Renata Piestrzyńska i jej rodzina.
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
-
Gość
Renata Piestrzyńska i jej rodzina.
Pomówmy o miłości
Renata (koszykarka) i Przemysław Piestrzyńscy (kiedyś piłkarz) poznali się 15 lat temu. Mieli wtedy po 16 lat. Dziś Piestrzyńscy mają dwie córki, a na początku czerwca spodziewają się narodzin trzeciego dziecka. Już wiedzą, że to będzie syn. O miłości i małżeństwie rozmawiają z Życiem Pabianic:
Co jest ważniejsze dla Pani: dzieci i mąż czy koszykówka?
Renata: - Mogłam pojechać z reprezentacją koszykówki na olimpiadę do Sydney, ale musiałabym spędzić pięć miesięcy na zgrupowaniu z dala od domu. Wtedy wybrałam rodzinę. Gdy jestem zbyt długo poza domem, to strasznie tęsknię.
Macie piękny dom za miastem, dwie śliczne córeczki i dopiero po 31 lat. Czy to bajka?
Przemek: - Czasami się kłócimy. Nie wychowujemy dzieci bezstresowo. Jak zasłużą, jest kara.
Renata: - Na pewno mamy szczęście. To rzeczywiście może wyglądać jak bajka. Ale jesteśmy zupełnie zwyczajnym małżeństwem. Mamy wspólną kasę, a w weekendy mąż gotuje.
Macie własny sposób na udany związek?
Renata: - Trzeba umieć mówić przepraszam, czasami iść na kompromis. I tyle. Tylko Julce słowo przepraszam z trudnością przechodzi przez gardło.
Zaplanowaliście już życie Waszym dzieciom?
Renata: - 9-letnia Natalka chce być koszykarką. Planuję, że niebawem zacznie treningi. Na razie 4-letnia Julia woli grać w piłkę nożną z tatą.
Przemek: - Niedługo będzie miała z kim grać. W zeszłym tygodniu dowiedzieliśmy się, że trzeci będzie syn. Nie będę ukrywał, że nie planowaliśmy tego dziecka. Ale cieszymy się, że rodzina nam się powiększy.
Czy w życiu mamy Renaty jest jeszcze miejsce na koszykówkę?
Renata: - Od jesieni grałam w drużynie AZS PWSZ Meblotap Chełm. Z boiska zeszłam, gdy byłam w piątym miesiącu ciąży. Nie chciałam narażać dziecka, więc rozwiązałam kontrakt.
To teraz jest Pani bezrobotna?
Renata: - Dawniej koszykarce w ciąży płacono przynajmniej średnią krajową. Teraz się z nią żegnają. Takie czasy.
To z czego żyjecie?
Przemek: - Prowadzę z tatą sklep motoryzacyjny. Dzięki temu mam z czego utrzymać rodzinę.
Nie martwił się Pan, że żona tak ciężko trenuje, ostro walczy o piłkę?
Renata: - Dwa razy nawet polała się krew i trzeba było szyć twarz. Miałam też kontuzje kostek.
Przemek: - Na początku chodziłem na mecze. Przestałem, bo nie mogłem znieść niegrzecznych, wręcz chamskich odzywek trenera do koszykarek. Już go nie ma. Gdybym powiedział wtedy, co myślę o takim zachowaniu, żona mogłaby mieć kłopoty. Dlatego przestałem przychodzić na mecze.
Renata: - Nie chciałam sprowokować sytuacji, by Przemkowi puściły nerwy.
Można pogodzić wychowywanie dzieci z koszykówką i prowadzeniem domu?
Renata: - Pomagają nam nasi rodzice. Gdy wyjeżdżałam na zgrupowania lub mecze, zabierali dzieci do siebie. Do Chełma pojechałam z córkami i teściową. Potem zastąpiła ją moja mama. Zawsze możemy liczyć na pomoc rodziców. W prowadzeniu ogrodu pomagają nam nawet dziadkowie.
Kto u Was sprząta?
Renata: - Oboje. W sobotę dzielimy się pracą i sprzątamy dom. To przecież 130 metrów. Jest co robić.
Na zakupy też chodzicie razem?
Przemek: - Nie lubię marketów, kolejek do kasy.
Renata: - To moja rola. Ja opłacam wszystkie rachunki. Zresztą Przemek pracuje do osiemnastej, nie miałby na to czasu.
Mąż robi wyrzuty, gdy kupuje Pani kolejną bluzkę?
Renata: - Wręcz odwrotnie. On doradza mi co kupić, bo ja jestem niezdecydowana. Często mówi z wyrzutem: „Czemu sobie tego nie kupiłaś?”.
Gdzie spotyka się idealną kobietę, idealnego faceta?
Renata: - To ja go sobie wypatrzyłam na boisku. Mieliśmy wtedy po szesnaście lat. On grał w piłkę we Włókniarzu, ja byłam koszykarką Włókniarza. Był moim pierwszym chłopakiem i tak już zostało do dziś. Jesteśmy dziesięć lat po ślubie.
***
Renata Piestrzyńska jest skrzydłową, ma 182 cm wzrostu. Grała we Włókniarzu Pabianice, MTK Pabianice, PZU Polfa, a ostatni sezon w AZS Meblotap Chełm. Z pabianickim zespołem 4 razy zdobyła mistrzostwo Polski. Brąz wywalczyła w mistrzostwach Europy juniorek i mistrzostwach świata juniorek. W mistrzostwach Europy seniorek zajęła 4. miejsce. Przemysław Piestrzyński prowadzi sklep motoryzacyjny przy ul. Kopernika.
Renata (koszykarka) i Przemysław Piestrzyńscy (kiedyś piłkarz) poznali się 15 lat temu. Mieli wtedy po 16 lat. Dziś Piestrzyńscy mają dwie córki, a na początku czerwca spodziewają się narodzin trzeciego dziecka. Już wiedzą, że to będzie syn. O miłości i małżeństwie rozmawiają z Życiem Pabianic:
Co jest ważniejsze dla Pani: dzieci i mąż czy koszykówka?
Renata: - Mogłam pojechać z reprezentacją koszykówki na olimpiadę do Sydney, ale musiałabym spędzić pięć miesięcy na zgrupowaniu z dala od domu. Wtedy wybrałam rodzinę. Gdy jestem zbyt długo poza domem, to strasznie tęsknię.
Macie piękny dom za miastem, dwie śliczne córeczki i dopiero po 31 lat. Czy to bajka?
Przemek: - Czasami się kłócimy. Nie wychowujemy dzieci bezstresowo. Jak zasłużą, jest kara.
Renata: - Na pewno mamy szczęście. To rzeczywiście może wyglądać jak bajka. Ale jesteśmy zupełnie zwyczajnym małżeństwem. Mamy wspólną kasę, a w weekendy mąż gotuje.
Macie własny sposób na udany związek?
Renata: - Trzeba umieć mówić przepraszam, czasami iść na kompromis. I tyle. Tylko Julce słowo przepraszam z trudnością przechodzi przez gardło.
Zaplanowaliście już życie Waszym dzieciom?
Renata: - 9-letnia Natalka chce być koszykarką. Planuję, że niebawem zacznie treningi. Na razie 4-letnia Julia woli grać w piłkę nożną z tatą.
Przemek: - Niedługo będzie miała z kim grać. W zeszłym tygodniu dowiedzieliśmy się, że trzeci będzie syn. Nie będę ukrywał, że nie planowaliśmy tego dziecka. Ale cieszymy się, że rodzina nam się powiększy.
Czy w życiu mamy Renaty jest jeszcze miejsce na koszykówkę?
Renata: - Od jesieni grałam w drużynie AZS PWSZ Meblotap Chełm. Z boiska zeszłam, gdy byłam w piątym miesiącu ciąży. Nie chciałam narażać dziecka, więc rozwiązałam kontrakt.
To teraz jest Pani bezrobotna?
Renata: - Dawniej koszykarce w ciąży płacono przynajmniej średnią krajową. Teraz się z nią żegnają. Takie czasy.
To z czego żyjecie?
Przemek: - Prowadzę z tatą sklep motoryzacyjny. Dzięki temu mam z czego utrzymać rodzinę.
Nie martwił się Pan, że żona tak ciężko trenuje, ostro walczy o piłkę?
Renata: - Dwa razy nawet polała się krew i trzeba było szyć twarz. Miałam też kontuzje kostek.
Przemek: - Na początku chodziłem na mecze. Przestałem, bo nie mogłem znieść niegrzecznych, wręcz chamskich odzywek trenera do koszykarek. Już go nie ma. Gdybym powiedział wtedy, co myślę o takim zachowaniu, żona mogłaby mieć kłopoty. Dlatego przestałem przychodzić na mecze.
Renata: - Nie chciałam sprowokować sytuacji, by Przemkowi puściły nerwy.
Można pogodzić wychowywanie dzieci z koszykówką i prowadzeniem domu?
Renata: - Pomagają nam nasi rodzice. Gdy wyjeżdżałam na zgrupowania lub mecze, zabierali dzieci do siebie. Do Chełma pojechałam z córkami i teściową. Potem zastąpiła ją moja mama. Zawsze możemy liczyć na pomoc rodziców. W prowadzeniu ogrodu pomagają nam nawet dziadkowie.
Kto u Was sprząta?
Renata: - Oboje. W sobotę dzielimy się pracą i sprzątamy dom. To przecież 130 metrów. Jest co robić.
Na zakupy też chodzicie razem?
Przemek: - Nie lubię marketów, kolejek do kasy.
Renata: - To moja rola. Ja opłacam wszystkie rachunki. Zresztą Przemek pracuje do osiemnastej, nie miałby na to czasu.
Mąż robi wyrzuty, gdy kupuje Pani kolejną bluzkę?
Renata: - Wręcz odwrotnie. On doradza mi co kupić, bo ja jestem niezdecydowana. Często mówi z wyrzutem: „Czemu sobie tego nie kupiłaś?”.
Gdzie spotyka się idealną kobietę, idealnego faceta?
Renata: - To ja go sobie wypatrzyłam na boisku. Mieliśmy wtedy po szesnaście lat. On grał w piłkę we Włókniarzu, ja byłam koszykarką Włókniarza. Był moim pierwszym chłopakiem i tak już zostało do dziś. Jesteśmy dziesięć lat po ślubie.
***
Renata Piestrzyńska jest skrzydłową, ma 182 cm wzrostu. Grała we Włókniarzu Pabianice, MTK Pabianice, PZU Polfa, a ostatni sezon w AZS Meblotap Chełm. Z pabianickim zespołem 4 razy zdobyła mistrzostwo Polski. Brąz wywalczyła w mistrzostwach Europy juniorek i mistrzostwach świata juniorek. W mistrzostwach Europy seniorek zajęła 4. miejsce. Przemysław Piestrzyński prowadzi sklep motoryzacyjny przy ul. Kopernika.
Pani Renato
Zycze duzo, duzo zdrowia !!! Wielu radosnych chwil i samych sukcesow w zyciu.
Re: Renata Piestrzyńska i jej rodzina.
Anonymous pisze:Nie martwił się Pan, że żona tak ciężko trenuje, ostro walczy o piłkę?
Renata: - Dwa razy nawet polała się krew i trzeba było szyć twarz. Miałam też kontuzje kostek.
Przemek: - Na początku chodziłem na mecze. Przestałem, bo nie mogłem znieść niegrzecznych, wręcz chamskich odzywek trenera do koszykarek. Już go nie ma. Gdybym powiedział wtedy, co myślę o takim zachowaniu, żona mogłaby mieć kłopoty. Dlatego przestałem przychodzić na mecze.
Renata: - Nie chciałam sprowokować sytuacji, by Przemkowi puściły nerwy.
Niech mo ktoś powie o jakim trenerze mówi Przemek bo jakos nie mogę sobie przypomnieć nazwiska
JESTEM DUMNY, ŻE KIBICUJE TEJ DRUŻYNIE !!!
-
Gość
- Edzia
- Junior
- Posty: 2018
- Rejestracja: 16 stycznia 2005, 13:32
- Lokalizacja: cztery domy, dwie ulice to są właśnie PABIANICE :-P
Anonymous pisze:Edzia pisze:a źródła nie łaska napisać?
Edzia... chyba nie czytałaś dokładnie. NA samym poczatku jest przecież.
To -> "O miłości i małżeństwie rozmawiają z Życiem Pabianic" <- jest textem samym w sobie. Nie służy jako informacja mówiąca o źródle
"Oto jest miłość.
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
-
Marcin1010
- Amator
- Posty: 152
- Rejestracja: 07 grudnia 2005, 21:00
- WŁÓKNIARZ PABIANICE
- Nowy na forum
- Posty: 7
- Rejestracja: 13 kwietnia 2006, 09:48
- Lokalizacja: PABIANICE
- Kontaktowanie:
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 3 gości




