Zdecydowana porażka koszykarek Lotosu Gdynia w meczu Euroligi z ROS Casares Walencja
Tomasz Osowski
Już tylko cud może sprawić, że koszykarki Lotosu zagrają w najlepszej szesnastce Euroligi. W czwartkowy wieczór gdynianki wysoko uległy ROS Casares Walencja
Przed wyjazdem do Hiszpanii mało kto liczył na sukces Lotosu, tym bardziej że w domu pozostała kontuzjowana Monika Veselovski. Trener Krzysztof Koziorowicz miał więc do dyspozycji zaledwie osiem zawodniczek, w tym dwie spełniające w Eurolidze role marginalne, czyli Merike Anderson i Irinę Ryukhinę. Zgodnie z oczekiwaniami Estonka i Rosjanka zagrały w Walencji słabiutko (w sumie 23 minut, 0 punktów, 1 asysta, 4 straty), ale niesprawiedliwością byłoby zrzucać winę za porażkę na te młode koszykarki. W zespole z Gdyni zawiodły właściwie wszystkie zawodniczki i nawet najlepiej punktująca (16) Amerykanka Betty Lennox grała z fatalną skutecznością - zaledwie 29 procent (5/16 za 2, 0/1 za trzy). W ogóle statystyki dotyczące skuteczności wicemistrzyń Polski w tym spotkaniu mogą gdyńskich kibiców nieco przerazić. 36 procent za dwa (17/47), 15 procent za trzy (2/13), 55 procent za jeden (10/18) - to drużynie grającej na poziomie Euroligi po prostu nie przystoi. Słabiutko spisała się, druga obok Lennox, nowa zawodniczka Lotosu Tatiana Troina. Białorusinka zdobyła dwa punkty (1/7 z gry), miała 5 zbiórek, ale również 4 starty. Widać wyraźnie, że musi minąć trochę czasu, zanim na nowo wkomponuje się w zespół.
Wysoka porażka z ROS Casares sprawiła, że na jedną kolejkę przed końcem rozgrywek grupowych gdynianki niemal na pewno zapomnieć mogą o fazie pucharowej Euroligi. Ponieważ Lotos stracił już szansę na piąte miejsce w grupie, jedyną nadzieją na awans pozostaje uzyskanie najlepszego bilansu wśród drużyn, które zajmą ostatnie miejsca. Gdynianki nie muszą się przejmować drużyną z grupy A (włoska Familia Schio przegrała jak do tej pory wszystkie mecze), natomiast bardzo ciężko będzie im przeskoczyć ostatni zespół grupy B - USK Blex Praga. Tak naprawdę możliwe jest to tylko w jednym przypadku. Lotos musi w ostatnim meczu pokonać na własnym parkiecie Gambrinus Brno, a USK przegrać na wyjeździe z Dexią Namur (jeśli USK wygra z Dexią, Lotos ze względu na słaby bilans małych punktów traci wszelkie szanse). O ile porażka prażanek jest możliwa, o tyle liczenie na zwycięstwo Lotosu z walczącym o jak najlepsze rozstawienie przed play-off Gambrinusem pozostaje w sferze marzeń. Tak naprawdę jednak awans do najlepszej szesnastki nie jest gdyniankom do niczego potrzebny. W ćwierćfinale na 99 procent czekałby na nie bardzo mocny Spartak Moskwa (z Agnieszką Bibrzycką w składzie). Szanse na zwycięstwo żadne, a podróż do Moskwy do najkrótszych nie należy. Lepiej ten czas przeznaczyć na solidny trening, który, jak pokazują ostatnie spotkania, jest Lotosowi bardzo potrzebny.
ROS Casares Walencja 76
Lotos Gdynia 50
Kwarty: 21:13, 21:14, 19:14, 15:9
Casares: Milton 24, Aguilar 15 (4), Tornikidou 8, Dydek 7, Palau 5 (1) oraz De Souza 9, Ferragut 5, Breitreiner 3 (1), Feaster 0, Jordana 0.
Lotos: Lennox 16, White 11 (1), Pawlak 9 (1), Kobryn 8, Troina 2 oraz Leciejewska 4, Anderson 0, Ryukhina 0.
www.gazeta.pl