Ałgaja pisze::Oczywiście nie obyło się bez fantastycznego używania gwizdków przez 3 panów, !
Jak jeszcze w tym meczu sędziowie byli źli to zostawie to bez komentarza.
Co do meczu.
Najpierw gratulacje dla Wisły.Ona wygrała ten mecz wolą walki i ambicją swoich zawodniczek.
Najpierw sprawdziły się moje obawy co do Skrzecza.
On chyba jara w tym samym klubie co Omanic.
Nie wprowadzenie W TYM meczu LENNOX do składu to mistrzostwo świata.Nie wiem czy byśmy wygrali ale nawet przy porażce miałby facet przegląd sytuacji przed b.ważnym meczem w Gdyni.A tak co-nie ma nic.
Druga sytacja.Nie faulowanie na 4 s przed końcem (z tego co piszą na basketmani kibice Lotosu Skrzecz nie wołał aby faulować) też znakomite.
Trzecia sprawa.już chyba każdy widzi że w najlepszej formie z podkoszowych (poz Ruth) jest Lecia.Każdy prócz naszego trenera który znów wprowadził ją po Troine ,choć powinna wychodzić w pierwszej piątce.
I nie zależnie czy wygramy czy przegramy mistrza ten trener wyjdzie nam bokiem w przyszłym sezonie (chciałbym się mylić)
No i nasz stały standard -tracenie kilkunastopunktowych przewag w krótkim czasie.
Co do przebiegu meczu.
Wisła w obronie zaczełą szybko wracać co spowodowało że nie zdobywaliśmy łatwych punktów.A w ataku pozycyjnym nie mamy wiele do zaoferowania i się często gubimy.
W ataku Wisła gra z meczu na mecz coraz gorzej.Tam gra już tylko ta co ma piłke i taktyki nie ma żadnej.Raczej są indywidualne umiejętności i ambicja.
Co do Lotosu.W Lotosie dobrze zagrała tylko Lecia.Przyzwoicie Ruth.
Reszta słabo w tym obwodowe amerykanki.Zreszt ą White pokazała co ma najlepszego w pierwszych 2 meczach,choć Sales zagrała w tym meczu jeszcze gorzej.
Potwierdziło się że w ataku pozycyjnym gdy nie sprawdza się nasza prosta taktyka to jesteśmy bezradni i zaczynamy grac indywidualną szarpanine.
Ogólnie zagraliśmy słabo.
Ciekawi mnie następny meczi czy nasz treneiro wyciągnął wnioski:
Czy wypuścić bestie z klatki
