Łks Siemens AGD 65:64 AZS Poznań
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
simon pisze:fearless pisze:simon pisze:W sporcie trzeba czasem postawić na swojego "konia" i nie zawsze się trafia.
Ja taką dygresję: bardzo proszę o to, żeby uważać jakich słów się używa...
Poza tym nie znam człowieka, który by nazwał "konia" mianem swój.
A pytałaś jakiegokolwiek właściciela konia - czyj to koń? - ale rozumiem - "jak ktoś bardzo chce - to w wiadrze wody ogień zaprószy…"
Dobra, dobra -simon pisze:W sporcie trzeba czasem postawić na "właściwego konia" i nie zawsze się trafia.
może być? czy też Ci się z czymś kojarzy?
Jej, wiem, że to zawoaluowane było generalnie, ale chodziło mi o wspaniałego trenera naszej kadry. W tym kontekście, nie ma właściwego konia, bo koniu to koniu, i nikt z konia trenera nie zrobi. Poza tym "pytałaś"? Kobietą to ja nie jestem.
- MirU <poznań>
- Kadet
- Posty: 1235
- Rejestracja: 01 listopada 2004, 13:15
- Lokalizacja: Poznań
- Kontaktowanie:
- Mytek
- Junior
- Posty: 2580
- Rejestracja: 24 października 2004, 15:42
- Lokalizacja: Poznań!
- Kontaktowanie:
Mikey pisze:Jeśli mogę cos wspomniec o AZSie. Naprawde Wasze dziewczyny nie grały źle, fakt ze przegrały bez głowy, nie próbując przerwać ostatniej akcji ŁKSu, ale nie zaprezentowały sie beznadziejnie. Natomiast Szajek zrobił na mnie wrażenie...człowieka zagubionego :?
no wlasnie o to mi chodzi. nie mam absolutnie zadnych pretensji do naszych dziewczyn, to nie ich wina.... ale jesli caly zespol gra słabo lub bardzo slabo to smiem twierdzic ze jest to wina trenera...
reloaded :]
- Pamela
- Kadet
- Posty: 1107
- Rejestracja: 28 sierpnia 2004, 21:20
- Lokalizacja: z piekla rodem ;)
- Kontaktowanie:
simon pisze:ech Pamela - kto wie jak by to było, gdyby ŁKS w poprzedniej akcji rzucił za "3" a nie za "2"![]()
![]()
- co ty wypisujesz... "kto wie jak by to było"... jak Cię to zajmuje - to trzeba iść do wróżki a nie na mecz (sory - 1/2 meczu)...
...
A ja lubie myslec,co by bylo gdyby..Lepiej myslec za duzo niz wcale
Wiesz co...Nie potrzebuje calego meczu by ocenic gre poszczegolnych koszykarek.Skoro graja niby tak dobrze..to czemu sa slabe.Gdyby przyjechal silniejszy zespol to by z nimi wygral.I nie wal mi tekstow,ze gdyby byl mocniejszy rywal to by sie bardziej postaraly i gra wygladalaby inaczej.Jaasne
Ale lubicie tego Szopena wciskac w tematy z ŁKS-em.Jakis kompleks czy co? Gdyby teraz grala w lodzkim klubie i odstawiala taka mianiane na boisku jaka obecnie odstawiaja ŁKS-ianki to tez bym powiedziala,ze gra zalosnie.
Antychryst powrócił
lołszyn in loco mołszyn
redehader
B&B
C'MoN PoKeMoN
i ŻóŁwIk
Pimp My Pokemon
lołszyn in loco mołszyn
Pierwsze zwycięstwo koszykarek ŁKS
W ekstraklasie kobiet łodzianki wygrały z AZS Poznań, a PZU Polfa przegrała w Krakowie
Spotkanie ŁKS z AZS Poznań rozpoczęło się od prowadzenia gospodyń, bo z półdystansu trafiła Birute Dominauskaite. Wprawdzie po chwili do remisu doprowadziła Monika Ciecierska, ale zaraz zaczęła się zaznaczać przewaga łodzianek. Efektownie, a przed wszystkim skutecznie grała Katarina Hrickova, która w pierwszej kwarcie zdobyła siedem punktów. Kiedy ŁKS prowadził 16:9, na boisku pojawiła się Joanna Lorek. Poznaniaka natychmiast wykorzystała swój największy atut - rzut z dystansu. Trafiła zza linii 6,25 m, ale sędziowie zaliczyli tylko dwa punkty. Zadaniem Andrzeja Słabęckiego, kierownika drużyny AZS, właśnie ten błąd miał decydujące znaczenie dla końcowego wyniku meczu. - Zostaliśmy skrzywdzeni - żalił się po meczu.
W 15 min. po celnym rzucie Eleny Czernij łodzianki prowadziły 18:11, ale końcówka pierwszej kwarty należała do AZS. Łódzkim kibicom ponownie przypomniała się Lorek. Była ełkaesianka rzutem z dystansu w ostatniej sekundzie doprowadziła do stanu 22:22. W drugiej, bardzo wyrównanej kwarcie, remis pojawiał się na tablicy wyników aż pięć razy.
Po zmianie stron gospodynie zagrały lepiej. Po 36 minutach prowadziły 61:51 i wydawało się, że nie może im się przydarzyć nic złego. Jednak poznanianki postawiły wszystko na jedną kartę i przewaga łodzianek zaczęła szybko topnieć. 40 sekund przed końcem meczu, po rzucie Joanny Jarkowskiej, AZS przegrywał tylko 62:63. Dwa punkty zdobyła wtedy Czernij, ale poznanianki szybko odpowiedziały celnym rzutem Jarkowskiej. Do końca pozostało jednak tylko dziewięć sekund i łodzianki nie dały już sobie odebrać piłki.
W ten sposób ŁKS odniósł pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Zawdzięcza je przede wszystkim Hrickovej, Magdalenie Włodarskiej i Milenie Owczarek. Nadal poniżej oczekiwań grają Czernij oraz Dominauskaite, która trafiła tylko raz za trzy punkty (na sześć prób). Wciąż słabo spisuje się też Marzena Głaszcz.
ŁKS SIEMENS - AZS POZNAŃ 65:64 (22:22, 16:17, 12:12, 15:13)
ŁKS Siemens: Włodarska 18, Hrickova 17, Czernij 10, Dominauskaite 7, Kazimierova 6, Owczarek 5, Głaszcz 2.
AZS: Jarkowska 24, Ciecierska, Lorek po 11, Mrozińska 8, Waligórska, Aleliunaite-Jankowska po 4, Sibora 2.
Jerzy Walczyk (Gazeta Wyborcza)
W ekstraklasie kobiet łodzianki wygrały z AZS Poznań, a PZU Polfa przegrała w Krakowie
Spotkanie ŁKS z AZS Poznań rozpoczęło się od prowadzenia gospodyń, bo z półdystansu trafiła Birute Dominauskaite. Wprawdzie po chwili do remisu doprowadziła Monika Ciecierska, ale zaraz zaczęła się zaznaczać przewaga łodzianek. Efektownie, a przed wszystkim skutecznie grała Katarina Hrickova, która w pierwszej kwarcie zdobyła siedem punktów. Kiedy ŁKS prowadził 16:9, na boisku pojawiła się Joanna Lorek. Poznaniaka natychmiast wykorzystała swój największy atut - rzut z dystansu. Trafiła zza linii 6,25 m, ale sędziowie zaliczyli tylko dwa punkty. Zadaniem Andrzeja Słabęckiego, kierownika drużyny AZS, właśnie ten błąd miał decydujące znaczenie dla końcowego wyniku meczu. - Zostaliśmy skrzywdzeni - żalił się po meczu.
W 15 min. po celnym rzucie Eleny Czernij łodzianki prowadziły 18:11, ale końcówka pierwszej kwarty należała do AZS. Łódzkim kibicom ponownie przypomniała się Lorek. Była ełkaesianka rzutem z dystansu w ostatniej sekundzie doprowadziła do stanu 22:22. W drugiej, bardzo wyrównanej kwarcie, remis pojawiał się na tablicy wyników aż pięć razy.
Po zmianie stron gospodynie zagrały lepiej. Po 36 minutach prowadziły 61:51 i wydawało się, że nie może im się przydarzyć nic złego. Jednak poznanianki postawiły wszystko na jedną kartę i przewaga łodzianek zaczęła szybko topnieć. 40 sekund przed końcem meczu, po rzucie Joanny Jarkowskiej, AZS przegrywał tylko 62:63. Dwa punkty zdobyła wtedy Czernij, ale poznanianki szybko odpowiedziały celnym rzutem Jarkowskiej. Do końca pozostało jednak tylko dziewięć sekund i łodzianki nie dały już sobie odebrać piłki.
W ten sposób ŁKS odniósł pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Zawdzięcza je przede wszystkim Hrickovej, Magdalenie Włodarskiej i Milenie Owczarek. Nadal poniżej oczekiwań grają Czernij oraz Dominauskaite, która trafiła tylko raz za trzy punkty (na sześć prób). Wciąż słabo spisuje się też Marzena Głaszcz.
ŁKS SIEMENS - AZS POZNAŃ 65:64 (22:22, 16:17, 12:12, 15:13)
ŁKS Siemens: Włodarska 18, Hrickova 17, Czernij 10, Dominauskaite 7, Kazimierova 6, Owczarek 5, Głaszcz 2.
AZS: Jarkowska 24, Ciecierska, Lorek po 11, Mrozińska 8, Waligórska, Aleliunaite-Jankowska po 4, Sibora 2.
Jerzy Walczyk (Gazeta Wyborcza)
ŁKS Siemens AGD - AZS Poznań 65:64
Poniedziałek, 14 listopada 2005r.
Dopiero w szóstej kolejce rozgrywek koszykarskiej ekstraklasy kobiet zespół ŁKS Siemens AGD odniósł upragnione zwycięstwo, pokonując na własnym parkiecie AZS Poznań.
Przy piłce Katarina Hrickova
Z prawdziwym podziwem, nie szczędząc przy tym zasłużonych oklasków, kibice zgromadzeni w hali przy al. Unii patrzyli na ambitną i konsekwentną grę koszykarek ŁKS Siemens AGD w pojedynku z wyżej notowaną drużyną AZS Poznań. Koneserzy mogli mieć pewne zastrzeżenia co do poziomu gry, ale na brak emocji nie można było narzekać.
Spotkanie miało charakter wyrównany i losy pojedynku ważyły się prawie do jego ostatniej minuty. Ełkaesianki zaimponowały tym razem również dużą rozwagą, kiedy to w ostatnich fragmentach gry potrafiły utrzymać jednopunktową przewagę nad rywalkami, co przyniosło im upragniony sukces.
O zwycięstwie łodzianek w dużej mierze zadecydowała dobra gra obronna, jak i umiejętne przechodzenie do szybkich kontrataków. Wprawdzie bardzo trudno było utrzymać w szachu Joannę Jarkowską, ale na każde jej trafienie do kosza, ŁKS natychmiast ripostował skutecznym z reguły zagraniem ofensywnym.
W łódzkiej drużynie prym wiodły Magdalena Włodarska i Katarina Hrickova, z dobrej strony pokazała się też nareszcie Elena Czernij, która całkiem przyzwoicie spisywała się zarówno w ataku, jak i w obronie. Pozostałe ich cztery koleżanki starały się udanie dotrzymywać im kroku.
Trener Mirosław Trześniewski: - Wszystkie nasze koszykarki, występujące w tym meczu, zasłużyły na duże słowa uznania. Każda z nich wniosła do tego pojedynku wiele, obok ambicji, koszykarskich wartości, które przełożyły się na nasze w pełni zasłużone, chociaż skromne, zwycięstwo.
Dobra postawa naszej drużyny w spotkaniu z akademiczkami z Poznania rokuje pomyślne nadzieje na dalsze zmagania o ligowe punkty.
ŁKS Siemens AGD - AZS Poznań 65:64 (22:22, 16:17, 12:12, 15:13)
ŁKS: Włodarska 18, Hrickova 17, Czernij 10, Dominauskaite 7, Kazimirowa 8, Owczarek 5, Głaszcz 2.
AZS Poznań: Jarkowska 24, Ciecierska 11, Lorek 11, Mrozińska 8, Aleliunate-Jankowska 4, Waligórska 4, Sibora 2.
(m. st.) - Express Ilustrowany
Poniedziałek, 14 listopada 2005r.
Dopiero w szóstej kolejce rozgrywek koszykarskiej ekstraklasy kobiet zespół ŁKS Siemens AGD odniósł upragnione zwycięstwo, pokonując na własnym parkiecie AZS Poznań.
Przy piłce Katarina Hrickova
Z prawdziwym podziwem, nie szczędząc przy tym zasłużonych oklasków, kibice zgromadzeni w hali przy al. Unii patrzyli na ambitną i konsekwentną grę koszykarek ŁKS Siemens AGD w pojedynku z wyżej notowaną drużyną AZS Poznań. Koneserzy mogli mieć pewne zastrzeżenia co do poziomu gry, ale na brak emocji nie można było narzekać.
Spotkanie miało charakter wyrównany i losy pojedynku ważyły się prawie do jego ostatniej minuty. Ełkaesianki zaimponowały tym razem również dużą rozwagą, kiedy to w ostatnich fragmentach gry potrafiły utrzymać jednopunktową przewagę nad rywalkami, co przyniosło im upragniony sukces.
O zwycięstwie łodzianek w dużej mierze zadecydowała dobra gra obronna, jak i umiejętne przechodzenie do szybkich kontrataków. Wprawdzie bardzo trudno było utrzymać w szachu Joannę Jarkowską, ale na każde jej trafienie do kosza, ŁKS natychmiast ripostował skutecznym z reguły zagraniem ofensywnym.
W łódzkiej drużynie prym wiodły Magdalena Włodarska i Katarina Hrickova, z dobrej strony pokazała się też nareszcie Elena Czernij, która całkiem przyzwoicie spisywała się zarówno w ataku, jak i w obronie. Pozostałe ich cztery koleżanki starały się udanie dotrzymywać im kroku.
Trener Mirosław Trześniewski: - Wszystkie nasze koszykarki, występujące w tym meczu, zasłużyły na duże słowa uznania. Każda z nich wniosła do tego pojedynku wiele, obok ambicji, koszykarskich wartości, które przełożyły się na nasze w pełni zasłużone, chociaż skromne, zwycięstwo.
Dobra postawa naszej drużyny w spotkaniu z akademiczkami z Poznania rokuje pomyślne nadzieje na dalsze zmagania o ligowe punkty.
ŁKS Siemens AGD - AZS Poznań 65:64 (22:22, 16:17, 12:12, 15:13)
ŁKS: Włodarska 18, Hrickova 17, Czernij 10, Dominauskaite 7, Kazimirowa 8, Owczarek 5, Głaszcz 2.
AZS Poznań: Jarkowska 24, Ciecierska 11, Lorek 11, Mrozińska 8, Aleliunate-Jankowska 4, Waligórska 4, Sibora 2.
(m. st.) - Express Ilustrowany
Pamela pisze:simon pisze:ech Pamela - kto wie jak by to było, gdyby ŁKS w poprzedniej akcji rzucił za "3" a nie za "2"![]()
![]()
- co ty wypisujesz... "kto wie jak by to było"... jak Cię to zajmuje - to trzeba iść do wróżki a nie na mecz (sory - 1/2 meczu)...
...
A ja lubie myslec,co by bylo gdyby..Lepiej myslec za duzo niz wcale![]()
Wiesz co...Nie potrzebuje calego meczu by ocenic gre poszczegolnych koszykarek.Skoro graja niby tak dobrze..to czemu sa slabe.Gdyby przyjechal silniejszy zespol to by z nimi wygral.I nie wal mi tekstow,ze gdyby byl mocniejszy rywal to by sie bardziej postaraly i gra wygladalaby inaczej.Jaasne
Ale lubicie tego Szopena wciskac w tematy z ŁKS-em.Jakis kompleks czy co? Gdyby teraz grala w lodzkim klubie i odstawiala taka mianiane na boisku jaka obecnie odstawiaja ŁKS-ianki to tez bym powiedziala,ze gra zalosnie.
Po pierwsze to skoro lubisz myśleć "co by było gdyby" - to pomyśl, że przed poznaniankami rzucającymi "za 3" łodzinki także rzuciły "za 3" - albo, że któryś z osobistych Głaszcz "wszedł".
Myślenie "co by było gdyby" wymaga dawania takiej samej szansy obu zespołom - chyba że interesuje Cię wyłącznie opcja "co by było gdyby AZS grał lepiej - a ŁKS gorzej" - wtedy odpowiadam: AZS by wygrał! - ale że nadal "babka nie ma wąsów" - to przegrał...
Szopena lubimy - zawsze lubiliśmy - "lubienie" nie ma nic do trzeźwej (bardzo trudne słowo
Przez 70% poprzedniego sezonu miałaś zatem otwarte pole do:
tez bym powiedziala,ze gra zalosnie
a raczej słyszałem coś innego
KOSZYKÓWKA Zabrakło szczęścia
Poniedziałek, 14 listopada 2005r.
Sporego pecha miały koszykarki poznańskiego AZS podczas wyjazdowego spotkania ekstraklasy w Łodzi z ŁKS. Poznanianki zagrały na niezłym poziomie, jednak przegrały różnicą jednego punktu 64:65. Na minimalną porażkę akademiczek złożyły się m.in. dwa poważne błędy arbitrów – Jakuba Zamojskiego i Grzegorza Łaty.
Najpierw w drugiej kwarcie meczu nie zaliczyli trzypunktowego rzutu Joanny Lorek (uznali go za dwa punkty), a w samej końcówce nie odgwizdali błędu linii środkowej w ekipie gospodarzy.
Przez trzy pierwsze kwarty meczu na parkiecie w Łodzi toczyła się wyrównana i twarda walka. Żadnej z drużyn w tym okresie nie udało się wywalczyć większej przewagi. Po 30 minutach poznanianki prowadziły 51:50. Na początku czwartej odsłony drużyna trenera Grzegorza Szajka nie potrafiła przez pięć minut trafić do kosza rywalek. Łodzianki w pełni to wykorzystały i w 35 minucie wygrywały różnicą 10 punktów. Na szczęście ambitnie walczące akademiczki udanie odrabiały straty. Najpierw Monika Ciecierska trafiła zza linii 6,25 m, potem trzypunktową akcję ,,zrobiła’’ Natalia Mrozińska (2 pkt. z gry i jeden rzut wolny), a chwilę później to samo powtórzyła Joanna Jarkowska. Do końca spot- kania pozostało już tylko 9,6 sek. i łodzianki w tym momencie popełniły błąd linii środkowej. Gdyby sędziowie to odgwizdali, poz- nanianki miałyby jeszcze osiem sekund na ostatnią akcję, ale tak się, niestety, nie stało. ŁKS utrzymał minimalną przewagę i zanotował pierwsze zwycięstwo w sezonie. Mimo porażki trener Szajek był zadowolony z postawy swoich podopiecznych, wśród których najskuteczniejsza była Joanna Jarkowska – zdobywczyni 24 punktów.
http://poznan.naszemiasto.pl/sport/536232.html
Poniedziałek, 14 listopada 2005r.
Sporego pecha miały koszykarki poznańskiego AZS podczas wyjazdowego spotkania ekstraklasy w Łodzi z ŁKS. Poznanianki zagrały na niezłym poziomie, jednak przegrały różnicą jednego punktu 64:65. Na minimalną porażkę akademiczek złożyły się m.in. dwa poważne błędy arbitrów – Jakuba Zamojskiego i Grzegorza Łaty.
Najpierw w drugiej kwarcie meczu nie zaliczyli trzypunktowego rzutu Joanny Lorek (uznali go za dwa punkty), a w samej końcówce nie odgwizdali błędu linii środkowej w ekipie gospodarzy.
Przez trzy pierwsze kwarty meczu na parkiecie w Łodzi toczyła się wyrównana i twarda walka. Żadnej z drużyn w tym okresie nie udało się wywalczyć większej przewagi. Po 30 minutach poznanianki prowadziły 51:50. Na początku czwartej odsłony drużyna trenera Grzegorza Szajka nie potrafiła przez pięć minut trafić do kosza rywalek. Łodzianki w pełni to wykorzystały i w 35 minucie wygrywały różnicą 10 punktów. Na szczęście ambitnie walczące akademiczki udanie odrabiały straty. Najpierw Monika Ciecierska trafiła zza linii 6,25 m, potem trzypunktową akcję ,,zrobiła’’ Natalia Mrozińska (2 pkt. z gry i jeden rzut wolny), a chwilę później to samo powtórzyła Joanna Jarkowska. Do końca spot- kania pozostało już tylko 9,6 sek. i łodzianki w tym momencie popełniły błąd linii środkowej. Gdyby sędziowie to odgwizdali, poz- nanianki miałyby jeszcze osiem sekund na ostatnią akcję, ale tak się, niestety, nie stało. ŁKS utrzymał minimalną przewagę i zanotował pierwsze zwycięstwo w sezonie. Mimo porażki trener Szajek był zadowolony z postawy swoich podopiecznych, wśród których najskuteczniejsza była Joanna Jarkowska – zdobywczyni 24 punktów.
http://poznan.naszemiasto.pl/sport/536232.html
simon pisze:Na minimalną porażkę akademiczek złożyły się m.in. dwa poważne błędy arbitrów – Jakuba Zamojskiego i Grzegorza Łaty.
Najpierw w drugiej kwarcie meczu nie zaliczyli trzypunktowego rzutu Joanny Lorek (uznali go za dwa punkty), a w samej końcówce nie odgwizdali błędu linii środkowej w ekipie gospodarzy.
Do końca spotkania pozostało już tylko 9,6 sek. i łodzianki w tym momencie popełniły błąd linii środkowej. Gdyby sędziowie to odgwizdali, poznanianki miałyby jeszcze osiem sekund na ostatnią akcję, ale tak się, niestety, nie stało.
ale oczywiście błędy w przeciwnym kierunku się "nie złożyły" absolutnie, natomiast w ostatniej akcji to sam jestem ciekaw co red. widział "oczyma wyobraźni"...
I tak mamy w prasie zamiast opisu meczu, wkładu pracy zawodniczek - oceny indywidualnych ich występu - opisu "koncepcji" trenera w ostatniej (i przed ostatniej) akcji - zlepek bełkotu wyliczającego żele, że się "nie udało", że zabrakło szczęścia (no bo przecież nie umiejętności zawodniczek - a trenera w szczególności), że sędziowie pomylili się w 2 kwarcie (oczywiście to pewnie jedyne błędy w meczu) itp. dramatycznych wypocin marnego „oglądacza” (no bo nawet nie kibica) - a co dopiero sportowego fachowca.
Apeluję jeszcze raz - może zrobimy jakiś specjalny dział z "prasówkami" tak by tam w ogóle nie wchodzić a sami piszmy jak najobszerniejsze teksty własne z meczów - bo to tak naprawdę jest najciekawsze na forum.
Ostatnio zmieniony 14 listopada 2005, 16:21 przez simon, łącznie zmieniany 1 raz.
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości







