Czas na jakąś relacje z tego wyjazdu

. Piszę zaraz po przyjściu do domu więc mogę coś pominąć etc.

. Głowa mi się kiwa, wiadomo jak jest

.
Nas w Łodzi 2 busy + 1 osoba na waleta. Wyjeżdżamy o 12 z Polkowic z nadzieją na szybkie dojechanie do Łodzi. Mała impreza w busie z muzyką różnego typu oraz pieśniami religijno/błagalnymi o przystanek na załatwienie potrzeb

. W Łodzi troche błądzenia, ale ostatecznie dojeżdżamy na hale przed meczem. Z dopingiem ruszamy na prezentacji zespołów. Pare przyśpiewek w naszym wykonaniu i... tyle było właściwie bo potem z dopingiem ruszył ŁKS i nasz doping nie miał prawa się przebić przez "Rodowitych". W Młynie ŁKSu całkiem sporo (ok. 70, niestety nie jestem w stanie określić ściślej liczby, położenie sektora gości bardzo ograniczło widoczność z niego... filary i kosz boczny centralnie na sektorze nie są sprzymierzeńcami kibiców gości w Łodzi

). Od nas śpiewało jakieś 27 osób i w sumie wychodziło to nieźle. Jednak nasi "prowadzący" muszą się jeszcze sporo uczyć od takich ekip jak ŁKS itp.

Po meczu dziękowanie dziewczynom za walke i jeszcze pare minut śpiewów do... kibiców ŁKSu opuszczających hale oraz dwóch eŁKaeSiaków którzy nami dyrygowali z parkietu

. Potem pare ciepłych słów od pana "miluśińskiego" (jakiś kierownik ds. czegośtam w ŁKSie zapewne - ciężko mi określić

)i wychodzimy z hali. Po małych perypetiach z wyjechaniem z hali wyjeżdżamy w końcu z Łodzi. Podróż powrotna raczej bez przygód. Około godziny 24 meldujemy się w Polkowicach, pare okrzyków zachęcających do boju Tomasza Adamka oraz polskich szczypiornistów i lądujemy w domach (niektórzy nie swoich

).
Wyjazd jak dla mnie jednak na mały minus pod względem naszej organizacji i przygód.
Doping gospodarzy: 8/10
Doping gości: 6/10
PS. "Kto nie skacze ten z Widzewa" - fajnie wyglądała jak cała hala skakała (razem z sektorem gości

)
PS2. eŁKSa - szacun za "Dumą Łodzi jest... ŁKS"

zajebiście wam to wychodzi
