W poprzednich dwóch sezonach Erin Phillips była siłą napędową ekipy koszykarek Wisły Can-Pack Kraków, mając spory wpływ na zdobycie przez team spod Wawelu tytułów mistrzyń Polski w latach 2011-2012. Jej żywiołowego, pełnego charyzmy, stylu gry brakowało wiślaczkom w pierwszej fazie tego sezonu. Pod koniec stycznia Erin wróciła do Krakowa i z miejsca stała się istotnym wzmocnieniem swojego nowego-starego zespołu. Po jednym z meczów półfinału play off Ford Germaz Ekstraklasy, skorzystaliśmy z okazji, by zadać sympatycznej Australijce kilka pytań.
Co sprawiło, że w styczniu ponownie trafiłaś do Wisły Can-Pack Kraków? Przed tym sezonem pojawiły się informacje, że pomiędzy Tobą a władzami klubu istniały rozbieżności dotyczące kwoty wynagrodzenia i wiele wskazywało, że nie zagrasz już w Krakowie.
Nie, tak nie było. W lecie planowałam, że po zakończeniu bardzo trudnych rozgrywkach w lidze WNBA trochę odpocznę. Moje ciało było zmęczone po wielkim wysiłku, jakim była niemal nieustanna gra przez cały rok. Dlatego założyłam sobie odpoczynek do stycznia. Zapewniam, że przyczyną tej sytuacji nie były kwestie finansowe. Gra od stycznia to była wyłącznie moja decyzja.
Więcej:
http://wislalive.pl/wywiad/erin_phillip ... esji-1568/W zeszłym tygoniu był Pan obecny w hali przy ul. Reymonta na meczach koszykarek Wisły Can-Pack przeciwko Artego Bydgoszcz w półfinale play-off Ford Germaz Ekstraklasy. Co może powiedzieć Pan o grze wiślaczek? Czy widać pewien postęp?
Wcześniejszych spotkań Wisły nie widziałem, zatem na ten temat nie mogę się wypowiedzieć. Jednak wydaje mi się, że krakowianki podświadomie wiedziały, że są zespołem lepszym. W sobotę wyrównana walka toczyła się mniej więcej do połowy trzeciej kwarty, zaś potem nadeszła zdecydowana przewaga Wisły. Również następnego dnia miejscowe kontrolowały przebieg meczu, a w jego końcowej fazie oszczędzały siły na konfrontację w finale.
Więcej:
http://wislalive.pl/wywiad/wojciech_dow ... ryta-1570/