Saletra pisze:Ech nawet jakby Brno grało 5 zawodniczkami przez cały mecz, to prawdopodobienstwo ,ze polski zespoł je wyeliminuje jest niemal zerowe.
Więc nie wiem czy jest się z czego cieszyć Moi Drodzy.
A Brno, które grało z Lotosem było jakies tam rozpulchnione, rozdziadowane,. Na tym etapie juz takie nie będzie i nie ma co wspominać tamtego meczu.
Proponuję przeanalizowac jak się układała historia potyczek Lotosu i Brna przez lata, a z tym rywalem historia jest akurat euroligowo najbogatsza..
I prosze podliczyc liczbę zwyc i por. A bilansu małych pkt juz lepiej nie, bo mozna sie załamać.
Snujemy wizję jak to miło, bo bliski wyjazd, zapominamy o czymś co sformułowałem jako "kret..yńską polską mentalnośc w koszykówce żeńskiej", która objawia się w tym,ze zarowno repa jak i zespoly klubowe dają kompletnie ciała kiedy mają przed soba nazwę : "Czechy".
Wystarczy spojrzec na wyniki.
Zeby nie psuć dobrego smaku po zwyciestwie jeszcze raz gratuluję Wiśle i licze ,ze przełamie durny stereotyp przegrywania z Czeszkami jak leci, ale będzie bardzo cięzko
i wg mnie zdecydowanie nie ma się co cieszyć z wpadnięcia na Brno, zdecydowanie łatwiejszy do pokonania byłby tracący parę z kazdym meczem Madryt.
Saletra - to jest historia Gdynia-Brno
historii Krakowa i Brna nie ma, bo te zespoły nigdy ze sobą w Eurolidze nie grały. A wiadomo, że Czeszki to nie ta sama ekipa co kiedyś tak jak Gdynia. Nie można oczywiście Brna lekceważyć, ale jest jak najbardziej w zasięgu Wisły. Jeśli Wisła będzie grać swoje i obroni swoją halę to zagra w Final Four Euroligi.
W przypadku awansu do Final Four będzie wiadomo, że nie zorganizuje go ani Wisła ani Spartak. Więc wchodzi w grę Jekaterynburg, ewentualnie Walencja jeśli wyeliminuje swojego rywala w ćwierćfinale.
-----------------
a jednak pomyliłem się. Wisła grała z Czeszkami w sezonie 2004/2005, i przegrała dwukrotnie - u siebie 56:63, ale wtedy Czeszki sięgnęły po mistrzostwo Euroligi.





