dziś
Brązowe medalistki mistrzostw Polski ubiegłego sezonu w koszykówce kobiet, zawodniczki Polfy Pabianice, przegrały kolejny mecz. Z dwoma zwycięstwami na koncie zajmują obecnie dopiero 10. miejsce w tabeli.
W grach zespołowych często bywa tak, że gdy drużynie się nie wiedzie, zmienia się jej trenera. Czy ten sam los spotka niebawem szkoleniowca Polfy Pabianice Tomasza Herkta?
Zbigniew Grzanka, dyrektor pabianickiego klubu: Nikt z członków naszego zarządu nie myśli o pozbyciu się trenera Tomasza Herkta. To wybitny fachowiec, z którego pracy jesteśmy zadowoleni. Tej oceny nie zmieniają ostatnie, cztery z rzędu, porażki naszej drużyny. Proszę nie zapominać, że odeszło od nas przed tym sezonem aż sześć znaczących w polskiej ekstraklasie zawodniczek. Zmusiły nas do podjęcia takiego kroku nasze finansowe możliwości. Po prostu nie chcieliśmy żyć na kredyt, popadać w długi.
Trener Herkt okazał się człowiekiem bardzo solidnym. Znając trudną sytuację naszego klubu pozostał z nami, choć miał inne propozycje pracy. Należy dodać, że szkoleniowiec nie tylko zajmuje się pracą z drużyną, ale pomaga zarządowi w rozwiązywaniu problemów organizacyjnych.
Tomasz Herkt: - Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że pracę trenera ocenia się za uzyskiwane wyniki przez drużynę. Mocno ubolewam nad tym, że ciężka praca całego naszego kolektywu nie znajduje pożądanego odzwierciedlenia na parkiecie. Gramy nieco pechowo i zbyt nerwowo. Tym też tłumaczyć należy stracone przez nas punkty w ostatnich czterech spotkaniach. Nie uważam, abyśmy w tych przegranych pojedynkach byli gorsi od rywalek.
Liczę na to, że już wkrótce wyjdziemy z dołka. Jeżeli uda się nam wygrać trzy ostatnie mecze rundy to z większą wiarą w swe możliwości przystąpimy do rundy rewanżowej. Mimo trudności optymizm mnie nie opuszcza.
(m. st.) - Express Ilustrowany
Zobacz: Poprzedni | Wszystkie | Następny





