6 kolejka Euroligi
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
ta sędzina jest moją ulubienicą ( myślę zresztą,że nie tylko moją
)
pięknie potrafi przekręcić mecz, gdy wynik jest na styku;)
ADF może się poszczycić pierwszym w swojej karierze dachem od tej właśnie pani
na szczęście dziś drugi sędzia z Niemiec trzymał rękę na pulsie.
pewnie taka sama obsada sędziowska bedzie jutro w Gdyni...współczuję
aha i co do transmisji telewizyjnej. to niech może lepiej "redaktor" Łabędź bedzie sobie tym komisarzem, bo komentatorem jest marnym...
dobrze, że była Patrycja Czepiec
pięknie potrafi przekręcić mecz, gdy wynik jest na styku;)
ADF może się poszczycić pierwszym w swojej karierze dachem od tej właśnie pani
na szczęście dziś drugi sędzia z Niemiec trzymał rękę na pulsie.
pewnie taka sama obsada sędziowska bedzie jutro w Gdyni...współczuję
aha i co do transmisji telewizyjnej. to niech może lepiej "redaktor" Łabędź bedzie sobie tym komisarzem, bo komentatorem jest marnym...
dobrze, że była Patrycja Czepiec
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Euroliga Kobiet: Czwórka wspaniałych
Drugą wygraną w rozgrywkach Euroligi Kobiet drużyna Wisły Can-Pack Kraków zawdzięcza w dużej mierze czterem koszykarkom. To właśnie świetnie dysponowane Ann DeForge, Jelena Skerovic, Daliborka Vilipic i Dominique Canty poprowadziły swój zespół do zwycięstwa nad Euroleasing Sopron 78:66. Dość powiedzieć, że wspomniana czwórka zdobyła w sumie aż 63 punkty.
Wiślaczki od początku spotkania nadawały wysokie tempo i już po niecałych dwóch minutach było 9-3 dla miejscowego zespołu. Rywalki łatwo skóry jednak nie sprzedały. Znakomicie dysponowana Matović doprowadziła do remisu. Wyrównana walka trwała do końca kwarty, a żaden zespół nie potrafił odskoczyć rywalowi na kilka punktów. Dwa rzuty za trzy Jeleny Skerović były bezcenne, by po dziesięciu minutach gry utrzymać jednopunktowy dystans do Węgierek. Ta część gry była najlepsza w wykonaniu Sopronu, który niesiony żywiołowym dopingiem około stu fanów przybyłych z Węgier był równorzędnym rywalem dla krakowianek. - Mamy wspaniałych kibiców, a ponieważ Kraków jest pięknym miastem, dziś było ich tak wielu - skomentował trener Sopronu Norbert Szekely.
Druga kwarta to prawdziwy popis zespołu Wisły, a przede wszystkim Anny DeForge. Amerykanka trafiała aż trzy razy skutecznie zza linii trzech punktów, a na parkiecie była dosłownie wszędzie. Krakowianki rozgrywały popisową partię. Zaliczały bardzo dużo asyst i przechwytów. Często jednak nie kończyły prostych akcji, co należy wybaczyć, patrząc na ogromną wolę walki, precyzję w trudnych momentach i znacznie lepszy poziom techniczny, niż rywalek. W tej części gry podopiecznym Elmedina Omanicia udało się uzyskać aż dwunastopunktową przewagę 45-33 po rzucie Dominique Canty. W końcówce rywalki zerwały się do ataku i zniwelowały stratę do sześciu punktów za sprawą Balas-Pirine. Stan 46-40 stawiał w dobrej sytuacji wiślaczki, które z minuty na minutę grały co raz lepiej.
O to by na parkiecie niepodzielnie rządziła Wisła zadbał też prezes Ludwik Miętta-Mikołajewicz, który przed rozpoczęciem drugiej połowy udzielał wskazówek Jelenie Skerović, która rozegrała jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy mecz w obecnym sezonie. Co cieszy, krakowianki ze znacznie większą precyzją wykonywały dziś rzuty osobiste. 16 celnych na 19 prób, to bardzo dobry rezultat w porównaniu z poprzednimi konfrontacjami. System kar za niecelne ruty osobiste na treningach przyniósł efekty - żartowali krakowscy dziennikarze. Do węgierskiego ideału 22/23 jeszcze trochę brakuje. Nie jest jednak najlepiej z rzutami za dwa marudzili niektórzy… - Dużo trenowaliśmy, teraz przed Lotosem zrobimy trzy dni wolnego, jakieś party się urządzi i będzie dobrze - żartował Elmedin Omanić.
Warto podkreślić bardzo dobrą postawę Wisły Can-Pack w obronie. W drugiej połowie Węgierki zdobyły tylko 26 punktów, co w głównej mierze zadecydowało o zdecydowanym sukcesie. Systematyczne powiększanie przewagi akcjami 2+1 przez Skerović i Vilipić doprowadziło do aż czternastopunktowego prowadzenia Wisły 61-47. Ostatnia odsłona to już spokojna gra Wisły, która mądrze rozprowadzała piłki i skutecznie przedłużała grę, czym wybijała z rytmu rywalki. Warto wspomnieć, że krakowianki miały w tej części aż ośmiopunktową serię nieprzerwaną żadnym trafieniem Węgierek. Była to głównie zasługa skutecznej Natali Trafimavej. Białorusinka starająca się nadal o polskie obywatelstwo znakomicie prezentowała się w obronie i ataku.
Największą przewagę Wisła osiągnęła po trafieniu Anny Wielebnowskiej przy stanie 73-57. Sytuacji nie mogła uratować dla Sopronu walcząca za dwie Ivana Matović, ani tym bardziej Bernadett Nemeth, która trafiła za trzy. - Wielką bronią Wisły były rzuty za trzy. My nie potrafiliśmy ich tak wykonywać - żalił się Norbert Szekely. Sukces Wisły Can-Pack przypieczętowała znakomita Jelena Skerović trafiając zza linii 6,25 w ostatnich sekundach. Największym dylematem dla obserwatorów meczu może być dziś wybranie najlepszej zawodniczki w krakowskim zespole. DeForge, która rzuciła pięć razy za trzy, a może świetnie rozgrywająca i asystująca Skerović? Nie bez szans są skuteczna Vilipić i dynamiczna Canty. I kogo wybrać? Takich problemów życzymy kibicom Białej Gwiazdy również w następnych meczach Euroligi.
Wisła Can-Pack Kraków - MKB Euroleasing Sopron 78:66
Wisła: DeForge 20, Skerovic 19, Vilipic 14, Canty 10, Wielebnowska 8, Trafimava 7, Trześniewska 0, Krawiec 0, Gburczyk 0.
MKB: Matovic 16, Branzova 9, Horvath 9, Balas-Pinne 8, Gorbunova 7, Cserny 6, Hontii 6, Nemeth 5.
www.plkk.pl
Drugą wygraną w rozgrywkach Euroligi Kobiet drużyna Wisły Can-Pack Kraków zawdzięcza w dużej mierze czterem koszykarkom. To właśnie świetnie dysponowane Ann DeForge, Jelena Skerovic, Daliborka Vilipic i Dominique Canty poprowadziły swój zespół do zwycięstwa nad Euroleasing Sopron 78:66. Dość powiedzieć, że wspomniana czwórka zdobyła w sumie aż 63 punkty.
Wiślaczki od początku spotkania nadawały wysokie tempo i już po niecałych dwóch minutach było 9-3 dla miejscowego zespołu. Rywalki łatwo skóry jednak nie sprzedały. Znakomicie dysponowana Matović doprowadziła do remisu. Wyrównana walka trwała do końca kwarty, a żaden zespół nie potrafił odskoczyć rywalowi na kilka punktów. Dwa rzuty za trzy Jeleny Skerović były bezcenne, by po dziesięciu minutach gry utrzymać jednopunktowy dystans do Węgierek. Ta część gry była najlepsza w wykonaniu Sopronu, który niesiony żywiołowym dopingiem około stu fanów przybyłych z Węgier był równorzędnym rywalem dla krakowianek. - Mamy wspaniałych kibiców, a ponieważ Kraków jest pięknym miastem, dziś było ich tak wielu - skomentował trener Sopronu Norbert Szekely.
Druga kwarta to prawdziwy popis zespołu Wisły, a przede wszystkim Anny DeForge. Amerykanka trafiała aż trzy razy skutecznie zza linii trzech punktów, a na parkiecie była dosłownie wszędzie. Krakowianki rozgrywały popisową partię. Zaliczały bardzo dużo asyst i przechwytów. Często jednak nie kończyły prostych akcji, co należy wybaczyć, patrząc na ogromną wolę walki, precyzję w trudnych momentach i znacznie lepszy poziom techniczny, niż rywalek. W tej części gry podopiecznym Elmedina Omanicia udało się uzyskać aż dwunastopunktową przewagę 45-33 po rzucie Dominique Canty. W końcówce rywalki zerwały się do ataku i zniwelowały stratę do sześciu punktów za sprawą Balas-Pirine. Stan 46-40 stawiał w dobrej sytuacji wiślaczki, które z minuty na minutę grały co raz lepiej.
O to by na parkiecie niepodzielnie rządziła Wisła zadbał też prezes Ludwik Miętta-Mikołajewicz, który przed rozpoczęciem drugiej połowy udzielał wskazówek Jelenie Skerović, która rozegrała jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy mecz w obecnym sezonie. Co cieszy, krakowianki ze znacznie większą precyzją wykonywały dziś rzuty osobiste. 16 celnych na 19 prób, to bardzo dobry rezultat w porównaniu z poprzednimi konfrontacjami. System kar za niecelne ruty osobiste na treningach przyniósł efekty - żartowali krakowscy dziennikarze. Do węgierskiego ideału 22/23 jeszcze trochę brakuje. Nie jest jednak najlepiej z rzutami za dwa marudzili niektórzy… - Dużo trenowaliśmy, teraz przed Lotosem zrobimy trzy dni wolnego, jakieś party się urządzi i będzie dobrze - żartował Elmedin Omanić.
Warto podkreślić bardzo dobrą postawę Wisły Can-Pack w obronie. W drugiej połowie Węgierki zdobyły tylko 26 punktów, co w głównej mierze zadecydowało o zdecydowanym sukcesie. Systematyczne powiększanie przewagi akcjami 2+1 przez Skerović i Vilipić doprowadziło do aż czternastopunktowego prowadzenia Wisły 61-47. Ostatnia odsłona to już spokojna gra Wisły, która mądrze rozprowadzała piłki i skutecznie przedłużała grę, czym wybijała z rytmu rywalki. Warto wspomnieć, że krakowianki miały w tej części aż ośmiopunktową serię nieprzerwaną żadnym trafieniem Węgierek. Była to głównie zasługa skutecznej Natali Trafimavej. Białorusinka starająca się nadal o polskie obywatelstwo znakomicie prezentowała się w obronie i ataku.
Największą przewagę Wisła osiągnęła po trafieniu Anny Wielebnowskiej przy stanie 73-57. Sytuacji nie mogła uratować dla Sopronu walcząca za dwie Ivana Matović, ani tym bardziej Bernadett Nemeth, która trafiła za trzy. - Wielką bronią Wisły były rzuty za trzy. My nie potrafiliśmy ich tak wykonywać - żalił się Norbert Szekely. Sukces Wisły Can-Pack przypieczętowała znakomita Jelena Skerović trafiając zza linii 6,25 w ostatnich sekundach. Największym dylematem dla obserwatorów meczu może być dziś wybranie najlepszej zawodniczki w krakowskim zespole. DeForge, która rzuciła pięć razy za trzy, a może świetnie rozgrywająca i asystująca Skerović? Nie bez szans są skuteczna Vilipić i dynamiczna Canty. I kogo wybrać? Takich problemów życzymy kibicom Białej Gwiazdy również w następnych meczach Euroligi.
Wisła Can-Pack Kraków - MKB Euroleasing Sopron 78:66
Wisła: DeForge 20, Skerovic 19, Vilipic 14, Canty 10, Wielebnowska 8, Trafimava 7, Trześniewska 0, Krawiec 0, Gburczyk 0.
MKB: Matovic 16, Branzova 9, Horvath 9, Balas-Pinne 8, Gorbunova 7, Cserny 6, Hontii 6, Nemeth 5.
www.plkk.pl
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Awans wiślaczek za mecz sezonu
Waldemar Kordyl
Wisła Can-Pack Kraków - MKB Euroleasing Sopron 78:66
Krakowianki rozegrały najlepsze spotkanie w tym sezonie i w pełni zasłużenie wygrały po raz drugi w tegorocznej Eurolidze. Ciężar gry z powodzeniem wzięły na siebie - tak jak w poprzednim sezonie - Anna DeForge i Jelena Skerović, które zdobyły połowę punktów dla Wisły.
To był prawdziwy mecz walki i pokaz gry wiślaczek w obronie. Punktować zaczęły przyjezdne: po trójce Andrei Karolyi błyskawicznie tym samym odpowiedziała Skerović, która nie pomyliła się ani razu zza linii 6,25 m i nawet na moment nie zeszła z parkietu. - To był ciężki pojedynek dla nas, bo my po prostu musimy wygrywać w Eurolidze. Od początku zagrałyśmy na 100 procent - i to był klucz do zwycięstwa - cieszyła się "Skera", która przyznała, że był to jej najlepszy mecz w tym sezonie. Punkty dołożyły DeForge i Anna Wielebnowska i było 9:3. A za moment 9:9 - i już do końca pierwszej kwarty walka punkt za punkt.
Pod koszem Ivana Matović prezentowała się o wiele lepiej od Daliborki Vilipić. - Nie można wygrać, jeśli w pierwszej połowie popełnia się 14 strat [Serbka z Sopronu popełniła ich 7 - red.], nie mogłyśmy sobie poradzić z pressingiem Wisły w ataku, nic nie przynosiły różne warianty gry obronnej - podsumowała Matović.
Węgierki, niesione entuzjastycznym dopingiem stuosobowej grupy kibiców z Sopronu (pierwszy raz hala przy ul. Reymonta gościła tak liczną grupę fanów drużyny przyjezdnej), po raz ostatni prowadziły przed rozpoczęciem drugiej kwarty. Wtedy swoją klasę pokazała DeForge, trafiając jak automat trzy razy za trzy punkty, co odebrało koszykarkom z Sopronu chęć do gry. Gdyby Wisła potrafiła utrzymać przewagę (41:29), zapewne nie byłoby takich emocji jak na początku trzeciej kwarty.
Przy stanie 49:42 oba zespoły przy pressingu popełniły mnóstwo strat, DeForge znów rzuciła trójkę, a zawodniczki Sopronu trafiły do kosza raptem dwa razy w ciągu pięciu minut. Świetną zmianę w obronie dała Monika Krawiec, a Natalia Trafimava dwa razy wykończyła akcje pod koszem. Wisła prowadziła 73:57 i desperackie ataki Sopronu na nic się zdały.
Jedynie rzuty za dwa punkty nie leżały (19/41) Wiśle. - Do niedzieli i meczu z Lotosem nie trenujemy. Może nawet zrobimy sobie jakieś party? - żartował po meczu zadowolony trener Wisły Elmedin Omanić.
Krakowianki zrewanżowały się za bolesna porażkę (58:83) w I rundzie i są na najlepszej drodze do awansu.
Wisła Can-Pack Kraków 78
MKB Euroleasing Sopron 66
Kwarty: 25:26, 21:14, 17:13, 15:13.
Wisła: DeForge 20 (5x3, 4 zbiórki, 4 straty, 3 asysty), Skerović 19 (3x3, 6 as, 5 zb., 5 st.), Canty 10 (4 as., 5 st.), Wielebnowska 8 (6 zb.), Trześniewska 0 oraz Vilipić 14 (6 zb., 2 przechwyty), Trafimava 7, Gburczyk i Krawiec po 0.
Sopron: Matović 16 (6 zb., 7 st.), Karolyi 8 (2), Gorbunowa 7, Cserny 6, Nemeth 5 (1) oraz Branzova 9, Z. Horvath 9 (1), Honti 6 (9 zb.), Kocsis 0. Sędziowali Elena Czernowa (Rosja) i Marcus Grievink (Niemcy). Widzów 1200.
W innym meczu gr. A: USO Mondeville - Famila Schio
***pan Kordyl zapomniał o przechwytach u ,a podając tak szczegółowe statystyki powinien je umieścić a przypadku każdej zawodniczki a nie tylko Dado. ależ ja się lubię czepiać
.ale jakaś logika powinna być, prawda
to ja może uzupełnię: Dominiq 6, ADF 5, Skera 2, Wielebna 3, Monia z Tofi po 1.
Zdaniem trenerów
Norbert Szekely
Sopron
Muszę to podkreślić: 27 strat w całym spotkaniu to naprawdę zbyt wiele. I co z tego, że staraliśmy się w ataku jak tylko potrafiliśmy. Gratuluję Wiśle nie tylko znakomitej defensywy, ale i dobrej skuteczności rzutów za trzy punkty. Nasi kibice? Nie zawsze tak licznie jeżdżą z nami. Kraków to przepiękne miasto, a ponadto nie jest zbyt daleko.
Elmedin Omanić
Wisła
Sopron to bardzo mocny zespół z grupą oddanych kibiców. Było to niezwykle trudne spotkanie, chwała dziewczynom, że nie odpuściły ani na moment przez 40 minut. Graliśmy jak zespół, tak jak w ostatnim meczu z Wilnie. Poza tym w Sopronie tylko jedna koszykarka rzuciła ponad 10 punktów, a u nas aż cztery.
not. wak
---------------------------------------------------------------------------------------------
Jelena Skerović: Wygrałyśmy obroną
Zagrała znakomity mecz i poprowadziła zespół Wisły do zwycięstwa w meczu Euroligi.
Dariusz Jaroń: Zgodzi się Pani, że rozegrałyście najlepszy mecz w tym sezonie?
Jelena Skerović*: - Chyba tak. Cały zespół zagrał bardzo dobrze. Przez 40 minut grałyśmy agresywnie w obronie. Miałyśmy w pamięci pierwszy mecz w Sopronie. Zdawałyśmy sobie sprawę z tego, że ten mecz można wygrać tylko dobrą defensywą. Przy naszej dobrej obronie momentami Węgierki nic nie mogły zrobić na parkiecie.
Zagrałyście z wielką determinacją przez pełne 40 minut.
- To jest Euroliga. Nie można nawet przy kilkunastopunktowej przewadze odpuszczać. Przez cały mecz trzeba utrzymać równe wysokie tempo. To ciężkie zadanie, ale z tak mocnymi zespołami nie można grać inaczej. Poza tym zdawałyśmy sobie sprawę, że musimy ten mecz wygrać.
Teraz nadal liczycie się w walce o jak najlepsze rozstawienie w 1/8 rozgrywek.
- Tak. Najbliższy mecz gramy co prawda ze Spartakiem, ale później do Krakowa przyjeżdża USO Mondeville, z którym musimy zwyciężyć. Potem jeszcze gramy z TEO i Familią. Te mecze pokażą, jakie miejsce zajmiemy przed drugą rundą.
Lepszego prezentu na Mikołaja nie mogłyście sprawić swoim kibicom.
- Z jednej strony tak, ale im też bardzo dziękujemy. Cały mecz nas gorąco dopingowali i byli dzisiaj naszym szóstym zawodnikiem. Bardzo nam pomogli.
Przed wami prestiżowy ligowy mecz z Lotosem. Jak podchodzicie do tego spotkania?
- Bardzo spokojnie. Postaramy się zagrać tak agresywnie w obronie jak dzisiaj. Ale, jak wspominał trener, nie czujemy przed tym meczem specjalnej presji. Dużo ważniejszy dla nas będzie drugi mecz z gdyniankami w Krakowie.
Czyli na poważnie z Lotosem dopiero w finale?
- Myślę, że tak właśnie będzie.
Przed kolejnym starciem na parkietach Euroligi lepiej wam grać właśnie z Lotosem niż z innym ligowcem?
- Chyba tak, bo Lotos to mocny zespół. Z innymi drużynami wygrywamy 30-40 punktami i ciężko nam się przestawić później na Euroligę.
dj
www.gazeta.pl
Waldemar Kordyl
Wisła Can-Pack Kraków - MKB Euroleasing Sopron 78:66
Krakowianki rozegrały najlepsze spotkanie w tym sezonie i w pełni zasłużenie wygrały po raz drugi w tegorocznej Eurolidze. Ciężar gry z powodzeniem wzięły na siebie - tak jak w poprzednim sezonie - Anna DeForge i Jelena Skerović, które zdobyły połowę punktów dla Wisły.
To był prawdziwy mecz walki i pokaz gry wiślaczek w obronie. Punktować zaczęły przyjezdne: po trójce Andrei Karolyi błyskawicznie tym samym odpowiedziała Skerović, która nie pomyliła się ani razu zza linii 6,25 m i nawet na moment nie zeszła z parkietu. - To był ciężki pojedynek dla nas, bo my po prostu musimy wygrywać w Eurolidze. Od początku zagrałyśmy na 100 procent - i to był klucz do zwycięstwa - cieszyła się "Skera", która przyznała, że był to jej najlepszy mecz w tym sezonie. Punkty dołożyły DeForge i Anna Wielebnowska i było 9:3. A za moment 9:9 - i już do końca pierwszej kwarty walka punkt za punkt.
Pod koszem Ivana Matović prezentowała się o wiele lepiej od Daliborki Vilipić. - Nie można wygrać, jeśli w pierwszej połowie popełnia się 14 strat [Serbka z Sopronu popełniła ich 7 - red.], nie mogłyśmy sobie poradzić z pressingiem Wisły w ataku, nic nie przynosiły różne warianty gry obronnej - podsumowała Matović.
Węgierki, niesione entuzjastycznym dopingiem stuosobowej grupy kibiców z Sopronu (pierwszy raz hala przy ul. Reymonta gościła tak liczną grupę fanów drużyny przyjezdnej), po raz ostatni prowadziły przed rozpoczęciem drugiej kwarty. Wtedy swoją klasę pokazała DeForge, trafiając jak automat trzy razy za trzy punkty, co odebrało koszykarkom z Sopronu chęć do gry. Gdyby Wisła potrafiła utrzymać przewagę (41:29), zapewne nie byłoby takich emocji jak na początku trzeciej kwarty.
Przy stanie 49:42 oba zespoły przy pressingu popełniły mnóstwo strat, DeForge znów rzuciła trójkę, a zawodniczki Sopronu trafiły do kosza raptem dwa razy w ciągu pięciu minut. Świetną zmianę w obronie dała Monika Krawiec, a Natalia Trafimava dwa razy wykończyła akcje pod koszem. Wisła prowadziła 73:57 i desperackie ataki Sopronu na nic się zdały.
Jedynie rzuty za dwa punkty nie leżały (19/41) Wiśle. - Do niedzieli i meczu z Lotosem nie trenujemy. Może nawet zrobimy sobie jakieś party? - żartował po meczu zadowolony trener Wisły Elmedin Omanić.
Krakowianki zrewanżowały się za bolesna porażkę (58:83) w I rundzie i są na najlepszej drodze do awansu.
Wisła Can-Pack Kraków 78
MKB Euroleasing Sopron 66
Kwarty: 25:26, 21:14, 17:13, 15:13.
Wisła: DeForge 20 (5x3, 4 zbiórki, 4 straty, 3 asysty), Skerović 19 (3x3, 6 as, 5 zb., 5 st.), Canty 10 (4 as., 5 st.), Wielebnowska 8 (6 zb.), Trześniewska 0 oraz Vilipić 14 (6 zb., 2 przechwyty), Trafimava 7, Gburczyk i Krawiec po 0.
Sopron: Matović 16 (6 zb., 7 st.), Karolyi 8 (2), Gorbunowa 7, Cserny 6, Nemeth 5 (1) oraz Branzova 9, Z. Horvath 9 (1), Honti 6 (9 zb.), Kocsis 0. Sędziowali Elena Czernowa (Rosja) i Marcus Grievink (Niemcy). Widzów 1200.
W innym meczu gr. A: USO Mondeville - Famila Schio
***pan Kordyl zapomniał o przechwytach u ,a podając tak szczegółowe statystyki powinien je umieścić a przypadku każdej zawodniczki a nie tylko Dado. ależ ja się lubię czepiać
to ja może uzupełnię: Dominiq 6, ADF 5, Skera 2, Wielebna 3, Monia z Tofi po 1.
Zdaniem trenerów
Norbert Szekely
Sopron
Muszę to podkreślić: 27 strat w całym spotkaniu to naprawdę zbyt wiele. I co z tego, że staraliśmy się w ataku jak tylko potrafiliśmy. Gratuluję Wiśle nie tylko znakomitej defensywy, ale i dobrej skuteczności rzutów za trzy punkty. Nasi kibice? Nie zawsze tak licznie jeżdżą z nami. Kraków to przepiękne miasto, a ponadto nie jest zbyt daleko.
Elmedin Omanić
Wisła
Sopron to bardzo mocny zespół z grupą oddanych kibiców. Było to niezwykle trudne spotkanie, chwała dziewczynom, że nie odpuściły ani na moment przez 40 minut. Graliśmy jak zespół, tak jak w ostatnim meczu z Wilnie. Poza tym w Sopronie tylko jedna koszykarka rzuciła ponad 10 punktów, a u nas aż cztery.
not. wak
---------------------------------------------------------------------------------------------
Jelena Skerović: Wygrałyśmy obroną
Zagrała znakomity mecz i poprowadziła zespół Wisły do zwycięstwa w meczu Euroligi.
Dariusz Jaroń: Zgodzi się Pani, że rozegrałyście najlepszy mecz w tym sezonie?
Jelena Skerović*: - Chyba tak. Cały zespół zagrał bardzo dobrze. Przez 40 minut grałyśmy agresywnie w obronie. Miałyśmy w pamięci pierwszy mecz w Sopronie. Zdawałyśmy sobie sprawę z tego, że ten mecz można wygrać tylko dobrą defensywą. Przy naszej dobrej obronie momentami Węgierki nic nie mogły zrobić na parkiecie.
Zagrałyście z wielką determinacją przez pełne 40 minut.
- To jest Euroliga. Nie można nawet przy kilkunastopunktowej przewadze odpuszczać. Przez cały mecz trzeba utrzymać równe wysokie tempo. To ciężkie zadanie, ale z tak mocnymi zespołami nie można grać inaczej. Poza tym zdawałyśmy sobie sprawę, że musimy ten mecz wygrać.
Teraz nadal liczycie się w walce o jak najlepsze rozstawienie w 1/8 rozgrywek.
- Tak. Najbliższy mecz gramy co prawda ze Spartakiem, ale później do Krakowa przyjeżdża USO Mondeville, z którym musimy zwyciężyć. Potem jeszcze gramy z TEO i Familią. Te mecze pokażą, jakie miejsce zajmiemy przed drugą rundą.
Lepszego prezentu na Mikołaja nie mogłyście sprawić swoim kibicom.
- Z jednej strony tak, ale im też bardzo dziękujemy. Cały mecz nas gorąco dopingowali i byli dzisiaj naszym szóstym zawodnikiem. Bardzo nam pomogli.
Przed wami prestiżowy ligowy mecz z Lotosem. Jak podchodzicie do tego spotkania?
- Bardzo spokojnie. Postaramy się zagrać tak agresywnie w obronie jak dzisiaj. Ale, jak wspominał trener, nie czujemy przed tym meczem specjalnej presji. Dużo ważniejszy dla nas będzie drugi mecz z gdyniankami w Krakowie.
Czyli na poważnie z Lotosem dopiero w finale?
- Myślę, że tak właśnie będzie.
Przed kolejnym starciem na parkietach Euroligi lepiej wam grać właśnie z Lotosem niż z innym ligowcem?
- Chyba tak, bo Lotos to mocny zespół. Z innymi drużynami wygrywamy 30-40 punktami i ciężko nam się przestawić później na Euroligę.
dj
www.gazeta.pl
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
no i koniec
64-68
fatalna końcówka w wykonaniu Gdyni
bylo bardzo blisko pierwszej wygranej.
praktycznie caly mecz na styku, ze wskazaniem na Gdynie i ta końcówka. nie zazdroszcze kibicom Lotosu.
ciekawi mnie obsada sędziowska
64-68
fatalna końcówka w wykonaniu Gdyni
bylo bardzo blisko pierwszej wygranej.
praktycznie caly mecz na styku, ze wskazaniem na Gdynie i ta końcówka. nie zazdroszcze kibicom Lotosu.
ciekawi mnie obsada sędziowska
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
obsada sędziowska taka sama jak u nas wczoraj.
widzialam mecz na itvp, moim zdaniem kiepskie widowisko.
Fenerbahce zagralo gorzej niż w meczu przed sezonem u nas, mimo że z Lindą i Tammy.
Lotos widzialam pierwszy raz w tym sezonie więc trudno cokowielk porównywać.
widzialam mecz na itvp, moim zdaniem kiepskie widowisko.
Fenerbahce zagralo gorzej niż w meczu przed sezonem u nas, mimo że z Lindą i Tammy.
Lotos widzialam pierwszy raz w tym sezonie więc trudno cokowielk porównywać.
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Jeśli dziś Dexia wygra - a są ku temu podstawy : prowadzi po 2 kw 17 pkt z Mizo - to Lotos bedzie walczył o wejście do PO z Familią. Teoretycznie najsłabszy przeciwnik gdynianek USVO, ma jedną wygraną z Gdynią u siebie, po przekręconym meczu, będzie miało lepszy bilans bo grają u siebie z turczynkami, a nie wierza, że Lotos coś ugra czy to z Brnem, Valencją czy UMMC...
czyli z 1 wygraną powinni wejsc - Familia raczej nie ma większych szans - choć np. w ostatnim swoim meczu u siebie z Wisłą mogą wrócić Penny i Ngoysia - a wtedy - odpukać w nie malowane
- wsio może się urodzić...
tak czy inaczej dziś Lotos sobie mógł zapewnić awans... i przyszłość ??
czyli z 1 wygraną powinni wejsc - Familia raczej nie ma większych szans - choć np. w ostatnim swoim meczu u siebie z Wisłą mogą wrócić Penny i Ngoysia - a wtedy - odpukać w nie malowane
tak czy inaczej dziś Lotos sobie mógł zapewnić awans... i przyszłość ??
Cellar Door
No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

Osesek, Lotos jak chce wejsc to musi wyprzedzic 2 zespoły. Z 1 zwyciestwem to raczej nierealne.
Saletra: my tez mozemy gadac o zle rozgrywanych koncowkach w Wilnie i w Mondeville. Oba te mecze byly do wygrania, a wtedy bylyby olbrzymie szanse na 2 miejsce w grupie z bilansem 7-3.
Saletra: my tez mozemy gadac o zle rozgrywanych koncowkach w Wilnie i w Mondeville. Oba te mecze byly do wygrania, a wtedy bylyby olbrzymie szanse na 2 miejsce w grupie z bilansem 7-3.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Greebo to fakt, porazka z Wilna rownież boli - Wisła nawet w koncowce wyszla na prowadzenie po rzucie Toffi o ile pamietam. Wisla na szczescie juz cos wygrala, tymczasem Lotos ciągle przegrywa.... Wiem, ze sklad juz nie ten co kiedyś, ale wg mnie drużyna kompletnie nie stanowi kolektywu obecnie. Nie rozumiem dlaczego Lecia i Pawalk nie robią postepow, Kobryn zresztą też.
Co do Wisly licze, ze bedzie awans z dorobkiem 5-5
i awans do 8. A pozniej zobaczymy na kogo trafimy...
Co do Wisly licze, ze bedzie awans z dorobkiem 5-5
USVO gra u siebie jedynie z Brnem. Trudno sądzić, że to wygrają. Grają za tydzień w Stambule, a za dwa tygodnie w Gdyni. Trudno wierzyć, że ograją Brno, choć nie takie rzeczy się widziało. Podobnie trudno uwierzyć, że wygrają w Ekaterinburgu. Lotos musi zagrać więc na 100%, i pokonać USVO wyżej niż 9 punktami. Co jest możliwe. Wtedy zajmą 5te miejsce w grupie. Gorzej, jak niektóre zawodniczki się rozegrają, jak Godin, Tuvic...
Kolejna porażka koszykarek Lotosu w Eurolidze
Michał Sielski
Gdynianki wielokrotnie prowadziły, ale po raz szósty z rzędu przegrały w Eurolidze
Lotos wygrywa w lidze polskiej, ale w Eurolidze nie może się przełamać. Nie może być jednak inaczej, skoro drużyna ma tak wielkie dziury w składzie, jak...od lat nieremontowane polskie drogi. Gdynianki są w tym sezonie zespołem nierównym, jak nigdy wcześniej.
Pół meczu grały dobrze, co wystarczało na osiągnięcie niewielkiej przewagi. Zespół prowadziły Tamika Whitmore, która świetnie wykorzystywała przewagę fizyczną pod koszem, i Tan White, która trafiała z każdej pozycji. W dwóch pierwszych kwartach White trafiła wszystkie pięć rzutów, trzykrotnie trafiając za 3 i dwukrotnie z linii rzutów wolnych. Aż szkoda, że nie rzucała częściej!
Ale Lotos w Eurolidze to dwie Amerykanki i długo, długo nic. Co z tego, że obie zawodniczki z WNBA robią, co mogą, skoro nie mają wsparcia? Rozgrywająca Paulina Pawlak znowu udowodniła, że wyróżniać może się tylko w polskiej lidze. Euroliga to jednak dla niej poziom zbyt wysoki. Jej zmienniczka Irina Ryukhina tak wierzy w siebie, że w ostatniej akcji trzeciej kwarty, zamiast podać do White, sama próbowała rzucać za 3. Oczywiście, chybiła.
- Łatwiej się gra, gdy rozgrywające zdobędą choć 8-10 punktów. Dziś w ofensywie zawiodły - przyznaje trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz. Zawiodły również rezerwowe, które w sumie zdobyły "aż" dwa punkty. Zmiany Magdaleny Leciejewskiej, a zwłaszcza Merike Anderson, niewiele wnosiły do drużyny.
Inaczej było w Fenerbahce, które grało dziesiątką zawodniczek. - Dzięki temu miały w końcówce więcej sił. Przecież między rezerwowymi Megan Moody a Basią Głocką jest różnica klas - kręci głową Ewelina Kobryn, która tylko w drugiej połowie trzeciej kwarty grała dobrze. Wcześniej Lotos przegrywał już tę kwartę 0:11, co w dużej mierze zdecydowało o końcowym wyniku. Kobryn zdobyła jednak osiem punktów i poderwała zespół do walki.
Jeszcze półtorej minuty przed końcem Lotos wygrywał 64:61 i dobrze krył strefą, ale turecki zespół zaczął trafiać. - Obrona wicemistrzyń Polski była bardzo dobra, ale my również zagrałyśmy dobry mecz - mówi Niemka Linda Frohlich, której zawsze dobrze gra się przeciwko polskim zespołom.
Wszystko co najgorsze zaczęło się od błędu kroków Pawlak (błędu, który rozgrywającej nie może się przydarzyć!) przy stanie 64:64. Później mądrze grające mistrzynie Turcji spokojnie wypunktowały chaotyczny zespół Lotosu, nie mający żadnego pomysłu na sforsowanie bardzo agresywnej obrony Fenerbahce, która zaczynała się już przy wyprowadzaniu piłki z własnej połowy.
LOTOS GDYNIA 64
FENERBAHCE STAMBUŁ 68
Kwarty: 17:16, 17:14, 13:19, 17:19.
Lotos: Whitmore 22 (1), White 15 (3), Kobryn 12, Veselovski 9 (1), Pawlak 4 oraz Leciejewska 1, Anderson 1, Ryukhina 0.
Fenerbahce: Pondexter 26 (4), Karsli 10 (2), Sutton-Brown 10, Frohlich 8, Yigit 0 oraz Yilmaz 14 (1), Moody 0, Vardarli 0, Dalgalar 0, Ramazanoglu 0.
www.gazeta.pl
Michał Sielski
Gdynianki wielokrotnie prowadziły, ale po raz szósty z rzędu przegrały w Eurolidze
Lotos wygrywa w lidze polskiej, ale w Eurolidze nie może się przełamać. Nie może być jednak inaczej, skoro drużyna ma tak wielkie dziury w składzie, jak...od lat nieremontowane polskie drogi. Gdynianki są w tym sezonie zespołem nierównym, jak nigdy wcześniej.
Pół meczu grały dobrze, co wystarczało na osiągnięcie niewielkiej przewagi. Zespół prowadziły Tamika Whitmore, która świetnie wykorzystywała przewagę fizyczną pod koszem, i Tan White, która trafiała z każdej pozycji. W dwóch pierwszych kwartach White trafiła wszystkie pięć rzutów, trzykrotnie trafiając za 3 i dwukrotnie z linii rzutów wolnych. Aż szkoda, że nie rzucała częściej!
Ale Lotos w Eurolidze to dwie Amerykanki i długo, długo nic. Co z tego, że obie zawodniczki z WNBA robią, co mogą, skoro nie mają wsparcia? Rozgrywająca Paulina Pawlak znowu udowodniła, że wyróżniać może się tylko w polskiej lidze. Euroliga to jednak dla niej poziom zbyt wysoki. Jej zmienniczka Irina Ryukhina tak wierzy w siebie, że w ostatniej akcji trzeciej kwarty, zamiast podać do White, sama próbowała rzucać za 3. Oczywiście, chybiła.
- Łatwiej się gra, gdy rozgrywające zdobędą choć 8-10 punktów. Dziś w ofensywie zawiodły - przyznaje trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz. Zawiodły również rezerwowe, które w sumie zdobyły "aż" dwa punkty. Zmiany Magdaleny Leciejewskiej, a zwłaszcza Merike Anderson, niewiele wnosiły do drużyny.
Inaczej było w Fenerbahce, które grało dziesiątką zawodniczek. - Dzięki temu miały w końcówce więcej sił. Przecież między rezerwowymi Megan Moody a Basią Głocką jest różnica klas - kręci głową Ewelina Kobryn, która tylko w drugiej połowie trzeciej kwarty grała dobrze. Wcześniej Lotos przegrywał już tę kwartę 0:11, co w dużej mierze zdecydowało o końcowym wyniku. Kobryn zdobyła jednak osiem punktów i poderwała zespół do walki.
Jeszcze półtorej minuty przed końcem Lotos wygrywał 64:61 i dobrze krył strefą, ale turecki zespół zaczął trafiać. - Obrona wicemistrzyń Polski była bardzo dobra, ale my również zagrałyśmy dobry mecz - mówi Niemka Linda Frohlich, której zawsze dobrze gra się przeciwko polskim zespołom.
Wszystko co najgorsze zaczęło się od błędu kroków Pawlak (błędu, który rozgrywającej nie może się przydarzyć!) przy stanie 64:64. Później mądrze grające mistrzynie Turcji spokojnie wypunktowały chaotyczny zespół Lotosu, nie mający żadnego pomysłu na sforsowanie bardzo agresywnej obrony Fenerbahce, która zaczynała się już przy wyprowadzaniu piłki z własnej połowy.
LOTOS GDYNIA 64
FENERBAHCE STAMBUŁ 68
Kwarty: 17:16, 17:14, 13:19, 17:19.
Lotos: Whitmore 22 (1), White 15 (3), Kobryn 12, Veselovski 9 (1), Pawlak 4 oraz Leciejewska 1, Anderson 1, Ryukhina 0.
Fenerbahce: Pondexter 26 (4), Karsli 10 (2), Sutton-Brown 10, Frohlich 8, Yigit 0 oraz Yilmaz 14 (1), Moody 0, Vardarli 0, Dalgalar 0, Ramazanoglu 0.
www.gazeta.pl
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

