TS Wisla Kraków-Lotos Gdynia 4-3-WISLA MISTRZEM POLSKI!
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- Pamela
- Kadet
- Posty: 1107
- Rejestracja: 28 sierpnia 2004, 21:20
- Lokalizacja: z piekla rodem ;)
- Kontaktowanie:
Paulina Pawlak: Nie byłyśmy rozluźnione
Mimo porażki rozgrywająca Lotosu nie rozpaczała. - Mamy przewagę jednego meczu i myślę, że w tej chwili to Wisła jest na straconej pozycji, a nie my.
Mogłyście już zostać mistrzyniami Polski, tymczasem Wisła złapała z Wami kontakt i teraz na pewno łatwo nie odpuści.
- Na pewno nie jest tak, że jak przyjechałyśmy tutaj, byłyśmy już mistrzyniami. Wiedziałyśmy, że to będzie ciężki mecz. Wciąż my mamy przewagę. To, że Wisła nie odpuści, było wiadomo przed dzisiejszym meczem. Ten mecz był na styku. Nie zagrałyśmy tego, co zakładałyśmy. Robiłyśmy zbyt dużo błędów. Karygodny błąd popełniłyśmy w końcówce - powinnyśmy faulować przed rzutem i byłoby po meczu. Teraz musimy się jeszcze męczyć w czwartek, ale wydaje mi się, że u siebie będzie zdecydowanie łatwiej i postaramy się spokojnie zakończyć rywalizację.
Kiedy wczoraj patrzyłem na Was podczas treningu, panował straszny luz. Sprawiałyście wrażenie bardzo pewnych siebie.
- Nie byłyśmy pewne tego zwycięstwa. Nie byłyśmy rozluźnione, bo wiedziałyśmy, że Wisła będzie walczyć.
Widziałem, że występuje Pani w roli tłumacza. Nie przeszkadza Wam to, że trener Skrzecz nie zbyt dobrze mówi po angielsku?
- Myślę, że to kwestia komunikacji. Nie jestem tylko jedną zawodniczką, która mówi po angielsku. To jest sprawa szybkiego przekazu. Dziś była jeszcze Kasia Dydek, która również zna angielski. Ale na pewno to jest minus, bo jest sporo Amerykanek i Europejek w drużynie.
Rozmawiał: Robert Błaszczyk/plkk.pl
Mimo porażki rozgrywająca Lotosu nie rozpaczała. - Mamy przewagę jednego meczu i myślę, że w tej chwili to Wisła jest na straconej pozycji, a nie my.
Mogłyście już zostać mistrzyniami Polski, tymczasem Wisła złapała z Wami kontakt i teraz na pewno łatwo nie odpuści.
- Na pewno nie jest tak, że jak przyjechałyśmy tutaj, byłyśmy już mistrzyniami. Wiedziałyśmy, że to będzie ciężki mecz. Wciąż my mamy przewagę. To, że Wisła nie odpuści, było wiadomo przed dzisiejszym meczem. Ten mecz był na styku. Nie zagrałyśmy tego, co zakładałyśmy. Robiłyśmy zbyt dużo błędów. Karygodny błąd popełniłyśmy w końcówce - powinnyśmy faulować przed rzutem i byłoby po meczu. Teraz musimy się jeszcze męczyć w czwartek, ale wydaje mi się, że u siebie będzie zdecydowanie łatwiej i postaramy się spokojnie zakończyć rywalizację.
Kiedy wczoraj patrzyłem na Was podczas treningu, panował straszny luz. Sprawiałyście wrażenie bardzo pewnych siebie.
- Nie byłyśmy pewne tego zwycięstwa. Nie byłyśmy rozluźnione, bo wiedziałyśmy, że Wisła będzie walczyć.
Widziałem, że występuje Pani w roli tłumacza. Nie przeszkadza Wam to, że trener Skrzecz nie zbyt dobrze mówi po angielsku?
- Myślę, że to kwestia komunikacji. Nie jestem tylko jedną zawodniczką, która mówi po angielsku. To jest sprawa szybkiego przekazu. Dziś była jeszcze Kasia Dydek, która również zna angielski. Ale na pewno to jest minus, bo jest sporo Amerykanek i Europejek w drużynie.
Rozmawiał: Robert Błaszczyk/plkk.pl
Antychryst powrócił
lołszyn in loco mołszyn
redehader
B&B
C'MoN PoKeMoN
i ŻóŁwIk
Pimp My Pokemon
lołszyn in loco mołszyn
- Pamela
- Kadet
- Posty: 1107
- Rejestracja: 28 sierpnia 2004, 21:20
- Lokalizacja: z piekla rodem ;)
- Kontaktowanie:
Anna Wielebnowska: Liczę na ostatni mecz w Krakowie
- To spotkanie było bardzo emocjonujące! Jestem tak pełna emocji, że nie wiem, co powiedzieć - skomentowała na gorąco zwycięstwo Wisły Can-Pack Kraków zawodniczka tego klubu Anna Wielebnowska, która promieniowała szczęściem jak wszystkie wiślaczki wtorkowego wieczoru.
Zwycięstwo dodało energii koszykarkom "Białej Gwiazdy". - Jedziemy do Gdyni i tam wygramy - mówiła Anna Wielebnowska. Zapytana o to, czy są w stanie zagrać ponownie tak dobrze, z uśmiechem odparła: - Jasne! Nawet jeszcze lepiej! Dzisiaj zagrałyśmy słabo.
Skrzydłowa Wisły rozegrała świetne spotkanie, ale z powodu fauli nie dotrwała do końca. - Niestety, to są nerwy. Chwila nieuwagi, dekoncentracji i są bezsensowne faule. Postaram się już nie faulować!
Na koniec Anna Wielebnowska skierowała kilka słów do sympatyków krakowskiej drużyny. - Atmosfera była naprawdę gorąca. Liczę na ostatni mecz w Krakowie. Takich kibiców właśnie potrzebujemy i dziękuję im strasznie, że przyszli i nam kibicowali.
Robert Błaszczyk/plkk.pl
- To spotkanie było bardzo emocjonujące! Jestem tak pełna emocji, że nie wiem, co powiedzieć - skomentowała na gorąco zwycięstwo Wisły Can-Pack Kraków zawodniczka tego klubu Anna Wielebnowska, która promieniowała szczęściem jak wszystkie wiślaczki wtorkowego wieczoru.
Zwycięstwo dodało energii koszykarkom "Białej Gwiazdy". - Jedziemy do Gdyni i tam wygramy - mówiła Anna Wielebnowska. Zapytana o to, czy są w stanie zagrać ponownie tak dobrze, z uśmiechem odparła: - Jasne! Nawet jeszcze lepiej! Dzisiaj zagrałyśmy słabo.
Skrzydłowa Wisły rozegrała świetne spotkanie, ale z powodu fauli nie dotrwała do końca. - Niestety, to są nerwy. Chwila nieuwagi, dekoncentracji i są bezsensowne faule. Postaram się już nie faulować!
Na koniec Anna Wielebnowska skierowała kilka słów do sympatyków krakowskiej drużyny. - Atmosfera była naprawdę gorąca. Liczę na ostatni mecz w Krakowie. Takich kibiców właśnie potrzebujemy i dziękuję im strasznie, że przyszli i nam kibicowali.
Robert Błaszczyk/plkk.pl
Antychryst powrócił
lołszyn in loco mołszyn
redehader
B&B
C'MoN PoKeMoN
i ŻóŁwIk 
Pimp My Pokemon
lołszyn in loco mołszyn
Lotos przegrał w Krakowie
Marcin Dajos, Kraków
Celny rzut Dominique Canty w ostatniej sekundzie meczu pozbawił koszykarki Lotosu Gdynia zwycięstwa i tytułu mistrza Polski. Przed kolejną szansą Lotos stanie w czwartek w Gdyni.
Już 40 minut przed rozpoczęciem wczorajszego meczu hala Wisły była prawie pełna, a krakowscy kibice wierzyli w drugie zwycięstwo swojej drużyny w finale. Wśród publiczności była około 70-osobowa grupa kibiców Lotosu z Gdyni. Po raz kolejny w barwach gdyńskiej ekipy zabrało Betty Lennox, która wydatnie przyczyniła się do awansu Lotosu do finałowej rozgrywki. W drużynie mogą grać jednak tylko trzy Amerykanki. Zawodniczki Lotosu wyszły na parkiet w Krakowie spokojne i rozluźnione, ale już podczas meczu nie było tak przyjemnie. Krakowianki postawiły na mocna obronę, dlatego co akcję trener Lotosu Roman Skrzecz, by uniknąć męczącej walki w ataku, nakazywał jak najszybsza grę. Kontry gdynianek nie były już tak skuteczne jak w meczach w Gdyni. Pojedynek toczył się kosz za kosz, a w grę wkradała się nerwowość. Jej skutkiem było to, że na trzy minuty przed końcem I kwarty na przemian koszykarki Wisły i Lotosu w czterech kolejnych akcjach nie trafiły spod kosza. W dalszej części gry Lotos oprócz dwóch skutecznych akcji Eweliny Kobryn nie mógł odnaleźć się w ataku. Gdynianki popełniały bardzo proste straty i pozwoliły odskoczyć rywalkom na kilkupunktową przewagę. Wisła prowadziła do przerwy wyłącznie dzięki dyspozycji strzeleckiej dwóch koszykarek: Anny De Forge (11 pkt do przerwy) i Anny Wielebnowskiej (10).
Po przerwie gdynianki zaczęły grać równo i skutecznie. Akcje w ataku zazębiały się, a wiślaczki łapały faul za faulem. Za cztery przewinienia została zdjęta z boiska przez trenera Wisły Elmedina Omanicia Anna Wielebnowska. Lotos grał jak w transie. Trafiał rzut za rzutem z wypracowanych pozycji lub po rzutach wolnych. Po 7 minutach wygrywał III kwartę 19:4! Na boisko, by ratować sytuację, wróciła Wielebnowska i popełniła piąte, wykluczające z gry przewinienie. W czwartej kwarcie Lotos wrócił do gry z I połowy. Straty i niecelne rzuty pozwoliły wiślaczkom na 2,5 minuty przed końcem meczu po punktach De Forge objąć prowadzenie 61:60. Amerykanka bez względu na wynik finału dostanie propozycję gry w przyszłym sezonie w Lotosie. Na 23 sekundy przed końcem Lotos, wygrywając 1 punktem, wyprowadzał piłkę z autu. Trener Roman Skrzecz rozrysował akcję, którą zakończyła zdobyciem punktów Nykesha Sales. Gdynianki nie zdążyły jednak wrócić do obrony, a świetnie grająca w czwartej kwarcie Dominique Canty równo z kończącą mecz syreną zdobyła zwycięskie punkty dla Wisły.
Gazeta.pl
Pomarzyć Dajosiku zawsze możesz
...ale newsa na pocieszenie wynalazłeś 
Marcin Dajos, Kraków
Celny rzut Dominique Canty w ostatniej sekundzie meczu pozbawił koszykarki Lotosu Gdynia zwycięstwa i tytułu mistrza Polski. Przed kolejną szansą Lotos stanie w czwartek w Gdyni.
Już 40 minut przed rozpoczęciem wczorajszego meczu hala Wisły była prawie pełna, a krakowscy kibice wierzyli w drugie zwycięstwo swojej drużyny w finale. Wśród publiczności była około 70-osobowa grupa kibiców Lotosu z Gdyni. Po raz kolejny w barwach gdyńskiej ekipy zabrało Betty Lennox, która wydatnie przyczyniła się do awansu Lotosu do finałowej rozgrywki. W drużynie mogą grać jednak tylko trzy Amerykanki. Zawodniczki Lotosu wyszły na parkiet w Krakowie spokojne i rozluźnione, ale już podczas meczu nie było tak przyjemnie. Krakowianki postawiły na mocna obronę, dlatego co akcję trener Lotosu Roman Skrzecz, by uniknąć męczącej walki w ataku, nakazywał jak najszybsza grę. Kontry gdynianek nie były już tak skuteczne jak w meczach w Gdyni. Pojedynek toczył się kosz za kosz, a w grę wkradała się nerwowość. Jej skutkiem było to, że na trzy minuty przed końcem I kwarty na przemian koszykarki Wisły i Lotosu w czterech kolejnych akcjach nie trafiły spod kosza. W dalszej części gry Lotos oprócz dwóch skutecznych akcji Eweliny Kobryn nie mógł odnaleźć się w ataku. Gdynianki popełniały bardzo proste straty i pozwoliły odskoczyć rywalkom na kilkupunktową przewagę. Wisła prowadziła do przerwy wyłącznie dzięki dyspozycji strzeleckiej dwóch koszykarek: Anny De Forge (11 pkt do przerwy) i Anny Wielebnowskiej (10).
Po przerwie gdynianki zaczęły grać równo i skutecznie. Akcje w ataku zazębiały się, a wiślaczki łapały faul za faulem. Za cztery przewinienia została zdjęta z boiska przez trenera Wisły Elmedina Omanicia Anna Wielebnowska. Lotos grał jak w transie. Trafiał rzut za rzutem z wypracowanych pozycji lub po rzutach wolnych. Po 7 minutach wygrywał III kwartę 19:4! Na boisko, by ratować sytuację, wróciła Wielebnowska i popełniła piąte, wykluczające z gry przewinienie. W czwartej kwarcie Lotos wrócił do gry z I połowy. Straty i niecelne rzuty pozwoliły wiślaczkom na 2,5 minuty przed końcem meczu po punktach De Forge objąć prowadzenie 61:60. Amerykanka bez względu na wynik finału dostanie propozycję gry w przyszłym sezonie w Lotosie. Na 23 sekundy przed końcem Lotos, wygrywając 1 punktem, wyprowadzał piłkę z autu. Trener Roman Skrzecz rozrysował akcję, którą zakończyła zdobyciem punktów Nykesha Sales. Gdynianki nie zdążyły jednak wrócić do obrony, a świetnie grająca w czwartej kwarcie Dominique Canty równo z kończącą mecz syreną zdobyła zwycięskie punkty dla Wisły.
Gazeta.pl
Pomarzyć Dajosiku zawsze możesz
garnett pisze:Lotos przegrał w Krakowie
Marcin Dajos, Kraków
Straty i niecelne rzuty pozwoliły wiślaczkom na 2,5 minuty przed końcem meczu po punktach De Forge objąć prowadzenie 61:60. Amerykanka bez względu na wynik finału dostanie propozycję gry w przyszłym sezonie w Lotosie.
No co za dziennikarzyna ... idiota jakis czy co
- diablewcielone:P
- Kadet
- Posty: 1450
- Rejestracja: 22 października 2005, 10:37
- Lokalizacja: Miasto Krakuff
- Kontaktowanie:
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
- Matii
- Młodzik
- Posty: 921
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 13:07
- Lokalizacja: Chełm/Gdynia
- Kontaktowanie:
Gratulacje dla Wisły za wspaniala koncowke. Nerwy niesamowite i ten brak reakcji w przypadku ostatniej akcji Canty. Trzy faule na koncie druzyny, trzeba faulowac... frajersko oddany mecz, a bylo przeciez nawet +12. No nic, mala reorganizacja i jutro kierunek Gdynia. Czas zakonczyc ten sezon juz jutro 
...jest jak jest, nie jak powinno być...
...scena po scenie nasze życie jest jak spektakl
choć nam aktorom być to może trochę nie w smak
...scena po scenie nasze życie jest jak spektakl
choć nam aktorom być to może trochę nie w smak
hellraiser pisze:Po cholere nam De Forge.
Znakomitych amerykanek na rynku jest b.dużo.
Tak, tylko DeForge to gwarancja walki na parkiecie, profesjonalizmu i raczej tego, że w trakcie sezonu nie zwieje do USA...a nie wszystkie znakomite Amerykanki tak mają.
Propozycje to może składać każdy każdemu, a planować złożenie propozycji tym bardziej.
diablewcielone:P pisze:poza tym Pan Dajos ma chyba problemy z językiem ojczystym, to zdanie jakoś tak nie bardzo pasuje do tekstu przed i po nim, chociaż ja polonistką nie jestem
zdanie zupełnie nie pasuje, pan Dajos po prostu zdobył newsa i chciał go na siłę w tekst wcisnąć no i tak też uczynił
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Kolejny dziennikarski "kwiatek"....
Ten pojawił sie na stronie Sportowych Faktów które regionalnym serwisem bynajmniej nie są....
Powrót do Gdyni! Lotos Gdynia – Wisła Can-Pack Kraków (zapowiedź)
Autor: Andrzej Cieślicki
Po emocjonującym, wtorkowym pojedynku, w którym to zespół Lotos Gdynia był bliski zapewnienia sobie Mistrzostwa Polski rywalizacja po raz kolejny zmienia miejsce. Już po raz drugi pomorze będzie gościć dwie najlepsze drużyny w Polsce. Czy tym razem wszystko pójdzie po naszej myśli i to właśnie Lotos zdobędzie na własnej hali mistrzostwo? Przypomnijmy, że stan rywalizacji wynosi 3:2 dla gdynianek.
Wydawało się, że piąte spotkanie będzie ostatnim w sezonie. Nic bardziej mylnego, a wszystko za sprawą, „rzutu rozpaczy” Dominique Canty, która równo z syreną zdobyła zwycięski kosz dla swojej drużyny. Wygraną 65:64 nad Lotosem tym samym przedłużyły swoją szansę na dalszą grę o Mistrzostwo Polski. Stawka jest coraz większa, Lotos stoi właśnie przed drugą szansą zdobycia mistrzostwa. Jak będzie tym razem? Wpłynie na to bardzo wiele czynników. Z racji, że gramy w Gdyni to Lotos jest faworytem gdyż ma atut własnej hali, własnych kibiców. Ponadto wpłynie na grę dyspozycja zawodniczek, decyzje trenerskie, a także i sami sędziowie.
Nikt chyba nie ma wątpliwość, że będzie to zacięty mecz. Wszystkie dotychczasowe spotkanie pokazały, iż w finale zasłużenie znalazły się dwie najlepsze drużyny w Polsce. Wtorkowy mecz mógł się podobać kibicom, niesamowite akcje Sales i Canty, które przechylały szale zwycięstwa raz na jedną raz na drugą stronę. Niestety świetne widowisko przyćmiewała trochę skuteczność obu zespołów, były i takie momenty w grze, że przez kilka minut widzieliśmy tylko parę koszy. Wszystko to świadczy o tym o jaką stawkę grają dziewczyny, a może to już po prostu zmęczenie sezonem? Ale nie wydaje się, każda zawodniczka wychodzi na nowy mecz tak samo skoncentrowana jak w poprzednim. To raczej presja związana ze zbliżającym się wielkim końcem. Nie inaczej będzie teraz Lotos jest już o krok od zwycięstwa w całych rozgrywkach, ale Wisła ostatnią wygraną pokazała, że nie podda się bez walki. Czy będzie wielka feta po jutrzejszym spotkaniu?
Mecz rozpocznie się w czwarte o godzinie 19:15 w hali sportowej Gdyńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji GOSiR przy ulicy Olimpijskiej 5.
_________________
Nie pójdzie po Waszej myśli i będziesz musiał pisać zapowiedź meczu siódmego...
Powrót do Gdyni! Lotos Gdynia – Wisła Can-Pack Kraków (zapowiedź)
Autor: Andrzej Cieślicki
Po emocjonującym, wtorkowym pojedynku, w którym to zespół Lotos Gdynia był bliski zapewnienia sobie Mistrzostwa Polski rywalizacja po raz kolejny zmienia miejsce. Już po raz drugi pomorze będzie gościć dwie najlepsze drużyny w Polsce. Czy tym razem wszystko pójdzie po naszej myśli i to właśnie Lotos zdobędzie na własnej hali mistrzostwo? Przypomnijmy, że stan rywalizacji wynosi 3:2 dla gdynianek.
Wydawało się, że piąte spotkanie będzie ostatnim w sezonie. Nic bardziej mylnego, a wszystko za sprawą, „rzutu rozpaczy” Dominique Canty, która równo z syreną zdobyła zwycięski kosz dla swojej drużyny. Wygraną 65:64 nad Lotosem tym samym przedłużyły swoją szansę na dalszą grę o Mistrzostwo Polski. Stawka jest coraz większa, Lotos stoi właśnie przed drugą szansą zdobycia mistrzostwa. Jak będzie tym razem? Wpłynie na to bardzo wiele czynników. Z racji, że gramy w Gdyni to Lotos jest faworytem gdyż ma atut własnej hali, własnych kibiców. Ponadto wpłynie na grę dyspozycja zawodniczek, decyzje trenerskie, a także i sami sędziowie.
Nikt chyba nie ma wątpliwość, że będzie to zacięty mecz. Wszystkie dotychczasowe spotkanie pokazały, iż w finale zasłużenie znalazły się dwie najlepsze drużyny w Polsce. Wtorkowy mecz mógł się podobać kibicom, niesamowite akcje Sales i Canty, które przechylały szale zwycięstwa raz na jedną raz na drugą stronę. Niestety świetne widowisko przyćmiewała trochę skuteczność obu zespołów, były i takie momenty w grze, że przez kilka minut widzieliśmy tylko parę koszy. Wszystko to świadczy o tym o jaką stawkę grają dziewczyny, a może to już po prostu zmęczenie sezonem? Ale nie wydaje się, każda zawodniczka wychodzi na nowy mecz tak samo skoncentrowana jak w poprzednim. To raczej presja związana ze zbliżającym się wielkim końcem. Nie inaczej będzie teraz Lotos jest już o krok od zwycięstwa w całych rozgrywkach, ale Wisła ostatnią wygraną pokazała, że nie podda się bez walki. Czy będzie wielka feta po jutrzejszym spotkaniu?
Mecz rozpocznie się w czwarte o godzinie 19:15 w hali sportowej Gdyńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji GOSiR przy ulicy Olimpijskiej 5.
_________________
Nie pójdzie po Waszej myśli i będziesz musiał pisać zapowiedź meczu siódmego...
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
Ałgaja pisze:hellraiser pisze:Po cholere nam De Forge.
Znakomitych amerykanek na rynku jest b.dużo.
Tak, tylko DeForge to gwarancja walki na parkiecie, profesjonalizmu i raczej tego, że w trakcie sezonu nie zwieje do USA...a nie wszystkie znakomite Amerykanki tak mają.
Propozycje to może składać każdy każdemu, a planować złożenie propozycji tym bardziej.
Tak ,tak bo tylko De Forge to profesjonalistka a inne to amatorki.

Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 97 gości














