No to mamy 1:2...
AZS
Doskonale wejscie w mecz... kilka trójek Chiomy i szybkie 10 pkt prowadzenie. Do konca pierwszej polowy prawdziwy koncert gry... i systematyczne powiekszanie przewagi (czego przyczyna jest bardzo mocna tego dnia gorzowska obrona). Kruszyna lapie szybko 2 faule i siada na lawce... jednak nie widac w naszej grze brak klasowego centra. Agnieszka Kaczmarczyk nie odstaje poziomem i bardzo dobrze na pozycji nr 5 sobie równiez radzi. Cieszy powrót Samanthy jednak troszeczke widac jeszcze jej ostatni uraz w grze... Kaska nie traci głupich piłek a Weaver robi swoje. W trzeciej kwarcie dokladamy jeszcze kilka oczek na plus...a rozluznione w 4 kwarcie chcac zaoszczedzic jak najwiecej sil na dzisiejszy mecz kilka punków dajemy odrobic CCC. Mecz kończy sie +18.
CCC
Totalny chaos w grze... brak pomyslu na skonstruowanie akcji, zawodniczki wchodza w mecz jakby sparalizowane. Nie ma nawet jednej zawodniczki o ktorej moznaby bylo napisac ze zagrala przyzwoicie. Chwalona wiele razy przez wszystkich Zoll zagrala kompletna kaszane... do tego stopnia ze nawet jak mogla wejsc na kosz (majac na przeciwko Kaske)... oddawala pilke do boku... Carter calkowicie wykluczona z gry... za wiele sobie nie pograla.
Smith i Kalana to jakies dwie najwieksze porazki tego sezonu w PLKK

(osobiscie nie wiem co pokusilo polkowickich dzialaczy do zakontraktowania tej drugiej skoro w Gorzowie tez sobie nie radzila

). A po informacji o podpisaniu kontraktu ze Smith wiele osob pokladalo nadzieje na final a nawet cos wiecej...
Dzisiaj mecz nr 4. Jestem wrecz pewien ze nie bedzie przypominal wczorajszego... a bedzie to bardzo wyrownane spotkanie ktore w ostatnich minutach sie wyjasni. Mam nadzieje ze z hapy endem dla Gorzowa.
Kto by jednak nie awansowal... wielkich szans przeciwko Wisle raczej nie ma...
Jednak jak AZS awansowalby do finalu to ew. srebro bedzie najcenniejsze w calej historii klubu i da nadzieje ze koszykówka w Gorzowie tak szybko nie upadnie !
Wiec WALCZYC AZS !!