3 kolejka - Duda PWSZ Leszno - AZS Gorzów Wlkp. 60-76
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
3 kolejka - Duda PWSZ Leszno - AZS Gorzów Wlkp. 60-76
...
Ostatnio zmieniony 19 października 2006, 00:38 przez Szymon, łącznie zmieniany 1 raz.
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


-
KuBa_AZS
Duda PWSZ Leszno - AZS PWSZ Sowood Gorzów 60:76
Ireneusz Klimczak2006-10-18, ostatnia aktualizacja 2006-10-18 19:29
Amerykanka Secrett Stubblefield bohaterką wczorajszego meczu w Lesznie. W pierwszych spotkaniach sezonu grała mało i słabo, a działacze gorzowskiego klubu zastanawiali się, czy nie odesłać jej do domu. Teraz będą mieli jeszcze większe wątpliwości.
KOSZYKÓWKA Secrett Stubblefield wczorajsze spotkanie ekstraklasy z beniaminkiem rozgrywek - ekipą Dudy Leszno - rozpoczęła na ławce rezerwowych. Wspólnie z innymi rezerwowymi zawodniczkami AZS PWSZ Sowood Gorzów oglądała słabą grę naszej drużyny. Gorzowianki powielały błędy popełniane w poprzednich spotkaniach. Przede wszystkim znowu bardzo słabo broniły. Ale gorsze było to, że nie potrafiły wykorzystać tego, co zwykle było ich mocną stroną, czyli szybkiego powrotu pod własny kosz. To sprawiło, że leszczynianki raz za razem zdobywały punkty po kontratakach. W efekcie nasza ekipa przegrała pierwszą kwartę różnicą ośmiu punktów. Niemoc gorzowianek trwała aż do 15 minuty. Wtedy AZS PWSZ Sowood przegrywał 25:32. Trener Dariusz Maciejewski zdecydował się na zmianę, po raz pierwszy w meczu dał szansę gry zawodniczce ze Stanów Zjednoczonych. To był strzał w dziesiątkę, bo Secrett Stubblefield okazała się motorem napędowym zespołu. Po wejściu Amerykanki na boisko nasze zawodniczki rozpoczęły agresywnie bronić, a gospodynie zupełnie straciły rytm gry. Gorzowianki wyprowadzały atak za atakiem. Secrett Stubblefield z Katariną Ristić błyskawicznie rozgrywały akcje, nasze rozgrywające znakomite „uruchamiała” Joanna Czarnecka. Koszykarki z Gorzowa zdobyły 14 pkt z rzędu, a rywalki ani jednego. W efekcie siedmiopunktową przewagę wypracowały sobie przyjezdne, prowadziły 39:32.
Przed przerwę leszczynianki zdołały zmniejszyć dystans m.in. po trzypunktowym trafieniu Marty Żyłczyńskiej równo z ostatnią syreną. Zawodniczka wyraźnie chciała pokazać, że w Gorzowie za wcześnie zrezygnowano z jej usług. Po dwóch latach gry w AZS PWSZ Marta Żyłczyńska musiała odejść do ekipy beniaminka rozgrywek, ponieważ w naszym klubie wyraźnie dano jej do zrozumienia, że w pierwszym zespole braknie dla niej miejsca. Wczoraj wychowanka klubu z Gorzowa imponowała przede wszystkim skutecznością rzutów z dystansu, trzykrotnie trafiła za trzy punkty.
Po zmianie stron gorzowiankom znów nie szło. Na szczęście nasza drużyna miała w swoim składzie Secrett Stubblefield, która na drugą połowę spotkania wyszła już w pierwszej piątce. Znowu grała znakomicie, trafiała z dystansu, blokowała i zabierała piłkę rywalkom. Ale w pojedynkę niewiele mogła zwojować, to sprawiło, że w 29. min zespół z Leszna doprowadził do remisu 54:54. W ostatniej części pojedynku przyjezdne wreszcie osiągnęły zdecydowaną przewagę. Znowu bardzo dobrze grała Amerykanka, ale wielkie brawa należą się też Joannie Czarneckiej, która potwierdziła, że jest w znakomitej formie i jej świetna gra w poprzednich spotkaniach to nie przypadek.
DUDA PWSZ LESZNO - AZS PWSZ SOWOOD GORZÓW 60:76 (26:18, 11:22, 17:18, 6:18)
Duda PWSZ: Żyłczyńska 15 (3x3), Siwczak 14 (1), Budnik 11, Rivers 8, Grześczyk 2 oraz Krysiewicz 4, Rezler 4, Brown 2, Talarczyk 0.
AZS PWSZ: Czarnecka 21, Chomać 13, Karpińska 12 (2x3), Ristić 8 (2), Kozdroń 5 (1) oraz Żurowska 8, Stubblefield 7 (1), Czubak 2, Zalesiak 0.
www.gazeta.pl
Ireneusz Klimczak2006-10-18, ostatnia aktualizacja 2006-10-18 19:29
Amerykanka Secrett Stubblefield bohaterką wczorajszego meczu w Lesznie. W pierwszych spotkaniach sezonu grała mało i słabo, a działacze gorzowskiego klubu zastanawiali się, czy nie odesłać jej do domu. Teraz będą mieli jeszcze większe wątpliwości.
KOSZYKÓWKA Secrett Stubblefield wczorajsze spotkanie ekstraklasy z beniaminkiem rozgrywek - ekipą Dudy Leszno - rozpoczęła na ławce rezerwowych. Wspólnie z innymi rezerwowymi zawodniczkami AZS PWSZ Sowood Gorzów oglądała słabą grę naszej drużyny. Gorzowianki powielały błędy popełniane w poprzednich spotkaniach. Przede wszystkim znowu bardzo słabo broniły. Ale gorsze było to, że nie potrafiły wykorzystać tego, co zwykle było ich mocną stroną, czyli szybkiego powrotu pod własny kosz. To sprawiło, że leszczynianki raz za razem zdobywały punkty po kontratakach. W efekcie nasza ekipa przegrała pierwszą kwartę różnicą ośmiu punktów. Niemoc gorzowianek trwała aż do 15 minuty. Wtedy AZS PWSZ Sowood przegrywał 25:32. Trener Dariusz Maciejewski zdecydował się na zmianę, po raz pierwszy w meczu dał szansę gry zawodniczce ze Stanów Zjednoczonych. To był strzał w dziesiątkę, bo Secrett Stubblefield okazała się motorem napędowym zespołu. Po wejściu Amerykanki na boisko nasze zawodniczki rozpoczęły agresywnie bronić, a gospodynie zupełnie straciły rytm gry. Gorzowianki wyprowadzały atak za atakiem. Secrett Stubblefield z Katariną Ristić błyskawicznie rozgrywały akcje, nasze rozgrywające znakomite „uruchamiała” Joanna Czarnecka. Koszykarki z Gorzowa zdobyły 14 pkt z rzędu, a rywalki ani jednego. W efekcie siedmiopunktową przewagę wypracowały sobie przyjezdne, prowadziły 39:32.
Przed przerwę leszczynianki zdołały zmniejszyć dystans m.in. po trzypunktowym trafieniu Marty Żyłczyńskiej równo z ostatnią syreną. Zawodniczka wyraźnie chciała pokazać, że w Gorzowie za wcześnie zrezygnowano z jej usług. Po dwóch latach gry w AZS PWSZ Marta Żyłczyńska musiała odejść do ekipy beniaminka rozgrywek, ponieważ w naszym klubie wyraźnie dano jej do zrozumienia, że w pierwszym zespole braknie dla niej miejsca. Wczoraj wychowanka klubu z Gorzowa imponowała przede wszystkim skutecznością rzutów z dystansu, trzykrotnie trafiła za trzy punkty.
Po zmianie stron gorzowiankom znów nie szło. Na szczęście nasza drużyna miała w swoim składzie Secrett Stubblefield, która na drugą połowę spotkania wyszła już w pierwszej piątce. Znowu grała znakomicie, trafiała z dystansu, blokowała i zabierała piłkę rywalkom. Ale w pojedynkę niewiele mogła zwojować, to sprawiło, że w 29. min zespół z Leszna doprowadził do remisu 54:54. W ostatniej części pojedynku przyjezdne wreszcie osiągnęły zdecydowaną przewagę. Znowu bardzo dobrze grała Amerykanka, ale wielkie brawa należą się też Joannie Czarneckiej, która potwierdziła, że jest w znakomitej formie i jej świetna gra w poprzednich spotkaniach to nie przypadek.
DUDA PWSZ LESZNO - AZS PWSZ SOWOOD GORZÓW 60:76 (26:18, 11:22, 17:18, 6:18)
Duda PWSZ: Żyłczyńska 15 (3x3), Siwczak 14 (1), Budnik 11, Rivers 8, Grześczyk 2 oraz Krysiewicz 4, Rezler 4, Brown 2, Talarczyk 0.
AZS PWSZ: Czarnecka 21, Chomać 13, Karpińska 12 (2x3), Ristić 8 (2), Kozdroń 5 (1) oraz Żurowska 8, Stubblefield 7 (1), Czubak 2, Zalesiak 0.
www.gazeta.pl

CokolwiekPomiedzyLudzmiKonczySie
ZnaczyNigdySieNieZaczelo
GdybyPrawdziwieSieZaczeloNieSkonczylobySie
SkonczyloSieBoSieNieZaczelo
CokolwiekPrawdziwieSieZaczynaNigdySieNieKonczy
- elen
- Kadet
- Posty: 1461
- Rejestracja: 23 stycznia 2006, 17:31
- Lokalizacja: Gorzów - Miasto cudów nad Wartą
- Kontaktowanie:
oprawca pisze:Dokładnie, podniecają sie Secret a w rzeczywistości jest przeciętna. A kiedy słysze ze wygrała nam mecz to zupełnie. Z resztą nie ważne. Poznań juz ma medal:)
Przecież od początku było mówione ze Secret jest zawodniczką przecietna, z brakami w treningach, została na własna prosbe i chyba dobrze, bo potrafi troche zamieszac
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 96 gości

