trener zabral wlasnie te zawodniczki i juz ... i zakoncz juz pisaniena temat tego ze Bibrzycka niepotrzebnie pojechalaheniu pisze:nie, do prokuratury to nie. otóż weryfikacji co do tego kiedy jest się studentem dokonywały osoby zajmujące się na co dzień prawem a ministerstwo nie potrafi udzielić odpowiedzi. mniejsza już o to czy student czy nie, ona się dopiero na te studia dostała i podkreślam najważniejsze (!!!) nie brała udziału w rozgrywkach uniewersjady w Polsce!!! dziewczyny które grały na niej nie miały też przyjemności wyjazdu poza granice, a zabrało się Bibrzycką, Jujkę i Zalesiak za to że tylko się dostały na studia i za nazwiska, no i jeszcze podkreślę że te dwie pierwsze nie zagrały tam kompletnie nic!!! żenada.
Uniwersjada Bangkok 2007
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Re: Uniwersjada
Re: Uniwersjada
Mikey pisze:heniu pisze:Nie do końca to jest prawdą.
Bo decyzje wydaje się w lipcu np. a studentem będzie się od 1 października
dopiero.
Przerabialiśmy to już, bo mieliśmy problem z osobami, które się dostały i
nie rozpoczęły studiów i wyszło na to, że takie osoby studentami nigdy nie
były. Więc nie jest to takie proste, w każdym razie osoba, która nie
rozpoczęła studiów, nie odebrała indeksu i nie zapisała się na zajęcia na
pierwszym semestrze (jeśli są zapisy) formalnie studentem nie jest.
Nie zmienia to faktu że w/w Bibrzycka i inne nie brały udziału w rozgrywkach Uniwersjady w kraju, bo były uczennicami a nie studentkami. Czy to jest OK?
Otóż Heniu, nie wiem jaki Wy my mieliście problem-nie wiem o jakiej uczelni mowisz, natomiast jako że jestem co roku przy rekrutacji studentów wiem jakie czynności wykonuję. W lipcu wydział najczęściej przez internet (przynajmniej na większych uczelniach) przyjmuje zgloszenia kandydatów na studia, po zamknięciu list kandydaci przynoszą dokumenty, potem pracownicy wydziału (bądź sekretarki) dokonują weryfikacji danych przeslanych przez internet i wyłania się listę osób przyjetych, w sierpniu przekazuje sie do podpisu dziekanowi wydzialu decyzje o przyjęciu na studia, on je podpisuje, zostają wyslane do osób zainteresowanych. Studentem zostają kandydaci z chwilą podpisania przez dziekana decycji o przyjęciu delikwenta na wydział, co ma miejsce jak wspomniałem na początku sierpnia.
fajnie - a owa decyzja dotyczy... czego? czy czasem nie "zostania studentem" dokładnie od rozpoczęcia 1-szego semestru?
Nie wiem dlaczego także denerwujecie się na człowieka traktując go lekceważąco, tylko dlatego że ma odwagę mieć swoje zdanie w tym temacie - które akurat jak widzę nie jest zbyt popularne...
Ja pozwolę sobie z nim zgodzić - nie tylko z przyczyn formalnych (bycie/nie bycie studentem)... ale dlatego, że taką praktykę uważam zwyczajnie za niesmaczną.
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
Re: Uniwersjada
simon pisze:![]()
fajnie - a owa decyzja dotyczy... czego? czy czasem nie "zostania studentem" dokładnie od rozpoczęcia 1-szego semestru?niestety - wcześniej możesz zapomnieć o chociażby tak prozaicznym fakcie owego prawnego "bycia studentem" jak np. wszelakie ulgi choćby w PKP, MPK itd. itp. - o poważniejszych sprawach nawet nie wspominam. "Jestem studentem" - a "praktycznie jestem studentem" to spora różnica - podobnie jak z prawem jazdy - złożyłeś egzamin, możesz na to mieć 14 papierków, potwierdzeń, kserówek itd - ale póki nie odbierzesz dokumentu składając własnoręcznego podpisu ( bo nawet rok temu odebrany dokument bez niego wciąż jest nieważny) nie próbuj wsiąść za kółko... Nie wyobrażam sobie także twierdzenia, że jestem żonaty tylko dlatego że złożyłem już papiery a ksiądz ogłosił oficjalnie zapowiedzi... (wszak "tak" to zwykła formalność...). Otórz formalnosią jest dokładnie to, co się za nią w danym przypadku przyjmie - ale bez dopełnienia "formalności" dość trudno mi sobie wyobrazić jakiekolwiek akty prawne... Od najbardziej banalnych przykładów - do najpoważniejszych...
Nie wiem dlaczego także denerwujecie się na człowieka traktując go lekceważąco, tylko dlatego że ma odwagę mieć swoje zdanie w tym temacie - które akurat jak widzę nie jest zbyt popularne...
Ja pozwolę sobie z nim zgodzić - nie tylko z przyczyn formalnych (bycie/nie bycie studentem)... ale dlatego, że taką praktykę uważam zwyczajnie za niesmaczną.
Ktoś sie denerwuje???
Co do meritum to nie zgadzam się z Tobą. Prawo o ile wiem (moze malo wiem) nie przewiduje pojecia "bycia studentem" i "praktycznego bycia studentem". Nieodebranie legitymacji uprawniającej do ulg czy indeksu nie jest jednoznaczne z niebyciem studentem. Do ulgowych jazd nie uprawnia Cię "bycie studentem" tylko "posiadanie ważnej legitymacji poświadczającej bycie studentem"-a to jednak co innego. Mając w ręku decyzję dziekana o przyjęciu na studia możesz śmiało tytułować sie studentem, indeks możesz sobie odebrać w grudniu, legitymacji wcale jeśli nie jest ci do niczego potrzebna. Przykład z księdzem uważam za nietrafny bo małżeństwo to umowa ktora dochodzi do skutku w wyniku złożenia zgodnych oświadczeń woli obydwo stron, przyjecie na studia to decyzja administracyjna, więc to jednak nie to samo. Na dalszą dyskusję zapraszam jutro w realu

O traktowaniu "zbyt serio" najdobitniej dowodzi zamieszczenie w tekście
i
- a co do "kreowania" to jak wiesz uczestnictwo w lansekipie mnie do tego upoważnia
. Każda okazja jest dobra dla niewielkiej lanserki...
A swoją drogą, to nie zabraniaj mi zajęcia stanowiska w imie obrony prawa do zajęcia stanowiska...
Dobra - na prawie oczywiście się nie znam absolutnie - ale gdzieśtam cośtam słyszałem (pewnie pod budką z piwem) - natomiast nietrafność (a raczej nieodpowiedniość) przykładu podważającego nie dowodzi trafności tezy. Na lekką obronę dodam, że w wielu przypadkach byłby odpowiedni (tak gdzie studia wymagają podpisania umowy) a już w 100% "za chwilę" na wszystkich magisterskich (oczywiście prawo jak zwykle ma "fory" w postaci odroczenia - ale też nie na długo...
).
Jeśli Ci jednak zależy na tym, aby przekonać że "studentem się jest" bez baczenia na formalności - to dodam jeszcze tezę, że Kwaśniewski jest magistrem (decyzja administracyjna?), bowiem jak wiemy egzamin magisterski jest formalnością - a przykładów na niepodjęcie studiów przez "studentów" na nie przyjętych niewątpliwie znajdę więcej niż oblanych obron...
Zgadzam się z Tobą w 100%, pod jednym warunkiem jednak... - równanie musi się zgadzać niestety także po odwróceniu - jeśli (jak twierdzisz) już jest studentką, to niech spróbuje mimo wszystko odebrać jednak legitymacje? Ma do tego pełne prawo - uda jej się? A w jakim zakresie czasowym jeśli jej się jakoś uda, na wspomnianym "tylko potwierdzeniu" uzyska stempel?
Tego określenia użyłem nie w stosunku do Waszych wypowiedzi - tylko do dyskutowanych powołań. A dlaczego "są niesmaczne"? no bo takie mam odczucie (subiektywne)
Co do "denerwowania się" to przeczytałem coś o ściskaniu pośladków i faktycznie po powtórnej lekturze stwierdzam, że mi się wydawało...
Dobra - na prawie oczywiście się nie znam absolutnie - ale gdzieśtam cośtam słyszałem (pewnie pod budką z piwem) - natomiast nietrafność (a raczej nieodpowiedniość) przykładu podważającego nie dowodzi trafności tezy. Na lekką obronę dodam, że w wielu przypadkach byłby odpowiedni (tak gdzie studia wymagają podpisania umowy) a już w 100% "za chwilę" na wszystkich magisterskich (oczywiście prawo jak zwykle ma "fory" w postaci odroczenia - ale też nie na długo...
Jeśli Ci jednak zależy na tym, aby przekonać że "studentem się jest" bez baczenia na formalności - to dodam jeszcze tezę, że Kwaśniewski jest magistrem (decyzja administracyjna?), bowiem jak wiemy egzamin magisterski jest formalnością - a przykładów na niepodjęcie studiów przez "studentów" na nie przyjętych niewątpliwie znajdę więcej niż oblanych obron...
Nieodebranie legitymacji uprawniającej do ulg czy indeksu nie jest jednoznaczne z niebyciem studentem.
Zgadzam się z Tobą w 100%, pod jednym warunkiem jednak... - równanie musi się zgadzać niestety także po odwróceniu - jeśli (jak twierdzisz) już jest studentką, to niech spróbuje mimo wszystko odebrać jednak legitymacje? Ma do tego pełne prawo - uda jej się? A w jakim zakresie czasowym jeśli jej się jakoś uda, na wspomnianym "tylko potwierdzeniu" uzyska stempel?
O jakiej niesmacznej praktyce opowiadasz???
Tego określenia użyłem nie w stosunku do Waszych wypowiedzi - tylko do dyskutowanych powołań. A dlaczego "są niesmaczne"? no bo takie mam odczucie (subiektywne)
Co do "denerwowania się" to przeczytałem coś o ściskaniu pośladków i faktycznie po powtórnej lekturze stwierdzam, że mi się wydawało...
Aaaa, jeszcze kończąc wątek "decyzji administracyjnej" w temacie przyjęcia na studia
ESHTiP jest uczelnią niepubliczną, co oznacza, że nie otrzymuje dotacji ministerialnych na swoje utrzymanie i że za studia musi pobierać czesne. W nadchodzącym roku akademickim czesne za semestr wynosić będzie
• 2200 pln - na kierunku Turystyka i Rekreacja w trybie niestacjonarnym czyli w weekendy, bez względu na wybraną specjalność
• 2350 pln - na kierunku Turystyka i Rekreacja w trybie stacjonarnym czyli od poniedziałku do piątku, bez względu na wybraną specjalność
co sprawę nietrafności przykładu myślę wyjaśnia...
niestety, bez jakiegoś konkretnego "papiurka" się nie obejdzie 
ESHTiP jest uczelnią niepubliczną, co oznacza, że nie otrzymuje dotacji ministerialnych na swoje utrzymanie i że za studia musi pobierać czesne. W nadchodzącym roku akademickim czesne za semestr wynosić będzie
• 2200 pln - na kierunku Turystyka i Rekreacja w trybie niestacjonarnym czyli w weekendy, bez względu na wybraną specjalność
• 2350 pln - na kierunku Turystyka i Rekreacja w trybie stacjonarnym czyli od poniedziałku do piątku, bez względu na wybraną specjalność
co sprawę nietrafności przykładu myślę wyjaśnia...
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
simon pisze:to dodam jeszcze tezę, że Kwaśniewski jest magistrem (decyzja administracyjna?), bowiem jak wiemy egzamin magisterski jest formalnością
Przykład z Kwaśniewskim jest błędny. Kwaśniewski nie był i nie jest magistrem. Nie ma wykształcenia wyższego, bo nie zdał egzaminu magisterskiego, który wcale nie jest formalnością!!! Nie może być formalnością, chyba ze w subiektywnym odczuciu wybitnego studenta, egzamin wymagający zaprezentowania wiedzy! - na Boga nie idźmy tak daleko! Bo za chwilę ktoś może stwierdzić ze całe studia to formalność... W związku z tym takiej decyzji administracyjnej Kwaśniewski nie mógł dostać (tak jak ktos konczący liceum nie podejdzie do matury nie będzie miał wykształcenia średniego (pomijam tu wszelkie mowotwory typu średnie niepełne itp.-albo się ma wyksztalcenie średnie albo nie, nie można byc trochę w ciąży a trochę nie.).
a przykładów na niepodjęcie studiów przez "studentów" na nie przyjętych niewątpliwie znajdę więcej niż oblanych obron...
Niepodjęcie studiów choć z punktu widzenia laików takich jak my może być logicznie sprzeczne z byciem studentem to jednak od momentu decyzji umieszczającej na liście studentów do momentu wykreslenia z listy studentów przez dziekana takim studentem się jest.
Zgadzam się z Tobą w 100%, pod jednym warunkiem jednak... - równanie musi się zgadzać niestety także po odwróceniu
Nie wszystko drogi kolego można interpretowac przez analogię. Na pewno nie prawo.


Nie wszystko drogi kolego można interpretowac przez analogię. Na pewno nie prawo.
rozumiem... "szkoła Ziobry" - ale do pytania też się ustosunkujesz?
Na Gwidona! Mikey - co ty... że tak powiem...
Co do "niepełnego wyższego" sprawa jest już uregulowana - "wyższe" uzyskuje się po ukończeniu studiów wyższych, czyli uzyskaniu tytułu licencjata lub inżyniera - natomiast studia magisterskie prowadzą do uzyskania pierwszego, najniższego tytułu naukowego - mgr. Owszem może być inż bez mgr - i wcele nie ma żadnego "niepełnego"... "Nowe" studia składają się teraz (wyjątkiem przejściowo jest prawo - ale to wyłącznie z powodów technicznej niemocy organizacyjnej w temacie przekształceń) z 3 etapów - dopuszczalnej "bezpłatnej" fazy licencjackiej/inżynierskiej, oraz płatnych: magisterskiej (wadliwie zwanej czasowo uzupełniającą) oraz doktoranckiej.
Rozumiem, że potrzeba udowodnienia iż studentem "się jest" po wpisaniu na listę jest przemożna, dobrze zgadzam się zatem (nawet jeśli stwierdzisz że w szkole niepublicznej nie trzeba podpisywać umowy
Tak jak głupio popatrze na kogoś kto twierdzi, że był w USA dzięki temu że zwiedzał statek (lub samolot) pod amerykańską banderą w Gdańsku (formalnie ma racje) - tak sam o sobie nie mówię, że byłem w Rzymie - choć faktycznie minąłem tabliczkę "Roma" - tak początkową jak końcową - tyle że przy gdzieś około 150 km/h na autostradzie, a jedyne co widziałem interesującego w międzyczasie to fajne ferrari... No ale byłem w Rzymie...
Z mojej strony to koniec, poddaje się - nie miałem racji, nie znam się ani na prawie - ani na poprawnym interpretowaniu stosunków międzyludzkich - myślałem jednak, że moje stanowisko będzie dotyczyło sportu akademickiego - który w moim pojęciu jest bardziej festynem, zabawą - niż robieniem potwornych ciśnień na wynik. Stąd uważam, że zabieranie do Bangkoku akurat "studentek" po wpisaniu na listę przedwczoraj jest niesmaczne wobec tych, dla których to było prawdziwe wyzwanie od kilku lat... Ale to moje zdanie, całkowicie z punktu widzenie prawnego wadliwe... Sory, sory - nie zaśmiecam wątku - wybaczcie.
proponuje zamiast sie klucic o to czy sprawiedliwie pojechaly czy nie pojsc jutro o 11.30 na lotnisko i pogratulowac dziewczyna historycznego sukcesu widocznie nie mial kogo innego wziac trener Maciejewski poza tym chyba nie spedzily az tyle minut na parkiecie te ktore dopiero poszly na studia zeby az tak sie o to sprzeczac:) pozdrawiam i to nie miejsce nie czas na takie draki:)
oczywiście gratulacje - na lotnisko nie pójdę z przyczyn oczywistych
- ale co do całej dyskusji (a nie kłótki) sprawę z Mikeyem traktujemy całkowicie (zresztą po długiej debacie telefonicznej na ten temat także) WYŁĄCZNIE jako przyczynek do rozpatrzenia dość ciekawego przypadku pod względem formalnym - a już całkowicie "kto, co, gdzie, kiedy i dlaczego" - zeszło jeśli nie na trzeci to napewno na drugi plan... Wyłączam się z tematu uniwersjady i naszych reprezentantek - pozostając w inspirującej ciekawości kiedy się "jest" a kiedy "ma być".
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
No teraz to mi pojechałeśsimon pisze:Nie wszystko drogi kolego można interpretowac przez analogię. Na pewno nie prawo.
rozumiem... "szkoła Ziobry"
Co do meritum, dyskusja telefoniczna wiele wyjaśniła, może pociągniemy ją dziś w realu


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 103 gości

