AZS PWSZ Sowood Gorzów - KK AZS Jelenia Góra 70:66 - jesteśmy na trzecim miejscu
Zespół gorzowskich koszykarek raził w sobotę nieskutecznością i na własne życzenie zafundował sobie nerwowe spotkanie. Ostatecznie pokonał jednak Kolegium Karkonoskie 70:66 i awansował na trzecie miejsce w tabeli.
W pierwszej połowie gorzowianki wygrywały już 25:14 i wydawało się, że do końca będą kontrolować losy tego spotkania. Zamiast jeszcze większej determinacji zobaczyliśmy jednak naszą drużynę uspokojoną i to natychmiast się zemściło. Jedno, drugie, trzecie pudło z idealnej pozycji, kontry jeleniogórzanek i zamiast pewnego prowadzenia AZS PWSZ Sowood do przerwy mieliśmy 34:33 dla Kolegium Karkonoskiego.
Gospodynie znów zaczęły odjazd po cyrkowym rzucie za 3 pkt Barbary Kaszewskiej w ostatniej sekundzie akcji i odważnym wjeździe pod kosz wreszcie punktującej rozgrywającej Katarzyny Czubak. Przy stanie 47:40 dla AZS PWSZ Sowood trener Jeleniej Góry Rafał Sroka wziął czas i... zaczął awanturę z sędziami. - Absolutnie nie krytykuję decyzji sędziowskich, jestem tylko człowiekiem, a moja osobista ocena dwóch sytuacji boiskowych była diametralnie inna niż arbitrów - opowiadał po meczu Sroka. Najpierw on dostał przewinienie techniczne, a za chwilę ławka rezerwowych, skąd niezbyt wyszukane gesty w stronę sędziów pokazywał kierownik drużyny Eugeniusz Sroka, ojciec trenera. - To był dla mnie kluczowy moment meczu - powiedziała zawodniczka gości Magdalena Gawrońska. - Straciliśmy cztery punkty z rzutów osobistych, a za chwilę kolejne dwa z akcji, bo gorzowianki przez kary miały jeszcze piłkę. I z siedmiu punktów przewagi gorzowianek zrobiło się trzynaście.
Podczas rzutów wolnych ręka nie zadrżała Aleksandrze Karpińskiej. - Na treningach mamy za zadanie trafić i 20 rzutów osobistych z rzędu, w meczu napięcie jest jednak całkiem inne, tym bardziej, że wynik był na styku - opowiadała kapitan AZS PWSZ Sowood. - Dlatego cieszę się, że piłka cztery razy wpadła do kosza. Jak widać na tablicy właśnie o cztery punkty byłyśmy lepsze na koniec spotkania.
Koszykarki gości żmudnie odrabiały straty, ale na wygraną nie starczyło im czasu. - To było moje pierwsze przewinienie techniczne w tym sezonie i mogę tylko przeprosić zespół za to co się stało - powiedział trener Sroka. - Gorzów wygrał zasłużenie, prowadził przecież przez prawie całe spotkanie.
Tak jak w pierwszym spotkaniu w Jeleniej Górze, w którym drużyna Kolegium pokonała gorzowianki 78:70, o sile naszych rywalek decydowały trzy Amerykanki - Keila Beachem, Jocelyn Penn i Sabrina Scott. W sobotę w Gorzowie zawodniczki z USA zdobyły 70 proc. punktów drużyny. Tym razem jednak nie skakały już koszykarkom AZS PWSZ Sowood po głowach. Najlepszą zawodniczką na placu była Justyna Żurowska, która na swoim koncie zapisała aż osiem zbiórek w ataku. Za to zupełnie zwichrowany celownik miała MVP poprzedniej kolejki ekstraklasy Joanna Czarnecka - cztery celne na 17 oddanych rzutów. Trochę więcej oczekiwaliśmy od kolejnej środkowej Aleksandry Chomać. Cały gorzowski zespół zakończył spotkanie na bardzo przeciętnej 35-procentowej skuteczności. - Wygraliśmy jednak walkę na tablicach, a to co wyrabiała dziś Justyna zasługuje na najwyższe uznanie - powiedział trener gorzowskiej drużyny Dariusz Maciejewski. - Początek sezonu był dla mnie trudny, w lidze zaroiło się od koszykarek z USA i w rywalizacji z nimi nie mogłam się odnaleźć - opowiadała Żurowska (19 pkt, 11 zbiórek, 3 asysty, 3 przechwyty, 8/13 rzutów z gry). - Razem z trenerem szukałyśmy sposobów jak z nimi walczyć. Zrozumiałyśmy, że trzeba zacisnąć pięści i z wielką determinacją atakować deskę, a czasami wykorzystać trochę sprytu. Teraz mogę się uśmiechać, bo zbieramy tego efekty. Długo czekałyśmy, aby zrewanżować się jeleniogórzankom i dziś to się udało.
Niespełna sześć minut zagrała w sobotę nowa gorzowska zawodniczka Słowenka Maja Drozg. - Chciałem, aby obyła się z naszą halą, kibicami, poziomem polskiej ekstraklasy - zakończył trener Maciejewski. - Na treningach pokazuje już swoje spore możliwości. Teraz poczekajmy cierpliwie, aż Maja pozna taktykę, wkomponuje się w zespół i na pewno zacznie błyszczeć także w lidze. Jest chętna do pracy, nie boi się walki pod koszami. Wkrótce mocno nam pomoże.
AZS PWSZ SOWOOD GORZÓW - KOLEGIUM KARKONOSKIE AZS JELENIA GÓRA 70:66 (25:19, 8:15, 26:12, 11:20)
AZS PWSZ Sowood: Karpińska 17 (1x3), Czarnecka 11, Czubak 7, Chomać 4, Kaszewska 3 (1) oraz Żurowska 19 (1), Ristić 6 (2), Zalesiak 3, Drozg 0.
KK AZS: Penn 19, Beachem 18, Scott 9, Małaszewska 8 (2x3), Błaszczak 0 oraz Arodź 6 (1), Gawrońska 6, Wójcik 0, Kret 0.
iki
www.gazeta.pl