Brzeg został wzięty
Po słabej grze Cukierki przegrały z zespołem z Jeleniej Góry i wciąż nie są pewne awansu do play-off. Kolejne mecze będą trudniejsze.
Nawet Kim Williams (z prawej) miała trudności ze sforsowaniem szczelnej i agresywnej obrony gości. (fot. Rafał Baran)
Ostatnie 30 sekund wczorajszego spotkania Cukierków z AZS-em zamieniło się w 10-minutową wojnę nerwów. Przy stanie 58:60 trenerzy obu zespołów na przemian brali czas i kreślili na tablicach schematy akcji, a kibice śledzili walkę na stojąco.
16 sekund przed końcem najlepsza na boisku Jocelyn Penn trafiła tylko jeden rzut wolny i Cukierki wciąż miały szanse na dogrywkę. Trzeba było jednak rzucić za 3 pkt. Gospodynie wymieniły kilka podań, piłkę dostała Joanna Chełczyńska, weszła pod kosz i... rzuciła za 2 pkt.
- Ta akcja mnie tak rozzłościła, że musiałem kopnąć w krzesło - mówił po meczu trener Odry Krzysztof Kubiak. - Rozrysowuję wszystko i wiadomo, że gramy akcję za trzy, bo to jest jedyna szansa na dogrywkę, a tu ktoś rzuca za dwa punkty! To była katastrofa, ale ta akcja była odzwierciedleniem naszej gry w całym meczu.
Specjalistką od rzutów z dystansu jest w brzeskim zespole Olena Proszczenko. - Ale nikt na mnie nie zagrał - mówiła załamana rozgrywająca Cukierków.
Po koszu Chełczyńskiej brzeżanki jeszcze raz sfaulowały, Penn trafiła oba rzuty wolne i gospodyniom pozostało 1,8 sekundy na doprowadzenie do remisu.
Rzut rozpaczy z połowy boiska Agnieszki Makowskiej był niecelny i akademiczki mogły świętować drugie w tym sezonie zwycięstwo z Cukierkami. Tym razem w wygranej drużynie była Izabela Bogdan, która jeszcze trzy tygodnie temu reprezentowała barwy Odry.
- Chciałam się tu pokazać - mówiła po meczu. - Nie do końca mi to wyszło, bo skuteczność miałam nie najlepszą, ale najważniejsze, że zespół zwyciężył.
Wczoraj prym wiodły dwie amerykańskie skrzydłowe Kolegium: Penn i Kelly Beachem. Obie zbierały, rozdawały "czapy”, przechwytywały piłkę i prowadziły grę w ataku. Sekundowała im mniej efektowna, ale skuteczna rodaczka Sabrina Scott. W trójkę koszykarki zza oceanu zdobyły 75 proc. pkt drużyny z Jeleniej Góry i przesądziły o wygranej.
Początek meczu należał do Cukierków, które prowadziły już siedmioma punktami. Potem zaczęły się mnożyć straty i Kolegium stopniowo niwelowało różnicę. Prowadzenie dla gości zdobyła w 15. min Bogdan i na przerwę akademiczki schodziły przy 6-punktowej przewadze.
W brzeskim zespole nie tak skutecznie jak zwykle grała Kimberly Williams, a pozostałe zawodniczki dobre akcje przeplatały niecelnymi podaniami. Miejscowe wzięły się do odrabiania strat pod koniec trzeciej kwarty, kiedy na chwilę pojawiła się na parkiecie Amber Watts. Ze stanu 42:50 doprowadziły do remisu 58:58. Niestety, w ostatnich trzech minutach Cukierki trafiły już tylko raz i był to rzut za dwa, zamiast za trzy punkty.
Przed naszymi koszykarkami spotkania z czołową trójką z Krakowa, Gdyni i Polkowic. Tymczasem pabianiczanki, które tracą do Cukierków 3 pkt, mają mniej wymagających rywali z Leszna, Łomianek oraz Gorzowa i lepszy bilans bezpośrednich spotkań z brzeską drużyną.
Trzy zwycięstwa Polfy mogą zepchnąć nasz zespół poza play-off.
Opinie
Krzysztof Kubiak, trener Cukierków:
- Zagraliśmy bardzo słabo w ataku: 19 strat nie zdarzyło się nam dawno. Były one spowodowane dobrą obroną strefową Jeleniej Góry, ale spodziewaliśmy się jej i mieliśmy być na to przygotowani. Niestety, kiedy nie siedział rzut, dziewczyny zgłupiały. Zamiast mijać rywalki, próbowały oddawać rzuty przy skaczącej wysoko Beachem.
Eugeniusz Sroka, II trener Kolegium Karkonoskiego:
- Ostatnio Polfa rzuciła nam tylko 46, a Toruń 36 punktów, dlatego wiadomo było, że tu znowu wszystko będzie zależało od naszej obrony. Baliśmy się trochę trójek Proszczenko i gra była tak ustawiona, żeby nie miała ona możliwości oddawania rzutów.
Jarosław Staśkiewicz,
www.nto.pl
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article ... T/70212006