No to może teraz ocena kibiców
Początek sezonu imponujący. Kolejno mecze z Lotosem (dom), Wisłą (wyjazd), Jelenią (d), Polfą (d), Toruniem (w), Poznaniem, ŁKSem, Lesznem (d) bez tzw. 'dopingu'. Zarówno Polfa jak i ŁKS w skromnych delegacjach w Polkowicach, z dopingiem lepszym niz cała publika w P-ce...

Potem standardowo znalezli się chętni na wyjazd. i tak pierwszym wyjazdem kibiców w tym sezonie była wyprawa do Gorzowa Wielkopolskiego. Można więc powiedzieć, że Gorzowem zaczęliśmy i Gorzowem skończyliśmy

Nikt specjalnie się nie podpalał frekwencją wyjazdową, bo w latach poprzednich chętnych na wyjazdy nigdy nie brakowało (Brzeg, Gorzów, Pabianice) a jak przychodziło co do czego, to w Polkowicach cisza. i tak w rytm 'CeCeCe' przychodzi nam grac z SMSem i nadchodzi czas na wyjazd do Brzegu. Zgodnie z przewidywaniami - chętnych nie brakowało. Nic nie wskazywało by coś miało się po tym meczu zmienić w kwestii dopingu. Nie minął jednak miesiąc (przerwa świąteczno-noworoczna) i przyszedł mecz z Wisłą Kraków. i w końcu pojawiła się zorganizowana grupa kibiców

doping na czystym spontanie, bez żadnych 'fajerwerkow'. udało się poderwać publikę, ale wynik temu sprzyjał

. Następnie wyjazd do Jeleniej Góry i pierwszy zorganizowany doping w tym sezonie. Konfetti, tortówki, koszulki i spora ekipa

Sprzątania mieli sporo po nas

Następnie wyjazd do Pabianic, Toruń u nas i pamietny wyjazd do Poznania

Zabawa na maxa, no ale przeciez koszykówka jest od tego

Następnie przyszło nam odwiedzić Łódź i pozostaje mi tylko żałować, że nie mogłem stawić się na tym spotkaniu

chłopaki zebrali jednak sporo pozytywnych komentarzy od łodzian i wrocili ze sporym bagażem doświadczeń. Następnie wyjechaliśmy do Leszna, Gorzów u nas i wyjazd do Łomianek - pierwszy mecz od czasu 'powstania' Piekiełka, na którym zabrakło dopingu. i przyszedł czas na przyjęcie w Polkowicach Odry Brzeg

Po raz pierwszy u nas pojawiają się szaliki, 'sto lat!' dla Czesi

, baloniada i wężyk po meczu. mamy 3 miejsce przed play off

Playoff zaczynamy dwoma meczami z ŁKSem u siebie. początek 'imponujący' - nie wiem ile kilogramów konfetti poleciało do góry

do tego po raz pierwszy baloniada inna niż pomarańczowa - pojawiają się cztery kolory baloników i układamy je w barwy Polkowic. Drugi mecz to 'akcja' pod hasłem MAZI TRZYMAJ SIĘ i po tych meczach dosc sławna już wypowiedź Andrzeja Nowakowskiego, porównująca nas do ŁKSiaków

Następnie jedziemy do Łodzi. ekipa mocno piknikowa, bez paru 'filarów' ale mimo to w garstkę osób jedziemy ze swoim. na szczęście frekwencja przy Unii tez niewielka, dzieki czemu nie giniemy

przychodzi czas na Gdynię. Początkowo mieliśmy stawić się na drugim meczu w sile okolo 15 osób. Wszystko szlag trafił dzień przed wyjazdem

i mecze z Lotosem oglądaliśmy w domu... Czekamy na Gdynię w Polkowicach. Przed meczem delegacja od kibiców do Janci z bukietem kwiatów, okrzyki 'ku czci' naszej Pani Kapitan i potem dosc niemrawy doping, dopiero w czwartej kwarcie cos tam odżyło. na naszych szyjach pojawia się drugi wzór szalików. W koncu przyszła rywalizacja o brąz - Pierwsze fragmenty pierwszego spotkania to lekka akcja protestacyjna w naszym wykonaniu. doping jak za starych 'dobrych' lat. "CeCeCe", syrena, trąby, klapki - full wypas. Pojawia się transparent i ... policja przy naszym sektorze

Kto to widział swoich kibiców obstawiać

Po pierwszej kwarcie wstajemy i doping normalny do konca meczu. Drugi mecz juz zdecydowanie lepiej (dzien wczesniej sporo osób pojechało na mecz przyjaźni Zagłebie - Arka), cała hala na stojaco ostatnie minuty meczu i co chyba najważniejsze - pojawiają się w naszym sektorze chłopaki z Poznania w barwach i przez drugą połowę pomagają nam w dopingu. Następnie wyjazd do Gorzowa. Dwa busy + kilka osobówek docierają na czwartkowy mecz, z nadzieją iz bedzie ostatnim. doping zaj***sty. Takiej zabawy od dłuzszego czasu juz nie było. trybuna prawie pod nami pęka. szampany sie nie przydały, ale konfetti, serpentyny - owszem

doping cały czas na wysokim poziomie, mimo niesprzyjającego wyniku. po meczu sporo pochwał ze strony miejscowych. Piątek to z naszej strony troszke mniej osób, ale jakosc dopingu przez to nie zmalała. na nasze neiszczescie - koncowke meczu i całe dwie dogrywki Gorzów z dopingiem jedzie całą salą i mamy szanse mizerne. znow serpentyny wyrzucone, a szampany pozostawione

Przyszedł czas na piąty, ostatni mecz z Gorzowem. w Polkowicach pojawia się spora grupa przyjezdnych, a z naszej strony równiez bardzo liczny skład, a do tego kolejny raz gościmy poznaniaków. sporo osob nowych, przez co doping moze troszke słabszy, ale Gorzów 'przycichł' stosunkowo szybko, wiec zgodnie z okrzykiem: "Gorzów wy wiecie - wy tutaj nie istniejecie!"

Przed meczem pamietna juz akcja z wejsciem gości, na szczescie wszystko poszlo po mysli. Po meczu wielka feta, szampany, serpentyny, zdjecia, 'piatki' czyli wszystko rewelacyjnie
podsymowując - od meczu z Odrą/Wisłą coś się w końcu ruszyło. mam nadzieje, ze tak utrzyma się do następnego sezonu... Inną sprawą jest nawiązanie przyjaźni z Poznaniem

(Pozdro chłopaki z tego miejsca). Może mało osób o tym wie, ale ja z Jasnym podczas przedsezonowego turnieju w Obornikach wsparliśmy troszeczke dopingiem AZS, gdy ten grał w finale z ŁKSem (o ile dobrze pamiętam). wiec spokojnie mozna mowic ze nasza "współpraca" nie zaczela się meczem z Gorzowem

ale to taka mała nutka historii...
mam nadzieję, że będzie się chciało wam to czytać
Pozdrawiam
