21 kolejka FGE:Utex ROW Rybnik - Lotos PKO BP Gdynia
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
21 kolejka FGE:Utex ROW Rybnik - Lotos PKO BP Gdynia
20.02.08 godz. 18:30
Ostatnio zmieniony 22 lutego 2008, 19:24 przez ann, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
- tomtom
- Nowy na forum
- Posty: 23
- Rejestracja: 30 października 2007, 06:58
- Lokalizacja: Rybnik
- Kontaktowanie:
Nie taka Gdynia straszna jak ją malują
Gdyby na parkiet mogły wybiec Agnieszka i Holie to dzisiejszy mecz byłby przynajmniej na styku. A tak trzeba podziękować naszym dziewczynom za walkę. Zabrakło dziś wzrostu i mimo wszystko umiejętności. Pierwszą kwartę dziewczyny z Gdyni zargały na pół gwizdka, w drugiej jednak i trzeciej zdały sobie jednak chyba sprawę że zwycięstwo nie przyjdzie łatwo. Ze względu na różnicę wzrostu Gdynianki zniwelowały największy dotychczas atut rybniczanek czyli zbiórki. Bell po raz kolejny dała pokaz gry obronnej. W trakcie gdy Nikita kryła Holdcslaw to ta ostatnia nie pograła sobie za bardzo. Po raz kolejny z bardzo dobrej strony pokazały się Edyta Błaszczak i Joasia Górzyńska. Na pewno zasługują na więcej gry niż dotychczas. Tak w ogóle to miałem wrażenie że mecz był takim małym meczem przyjaźni
na co wskazuje bardzo mała ilość przewinień. Generalnie dziewczyny po raz kolejny pokazały że mają serce do gry i może np za dwa tygodnie w pełnym składzie pokuszą się o niespodziankę
No i na koniec o jedynym przykrym aspekcie tego meczu. Puszczanie gry przy ewidentnych błędach lub faulach Gdynianek tylko dlatego że nazwiska tych dziewczyn są znane było naprawdę niesmaczne. Ja rozumiem że znanym pozwala sięna więcej ale bez przesady. Nie twierdzę że przez błędy sędziów przegraliśmy mecz bo to nie o to chodzi. Nie mam też absolutnie żadnych pretensji do zawodniczek. Tyle tylko że tak się nie robi
Myślę że postawę arbitrów doskonale odzwieciedla tekst kibica siedzącego przede mną który w trakcie meczu krzyknął do sędziów tak że musieli to usłyszeć: "Nie lyźcie im do rzici bo i tak som dobre"
Co najdziwniejsze - poskutkowało bo w drugiej połowie sędziowie gwizdali już cakiem znośnie 
PozdROWienia
Tomasz
Tomasz
- tomtom
- Nowy na forum
- Posty: 23
- Rejestracja: 30 października 2007, 06:58
- Lokalizacja: Rybnik
- Kontaktowanie:
W dosłownym tłumaczeniu "Nie wchodźcie im do d*** bo i tak są dobre"
Sam nie wiem dlaczego Holie nie grała, spiker powiedział tylko że ma jakąs kontuzję. Z tego co wiem to wylądowała nawet na jakiejś obserwacji w szpitalu ale nie znam szczegółów. W trakcie meczu siedziała już na ławce "po cywilu".
PozdROWienia
Tomasz
Tomasz
tomtom pisze:Nie, po prostu wyglądało to tak jakby fakt że ktoś nosi nazwisko Holdsclaw, albo Canty powodowal że sędzia puszczał akcje które odgwizdywałby gdyby na miejscu w/w byla jakakolwiek inna zawodniczka.
Też byłem na meczu i tego nie potwierdzę. Jak się mylili to w obie strony.
A co do samego meczu - można było odczuć tę różnicę przynajmniej jednej klasy.
- tomtom
- Nowy na forum
- Posty: 23
- Rejestracja: 30 października 2007, 06:58
- Lokalizacja: Rybnik
- Kontaktowanie:
Ajax pisze:Też byłem na meczu i tego nie potwierdzę. Jak się mylili to w obie strony.
A co do samego meczu - można było odczuć tę różnicę przynajmniej jednej klasy.
A w którym miejscu ja mówię o pomyłkach sędziowskich? Ja piszę o tym że puszczali grę w sytuacjach w których naszym zawodniczkom i każdej innej odgwizdanoby przewinienie. To taka mała różnica
edit
Koszykarki Uteksu ROW-u nie dały rady Lotosowi
Sposób na rewelacyjnego beniaminka ze Śląska znalazł dopiero Lotos Gdynia - najlepszy polski zespół. Przetrzebiony kontuzjami ROW i tak tanio skóry nie sprzedał. Kibice z Rybnika dziękowali swoim koszykarkom jeszcze długo po ostatnim gwizdku.
Mirosław Orczyk, trener ROW-u zastanawiał się przed meczem, nie tyle jak ograć piekielnie mocnego rywala z Gdyni, tylko jak zestawić pierwszą piątkę zespołu.
- Właściwie, żadna dziewczyna z podstawowego składu nie powinna wybiec na parkiet. Agnieszka Jaroszewicz jest chora, Hollie Merideth ma problemy z kręgosłupem, Olena Proszczenko i Nikita Bella skręcone nogi, a Marquetta Dickens bark - nie może rzucać - mówił strapiony.
Ostatecznie poza linią boczną boiska zostały tylko Merideth i Jaroszewicz, reszta dziewczyn zacisnęła zęby i walczyła na całego. Przez długie minuty wcale nie było widać, że budżet potentata z Gdyni przewyższa roczne finanse beniaminka (ok. 1,2 mln zł) prawie dziesięciokrotnie!
Rybniczanki - chociaż każda kilka centymetrów niższa od rywalki - wyciągały ręce tak wysoko, że zawodniczki Lotosu musiały się natrudzić, by trafić do śląskiego kosza. Męczyła się nawet Chamique Holdsclaw - amerykańska skrzydłowa, trzykrotna uczestniczka meczu All-Star WNBA, najmocniejszej żeńskiej ligi na świecie.
Po świetnej drugiej kwarcie - wygranej przez nasz zespół 15:13 - na hali nie brakowało kibiców, którzy wierzyli, że potentat znad morza przegra pierwszy mecz w sezonie. - Gdyby grała Hollie, już byśmy prowadzili - odgrażali się. Merideth, najwyższa koszykarka ROW-u (190 cm) siedziała jednak na krześle obok trenera, a za koleżanki mogła tylko zaciskać kciuki.
Środkowa z Ameryki żyje teraz nie tylko koszykówką, ale i przyjazdem mamy, która ma ją odwiedzić pod koniec lutego. - Jestem podekscytowana, bo chociaż gram w Europie od trzech lat, to jak dotąd nikt z mojej rodziny mnie tutaj nie odwiedzał - tłumaczyła. Hollie ma zresztą ostatnio więcej powodów do radości. Z okazji niedawnych Walentynek Jason - mąż koszykarki - podarował jej ulubione mleczne czekoladki. - Kupił je, gdy pojechaliśmy do domu na święta Bożego Narodzenia. Jest taki słodki - napisała na swoim blogu Merideth.
W walce pod koszem Hollie próbowała zastąpić Minja Siljegović. Serbka z bośniackiego Sarajewa jest jednak nieobliczalna niczym utwory Gorana Bregovicia - jej ulubionego kompozytora. Tym razem niestety zbyt często grała na fałszywą nutę. Na nic zdało się jest sportowe motto: mocno się trzymać, nigdy się nie poddawać i walczyć do upadłego. - O zwycięstwo było naprawdę ciężko. Pierwszy raz w tym sezonie mieliśmy aż 24 straty, to także efekt świetnej gry rybniczanek w obronie - chwalił Roman Skrzecz, szkoleniowiec drużyny gości.
- Każda passa się kiedyś kończy, ale przegrać z Lotosem to nie wstyd. Wielka koszykówka wróciła do Rybnika! Mam nadzieję, że ponownie zmierzymy się już w półfinale play-off - mówił Orczyk.
PozdROWienia
Tomasz
Tomasz
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 100 gości



