CCC Polkowice: kryzys czy pech?
Koszykówka kobiet. Od kilku tygodni z obozu koszykarek CCC Polkowice dochodzą niepokojące informacje o braku dyscypliny i konfliktach. Co się dzieje z ekipą z Polkowic?
Po niedawnej porażce koszykarek CCC Polkowice z akademiczkami z Gorzowa trener Andrzej Nowakowski, zapytany o pomysł na przezwyciężenie kryzysu w zespole, wypalił: - Ja od początku stycznia nie mam zespołu!
Polkowice aż huczą od plotek na temat Amerykanki Mills, która miała być gwiazdą CCC. Środkowa polkowiczanek podobno nie garnie się do treningów. Potrafi zejść z parkietu w środku zajęć, podając jakieś błahe powody. Ma też mieć zły wpływ na Monic Coker. W klubie są podobno osoby, które miały być świadkiem awantury o to, że Mills i Coker przyszły na trening po spożyciu alkoholu.
Prezes Krzysztof Korsak nie kryje wzburzenia, słysząc te informacje. - Bzdury, kompletne bzdury - mówi Korsak. - Nie wiem, skąd ludzie biorą takie historie. Mamy problemy, ale z dyscypliną wszystko jest w porządku. Mills rzeczywiście wydawało się, że przyjedzie na prowincję i będzie robić "za gwiazdę". A tu trzeba ciężko pracować i to ją chyba nieco zaskoczyło. Mamy prosty układ: albo udowodni, że coś jest warta, albo się pożegnamy.
Prezes CCC zapewnia, że żadne ekscesy nie miały miejsca. - Zarzucanie Monic pijaństwa to szczyt impertynencji - denerwuje się. - Ona jest wzorem sportowca i wie, że na takie rzeczy w jej zawodzie nie ma miejsca. Nartausha Mills rzeczywiście kiedyś zeszła w połowie treningu, ale dlatego, że ma problemy zdrowotne. Mimo to zaciska zęby i pracuje, podjęła walkę - tłumaczy.
Szef polkowickiego klubu przyznaje, że problemów jest sporo, lecz zupełnie innego rodzaju. - Po meczu z Gorzowem trener Nowakowski zasugerował, że nie możemy poradzić sobie z kontuzjami, które dziesiątkują zespół - tłumaczy Korsak. - Większość zawodniczek na coś się uskarża. Marta Gajewska przyjechała do nas z kontuzją, którą odniosła w SMS-ie, a jeszcze mamy płacić ekwiwalent za jej wyszkolenie? Jak niektóre zawodniczki wyzdrowiały, to przypętała się grypa żołądkowa, która wycieńcza organizm. A liga trwa, trzeba grać. Zawodniczki nie trenują, tylko się leczą - opowiada prezes.
Krzysztof Korsak nie doszukuje się jakichś specjalnych przyczyn obecnej sytuacji. - Mamy pecha, i tyle - przekonuje. - Do drużyny doszło 10 nowych zawodniczek. Potrzeba czasu, by to poukładać. Pod koniec ubiegłego roku już to wszystko zaczęło ładnie wyglądać, ale potem nawarstwiły się te zdrowotne problemy i teraz mamy kłopot. Nikt nie ponosi za to winy, a już na pewno nie trener - zaznacza.
Być może rzeczywiście zespół CCC ma pecha. Kontuzje i choroby sprawiają, że koszykarki zawodzą kibiców. Ci ostatni, przyzwyczajeni do znacznie lepszej postawy swojego zespołu, szukając w kryzysie "drugiego dna": a to bunt w trakcie treningu, a to lenistwo niektórych zawodniczek
Krzysztof Korsak broni Andrzeja Nowakowskiego i jego decyzji o rewolucji w składzie, o rozstaniu z takimi zawodniczkami, jak Pałka, Koryzna, Waligórska, Gajda (dawniej Nowacka), Marczewska i wieloma innymi. Praktycznie wszystkie do Polkowic sprowadzał Wojciech Spisacki, zanim na fotelu pierwszego trenera zastąpił go Nowakowski. Ten ostatni miał gwarantować "wyciśnięcie" z drużyny wszystkiego, co najlepsze, a czego z kolei nie potrafił wyegzekwować Spisacki. I "wycisnął", bo CCC stało się trzecią siłą w lidze. Teraz postanowił jednak zbudować autorski zespół, bo choć Spisacki mu asystuje, to strategiczne decyzje i odpowiedzialność za nie spada na Nowakowskiego.
Jednak wszystko i tak zweryfikuje miejsce w tabeli, które zespół zajmie na koniec sezonu. Za nami już jednak niemal cała runda zasadnicza i trudno być optymistą. CCC gra najsłabiej od kilku lat. Nie widać tego w tabeli, ale też poziom ligi się obniżył. - Na zgranie potrzeba czasu - uspokaja jednak Korsak.
To prawda, tyle że Nowakowski dostał go już bardzo wiele, a postawa drużyny - z nielicznymi wyjątkami - rozczarowuje. Na trenerze CCC mszczą się oczywiste błędy, jakie popełnił w ostatnich latach: rozstanie z Agnieszką Pałką, którą zamieniono na znacznie starszą Elżbietę Trześniewską. Tej ostatniej także nie zatrzymał i dziś ma wielki problem z pozycją centra, bo Mills do klasy Pałki brakuje naprawdę sporo. Waligórska też nie była potrzebna, grała w Polkowicach "ogony", a dziś występuje w reprezentacji. Gajdy nie udało się zatrzymać, choć może zamiast kupować gwiazdki z Ameryki, trzeba było zaproponować jej takie pieniądze, aby propozycja Wisły Kraków nie była aż tak atrakcyjna. Bardzo brakuje też Koryzny, która była duszą zespołu. Nowakowski nie znalazł nikogo o podobnej charyzmie.
Przykłady można mnożyć. Trener Nowakowski krok po kroku "rozmontował" zespół zbudowany przez Spisackiego. Zaproponował nową jakość, ale nie ma chyba takich talentów do budowania drużyny jak asystent. W Polkowicach są oczekiwania, ale i możliwości, aby zespół był w ścisłej, krajowej czołówce. W tej chwili nie ma na to jednak wielkich nadziei.
GW, Grzegorz Szczepaniak2007-02-27
CCC Polkowice oczami G.Szczepaniaka
Moderatorzy: Kuba, brzydki, ginda
- polite boy
- Żak
- Posty: 277
- Rejestracja: 10 grudnia 2006, 10:43
- Lokalizacja: Polkowice
oj co do tego ze Mills(ciocia)<pozdro>i Moniq na trening przyszly po wplywem...% to jest dla mnie nie do pomyslenia.Jak taki koles moze mowic takie glupoty.Ziomu opanuj sie.Tauszka i Moniq to porzadne kobiety.Wiec jak mozesz cos takiego gadac.(pisac)masz szczescie ze one sie jeszcze nie dowiedzialy o tym,a w szczegolnosci Tausza

Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


