7 kolejka - AZS Gorzów-Lotos Gdynia - 85-87

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Awatar użytkownika
kyS
Kadet
Posty: 1362
Rejestracja: 21 listopada 2004, 19:40
Lokalizacja: gw

Postautor: kyS » 11 listopada 2006, 22:58

jutro o 18.30 retransmisja na regionalnej, ale przeciez thomas byles, to czemu sie pytales?!
Obrazek

CokolwiekPomiedzyLudzmiKonczySie
ZnaczyNigdySieNieZaczelo
GdybyPrawdziwieSieZaczeloNieSkonczylobySie
SkonczyloSieBoSieNieZaczelo
CokolwiekPrawdziwieSieZaczynaNigdySieNieKonczy

Awatar użytkownika
kyS
Kadet
Posty: 1362
Rejestracja: 21 listopada 2004, 19:40
Lokalizacja: gw

Postautor: kyS » 12 listopada 2006, 11:55

Kolejny mecz, ktory pokazal, ze liga jest bardzo wyrownana i pokaza Wisla i Lotosem kazdy moze wygrac z kazdym (SMS jest w ekstraklasie i nic tego nie zmieni :wink: ). Widac bylo z jakim zapalem zawodniczki rozpoczely mecz i widac bylo, ze oprocz Whitemore Lotos gral na full. Z tego mozna wyciagnac bardzo niedobry wniosek: trener nie potrafi zmobilizowac zawodniczek na mecze z druzynami oprocz Lotosu i Wisly. Jest tez drugi wariant: po prostu forma rosnie. Rewelacyjny mecz Czarneckiej i Zalesiak, Ristic w dalszym ciagu druga rozgyrwajaca i dluga droga przed nia :wink: . Tak sie tylko zastanawiam, moze moje myslenie jest bledne: chodzi o faule odgwizdywane na Whitemore, czy z zawodniczka ja atakujaca, grajaca na pograniczu faulu, w sumie nawet faulujaca ja, odnosi z tego jakas korzysc. Chodzi mi tutaj o jakies zetkniecia, ktore normalnie gwizdze sie jako faul, a nie o przywalenie z lokcia w rzebra. Moze nie jasno sie wyslowilem, ale mniej wiecej chodzi o to, ze w NBA tez sie nie gwizdze wszystkich fauli na Shaqu.
Obrazek



CokolwiekPomiedzyLudzmiKonczySie

ZnaczyNigdySieNieZaczelo

GdybyPrawdziwieSieZaczeloNieSkonczylobySie

SkonczyloSieBoSieNieZaczelo

CokolwiekPrawdziwieSieZaczynaNigdySieNieKonczy

Awatar użytkownika
hellraiser
Junior
Posty: 2479
Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04

Postautor: hellraiser » 12 listopada 2006, 16:39

kyS pisze:Kolejny mecz, ktory pokazal, ze liga jest bardzo wyrownana i pokaza Wisla i Lotosem kazdy moze wygrac z kazdym (SMS jest w ekstraklasie i nic tego nie zmieni :wink: ). Widac bylo z jakim zapalem zawodniczki rozpoczely mecz i widac bylo, ze oprocz Whitemore Lotos gral na full. Z tego mozna wyciagnac bardzo niedobry wniosek: trener nie potrafi zmobilizowac zawodniczek na mecze z druzynami oprocz Lotosu i Wisly. Jest tez drugi wariant: po prostu forma rosnie. Rewelacyjny mecz Czarneckiej i Zalesiak, Ristic w dalszym ciagu druga rozgyrwajaca i dluga droga przed nia :wink: . Tak sie tylko zastanawiam, moze moje myslenie jest bledne: chodzi o faule odgwizdywane na Whitemore, czy z zawodniczka ja atakujaca,[/b] grajaca na pograniczu faulu, w sumie nawet faulujaca ja, odnosi z tego jakas korzysc.[/ b] Chodzi mi tutaj o jakies zetkniecia, ktore normalnie gwizdze sie jako faul, a nie o przywalenie z lokcia w rzebra. Moze nie jasno sie wyslowilem, ale mniej wiecej chodzi o to, ze w NBA tez sie nie gwizdze wszystkich fauli na Shaqu.

jeżeli zawodniczka fauluje a nie odnosi z tego korzyści (np.błąd w obronie) to też jest faul.Choć można nie gwizdać wszystkich fauli.

Fajnie że jak piszesz Whitemore jako jedyna z Lotosu nie grała na full i wykręca eval=32pkt.To dobrze o niej świadczy tylko co z pozostałymi.Dobrze że chociaż White się powoli budzi.

ZRESZTĄ TO NIEWAŻNE.Ja chciałem aby Lotos to przegrał 20 pkt.TAK TAK.
Takie zwycięstwa zaciemniają I ODDALAJĄ ZMIANY.W Lotosie muszą zajśc zmiany na obwodzie...I CZYM SZYBCIEJ TYM LEPIEJ.Dlatego zimny prysznic w lidze jest mu potrzebny...bez dobrej rozgrywające i pewnej punktującej skrzydłowej będzie dupa...
Obrazek

Awatar użytkownika
Edzia
Junior
Posty: 2018
Rejestracja: 16 stycznia 2005, 13:32
Lokalizacja: cztery domy, dwie ulice to są właśnie PABIANICE :-P

Postautor: Edzia » 13 listopada 2006, 17:52

ZDJĘCIA pochodzą ze strony www.sportowefakty.pl
"Oto jest miłość.
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"

Awatar użytkownika
Siero
Senior
Posty: 3841
Rejestracja: 04 października 2006, 13:38
Lokalizacja: Pabianice (51° 39'N 19° 23'E)
Kontaktowanie:

Postautor: Siero » 13 listopada 2006, 18:24

o mały włos a Gorzowianki by zrobiły psikusa pewnego siebie Lotosu :!:
MRKS Włókniarz Pabianice http://mrks.wlokniarz.info/

Awatar użytkownika
Edzia
Junior
Posty: 2018
Rejestracja: 16 stycznia 2005, 13:32
Lokalizacja: cztery domy, dwie ulice to są właśnie PABIANICE :-P

Postautor: Edzia » 13 listopada 2006, 18:39

sienot pisze:o mały włos a Gorzowianki by zrobiły psikusa pewnego siebie Lotosu :!:

Aaa... po czym wnioskujesz, że Lotos jest pewny swego? :roll:


Myślę, że rok temu nadmorska ekipa była bardziej pewna siebie.




A takie pojedynki, jak właśnie ten AZSu z Lotosem czy nasz z Lotosem podnosi "fajność" meczu oraz sprawia, że liga jest ciekawsza. Jeszcze tylko spotkania Wisły powinny być bardziej wyrównane :P, choć Leszno już trochę ciśnienie podniosło co niektórym :). I dobrze, liga nie jest nudna! :D
"Oto jest miłość.
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"

Awatar użytkownika
kyS
Kadet
Posty: 1362
Rejestracja: 21 listopada 2004, 19:40
Lokalizacja: gw

Postautor: kyS » 14 listopada 2006, 19:23

Gdybyśmy z Lotosem grali bez przerwy

Mecz gorzowianek z Lotosem Gdynia był wspaniały, poziom - palce lizać. I tylko do pełni szczęścia zabrakło historycznego zwycięstwa naszych akademiczek. Dlaczego?
Zaraz po zakończeniu sobotniego spotkania, wygranego przez Lotos 87:85, niektórzy żartowali, że AZS PWSZ Sowood, grając bez przerwy, spokojnie utrzymałby prowadzenie z pierwszej połowy. Sporo w tym racji. Wystarczyło popatrzeć jak wyglądały gorzowianki schodzące do szatni: skrajnie wyczerpane, podrapane i poobijane. Jak na dłoni było widać dlaczego jeszcze tym razem gdynianki były minimalnie lepsze.

PO PIERWSZE: siła fizyczna Lotosu była o wiele większa. Chwała, że nasze wysokie - Justyna Żurowska, Joanna Czarnecka i Judyta Banaszkiewicz - mimo kontuzji Aleksandry Chomać oraz różnicy w wadze i centymetrach, podjęły walkę z gdyńskimi „wieżami”. W trzeciej kwarcie dopadł nas kryzys. Przegraliśmy ją 21:21 i straciliśmy pewne prowadzenie. Gorzowianki długo zmuszały się, aby ponownie mocniej postawić się rywalkom. W końcu udało się i wróciliśmy do gry. Nawet doprowadziliśmy do remisu. Ostatnie akcje próbowaliśmy jednak skończyć z dystansu, a nie pod koszem i nasze rzuty były niecelne.



PO DRUGIE: Lotos miał w składzie znakomite Amerykanki - Tamikę Whitmore i Tan White. Pierwsza zdobyła 24 pkt, a druga 18. Whitmore rządziła pod koszami, a White na obwodzie. Gdy nadszedł „money time”, czyli czasy kiedy każdy trener liczy na swoje najlepsze zawodniczki to one wzięły się za pościg za gorzowiankami oraz za zdobywanie ważnych punktów w czwartej kwarcie.



PO TRZECIE: Fantastyczne ostatnie 10 min w barwach AZS PWSZ Sowood rozegrała Magdalena Kozdroń. Zdobyła w tym czasie wszystkie swoje 14 pkt. Wcześniej jednak była nieskuteczna tak jak w innych meczach gorzowskiej drużyny tego sezonu. Liczymy, że po czwartej kwarcie pojedynku z Lotosem Magda na dłużej wyreguluje swój celownik, bo nasz zespół bardzo potrzebuje punktujących na wysokim procencie skrzydłowych.



PO CZWARTE: Zero pożytku mieliśmy ze Słowenki Katariny Ristić. Koszykarka z coraz większą konsekwencją prowadzi grę gorzowskiej drużyny. Ale tylko na treningach. Teraz trzeba to przenieść na warunki meczowe. W starciu z Lotosem, przy pełnych trybunach, nie udało się. Bałkańska krew znów mocno się zagotowała i Ristić zamiast kreować dobre sytuacje koleżankom, zbyt często grała pod siebie. Efekt: tylko 3 pkt, wiele spudłowanych rzutów i zero asyst.



PO PIĄTE I OSTATNIE: Aż cztery zawodniczki, które mają nam pomóc w skutecznej walce o czołową czwórkę ekstraklasy, spędziły sobotnie spotkanie na ławce rezerwowych. Za to Lotos wyrwał nam minimalną wygraną rzucając na szalę wszystko co ma najlepszego.



Optymistyczne, że wszystkich tych słabości wkrótce możemy się pozbyć. - Chinki Mao Wenjing i Guang Xin od pierwszego treningu pokazują się z zaskakująco dobrej strony i mocno liczę, że będą dla nas naprawdę sporym wzmocnieniem - mówił trener AZS PWSZ Sowood Dariusz Maciejewski. Na finiszu rehabilitacji jest Agnieszka Szott (prawdopodobnie w ekstraklasie zagra w styczniu), a kontuzjowana Chomać ma wrócić do gry najpóźniej za sześć tygodni. W starciu z Lotosem brakowało więc nam czterech koszykarek, które mają predyspozycje być nawet graczami pierwszej piątki naszego zespołu. - Dziś nam nikt jeszcze nie karze wygrywać z Lotosem, a już byłyśmy tak blisko jednej z najlepszych ekip w Polsce - podsumowała Agnieszka Szott. - Pniemy się konsekwentnie po szczeblach naszych celów i to jest optymistyczne. Było piąte miejsce, teraz musimy zadomowić się w czwórce. Do marca, do decydujących spotkań, ten zespół na pewno znów zrobi postęp. Niedługo, w pełnym składzie, pokażemy rywalko inne, jeszcze lepsze oblicze AZS PWSZ.
iki

www.gazeta.pl
Obrazek



CokolwiekPomiedzyLudzmiKonczySie

ZnaczyNigdySieNieZaczelo

GdybyPrawdziwieSieZaczeloNieSkonczylobySie

SkonczyloSieBoSieNieZaczelo

CokolwiekPrawdziwieSieZaczynaNigdySieNieKonczy


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 119 gości