niby to tylko PP, ale wczoraj chyba po raz pierwszy w tym sezonie zobaczyłam Wisłę walczącą, mobilizującą się nawzajem. pierwsza połowa rewelacja.Koszykarki Lotosu nie bardzo wiedziały co się dzieje, kibice w nowej hali zresztą też ( btw. bardzo fajny obiekt, kiedy w Krakowie się takiego doczekamy

).nasza dwójka wiślaków zresztą również była w lekkim szoku;)
świetna gra Skery i Ewki, bardzo dobra Boby(zwłaszcza w obronie), Canty...i niech mi ktoś złe słowo na Doris jeszcze powie, ona gra dobrze wtedy kiedy trzeba
no i "trener" Wojtek... jeśli wczorajszy mecz też nie przekonał włodarzy Wisły, że się nie nadaje, bo w końcu wygraliśmy, w pierwszej połowie zagraliśmy naprawdę bardzo fajnie, kombinacyjnie w ataku i obronie, więc pewnie nikt nie będzie pamiętał, że omal nie zawalił końcówki...coż. no i skoro pan Wojciech jednak w Wiśle zostanie, to niech się przynajmniej słucha mądrzejszych od siebie kobiet siedzących na ławce i męża jednej z nich na trybunach...
a Lotos..hmmm... Catch szybko musi ktoś wytłumaczyć, że podobnie jak w WNBA nie da się samemu zdobyć mistrzostwa to w tym względzie liga polska się niewiele różni. Beard ani w ataku, ani nawet w obronie, bo Canty robiła co chciała. w tej sytuacji dziwiło mnie, że tak mało grała Currie, która wczoraj była dobrze dysponowana.zdziwiłam się też gdy zobaczyłam statytsyki Matovic, niby ma najwyższy eval Lotosu, ale...bez szału. Paula grać musiała, rzucać to ona nie umie, ale przynajmniej zaliczyła 6 asyst. za to wielkie brawa dla Olivki
i chyba to wszystko.
aha, do kogoś z Gorzowa(Bart 81?) mam taką zasadę, że jak czegoś nie widzę na własne oczy to nie plotę głupot bez sensu.