Cały rok na światłach
Moderator: Moderatorzy
- patrese
- Kadet
- Posty: 1445
- Rejestracja: 13 stycznia 2007, 21:48
- Lokalizacja: Leszno / Poznań
- Kontaktowanie:
Do Marco -
No właśnie. Wprowadzając takie przepisy dojdziemy do absurdu. Może montujmy jeszcze światełko na dachu - będziemy bardziej widoczni dla samolotów...
Statystyki wypadków z udziałem rowerzystów są chyba związane z wymijającymi je samochodami. Ja podałem tylko absurdalny przykład, że gdy wyeliminujemy całkowicie ruch samochodów, to prawdopodobnie nie bedzie ofiar śmiertelnych...
Przepis może i poprawi berzpieczeństwo w 0,001% ale tak jak mówiłem wcześniej - jak wprowadzimy ograniczenie prędkości w obszarze zabudowanym do 20 km/h to też poprawimy bezpieczeństwo - gdzieś trzeba zachować umiar. Jesteśmy dziewiątym krajem na świecie, który wprowadza taki przepis - uważasz, że pozostałe ponad 200 nie ma takiego umiaru? A nawet w dzień można oślepić kogoś jadąc na źle ustawionych światłach. Ciekawe, że za to mandatów nie dają...
Z jak daleka musisz widzieć z przeciwka samochód, by móc go wyprzedzić? 800 m starczy. Niech będzie kilometr. Jadący samochód bez świateł musisz widzieć z takiej odległości. Inaczej nie dostałbyś prawa jazdy. Nie potrzebuję oglądać samochodów jadących w odległości 3 km.
To czy ja kupię samochód z ABS czy nie zależy tylko ode mnie. Jeśli będzie zależeć mi na swoim bezpieczeństwie to zapłacę. Jeśli nie to nie. A tu muszę palić światła w mieście nawet w słoneczny dzień i nie mam prawa wyboru. Różnica znaczna.
Jeśli chodzi o środowisko to napęd elektryczny i inne alternatywne źródła energii to melodia przyszłości. Na razie mamy to co mamy i jeśli można ograniczyć w jakiś sposób emisję spalin i efekt cieplarniany to trzeba to robić. Zwłaszcza jeśli to nic nie kosztuje. Nie przekonuje mnie argument, że są inni więksi truciciele. Jeśli policzysz ilość wszystkich samochodów w Polsce, ilość kilometrów przejechanych przez nie i te 2-3% spalania paliwa więcej to wyjdą liczby astronomiczne.
Wiadomo, że jak trzeba palić światła tak jak w nocy to trzeba. Ale w dzień nie trzeba. A jak nie trzeba to po co niszczyć środowisko i czyścić własną kieszeń?
No właśnie. Wprowadzając takie przepisy dojdziemy do absurdu. Może montujmy jeszcze światełko na dachu - będziemy bardziej widoczni dla samolotów...
Statystyki wypadków z udziałem rowerzystów są chyba związane z wymijającymi je samochodami. Ja podałem tylko absurdalny przykład, że gdy wyeliminujemy całkowicie ruch samochodów, to prawdopodobnie nie bedzie ofiar śmiertelnych...
Przepis może i poprawi berzpieczeństwo w 0,001% ale tak jak mówiłem wcześniej - jak wprowadzimy ograniczenie prędkości w obszarze zabudowanym do 20 km/h to też poprawimy bezpieczeństwo - gdzieś trzeba zachować umiar. Jesteśmy dziewiątym krajem na świecie, który wprowadza taki przepis - uważasz, że pozostałe ponad 200 nie ma takiego umiaru? A nawet w dzień można oślepić kogoś jadąc na źle ustawionych światłach. Ciekawe, że za to mandatów nie dają...
Z jak daleka musisz widzieć z przeciwka samochód, by móc go wyprzedzić? 800 m starczy. Niech będzie kilometr. Jadący samochód bez świateł musisz widzieć z takiej odległości. Inaczej nie dostałbyś prawa jazdy. Nie potrzebuję oglądać samochodów jadących w odległości 3 km.
To czy ja kupię samochód z ABS czy nie zależy tylko ode mnie. Jeśli będzie zależeć mi na swoim bezpieczeństwie to zapłacę. Jeśli nie to nie. A tu muszę palić światła w mieście nawet w słoneczny dzień i nie mam prawa wyboru. Różnica znaczna.
Jeśli chodzi o środowisko to napęd elektryczny i inne alternatywne źródła energii to melodia przyszłości. Na razie mamy to co mamy i jeśli można ograniczyć w jakiś sposób emisję spalin i efekt cieplarniany to trzeba to robić. Zwłaszcza jeśli to nic nie kosztuje. Nie przekonuje mnie argument, że są inni więksi truciciele. Jeśli policzysz ilość wszystkich samochodów w Polsce, ilość kilometrów przejechanych przez nie i te 2-3% spalania paliwa więcej to wyjdą liczby astronomiczne.
Wiadomo, że jak trzeba palić światła tak jak w nocy to trzeba. Ale w dzień nie trzeba. A jak nie trzeba to po co niszczyć środowisko i czyścić własną kieszeń?
SIAMO SEMPRE CON VOI - LECH POZNAŃ


- Marco
- Junior
- Posty: 2575
- Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
- Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
- Kontaktowanie:
patrese pisze:Do Marco -
No właśnie. Wprowadzając takie przepisy dojdziemy do absurdu. Może montujmy jeszcze światełko na dachu - będziemy bardziej widoczni dla samolotów...
super riposta
Statystyki wypadków z udziałem rowerzystów są chyba związane z wymijającymi je samochodami.
mi sie wydaje ze nie tylko
będą bo idąc tez się mozna zabicJa podałem tylko absurdalny przykład, że gdy wyeliminujemy całkowicie ruch samochodów, to prawdopodobnie nie bedzie ofiar śmiertelnych...
Przepis może i poprawi berzpieczeństwo w 0,001% ale tak jak mówiłem wcześniej - jak wprowadzimy ograniczenie prędkości w obszarze zabudowanym do 20 km/h to też poprawimy bezpieczeństwo - gdzieś trzeba zachować umiar.
tylko ty nie zauwazasz ze wprowadzony przepis nie jest przepisem ograniczającym, dlatego wlasnie zamiast wprowadzac coraz to wieksze ograniczenia predkosci wprowadza się inne przepisy poprawiajace bezpieczeństwo, bo wypadki nie powoduje predkosc tylko bledy kierowców a predkosc decyduje tylko i wylacznie jakie sa efekty wypadku
Jesteśmy dziewiątym krajem na świecie, który wprowadza taki przepis - uważasz, że pozostałe ponad 200 nie ma takiego umiaru?
czyli 9 krajów ma w 4 literach srodowisko i jego ochronę? jeszcze ra zpodkreslam czego ty nie chesz doczytac albo przeoczyłes , przy naszej infrastrukturze drogowej przepis na plus, zbudujemy jak inne kraje porządne drogi bedzie mozna zniesc przepis
A nawet w dzień można oślepić kogoś jadąc na źle ustawionych światłach. Ciekawe, że za to mandatów nie dają...
to już inna bajka, to nie jest dysusja o sposobie egzekwowania przepisów, bo w tej mierze jestesmy zgodni
Z jak daleka musisz widzieć z przeciwka samochód, by móc go wyprzedzić? 800 m starczy. Niech będzie kilometr. Jadący samochód bez świateł musisz widzieć z takiej odległości. Inaczej nie dostałbyś prawa jazdy. Nie potrzebuję oglądać samochodów jadących w odległości 3 km.
z kazdej odległosci jak to tylko możliwe, nawet i 3km
To czy ja kupię samochód z ABS czy nie zależy tylko ode mnie. Jeśli będzie zależeć mi na swoim bezpieczeństwie to zapłacę. Jeśli nie to nie.
widocznie nie doczytales, są samochody ktore masz seryjnie wyposazone w owe systemy i wybierajac taki model taki silnik o takiej mocy, o takim momencie obrotowym (NM) i nie masz wyboru, jak kupujesz zalozmy SLK z ABS i ASR to masz odrazu ACC i nie mozesz z niego zrezygnować,
A tu muszę palić światła w mieście nawet w słoneczny dzień i nie mam prawa wyboru. Różnica znaczna.
wiec postuluję zniesc ograniczenia predkosci, nie mam wyboru
Jeśli chodzi o środowisko to napęd elektryczny i inne alternatywne źródła energii to melodia przyszłości.
zadna melodia przyszlosci, jesli tylko mocarstwa tego swiata by zdecydowały zmienic źródła energi to by juz to zrobiono gdyz juz wszystko jest opracowane ale swiat Arabki musi żyć i istnieć.
Na razie mamy to co mamy i jeśli można ograniczyć w jakiś sposób emisję spalin i efekt cieplarniany to trzeba to robić.
jesli wiec mozna, to kazde miasto na jednej sesji rady miasta moze zakaz ruchu w miastach i tez ograniczymy w duzym stopniu emisję spalin i trucia ludzi, a nie w minimlany sposob nie wprowadzając owego przepisu,
Zwłaszcza jeśli to nic nie kosztuje.
wszystko ma swoją cenę, nie ma nic za darmo
Nie przekonuje mnie argument, że są inni więksi truciciele. Jeśli policzysz ilość wszystkich samochodów w Polsce, ilość kilometrów przejechanych przez nie i te 2-3% spalania paliwa więcej to wyjdą liczby astronomiczne.
dlatego wrocmy do jazdy koniami najlpiej i astronomiczne sumy znikną
Wiadomo, że jak trzeba palić światła tak jak w nocy to trzeba. Ale w dzień nie trzeba. A jak nie trzeba to po co niszczyć środowisko i czyścić własną kieszeń?
skoro mamy silniki mogace rozpoedzic seryjne auta do ponad 300km/h to po co nam jakies ograniczenia,


WislaLive.pl
Mikey pisze:dla każdego chociazby o innej godzinie zapada zmierzch-A tak przynajmniej nie będzie watpliwości.
Na wlókniarce niektórzy pedzą setką nie niewiele to różni się od terenu poza miastem.
Zresztą w Szwecji chociazby przepis ten obowiązuje od lat i sprawdza się bez zarzutu.
A co do kosztów, to bezpieczenstwo jest najważniejsze i nie ma co na nim oszczędzać.
dobra, powiem tak policji jak mnie zatrzymają z "suszarką" - że po pierwsze "niewiele się rózni" a po drugie że przecież mam światła...
Wymienić Ci jeszcze inne przepisy które obowiązują w Szwecji a nie ma ich u nas? dlaczego? - a jeszcze jedno... czemu tak oczywistych i rewelacyjnych rozwiązań nie stosuje reszta cywilizowanej europy?
Skoro jednak "bezpieczeństwo" i nie istotne koszty - to zafundujmy sobie od razu koguty na dach - albo jak było na początku, niech przed wozem leci "umyślny" z czerwoną flagą i ostrzega przed "piekielną maszyną"... Albo wprowadżmy zakaz skrętu w lewo - myślę, że to drastycznie zmniejszy ilość wypadków - NAPRAWDĘ TO ZADZIAŁA!!!
Słuchaj... bezpieczniej jest złapać mordercę grasującego po mieście z nożem czy kazać wszystkim chodzić w zbroi? Lepiej sprzątnąć gówno z progu czy psikać gościom na wejściu dezodorantem po ryju? czy nie lepiej przestrzegać (dążyć do przestrzegania) przepisów zamiast ostrzegać o swej niebiezpiecznej jeździe?
Np. w UK robiono testy, które pokazały znaczne zmniejszenie bezpieczeństwa motocyklistów - dlacczego to nie wiem (zlewa się optycznie czy coś takiego) W wielu zaś testowanych miejscach na świecie nie zanotowano ŻADNEJ poprawy bezpieczeństwa - to mit, poprzyzwyczajeniu wyjdzie na jedno.
W takim kraju jak Rosja ( a tam kiepska widocznosć bywa) policja zatrzymuje samochody jadące na światłach i każe zgasić bo zapalone światła są oznaką alarmu--tak było zawsze. Czemu nie czerpiemy przykładu ze wschodu?
Kod: Zaznacz cały
Jesteśmy manipulowani tymi ""wynikam badań"" w każdej dziedzinie.
Badania wskazują,że homoseksualizm jest bardzo istotną sprawą w ramach kraju. A JEST ?????? Absolutnie nie !!! Przez 20 lat twierdzono,że pomidory są rakotwórcze ! A SĄ ??? Nie są !!!! Zjawisko "troskliwości o obywatela"" ma podłoże polityczne--tylko i wyłącznie[b]::--"zobaczcie, my was chronimy przed waszą głupotą i dbamy abyście nie jeździli bez świateł, abyście byli lepiej widoczni"[/b]". WŁADZA KOCHA, WŁADZA RADZI, WŁADZA NIGDY WAS NIE ZDRADZI. I tak to żyjemy w propagandowym idiotyźmie. Obywatele::::: Od dziś figo-fago robimy w podwójnym kondonie !!!! BO wtedy AIDS ma o wiele mniejsze szanse aby do was dotrzeć.!!
Władza czuwa nad zdrowiem obywatela. I nie zapomnij o kasku na głowę !!!!! - gwarantuję, że "w razie czego" w sposób absolutny zwiększy się twoje bezpieczeństwo....................................................................
A oto niektóre minusy (pochodzące z naukowych opracowań - ja tylko cytuję) świateł cały rok, całkowicie pomijane przez lobby popierające przepis:
- silne światła aut jadących z przeciwka podświadomie przyciągają nasz wzrok, tym samym wszyscy użytkownicy bez świateł: rowerzyści, piesi na poboczach, przebiegające zwierzęta, przeszkody stałe itp. stają się mniej widoczni - dostrzeżemy ich znacznie później,
- kierunkowskazy w kloszach obok zapalonych reflektorów stają się zdecydowanie słabiej zauważalne - później zorientujemy się w zamiarach skrętu czy chęci wyprzedzania aut jadących z przeciwka - ma to znaczenie zwłaszcza w cyklu miejskim i w szczególności dotyczy samochdów widzianych z przodu
- światła stopu, szczególnie w słoneczny dzień, przy zapalonych tylnych lampach, z uwagi na mniejszy kontrast, są także gorzej widoczne - zmniejszy to czas na naszą reakcję (nie wszystkie samochody osobowe posiadają trzecie światło "stop", inne pojazdy nie mają ich wcale!)
- kierowca jadąc za pojazdem o ile uroni uwadze sam moment zapalenia się (zatem rozpoczęcia hamowania) światła stop pojazdu poprzedzającego - poprzez brak możliwości rozpoznania kontrastu wydajnie spóźnia decyzję o hamowaniu aż do rozpoznania fizycznego (zatem poza urządzeniem ostrzegającym) niebezpiecznego przybliżania się.
- rzekoma poprawa oceny odległości i prędkości zbliżania się auta z zapalonymi światłami też nie do końca jest prawdziwa - wszystkie auta musiałyby mieć jednakowe lub zbliżone mocą reflektory, tymczasem auta ze słabszymi światłami (starsze) będą wydawały się wolniejsze i że są dalej niż w rzeczywistości,
- odbłyśniki reflektorów na skutek ciągłego używania zdecydowanie szybciej zaczną żółknąć osłabiając siłę światła wtedy, gdy jest ona najbardziej potrzebna, czyli o zmierzchu i nocą - o ile wyeksploatowane żarówki łatwo i stosunkowo tanio wymienić na nowe, nawet renomowanej firmy, to kto pokusi się o wymianę całych lamp reflektorów?!,
- szczególnie przy dłuższej jeździe, konieczność ciągłego wpatrywania się w światła pojazdów jadących z przeciwka, powoduje szybkie zmęczenie oczu i w konsekwencji ogólne zmęczenie i spadek zdolności do koncentracji.
- Oczywiste zwiększenie o około 2% zużycia paliwa - co o ile w indywidualnym aspekcie jest niewielką zmianą to w aspekcie globalnym jest wręcz katastrofalne.
- Połączony z poprzednim punktem wpływ na środowisko i nasilenie efektu cieplarnianego
Reasumując - w efekcie osiągniemy efekt odwrotny do zamierzonego.
- Nie można też pomijać faktu, że każdy "sztywny" przepis jest zły, zwalnia bowiem, w tym konkretnym przypadku kierowców, z obowiązku myślenia i analizowania sytuacji i warunków panujących na drodze i odpowiedniego dostosowania się do nich. Z codziennych obserwacji wynika, że tego myślenia na naszych drogach niestety jest "jak na lekarstwo", a teraz będzie jeszcze mniej. Dotychczasowy przepis wystarczająco dobrze regulował sprawę świateł - należało go tylko wyegzekwować od tych kierowców, którzy go nie przestrzegają. Jednak, o dziwo, w tej akurat materii, przytłaczająca większość używa świateł wtedy, gdy jest to konieczne.
- Wg. GUS liczba samochodów tylko w latach 1999-2003 wzrosła w Polsce z 9,3 mln do ok. 11,5 mln), a przecież z roku na rok gwałtownie ta liczba rośnie. A są to tylko sam. osobowe, a gdzie autobusy, sam. ciężarowe, cały tranzyt ? W ciągu roku będą to już więc tony, a może nawet dziesiątki ton bezmyślnie wyemitowanego do atmosfery dwutlenku węgla.
- patrese
- Kadet
- Posty: 1445
- Rejestracja: 13 stycznia 2007, 21:48
- Lokalizacja: Leszno / Poznań
- Kontaktowanie:
Więc tak Marco-
Idąc też można się zabić- masz rację. Ale raczej nie należałoby tego rozpatrywać w kategoriach wypadków drogowych...
Owszem są samochody wyposażone seryjnie w ABS, ASR itp. i bez tych bajerów nie można ich kupić ale są również samochody tzw. golce np. Dacia Logan w wersji podstawowej gdzie jedynym elementem wyposażenia dodatkowego jest kierownica. Mogę kupić nowy samochód bez tych wszystkich cudów? Jak chcę to mogę.
Tak, można ograniczyć ruch samochodów w miastach- jestem oczywiście za. Przede wszystkim budowa obwodnic. Jednak to tylko jedna strona medalu - bo jeśli chodzi o efekt cieplarniany to podejmowanie tylko takich działań przypomina leczenie syfa pudrem. Efekt cieplarniany dotyczy całego globu a nie tylko wybranych miast.
Jesli chodzi o ograniczenia. Kultury jazdy oraz umiejętności prowadzenia samochodu nie nauczysz jedynie przez zakazy i nakazy. Przyjmiesz na 100%, że nie widząc z daleka samochodu jadącego o światłach, na pewno taki samochód nie jedzie? Może ktoś zapomni włączyć świateł, może komuś się przepalą żarówki. Obowiązuje zakaz jeżdżenia powyżej 0,2 promila alkoholu we krwi, a ile ludzi tego nie przestrzega? A czy Ty jeździsz w mieście te 50 km/h? Bo ja nie. Sytuacje są różne, więc zawsze należy brać margines bezpieczeństwa z uwagi na nonszalancję innych kierowców. A w Niemczech na autostradach nie ma ograniczeń prędkości. Jak dasz radę to możesz jechać nawet 300 km/h. I jak spowodujesz wypadek i cudem wyjdziesz z niego to powiesz, że to nie Twoja wina, bo tu wolno jechać 300 km/h? Jak ktoś ma zdrowy mózg, to mimo przyzwolenia tyle nie pojedzie. A wypadków w Niemczech jest dużo mniej niż w Polsce.
I naprawdę nie trzeba oglądać samochodów jadących z przeciwka z 3 km. Wystarczy dużo mniejsza odległość, by móc swobodnie wyprzedzać.
Mówisz ciągle o bezpieczeństwie. I dobrze. Dlaczego nikt nie wyeliminuje z ruchu np. Fiatów 126p, które nie spełniają żadnych norm bezpieczeństwa, a dla innych są jedynie zawalidrogami? A dlaczego np. nikt nie zajmie się ograniczeniem jazdy tirom na drogach, które stwarzają największe niebezpieczeństwo. Nie tylko dla innych kierowców ale i nawet dla mieszkańców domów, w które wjeżdżają. Dlaczego towarów, które wożą tiry nie wozi się koleją? Można byłoby znacznie bardziej poprawić bezpieczeństwo na drogach nawet takich jakie mamy obecnie. Już nie wspominam o korzyściach dla środowiska. Przykładów można mnożyć. Ale to wymaga trochę więcej pracy niż uchwalenie sobie ot tak bzdurnego przepisu o całodobowej jeździe na światłach, który praktycznie nic nie daje. Ale jak zawsze idziemy na łatwiznę.
P.S. 1. Wierzysz, że jak będziemy mieć lepszą infrastrukturę dróg, to przepis o którym tu dyskutujemy, zniknie? Ja nie wierzę.
P.S. 2. Simon, świetny tekst.
Idąc też można się zabić- masz rację. Ale raczej nie należałoby tego rozpatrywać w kategoriach wypadków drogowych...
Owszem są samochody wyposażone seryjnie w ABS, ASR itp. i bez tych bajerów nie można ich kupić ale są również samochody tzw. golce np. Dacia Logan w wersji podstawowej gdzie jedynym elementem wyposażenia dodatkowego jest kierownica. Mogę kupić nowy samochód bez tych wszystkich cudów? Jak chcę to mogę.
Tak, można ograniczyć ruch samochodów w miastach- jestem oczywiście za. Przede wszystkim budowa obwodnic. Jednak to tylko jedna strona medalu - bo jeśli chodzi o efekt cieplarniany to podejmowanie tylko takich działań przypomina leczenie syfa pudrem. Efekt cieplarniany dotyczy całego globu a nie tylko wybranych miast.
Jesli chodzi o ograniczenia. Kultury jazdy oraz umiejętności prowadzenia samochodu nie nauczysz jedynie przez zakazy i nakazy. Przyjmiesz na 100%, że nie widząc z daleka samochodu jadącego o światłach, na pewno taki samochód nie jedzie? Może ktoś zapomni włączyć świateł, może komuś się przepalą żarówki. Obowiązuje zakaz jeżdżenia powyżej 0,2 promila alkoholu we krwi, a ile ludzi tego nie przestrzega? A czy Ty jeździsz w mieście te 50 km/h? Bo ja nie. Sytuacje są różne, więc zawsze należy brać margines bezpieczeństwa z uwagi na nonszalancję innych kierowców. A w Niemczech na autostradach nie ma ograniczeń prędkości. Jak dasz radę to możesz jechać nawet 300 km/h. I jak spowodujesz wypadek i cudem wyjdziesz z niego to powiesz, że to nie Twoja wina, bo tu wolno jechać 300 km/h? Jak ktoś ma zdrowy mózg, to mimo przyzwolenia tyle nie pojedzie. A wypadków w Niemczech jest dużo mniej niż w Polsce.
I naprawdę nie trzeba oglądać samochodów jadących z przeciwka z 3 km. Wystarczy dużo mniejsza odległość, by móc swobodnie wyprzedzać.
Mówisz ciągle o bezpieczeństwie. I dobrze. Dlaczego nikt nie wyeliminuje z ruchu np. Fiatów 126p, które nie spełniają żadnych norm bezpieczeństwa, a dla innych są jedynie zawalidrogami? A dlaczego np. nikt nie zajmie się ograniczeniem jazdy tirom na drogach, które stwarzają największe niebezpieczeństwo. Nie tylko dla innych kierowców ale i nawet dla mieszkańców domów, w które wjeżdżają. Dlaczego towarów, które wożą tiry nie wozi się koleją? Można byłoby znacznie bardziej poprawić bezpieczeństwo na drogach nawet takich jakie mamy obecnie. Już nie wspominam o korzyściach dla środowiska. Przykładów można mnożyć. Ale to wymaga trochę więcej pracy niż uchwalenie sobie ot tak bzdurnego przepisu o całodobowej jeździe na światłach, który praktycznie nic nie daje. Ale jak zawsze idziemy na łatwiznę.
P.S. 1. Wierzysz, że jak będziemy mieć lepszą infrastrukturę dróg, to przepis o którym tu dyskutujemy, zniknie? Ja nie wierzę.
P.S. 2. Simon, świetny tekst.
SIAMO SEMPRE CON VOI - LECH POZNAŃ


Mi chodzi ogólnie o to, że przepis o światłach to tzw. "opakowanie zastępcze" dla ideologii "traskliwego dbania o nasze bezpieczeństwo". Ale cóż... "słuszną linię ma nasza paria" - a jak widzę, tłumy wciąż w to wierzą...
I naprawdę nie chodzi o to, czy to zmniejszy o 3% ilość wypadków - bo podobnie nieracjonalnych działań równie dobrze zmniejszających można na poczekaniu wymyśleć z 20 - tylko o to, czy tędy droga - "oświetlić pirata" i jeszcze ugruntować mu słuszność takiego działania - ale na światłach, co przecież "zwiększa bezpieczeństwo"...
I naprawdę nie chodzi o to, czy to zmniejszy o 3% ilość wypadków - bo podobnie nieracjonalnych działań równie dobrze zmniejszających można na poczekaniu wymyśleć z 20 - tylko o to, czy tędy droga - "oświetlić pirata" i jeszcze ugruntować mu słuszność takiego działania - ale na światłach, co przecież "zwiększa bezpieczeństwo"...
No widze, że ten temat jest bardzo gorący. Oto co ja mam jeszcze do powiedze
Jesli chodzi o obwodnice to każdemu Polakowi zawsze latwo mówić. a jezeli przychodzi do tego, ż ema ona powstać to byle nie przy mojej chacie. Poza tym nasze państwo nie ma pieniędzy na takie rzeczy. Mozna by wyciągnąc od UE, ale to trzeba jeszcze umieć wypelniac wnioski itd-nasi urzednicy tego nie potrafią. Jak już uda się zapewnić kase z UE to istniej wrealna (w naszym państwie) grożba, że kasa gdzieś zniknie. Jezeli jednak jakimś cudem nie zniknie to trzeba mieć zasób ludzki do budowy, a ten wyjechal do Angli. Dlatego narazie musimy się ratować takimi przepisami
PS To,ze jestem w chwili obecnej za wprowadzeniem tego przepisu nie oznacza, ze popieram we wszystkim naszą władzę. Jak narazie to jest wg jedyny przepis, który wszedł w życie za tej kadencji.
można ograniczyć ruch samochodów w miastach- jestem oczywiście za. Przede wszystkim budowa obwodnic.
Jesli chodzi o obwodnice to każdemu Polakowi zawsze latwo mówić. a jezeli przychodzi do tego, ż ema ona powstać to byle nie przy mojej chacie. Poza tym nasze państwo nie ma pieniędzy na takie rzeczy. Mozna by wyciągnąc od UE, ale to trzeba jeszcze umieć wypelniac wnioski itd-nasi urzednicy tego nie potrafią. Jak już uda się zapewnić kase z UE to istniej wrealna (w naszym państwie) grożba, że kasa gdzieś zniknie. Jezeli jednak jakimś cudem nie zniknie to trzeba mieć zasób ludzki do budowy, a ten wyjechal do Angli. Dlatego narazie musimy się ratować takimi przepisami
PS To,ze jestem w chwili obecnej za wprowadzeniem tego przepisu nie oznacza, ze popieram we wszystkim naszą władzę. Jak narazie to jest wg jedyny przepis, który wszedł w życie za tej kadencji.
to jeśli sądzisz, że z dwojga wyborów - walczyć i pracować nad tym wszystkim co opisałeś - a jeździć na światłach ( podpierać stodołę drągiem, zalewać dziury w drodze odpadami asfaltowymi, wiązać drutem urwane rury wydechowe) - to ja powiem tak - chciałbym (zgodnie z prawem) zamiast płacić podatki także ostrzec Urząd Skarbowy że tego nie zrobię i finito... mogę? albo jeździć po "głębszym" ale za to na awaryjnych.
-
Don Igłata
- Młodzik
- Posty: 731
- Rejestracja: 26 lipca 2004, 12:03
Brawo Simon za wyczerpujący tekst, całkowicie popieram też Patrese.
Sam chciałem walnąć coś w tym stylu, ale już nie mam startu po takich artykułach
Moje prawo jazdy: A;B;C;D;BE;CE;DE.Taki hobbysta
Całkowity pic na wodę z tymi światłami. Budowa dróg, eliminacja "zwłok", prawdziwe badania techniczne, sute kary finansowe za jazdę na podwójnym gazie - to podstawa.
1.Ciekawostka. Haltuje mnie "drogówka" - paaaanie kierowcoo! 80 na godz. a tu znak 50 na godz. Kuuu.... aaa m.ć, a dlaczego mnie nikt nie ostrzegł!!! A bo myśmy akurat się ustawili - pierwszy jesteś. 200 zł kary i 6 punktów. Panie władzo, widzi pan czym jadę - nowiutki DAF - 3 osie, ABS , inne bajery - przecież ja z 80 km/godz. zatrzymam się na 2 razy mniejszej odległości niż (pokazuję) ten trup Star co jedzie teraz 50 na godz.!!! A myślisz, że ja glupi jestem? ... Spadaj!
2.Czym się różni "strefa zgniotu" Mercedesa i Fiata 126p ? -------------
Niczym - tu i tu ... do silnika!
Sam chciałem walnąć coś w tym stylu, ale już nie mam startu po takich artykułach
1.Ciekawostka. Haltuje mnie "drogówka" - paaaanie kierowcoo! 80 na godz. a tu znak 50 na godz. Kuuu.... aaa m.ć, a dlaczego mnie nikt nie ostrzegł!!! A bo myśmy akurat się ustawili - pierwszy jesteś. 200 zł kary i 6 punktów. Panie władzo, widzi pan czym jadę - nowiutki DAF - 3 osie, ABS , inne bajery - przecież ja z 80 km/godz. zatrzymam się na 2 razy mniejszej odległości niż (pokazuję) ten trup Star co jedzie teraz 50 na godz.!!! A myślisz, że ja glupi jestem? ... Spadaj!
2.Czym się różni "strefa zgniotu" Mercedesa i Fiata 126p ? -------------
Niczym - tu i tu ... do silnika!
Odchudzałem się dwa tygodnie - straciłem 14 dni!
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
simon pisze:![]()
na wszelki wypadek proponuję używać także wycieraczek cały rok - co prawda nie pada ale "na wszelki wypadek" warto włączyć, wszak bezpieczeństwo ponad wszystko...
Więc Szanowny Kolego, niech Kolega wybaczy ale niewyszukana demagogia którą mi tu Kolega zaprezentował uwłacza nawet mojej inteligencji Kubusia Puchatka, choć z drugiej strony gdzie mi - przez szereg lat "małemu" pieszemu - do tak doświadczonego kierowcy znającego realia szos...
Odcinając się argumentem z "tej samej półki" mam propozycję: Skoro "bezpieczenstwo ponad wszystko" jest tak wyświechtanym, "godnym" ironii pustym sloganem wogóle nie włączajmy w miescie świateł, nawet w nocy, wszakże latarnie, neony dają wystarczające oświetlenie drogi i tylko ślepiec nie zauważy jadącego ulicą samochodu...
a jeszcze jedno... czemu tak oczywistych i rewelacyjnych rozwiązań nie stosuje reszta cywilizowanej europy?
Może dlatego że w tejże reszcie cywilizowanej Europy kultura jazdy stoi na nieporównywalnie wyższym poziomie, kierowcy są bardziej zdyscyplinowani a co za tym idzie o zmierzchu lub w czasie deszczu ze świecą szukac sytuacji, gdzie co drugi delikwent jedzie bez świateł bo "sam wie lepiej" kiedy jest widoczny a kiedy nie.
Skoro jednak "bezpieczeństwo" i nie istotne koszty - to zafundujmy sobie od razu koguty na dach - albo jak było na początku, niech przed wozem leci "umyślny" z czerwoną flagą i ostrzega przed "piekielną maszyną"... Albo wprowadżmy zakaz skrętu w lewo - myślę, że to drastycznie zmniejszy ilość wypadków - NAPRAWDĘ TO ZADZIAŁA!!!
Ooooch co za elokwentny wywód, tyle że mógłbym dla bicia piany zamiescić tu dziesiątki "argumentów" o braku potrzeby sygnalizowania skrętu, zapinania pasów, ograniczania jakiejkolwiek prędkości czy umieszczania sygnalizatorów świetlnych na skrzyżowaniach...
Oczywiście nie dziwię się Twojemu spojrzeniu na sprawę bo jako stary kierowca w kontakcie z pieszym "zawsze masz rację", bezpieczeństwo pieszych na jezdni jest tu zresztą mało istotne (niech się trzymają z dala od jezdni to nie bedzie wypadków z ich udziałem). Którego bowiem kierowcę zasiadajacego w swoim bolidzie interesuje czy babcia stojaca przy przejściu dla pieszych i czekajaca na swoją "kolej" w czasie szarówki czy deszczowego dnia zauważy po korowodzie 10 samochodów z włączonymi światłami ten jedenasty którego kierowca widzi wszystko świetnie i nie uznał za istotne, pewnie z oszczędnosci przed mega wydatkiem, ich włączenia.
Nie można też pomijać faktu, że każdy "sztywny" przepis jest zły
Oczywiście racji nie masz, bo choć na jezdni jak rozumiem jestem laikiem to w kwestii "sztywności" czy "elastyczności" przepisów, niezależnie od ich materii pozwole sobie popolemizować. Otóż "sztywność" prawa to podstawa jego pewności i stabilności. Daje swoistego rodzaju gwarancję bezpieczenstwa dla podlegającego temu prawu obywatela. Rzeczą jasną jest natomiast znalezienie kompromisu między ius dispositivum i ius cogens...

- patrese
- Kadet
- Posty: 1445
- Rejestracja: 13 stycznia 2007, 21:48
- Lokalizacja: Leszno / Poznań
- Kontaktowanie:
Jeśli już mowa o normach prawnych bezwzględnie obowiązujących to dobrze byłoby, gdyby piesi przestrzegali je choć w połowie tak samo jak przestrzegają je kierowcy. A nie przestrzegają dlatego, bo czują się bezkarni. A z kierowców ściąga się kasę za wszystko. Nawet za brak zapasowej żarówki. No i stali się ostatnio bardzo fotogeniczni - w prawie każdej wsi czyha "paparazzi" na słupie, który staje się głównym źródłem dochodów w budżecie każdej gminy. To ma być ta zasada równości wobec prawa zagwarantowana w Konstytucji? Ów przytoczony wyżej przykład z babcią przechodząca przez ulicę - może lepiej gdyby sprawdzała ona jakie palą się światła sygnalizacji świetlnej i przechodziła zawsze na zielonym, a nie wpatrywała się w mój samochód i sprawdzała czy mam włączone światła...
A jadąc samochodem często mija się pieszych idących drogą i widzi się ich w ostatniej chwili - dlaczego oni nie mają świateł skoro idą ulicą? No i często mają grubo powyżej 0,2 promila alkoholu we krwi...
I co? I nic. Ale światełka w samochodach włączone całą dobę na pewno nas uratują...
Poza tym przepis prawny bezwzględnie obowiązujący jedynie w 9 krajach świata, a nie obowiązujący w pozostałych 230-tu może budzić poważne zastrzeżenia co do zasadności jego stosowania... I budzi.
A jadąc samochodem często mija się pieszych idących drogą i widzi się ich w ostatniej chwili - dlaczego oni nie mają świateł skoro idą ulicą? No i często mają grubo powyżej 0,2 promila alkoholu we krwi...
Poza tym przepis prawny bezwzględnie obowiązujący jedynie w 9 krajach świata, a nie obowiązujący w pozostałych 230-tu może budzić poważne zastrzeżenia co do zasadności jego stosowania... I budzi.
SIAMO SEMPRE CON VOI - LECH POZNAŃ


-
above_the_rim
- Amator
- Posty: 115
- Rejestracja: 20 stycznia 2007, 20:41
- Lokalizacja: Pabianice
above_the_rim pisze:nie rozumiem sporej ilosci osob tutaj.
jedzcie sobie pod slonce samochodem w lesie, zobaczymy, czy z jakiejs odleglosci bedziecie widzieli nadjezdzajacy samochod, ktory jedzie bez swiatel. Ja jestem zdecydowanie za tym przepisem!!
to zrób sobie taki test - spróbuj (ale rzetelnie) zauważyć różnicę w postrzeganiu... psa (czy czegokolwiek np dziecka biegnącego za piłką) wybiegającego na drogę zza samochodów jadących pod słońce na światłach - i bez świateł. Rozumiem, że samochód lepiej widać - ale czy tylko samochody są elementem na który trzeba zwracać uwagę?
Zobacz też jak w upalny i słoneczny dzień zauważasz stopy samochodow na i bez świateł - zwłaszcza tych bez 3 lampy.
Oczywiście że są plusy jazdy na światłach - ale nie sposób nie zauważać także minusów - a przy tej "ofensywie" medialnej na "tak" o minusach absolutnie nikt nie mówi, tak jakby ich wogóle nie było! No i ten przymus... jak ktoś chce jeździć na światłach albo z otwartą szybą to ja go rozumiem - ale niby czemu ma to być nakaz?
Niech tam sobie będzie jazda na światłach - w końcu taką kopalnią absurdów jesteśmy - dodatkowo w nie święcie wierząc - że jeden więcej jeden mniej, wszystko jedno. Zamiast jeździć ostrożnie, będziemy jeździć... na światłach - czemu nie...
Ps. A co do tesu w lesie o którym piszesz - to spróbuj ocenić także czy czasem lepiej nie widać samochodu z kolorową flagą na dachu... no bo jakby było lepiej widać to czemu nie, jakiś kolejny pomysł na (jeszcze) większe bezpieczeństwo już jest jak znalazł...
- Marco
- Junior
- Posty: 2575
- Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
- Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
- Kontaktowanie:
Wszystkie zakazy i nakazy mozna wiec podwazyć i uznać ze są nie potrzebne i należy je wyrzucić z Kodeksu Drogowego. Po co nam ograniczenia prędkości?
no wlasnie czemu ma być nakaz jazdy 50 km/h?? Skoro wiadomo ze nie prędkość warunkuje wypadek tyle błąd kierowcy
Dlaczego tak wielkich protestów nie było gdy wprowadzano przepis od 31 października do 28/29 lutego?
ale niby czemu ma to być nakaz?
no wlasnie czemu ma być nakaz jazdy 50 km/h?? Skoro wiadomo ze nie prędkość warunkuje wypadek tyle błąd kierowcy
Dlaczego tak wielkich protestów nie było gdy wprowadzano przepis od 31 października do 28/29 lutego?


WislaLive.pl
-
tomaszek
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości



