ŁKS - Wisła 67:87
Jerzy Walczyk,
Koszykówka. Nowa skrzydłowa "Białej Gwiazdy" Chamique Holdsclaw zagrała wreszcie na wysokim poziomie, podobnie jak Anna De Forge, dzięki czemu krakowianki wysoko wygrały na wyjeździe z ŁKS-em
Inna rzecz, że grający siedmioosobową kadrą ŁKS nie mógł wytrzymać kondycyjnie całego meczu. Gospodynie w kwarcie odrobiły straty. Po kontrze Magdaleny Skorek prowadziły nawet 41:40, później jednak zabrakło im sił i wartościowych zmienniczek dla Sylwii Wlaźlak i Skorek. Po Wiśle, która rozgrywa mecze co trzy dni, nie było widać zmęczenia zbyt częstym graniem.
Dla łodzianek początek meczu był niezbyt udany. Po serii rzutów Moniki Krawiec i Anny DeForge z dystansu mistrzynie Polski wygrywały w 7. min 25:11. Gospodynie miały kłopoty w obronie i ataku. Rzucały też z nieprzygotowanych pozycji, jedynie Renata Oliveira nie miała problemów. Dzięki akcjom Brazylijki, a w drugiej kwarcie także Leony Krystofovej (miała też aż 12 zbiórek) mecz wyrównał się. Mogło się wydawać, że jego losy rozstrzygną się dopiero w końcówce.
Na początku III kwarty po rzucie Skorek strata łodzianek stopniała do trzech punktów (51:54), ale wystarczyło, że Dorota Gburczyk, a następnie Natalia Trafimava zaopiekowały się Oliveirą, by ta przestała trafiać. Przyjezdne zaczęły uzyskiwać przewagę. Nie do zatrzymania były Holdsclaw i DeForge, które popisywały się cyrkowymi zagraniami. W obronie nie radziła sobie Olga Żytomirska. Gospodynie mogły mieć jeszcze nadzieję na zwycięstwo pod koniec trzeciej kwarty, kiedy zmniejszyły straty do pięciu punktów (56:61), ale potem koncert gry dała DeForge, zdobywając 12 pkt z rzędu, i jej zespół prowadziły już 75:61.
Łodziankom z każdą minutą wyraźnie zaczynało brakować posiłków z ławki. Trener Mirosław Trześniewski mógł wpuścić na boisko Milenę Owczarek czy choćby Monikę Białogór, by dać odpocząć podstawowym zawodniczkom, ale obie nie pojawiły się na parkiecie. Później Wisła, mimo że jej koszykarkom zdarzyło się zgubić piłkę, systematycznie uciekała ŁKS-owi.
W Wiśle, po wyleczeniu kontuzji wystąpiły Monika Krawiec i Dominique Canty.
Dla gazety
Monika Krawiec
koszykarka Wisły
-Czuje się już na tyle dobrze, że mogę grać, czasami tylko odczuwam lekki ból w nodze. Rozpoczęłyśmy ten mecz bardzo dobrze, praktycznie na stuprocentowej skuteczności. W drugiej kwarcie zagrałyśmy słabo w obronie i to zaważyło na tym, że gospodynie nas dogoniły. W przerwie obyło się bez drastycznych scen. Trener powiedział, że musimy poprawić grę w defensywie, żeby nie była tak dziurawa i to pomogło. Chamique dobrze komponuje się z drużyną. Z meczu na mecz gra układa się nam coraz lepiej. Jestem przekonana, że bardzo nam pomoże w play-off.
not. dj
ŁKS Siemens - Wisła/Can-Pack 67:87 (20:31, 25:17, 11:20, 11:19)
ŁKS Siemens: Oliveira 18, Krystofova 16, Skorek 14, Wlaźlak 9, Żytomirska 6, Dominauskaite 4 oraz Piątkowska 0.
Wisła: DeForge 24, Holdsclaw 22, Vilipić 13, Krawiec 13, Skerović 4, Trześniewska 3, Canty 2, Wielebnowska 2, Trafimava 2, Gburczyk 2.
www.gazeta.pl