu poruszonych jest juz nieaktualna (to bylo 3 miesiace temu!), lecz postanowilem, ze powinienem dopelnic obowiazku "dziennikarza" i doprowadzic tę sprawę do konca. Jak nie strona plkk to forum :-D i tak zawsze tu wszystko trafia :-D
___________________________________________

Cztery kwarty z Sylwią Wlaźlak


Kwarta I – indywidualnie:

To był dla Ciebie znakomity sezon. Jak z perspektywy czasu oceniasz swoją decyzję o powrocie do ŁKS?

Jak wszyscy wiedzą, decyzja ta była wymuszona. Zabrakło dla mnie miejsca w Polfie Pabianice. Wówczas pojawiła się oferta gry w ŁKS, więc skorzystałam.. Teraz mogę powiedzieć, że to był bardzo dobry krok.

Czyli jesteś zadowolona ze swojej postawy w minionym sezonie?

Przyzwyczaiłam kibiców do swego dobrego poziomu gry. Na pewno można grać jeszcze lepiej, lecz po takiej przerwie (kontuzja i sezon w Polfie, gdzie mało grałam) uważam , że ten sezon był dobry w moim wykonaniu. Niektóre rzeczy mogły być lepsze, ale nie zawsze może być idealnie. Dobrze mi się grało.

Zostałaś najlepiej podającą zawodniczką FGE. W poprzednich latach aż tak dużo asyst nie notowałaś. Co więc o tym zadecydowało?

Jestem rozgrywającą i zawsze podaję koleżankom, które są na dobrych pozycjach. Bardzo dużo zależy od ich dyspozycji rzutowej. Skoro ja wygrałam klasyfikację na najlepiej podającą, to znakiem tego koleżanki z drużyny miały bardzo dobrą skuteczność.

Zdarzało się jednak, że po znakomitym Twoim podaniu pudłowały…

Zdarzają się takie sytuacje, ale to jest koszykówka i nie zawsze może być super.

Rekord ustanowiłaś w meczu z Lotosem – 14 asyst!

Cały ten mecz był bardzo dobry, nie przestraszyłyśmy się przeciwnika, przegrałyśmy w ostatnich sekundach rzutem za 3 punkty. Grało nam się bardzo dobrze, przy wspaniałym dopingu. Takie mecze są rewelacyjne. Dziewczyny były bardzo skoncentrowane i zmobilizowane. Ja wyszukiwałam je na jak najlepszych pozycjach , a one potrafiły to wykorzystać, stąd taka liczba asyst.

Co z przyszłym sezonem? Gdzie będzie można zobaczyć najlepszą polską rozgrywającą?

Na tym etapie ciężko powiedzieć. Po tym sezonie mam parę propozycji, ale ci, którzy mnie znają, wiedzą, że ruszyć mnie z domu jest bardzo ciężko. Czyli zostaje albo Łódź, albo Pabianice, trudno wyrokować. Bliżej mi na pewno do ŁKS-u z tego względu, że dobrze mi się tu grało. To jest dawna moja publiczność, tutaj zaczynałam karierę i nadchodzi 100-lecie klubu. Także perspektywa gry w tym klubie byłaby przyjemna.

Z jakich klubów dostałaś oferty?

Tajemnica handlowa (śmiech).

Powiedz zatem jakie masz plany na wakacje?

Wakacje zaczęły się już od zakończenia sezonu. Nie ma tych ciężkich treningów, nie ma tego obowiązku codziennego dojeżdżania na trening, jest okres roztrenowania. A co do urlopu - zobaczymy, to wszystko zależy od finansów. Planów na razie nie mam.


Kwarta II – o klubie:

Jakie cele zostały postawione drużynie w minionym sezonie i czy zostały one zrealizowane?

Gdy przychodziłam do ŁKS wiedziałam, że celem podstawowym jest awans do ósemki. W przeciągu sezonu było bardzo dobrze, nikt się nie spodziewał, że ŁKS może być tak wysoko w tabeli i choć play-offy zweryfikowały ostateczną kolejność, to plan został zrealizowany w stu procentach, bo ŁKS znalazł się na 6. miejscu..

Czemu ŁKS przeżywał takie wahania formy w trakcie sezonu?

Kobieca koszykówka, właśnie taka jest - nieobliczalna. Nie wiadomo w jakiej formie jest dana zawodniczka. Oczywiście, to jest sprawa koncentracji. Jeżeli gra się z Wisłą, Lotosem, Polkowicami, czy Gorzowem, gdzie teoretycznie stoi się na straconej pozycji, to każda chce się pokazać, zagrać na maksymalnych obrotach, żeby pokonać lepszego. Natomiast, kiedy gra się z teoretycznie słabszym przeciwnikiem, gdzie wynik niby z góry jest już ustalony, to gra się bardzo ciężko i zdarzają się później wpadki. Nie ma odpowiedniej koncentracji.

Czy jako drużyna macie niedosyt po zajęciu 6 miejsca, czy to był szczyt możliwości zespołu?

W pewnym momencie miałyśmy ogromne szanse zajęcia trzeciego miejsca przed play-offami. To była rewelacja, bo większą cześć meczy rewanżowych grałybyśmy u siebie, a wiadomo jaki znakomity mamy doping. Stało się jednak inaczej, bo przegrałyśmy kilka ważnych spotkań. Można było grać bardzo dobrze, a zagrałyśmy tak jak zagrałyśmy. Później mecze o 5. miejsce nie miały już chyba dla nikogo większego znaczenia.

Jak przedstawiała się sytuacja organizacyjno-finansowa klubu w zakończonym sezonie?

Nigdy w ŁKS nie było pieniędzy. Rok temu powstała spółka akcyjna, żeby wszystkie sprawy były na odpowiednim poziomie, żeby zespół mógł grać, nie martwiąc się o nic. Jednak nie oszukujmy się, Łodzi dużo jeszcze brakuje pod względem finansowo-organizacyjnym do Wisły czy Lotosu. Natomiast na miarę tutejszych, aktualnych możliwości, zostały stworzone dobre warunki. Wiadomo jaka jest hala. Nie od spółki zależy, że z dachu leci, że jest zimno, że często brakuje ciepłej wody. Za to wszystko odpowiada już klub. Na takie możliwości, na jakie zespół był stworzony to myślę, że wszystko było w porządku.

Co zmieniło się w ŁKS przez 7 lat Twojej nieobecności?

Upływ czasu zauważyłam po stanie tej hali. Podziwiam komisję PLKK, że dopuszcza takie hale i że w takich warunkach można grać. Cóż jednak zrobić, przecież nie pojedziemy na halę do Parku 3-go Maja – nie będziemy grać na Widzewie. Poza tym nie było większych zaskoczeń. Cały czas ta sama, wspaniale dopingująca publika. Widzę na trybunach te same znajome twarze.

Czy i jak koszykarki ŁKS chcą uczcić 100-lecie klubu z al. Unii, które już za rok?

To pytanie chyba bardziej należałoby skierować w stronę trenerów i działaczy. Co oni z tym zrobią? Im większe cele, tym większy budżet, a za to odpowiedzialni są włodarze naszej sekcji.

Wiele mówi się o powrocie do ŁKS Elżbiety Trześniewskiej i Edyty Koryzny, po urlopie macierzyńskim wróci Katarzyna Kenig. Czy to „reaktywacja” ŁKS Żywiec?

Zawsze przed sezonem jest dużo plotek, którym nie należy jednak wierzyć. Nie mogę się oczywiście wypowiadać za Elę Trześniewską, ale raczej bym na Nią nie liczyła. Nie wiem jakie ma plany. Edyta Koryzna też na pewno chciałaby wrócić do gry w koszykówkę i z tego co się orientuję rozważa grę w dwóch zespołach, a jaką decyzję podejmie, zobaczymy. Kasia Kenig po urlopie macierzyńskim ma jeszcze ważny kontrakt, tak że na pewno będzie grała w ŁKS-ie.


Kwarta III – o lidze:

Jak oceniasz ligę w tym sezonie?

Była ciekawa i zaskakująca, a co najważniejsze wyrównana Bardzo dużo zawodniczek amerykańskich pojawiło się na naszych parkietach. Oczywiście Wisła i Lotos poza zasięgiem pod względem organizacyjnym i personalnym, ale wśród pozostałej części wszystko się mogło zdarzyć. Liga była na tyle ciekawa i bardziej wyrównana, że o wejście do ósemki trzeba było się natrudzić.

Spodziewałaś się takich emocji w finale – Lotos prowadząc 3-1 przegrał 3-4?

Rzeczywiście, spodziewałam się takich emocji. Lotos wzmocnił się doskonałymi Amerykankami, lecz sporo tam gra jeszcze zawodniczek młodych. Bardzo dużo już sobą prezentują, dobrze grają, ale to jeszcze jest ta młodość. W finale zadecydowała właśnie odporność psychiczna wiślaczek, które po czterech meczach miały nóż na gardle. Wisła okazała się klasowym zespołem, który w najważniejszym momencie włączał piąty bieg. Zdeterminowały się i z 1-3 wyprowadziły na 4-3. Amerykanki w obu zespołach porównywalne, ale rezerwowe Wisły dawały lepsze zmiany i co najważniejsze -punktowały.

A czy beniaminkowie czymś Cię zaskoczyli?

Zaskoczył mnie Toruń, in minus. Miał bardzo dobry zespół, bardzo fajnie grał. Zaczął dobrze sezon, a później gdzieś ten balonik pękł i z każdym meczem zespół spadał coraz niżej, aż wreszcie niestety musiał opuścić ekstraklasę.
Leszno niczym mnie nie zaskoczyło, bo jeśli gra taka zawodniczka jak Nikita Bell, to nic więcej nie trzeba mówić. Poziom takich zespołów podnoszą grające w nich zawodniczki amerykańskie. Reszta drużyny stara im się dorównać. Jednak w momencie kiedy te Amerykanki grają trochę słabiej, widać dysproporcje i wahania formy zespołu.

Nie zdziwiła Cię słaba postawa Pabianic i Brzegu?

Brzeg zdecydowanie mnie zawiódł. Po tym zespole spodziewałam się o wiele więcej, tym bardziej, że ligę też zaczął bardzo dobrze. Później coraz słabiej, to jest też zaskoczenie na minus.
Ciężko mi mówić o Polfie. Trener Herkt miał wspaniałe zawodniczki: była Krupa, Alicja, Emilia Lamparska, Agnieszka Pałka, żeby nikogo nie pominąć to jeszcze Renata Piestrzyńska bardzo szybko wróciła do wysokiej formy. Wzmacniane Amerykankami i Ayą Traore. Nieodgadnioną tajemnicą zespołu jest już ich słaba postawa.

Czy pozostawienie SMS-u w ekstraklasie to dobre posunięcie?

Myślę, że tak. Są to młode dziewczyny, wybrane z całej Polski. W poszczególnych klubach, czy ekstraklasy, czy pierwszej ligi, są liczne talenty, ale mają małe szanse, żeby się tam przebić i pokazać. Jeżeli jadą do takiej szkoły, to ich talent może się rozwijać, gdyż tam dużo grają. Ogrywają się z bardzo dobrymi zespołami, zawodniczkami. Poznają koszykówkę na wysokim poziomie. Dojrzewają psychicznie do grania dorosłej koszykówki. Wiadomo jaki jest poziom w pierwszej lidze. Są dwa – trzy zespoły, które chcą awansować do ekstraklasy, a reszta to są dziewczynki, dzieci, które chcą grać w koszykówkę. Dziewczyny z SMS-u chcąc być dobrymi koszykarkami muszą grać w tej silniejszej lidze. Pozostawienie SMS w ekstraklasie to jest dobry pomysł.

Czy poszerzenie ligi do 14. zespołów to również dobry pomysł?

Myślę, że tak. Teraz liga skończyła się na początku maja, my już skończyłyśmy 17. kwietnia. Mamy później maj, czerwiec gdzie już nie ma koszykówki. Lipiec przeznaczony na urlopy, od sierpnia zespoły przygotowują się do następnego sezonu. A dzięki poszerzeniu ligi będzie więcej meczy. Tym lepiej dla nas, kibiców i promocji koszykówki.

Jednak sezon nie będzie przez to dłuższy, gdyż gramy systemem środa-sobota…

To już jest właśnie decyzja władz PLKK. Myślę, że jest to związane przede wszystkim z tym, że wraz z wydłużeniem sezonu Amerykanki z WNBA spóźniłyby się na swoje rozgrywki do Stanów. Zespoły na nich bazujące, były przeciwne wydłużeniu ligi. Dla innych zespołów byłoby to może korzystniejsze, dla nich na pewno nie. Ten problem rozwiązano systemem grania sobota-środa. Ja osobiście wolę tak grać, niż cały tydzień trenować i czekać na jeden mecz. Grając sobota-środa, człowiek nie ma czasu na głupoty, tylko trenuje i przygotowuje się do następnego meczu.

Kto w najbliższym sezonie włączy się do walki o Mistrzostwo Polski?

Ciężko powiedzieć, bo teraz dopiero kluby budują składy. Jest wielki ruch na rynku transferowym i to wszystko może się zmienić. Będzie to wiadomo po pierwszej rundzie, albo dopiero po zamknięciu okienka transferowego, gdy wszystkie zawodniczki odnajdą swoich pracodawców.
Wisła będzie robiła wszystko, żeby znowu obronić mistrzostwo i powalczyć w Eurolidze. Lotos na pewno będzie chciał zdetronizować Wisłę Kraków i po dwóch latach powrócić na tron. Na pewno Polkowice się wzmocnią, gdyż chcą zagrać w Europie. Gorzów może również zbudować silną ekipę i będą chciały zagrać o wyższe cele. Już od pewnego czasu dobijają się do czołówki.

A łódzki klub?

Ciężko mi powiedzieć. Tamten sezon zaczynałyśmy w 6-7 zawodniczek. Później doszły Amerykanki i Brazylijki. Dobrze nam się grało i zespół dobrze się prezentował. Trudno powiedzieć, kiedy Kasia Kenig do nas wróci, kto nas wzmocni. Póki co trenujemy w 5 zawodniczek.


Kwarta IV – o reprezentacji:

Po tak świetnym sezonie znowu powraca temat kadry narodowej. Czy nie korci Cię, by raz jeszcze spróbować swoich sił w reprezentacji?

Nie, nie mam już takich myśli i temat kadry jest już całkowicie zamknięty. Zespół, który się teraz kształtuje, napawa optymizmem. Paulina Pawlak, Natalia Waligórska czy Agata Gajda, która wraca po kontuzji, to zawodniczki, na których spoczywa ciężar prowadzenia reprezentacji. Tak więc dla starszych pań już nie ma miejsc (śmiech).

Niczego nie ujmując tym zawodniczkom, to Ty jesteś najlepszą rozgrywającą FGE. W obecnej kadrze brakuje tak doświadczonej i charyzmatycznej przywódczyni, która ustawiłaby koleżanki.

Dziękuję bardzo za te komplementy, ale kiedyś czas powiedzieć stop. Byłam naprawdę zadowolona ze swojej kariery reprezentacyjnej. Osiągnęłam bardzo dużo, trenowałam ze znakomitymi zawodniczkami, zobaczyłam kawał świata, tak że cała moja przygoda z reprezentacją naprawdę została mi w pamięci bardzo dobrze i cudownie to wspominam. Na tym etapie najlepiej te wspomnienia zakończyć.

Jak oceniasz szanse reprezentacji w tegorocznych eliminacjach do Mistrzostw Europy?

Szanse są bardzo duże, bo mamy Finlandię i Słowenię. Finkom jeszcze troszeczkę brakuje, by grać w Mistrzostwach Europy, chociaż ten zespół gra już parę lat tym samym składem, co może z kolei być ich siłą. Liczę jednak na nasze dziewczyny. Ze Słowenią może być trudniej, lecz jeśli Agnieszka Bibrzycka nas wspomoże i dobrze przepracują okres przygotowawczy to myślę, że będzie dobrze. Biba poprowadzi zespół do awansu.

Czy Polska drużyna ma jeszcze szansę powtórzyć sukces z 1999 roku?

Na to trzeba czasu. My zdobyłyśmy Mistrzostwo Europy po 18 latach od ostatniego sukcesu, jakim było drugie miejsce. To nie jest takie łatwe. Na szczęście ten zespół jest młody i przyszłość (sukcesy) przed nim. Jeżeli te dziewczęta będą miały możliwość grania w silnych klubach, wyjazdu za granicę do dobrych klubów, to będą się rozwijać i uczyć tej dojrzałej, bardzo dobrej europejskiej koszykówki. Jeszcze nie teraz, ale myślę, że kiedyś będziemy się cieszyć z walki polskiego zespołu o medale Mistrzostw Europy.

rozmawial Jelo :D

Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość