Co slychać w Gorzowie?
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
-
Gość
przebieg kariery zawodniczki
http://mutigers.cstv.com/sports/w-baskb ... lle00.html
i statsy z tych 15 sporkań w barwach NYL
http://www.wnba.com/playerfile/christel ... index.html
http://mutigers.cstv.com/sports/w-baskb ... lle00.html
i statsy z tych 15 sporkań w barwach NYL
http://www.wnba.com/playerfile/christel ... index.html
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
ann pisze:przebieg kariery zawodniczki
http://mutigers.cstv.com/sports/w-baskb ... lle00.html
i statsy z tych 15 sporkań w barwach NYL
http://www.wnba.com/playerfile/christel ... index.html
NIC CIEKAWEGO
Skuteczność rzutów w WNBA jak na centra zabójcza.
Po statach można się domyślić że nienajgorzej zbiera
ale NIC CIEKAWEGO.

-
radio
a ja tam przejrżałam sobie wypowiedzi Dołganowa odnosnie skladu i wszystko mi suie uklada. Wyraznie mowil ze potrzeba dobrze zbierajacej sprawnej szybkiej czyli potrafiacej zagrac 1/1izawodniczki.Do stzrelania ma Moore Szottowa Justyne Karpinska i Joaske/jak ma dzień/Musial zrownowazyc zbiorki i sile pod tablicami Teraz trener to wszystko dobrze ulozy i bedZie ok.Juz widze jak wychodza Czubak Moore Zurowska Szott i N'Gar sanet a jak za Kasie Katie to na 2 Karpinska a na 5 Chomac i jest pelna rownowaga szalenstwa z rozwaga oraz strzelcow z obroncami.Dobrze ze cos sie dzieje a sponsor jeszcze wyraznie mowil ze kontrakty sa z okresem probnym wiec nie ma strachu
-
zielonka
Koszykarski ekstraklasowiec KSSSE AZS PWSZ uzgodnił w niedzielę warunki kontraktu z czarnoskórą podkoszową zawodniczką ze Stanów Zjednoczonych Christelle N’Garsanet. - Właśnie dostałem potwierdzenie od amerykańskiego agenta - cieszył się popołudniu Krzysztof Dołganow z zarządu gorzowskiego klubu.
Umowa, podobnie jak w przypadku zakontraktowanej przed tygodniem innej Amerykanki Carrie Moore, została podpisana na miesiąc z możliwością przedłużenia jej o kolejne siedem, gdy zawodniczka pomyślnie przejdzie szereg badań.
Christelle N’Garsanet ma 24 lata, gra na pozycji centra, ma 191 cm wzrostu. Nasza zawodniczka pochodzi z Wybrzeża Kości Słoniowej, prawdziwe koszykarskie szlify ma jednak z ligi uniwersyteckiej w Stanach Zjednoczonych. Ostatni sezon spędziła w drużynie uniwersytetu z Missouri, gdzie była najlepiej zbierającą zawodniczką (8,6 zbiórki na mecz) i drugi strzelcem - średnio 13,1 punktów na mecz.
- Została wybrana w trzeciej rundzie draftu w WNBA przez New York Liberty, a na parkietach najlepszej koszykarskiej ligi świata zagrała w 2006 roku 15 meczów. Nie przebiła się do pierwszego składu, ale sama obecność wśród najlepszych zobowiązuje. Mam nadzieję, że mocno pomoże nam w starciach pod koszami w polskiej lidze - powiedział nam Krzysztof Dołganow, prezes Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, członek zarządu, który pilotował transfer Christelle.
Tydzień temu gorzowski zespół związał się umową z najlepszym strzelcem Dywizji I ligi uniwersyteckiej NCAA Carrie Moore. Obie koszykarki przylecą do Polski razem - 4 września. - Z Carrie wcześniej umawialiśmy się, że będzie w Polsce już 1 września. Razem z Christelle poprosiły jednak, aby dać im trochę czasu na załatwienie spraw. Chcą przylecieć razem. Bilety już zakupiliśmy. Teraz z niecierpliwością czekamy na ich przylot - kończy prezes Dołganow.
zrodło: www.gorzów24.pl
Umowa, podobnie jak w przypadku zakontraktowanej przed tygodniem innej Amerykanki Carrie Moore, została podpisana na miesiąc z możliwością przedłużenia jej o kolejne siedem, gdy zawodniczka pomyślnie przejdzie szereg badań.
Christelle N’Garsanet ma 24 lata, gra na pozycji centra, ma 191 cm wzrostu. Nasza zawodniczka pochodzi z Wybrzeża Kości Słoniowej, prawdziwe koszykarskie szlify ma jednak z ligi uniwersyteckiej w Stanach Zjednoczonych. Ostatni sezon spędziła w drużynie uniwersytetu z Missouri, gdzie była najlepiej zbierającą zawodniczką (8,6 zbiórki na mecz) i drugi strzelcem - średnio 13,1 punktów na mecz.
- Została wybrana w trzeciej rundzie draftu w WNBA przez New York Liberty, a na parkietach najlepszej koszykarskiej ligi świata zagrała w 2006 roku 15 meczów. Nie przebiła się do pierwszego składu, ale sama obecność wśród najlepszych zobowiązuje. Mam nadzieję, że mocno pomoże nam w starciach pod koszami w polskiej lidze - powiedział nam Krzysztof Dołganow, prezes Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, członek zarządu, który pilotował transfer Christelle.
Tydzień temu gorzowski zespół związał się umową z najlepszym strzelcem Dywizji I ligi uniwersyteckiej NCAA Carrie Moore. Obie koszykarki przylecą do Polski razem - 4 września. - Z Carrie wcześniej umawialiśmy się, że będzie w Polsce już 1 września. Razem z Christelle poprosiły jednak, aby dać im trochę czasu na załatwienie spraw. Chcą przylecieć razem. Bilety już zakupiliśmy. Teraz z niecierpliwością czekamy na ich przylot - kończy prezes Dołganow.
zrodło: www.gorzów24.pl
-
maras_gw
Na gorzow24.pl dali takrze wypowiedz trnerea.
- Miałem do wyboru trzy zawodniczki. Z zacięciem przyglądałem się ich grze na płytkach DVD. Cristelle zrobiła na mnie największe wrażenie. To jak na swój wzrost bardzo sprawna dziewczyna, mocno walcząca, szczególnie w polu trzech sekund. To dla mnie było niezwykle ważne. Oczywiście, nie jest to koszykarka z najwyższej amerykańskiej półki, ale ma dobre referencje, ciekawe statystyki. Nie można powiedzieć o niej, że jest graczem anonimowym, ma przeszłość w WNBA. A skoro była wybierana w drafcie, to ktoś musiał ją zauważyć. Do tego bardzo się cieszę, że udało nam się podpisać bezpieczny kontrakt. Tak naprawdę zapraszając ją do Polski, niewiele ryzykujemy. Podobnie, jak z Carrie. Na tę chwilę to koniec naszych transferowych pomysłów. Czekamy na przyjazd zawodniczek i na to, co nam pokażą. O tym, czy obie zostaną w Gorzowie, będziemy decydować po powrocie z turnieju towarzyskiego z Kurska
zrodlo: gorzow24.pl
- Miałem do wyboru trzy zawodniczki. Z zacięciem przyglądałem się ich grze na płytkach DVD. Cristelle zrobiła na mnie największe wrażenie. To jak na swój wzrost bardzo sprawna dziewczyna, mocno walcząca, szczególnie w polu trzech sekund. To dla mnie było niezwykle ważne. Oczywiście, nie jest to koszykarka z najwyższej amerykańskiej półki, ale ma dobre referencje, ciekawe statystyki. Nie można powiedzieć o niej, że jest graczem anonimowym, ma przeszłość w WNBA. A skoro była wybierana w drafcie, to ktoś musiał ją zauważyć. Do tego bardzo się cieszę, że udało nam się podpisać bezpieczny kontrakt. Tak naprawdę zapraszając ją do Polski, niewiele ryzykujemy. Podobnie, jak z Carrie. Na tę chwilę to koniec naszych transferowych pomysłów. Czekamy na przyjazd zawodniczek i na to, co nam pokażą. O tym, czy obie zostaną w Gorzowie, będziemy decydować po powrocie z turnieju towarzyskiego z Kurska
zrodlo: gorzow24.pl
-
Gość
Koszykarki walczą o medal, myślą o Eurolidze
Ireneusz Klimczak
- Mamy czołowy zespół w kraju - powiedział przedstawiciel sponsora tytularnego gorzowskiej drużyny Krzysztof Dołganow. - Właśnie zaczynamy operację Euroliga, chcemy tam zagrać naszymi zawodniczkami, z porządnym budżetem i w porządnej hali.
W ekstraklasie KSSSE AZS PWSZ Gorzów ma znów odegrać jedną z najważniejszych ról. - Chcemy grać do końca, do ostatniego dnia rozgrywek, a tak długo bije się tylko czołowa czwórka - zapowiada trener Dariusz Maciejewski. - W ten sposób ugruntujemy swoją pozycję wśród najlepszych. Oczywiście poważnie myślimy o medalu. To jest marzenie naszego środowiska, działaczy, trenerów, dziewczyn od pierwszej godziny, gdy od nowa zaczęliśmy budować koszykówkę w Gorzowie.
Czwarty sezon w elicie nasza drużyna zaczyna od pauzy. To czy w końcu zagra z Pabianicami w późniejszym terminie rozstrzygnie się w piątek. Rada Nadzorcza Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet ma wtedy zdecydować o ostatecznej liczbie drużyn w ekstraklasie. Gorzowianki gotują się na starcie w drugiej kolejce, z mistrzyniami Polski w Krakowie. I snują plany na przyszłość. Bardzo ambitne plany.
Stać nas na marzenia
- Przed rokiem obiecaliśmy bitwę o czwórkę i udało nam się zrealizować ten cel. Teraz nie ma innej drogi jak zażarta walka o medal - mówił wiceprezes AZS PWSZ Ireneusz Madej. - Dzięki sponsorom, uczelni i miastu mamy budżet, dzięki któremu spokojnie możemy sobie wyznaczać najpoważniejsze zadania. Pokażemy się także w Europie. W Pucharze FIBA chcielibyśmy wyjść z grupy, choć po rozpoznaniu rywali wiemy już, że nie będzie to prosta sprawa.
Najbliższy sezon KSSSE AZS PWSZ w ekstraklasie ma kosztować ok. 1,5 mln zł. Z tymi pieniędzmi nie możemy się równać z budżetami klubów z Krakowa, czy Gdyni. Różnicy w finansach znów jednak mamy nie zobaczyć na boisku. Gorzów jako jedna z nielicznych ekip kompletuje skład przez lata, złożony przede wszystkim z krajowych zawodniczek. Gdy kończy się sezon, koszykarki nadal pracują prawie w komplecie nad rozwojem indywidualnym, a kadrowa układanka nie jest budowana zupełnie od początku. Taki plan na silny i nie strasznie drogi zespół dał nam w poprzednich rozgrywkach aż czwarte miejsce. Teraz, gdy do drużyny doszły wartościowe wzmocnienia - Carrie Moore z USA, Christelle N'Garsanet z Wybrzeża Kości Słoniowej i Małgorzata Babicka z Cukierków Brzeg - końcowy wynik ma być jeszcze lepszy.
Trener mówi o zaangażowaniu
Na kilkadziesiąt godzin przed pierwszym spotkaniem widać w naszej ekipie ogromną mobilizację. Trener Maciejewski najchętniej już chciałby być po pierwszych kilku spotkaniach. Przekonać się w jakim miejscu są jego podopieczne. Narzeka trochę na terminarz. Ekstraklasa ruszy w szalonym tempie. Do listopada będzie grać w środy i soboty. KSSSE zaczyna od samych trudnych spotkań. Po Krakowie czekają nas starcia z Poznaniem, Lesznem, Gdynią i Toruniem. Będą to rywale, którzy mierzą w sam szczyt, albo tak jak my, przynajmniej w pierwszą czwórkę. - Może ostatnio czasami byłem nerwowy, ale na wszystkie sposoby staram się powiedzieć dziewczynom, że tylko poświęcając wszystko zespołowi i koszykówce sięgniemy samych szczytów - mówił Maciejewski. - W Gorzowie nikogo nie zatrzymujemy na siłę. Jeśli jednak zdecydowaliśmy się podjąć tutaj ambitnego wyzwania to w sezonie nie ma już miejsca na dyskusję. Naszą potęgą jest firmowa obrona i maksymalna zespołowość. Tego musimy się trzymać. Z każdym rokiem podnosić swoją renomę i wiązać się na lata z najwartościowszymi osobami, które natychmiast kojarzą się z gorzowską koszykówką. Dotychczas ten scenariusz przynosi sukcesy i tej drogi nie ma potrzeby nagle zmieniać.
Maciejewski uważa, że finał play-off bez Wisły Kraków lub Lotosu Gdynia, drużynami naszpikowanymi gwiazdami z WNBA, byłby dużą niespodzianką. Jest jednak przekonany, że kilka zespołów mocno najmożniejszym w ekstraklasie da się we znaki. - My też wyjdziemy na boisko, aby nie tylko walczyć, ale ich pokonać - przekonywał nasz szkoleniowiec.
Operacja Euroliga
Zespół, w którym jest tak dużo Polek, gorzowianek, bardzo podoba się Krzysztofowi Dołganowowi z Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej - od tego sezonu sponsora tytularnego drużyny koszykarek. Dołganow chce, aby w najbliższych sezonach gorzowska ekipa zaszła zdecydowanie dalej niż na podium mistrzostw kraju. - Od tej chwili zaczynamy operację o nazwie Euroliga - powiedział szef KSSSE. - Mamy już jeden z najlepszych zespołów Polsce, za chwilę zadebiutujemy w Europie. Mierzymy jednak znacznie wyżej i jesteśmy do tego przygotowani. Jestem bliski podjęcia decyzji, aby strefa jako sponsor przez najbliższe dwa lata podwajała swoje zaangażowanie w koszykówkę. Taki ruch finansowy wykonaliśmy już przed bieżącymi rozgrywkami. Teraz czekamy na decyzje miasta, bo sport potrzebuje szybko hali z prawdziwego zdarzenia i uczelni. Obiecuję, że razem dostaniemy się na najbardziej prestiżowe europejskie salony koszykarskie. Codziennie rano pytam moich pracowników dlaczego nie ja mam być najlepszy. No właśnie. Dlaczego Gorzów ma nie być najlepszy?
Gazeta.pl
Brawa za ambitne plany.Pozostaje życzyć wprowadzenia ich w życie.
Ireneusz Klimczak
- Mamy czołowy zespół w kraju - powiedział przedstawiciel sponsora tytularnego gorzowskiej drużyny Krzysztof Dołganow. - Właśnie zaczynamy operację Euroliga, chcemy tam zagrać naszymi zawodniczkami, z porządnym budżetem i w porządnej hali.
W ekstraklasie KSSSE AZS PWSZ Gorzów ma znów odegrać jedną z najważniejszych ról. - Chcemy grać do końca, do ostatniego dnia rozgrywek, a tak długo bije się tylko czołowa czwórka - zapowiada trener Dariusz Maciejewski. - W ten sposób ugruntujemy swoją pozycję wśród najlepszych. Oczywiście poważnie myślimy o medalu. To jest marzenie naszego środowiska, działaczy, trenerów, dziewczyn od pierwszej godziny, gdy od nowa zaczęliśmy budować koszykówkę w Gorzowie.
Czwarty sezon w elicie nasza drużyna zaczyna od pauzy. To czy w końcu zagra z Pabianicami w późniejszym terminie rozstrzygnie się w piątek. Rada Nadzorcza Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet ma wtedy zdecydować o ostatecznej liczbie drużyn w ekstraklasie. Gorzowianki gotują się na starcie w drugiej kolejce, z mistrzyniami Polski w Krakowie. I snują plany na przyszłość. Bardzo ambitne plany.
Stać nas na marzenia
- Przed rokiem obiecaliśmy bitwę o czwórkę i udało nam się zrealizować ten cel. Teraz nie ma innej drogi jak zażarta walka o medal - mówił wiceprezes AZS PWSZ Ireneusz Madej. - Dzięki sponsorom, uczelni i miastu mamy budżet, dzięki któremu spokojnie możemy sobie wyznaczać najpoważniejsze zadania. Pokażemy się także w Europie. W Pucharze FIBA chcielibyśmy wyjść z grupy, choć po rozpoznaniu rywali wiemy już, że nie będzie to prosta sprawa.
Najbliższy sezon KSSSE AZS PWSZ w ekstraklasie ma kosztować ok. 1,5 mln zł. Z tymi pieniędzmi nie możemy się równać z budżetami klubów z Krakowa, czy Gdyni. Różnicy w finansach znów jednak mamy nie zobaczyć na boisku. Gorzów jako jedna z nielicznych ekip kompletuje skład przez lata, złożony przede wszystkim z krajowych zawodniczek. Gdy kończy się sezon, koszykarki nadal pracują prawie w komplecie nad rozwojem indywidualnym, a kadrowa układanka nie jest budowana zupełnie od początku. Taki plan na silny i nie strasznie drogi zespół dał nam w poprzednich rozgrywkach aż czwarte miejsce. Teraz, gdy do drużyny doszły wartościowe wzmocnienia - Carrie Moore z USA, Christelle N'Garsanet z Wybrzeża Kości Słoniowej i Małgorzata Babicka z Cukierków Brzeg - końcowy wynik ma być jeszcze lepszy.
Trener mówi o zaangażowaniu
Na kilkadziesiąt godzin przed pierwszym spotkaniem widać w naszej ekipie ogromną mobilizację. Trener Maciejewski najchętniej już chciałby być po pierwszych kilku spotkaniach. Przekonać się w jakim miejscu są jego podopieczne. Narzeka trochę na terminarz. Ekstraklasa ruszy w szalonym tempie. Do listopada będzie grać w środy i soboty. KSSSE zaczyna od samych trudnych spotkań. Po Krakowie czekają nas starcia z Poznaniem, Lesznem, Gdynią i Toruniem. Będą to rywale, którzy mierzą w sam szczyt, albo tak jak my, przynajmniej w pierwszą czwórkę. - Może ostatnio czasami byłem nerwowy, ale na wszystkie sposoby staram się powiedzieć dziewczynom, że tylko poświęcając wszystko zespołowi i koszykówce sięgniemy samych szczytów - mówił Maciejewski. - W Gorzowie nikogo nie zatrzymujemy na siłę. Jeśli jednak zdecydowaliśmy się podjąć tutaj ambitnego wyzwania to w sezonie nie ma już miejsca na dyskusję. Naszą potęgą jest firmowa obrona i maksymalna zespołowość. Tego musimy się trzymać. Z każdym rokiem podnosić swoją renomę i wiązać się na lata z najwartościowszymi osobami, które natychmiast kojarzą się z gorzowską koszykówką. Dotychczas ten scenariusz przynosi sukcesy i tej drogi nie ma potrzeby nagle zmieniać.
Maciejewski uważa, że finał play-off bez Wisły Kraków lub Lotosu Gdynia, drużynami naszpikowanymi gwiazdami z WNBA, byłby dużą niespodzianką. Jest jednak przekonany, że kilka zespołów mocno najmożniejszym w ekstraklasie da się we znaki. - My też wyjdziemy na boisko, aby nie tylko walczyć, ale ich pokonać - przekonywał nasz szkoleniowiec.
Operacja Euroliga
Zespół, w którym jest tak dużo Polek, gorzowianek, bardzo podoba się Krzysztofowi Dołganowowi z Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej - od tego sezonu sponsora tytularnego drużyny koszykarek. Dołganow chce, aby w najbliższych sezonach gorzowska ekipa zaszła zdecydowanie dalej niż na podium mistrzostw kraju. - Od tej chwili zaczynamy operację o nazwie Euroliga - powiedział szef KSSSE. - Mamy już jeden z najlepszych zespołów Polsce, za chwilę zadebiutujemy w Europie. Mierzymy jednak znacznie wyżej i jesteśmy do tego przygotowani. Jestem bliski podjęcia decyzji, aby strefa jako sponsor przez najbliższe dwa lata podwajała swoje zaangażowanie w koszykówkę. Taki ruch finansowy wykonaliśmy już przed bieżącymi rozgrywkami. Teraz czekamy na decyzje miasta, bo sport potrzebuje szybko hali z prawdziwego zdarzenia i uczelni. Obiecuję, że razem dostaniemy się na najbardziej prestiżowe europejskie salony koszykarskie. Codziennie rano pytam moich pracowników dlaczego nie ja mam być najlepszy. No właśnie. Dlaczego Gorzów ma nie być najlepszy?
Gazeta.pl
Brawa za ambitne plany.Pozostaje życzyć wprowadzenia ich w życie.
-
Endrju
- Senior
- Posty: 3346
- Rejestracja: 16 stycznia 2007, 17:53
- Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
- Kontaktowanie:
Aleksandra Karpińska: rywalki nas nienawidzą
18.10.2007.
- Nie znam kogoś, kto tęskni do spotkań z nami. Dla niektórych to są najgorsze pojedynki w sezonie. Dlatego nie dziwię się, że wielu nie chce Gorzowa widzieć w roli faworyta. Szacunek wywalczymy sobie na boisku - mówi kapitan KSSSE AZS PWSZ.
Koszykarka rodem z Poznania, jedna z najbardziej zapłakanych naszych dziewczyn po przegranym piątym spotkaniu w Polkowicach i nieudanym na koniec poprzedniego sezonu ataku na brązowy medal, o ostatnim lecie chciałaby szybko zapomnieć. Przegrała z reprezentacją Polski seniorek baraże o miejsce w finałach mistrzostw Europy, miała także bardzo poważne problemy zdrowotne. Gdy klubowa drużyna trenowała na całego, Karpińska leżała w łóżku. Na dwa dni przed pierwszym spotkaniem ligowym znów jednak tryska humorem i pali się do walki. Marzy, aby zajść z gorzowskim zespołem jeszcze wyżej niż ostatnio. To oznaczałoby pierwsze w historii podium dla KSSSE AZS PWSZ. Klimczak: Aleksandro, jak tam zdrówko?
Aleksandra Karpińska: Nie ma już żadnego problemu. Choć muszę przyznać, że było naprawdę źle. Dwa razy z rzędu w krótkim czasie zapalenie oskrzeli to jest niespotykane. Tego poważnego ostrzeżenia od organizmu nie można było lekceważyć. Musiałam porządnie się wyleczyć. Na szczęście po chorobie nie ma już śladu.
Jesteś gotowa do walki o podium? Tego chcą działacze, otwarcie o walce o najwyższe cele mówią także trenerzy.
- Plan walki o medal wcale nie jest na wyrost. Nie po to kupiono trzy nowe zawodniczki, żeby nie wyznaczać sobie do pokonania najambitniejszej drogi. Dzięki wzmocnieniom drużyna jest naprawdę mocna. Są jeszcze niedociągnięcia, choćby w naszej obronie, ale wyeliminowanie tego to kwestia czasu.
Co kapitan drużyny powie dobrego o każdej z nowych koszykarek?
- Dołączyłam do zespołu trochę później, nie byłam z nowymi zawodniczkami w Rosji i dopiero teraz mam możliwość poznania ich bliżej. Najważniejsze, że zupełnie nie widzę oznak gwiazdorstwa, wywyższania się. Gosia Babicka super wkomponowała się w zespół. Momentami wydaje mi się, że gra z nami nie miesiąc, a co najmniej rok. Na boisku pokazuje bardzo dużą inteligencję. Umie się dopasować do każdej sytuacji, ma dobry rzut z dystansu, potrafi minąć przeciwniczkę. Podsumowując: naprawdę dobry, polski gracz.
Amerykanka Carrie Moore to rzucający obrońca, zawodniczka z Twojej pozycji.
- Carrie posiada w swoim arsenale szybki, niespodziewany, ale bardzo często celny rzut z półdystansu. Jest także skuteczna za trzy punkty. Może tego nie widać, ale to naprawdę bardzo silny gracz, który w obronie będzie rywalkom strasznie uprzykrzał życie. To jest jej najważniejszy atut.
O Christelle N'Garsanet trener Dariusz Maciejewski mówi, że właśnie takiej siły potrzebował pod tablicami.
- Christelle, czyli nasza Kiki, to taki boiskowy cwaniaczek. Umie się znaleźć pod koszami, w odpowiednim momencie wepchać się tyłeczkiem i zebrać piłkę przed rywalkami. Naprawdę kawał zawodniczki.
Przyznasz jednak, że nogi ma jak etiopski długodystansowiec, a nie koszykarka. Długie i bardzo cienkie.
- Ale tylko nogi. W konfrontacjach choćby z Rosjankami zbierała regularnie po kilkanaście piłkę. To nie był przypadek. Kiki jest bardzo silna fizycznie i na pewno udowodni to na polskich boiskach, gdzie powinna często sięgać po podwójną zdobycz punktową i w zbiórkach.
Przed rokiem gorzowski zespół był długo w rozjazdach i zadowalający poziom formy osiągnął dopiero w połowie sezonu, gdy zakończyły się eksperymenty ze składem. Choćby z zawodniczkami z Chin. Jak teraz wystartujemy w ekstraklasie? Tym razem KSSSE AZS PWSZ był prawie w komplecie praktycznie na wszystkich sparingach.
- Wydaje mi się, że jesteśmy w dużo lepszej dyspozycji niż przed poprzednim sezonem. Co prawda kalendarz nas nie rozpieszcza. W ciągu kilkunastu dni czekają na nas same wymagające rywalki. Zaczynamy od Wisły, z którą na jej boisku wygrać jest bardzo ciężko. Choć z drugiej strony, kiedy nie powalczyć z krakowiankami jak nie teraz. Gdy Amerykanki dopiero dojechały do naszych przeciwniczek. Lepiej się strasznie nie napalać na sukces nad mistrzyniami Polski, bo tego dokonało w ostatnich sezonach niewiele zespołów. Bardzo chcemy tam pokazać się z jak najlepszej strony. Jeśli przy tym udałoby się coś ugrać to byłoby wspaniale.
Ważne, aby najmożniejsi w lidze, Kraków czy Gdynia, nigdy więcej nie straszyli nas już przed meczem.
- To nie powinno mieć miejsca. Zebrałyśmy w ekstraklasie wystarczająco dużo doświadczeń, posmakowałyśmy czołowej czwórki, za nami wiele wyjątkowo stresujących pojedynków. Mamy za sobą także występy w europejskich i światowych halach, dziewczyny przywiozły medal z Uniwersjady w Bangkoku. Teraz to niech rywalki nas się boją.
Pojawiły się typy na najlepsze zespoły nadchodzącego sezonu i o dziwo nie ma wśród nich Gorzowa. Jest nawet beniaminek z Rybnika, a brakuje KSSSE AZS PWSZ.
- A wcześniej było inaczej? Gorzów nie jest lubianym zespołem. Nie znam kogoś, kto tęskni do spotkań z nami. Jesteśmy agresywne, kryjemy przeciwniczki na całym boisku. Na każdy punkty rzucony do naszego kosza rywalki muszą sobie bardzo solidnie zapracować. Gdy nawet wiślaczki mówią, że spotkania z nami są dla nich najgorszymi w całym sezonie to odbieram to tylko jako komplement. W kraju regularnie nie doceniają też naszego ustabilizowanego składu. Gry bez wielkich gwiazd, za to z nastawieniem na maksymalną zespołowość. Jestem przekonana, że po kilku spotkaniach, gdy ulokujemy się w czołówce tabeli, szybko wrócimy do grona faworytów. Wśród najlepszych byłyśmy już na koniec poprzedniego sezonu. Teraz bardzo chcemy medalu. Znam nasze możliwości i jestem przekonana, że stać nas na taki sukces.
Rozmawiał Ireneusz Klimczak
Zrodlo www.azspwszgorzow.pl
18.10.2007.
- Nie znam kogoś, kto tęskni do spotkań z nami. Dla niektórych to są najgorsze pojedynki w sezonie. Dlatego nie dziwię się, że wielu nie chce Gorzowa widzieć w roli faworyta. Szacunek wywalczymy sobie na boisku - mówi kapitan KSSSE AZS PWSZ.
Koszykarka rodem z Poznania, jedna z najbardziej zapłakanych naszych dziewczyn po przegranym piątym spotkaniu w Polkowicach i nieudanym na koniec poprzedniego sezonu ataku na brązowy medal, o ostatnim lecie chciałaby szybko zapomnieć. Przegrała z reprezentacją Polski seniorek baraże o miejsce w finałach mistrzostw Europy, miała także bardzo poważne problemy zdrowotne. Gdy klubowa drużyna trenowała na całego, Karpińska leżała w łóżku. Na dwa dni przed pierwszym spotkaniem ligowym znów jednak tryska humorem i pali się do walki. Marzy, aby zajść z gorzowskim zespołem jeszcze wyżej niż ostatnio. To oznaczałoby pierwsze w historii podium dla KSSSE AZS PWSZ. Klimczak: Aleksandro, jak tam zdrówko?
Aleksandra Karpińska: Nie ma już żadnego problemu. Choć muszę przyznać, że było naprawdę źle. Dwa razy z rzędu w krótkim czasie zapalenie oskrzeli to jest niespotykane. Tego poważnego ostrzeżenia od organizmu nie można było lekceważyć. Musiałam porządnie się wyleczyć. Na szczęście po chorobie nie ma już śladu.
Jesteś gotowa do walki o podium? Tego chcą działacze, otwarcie o walce o najwyższe cele mówią także trenerzy.
- Plan walki o medal wcale nie jest na wyrost. Nie po to kupiono trzy nowe zawodniczki, żeby nie wyznaczać sobie do pokonania najambitniejszej drogi. Dzięki wzmocnieniom drużyna jest naprawdę mocna. Są jeszcze niedociągnięcia, choćby w naszej obronie, ale wyeliminowanie tego to kwestia czasu.
Co kapitan drużyny powie dobrego o każdej z nowych koszykarek?
- Dołączyłam do zespołu trochę później, nie byłam z nowymi zawodniczkami w Rosji i dopiero teraz mam możliwość poznania ich bliżej. Najważniejsze, że zupełnie nie widzę oznak gwiazdorstwa, wywyższania się. Gosia Babicka super wkomponowała się w zespół. Momentami wydaje mi się, że gra z nami nie miesiąc, a co najmniej rok. Na boisku pokazuje bardzo dużą inteligencję. Umie się dopasować do każdej sytuacji, ma dobry rzut z dystansu, potrafi minąć przeciwniczkę. Podsumowując: naprawdę dobry, polski gracz.
Amerykanka Carrie Moore to rzucający obrońca, zawodniczka z Twojej pozycji.
- Carrie posiada w swoim arsenale szybki, niespodziewany, ale bardzo często celny rzut z półdystansu. Jest także skuteczna za trzy punkty. Może tego nie widać, ale to naprawdę bardzo silny gracz, który w obronie będzie rywalkom strasznie uprzykrzał życie. To jest jej najważniejszy atut.
O Christelle N'Garsanet trener Dariusz Maciejewski mówi, że właśnie takiej siły potrzebował pod tablicami.
- Christelle, czyli nasza Kiki, to taki boiskowy cwaniaczek. Umie się znaleźć pod koszami, w odpowiednim momencie wepchać się tyłeczkiem i zebrać piłkę przed rywalkami. Naprawdę kawał zawodniczki.
Przyznasz jednak, że nogi ma jak etiopski długodystansowiec, a nie koszykarka. Długie i bardzo cienkie.
- Ale tylko nogi. W konfrontacjach choćby z Rosjankami zbierała regularnie po kilkanaście piłkę. To nie był przypadek. Kiki jest bardzo silna fizycznie i na pewno udowodni to na polskich boiskach, gdzie powinna często sięgać po podwójną zdobycz punktową i w zbiórkach.
Przed rokiem gorzowski zespół był długo w rozjazdach i zadowalający poziom formy osiągnął dopiero w połowie sezonu, gdy zakończyły się eksperymenty ze składem. Choćby z zawodniczkami z Chin. Jak teraz wystartujemy w ekstraklasie? Tym razem KSSSE AZS PWSZ był prawie w komplecie praktycznie na wszystkich sparingach.
- Wydaje mi się, że jesteśmy w dużo lepszej dyspozycji niż przed poprzednim sezonem. Co prawda kalendarz nas nie rozpieszcza. W ciągu kilkunastu dni czekają na nas same wymagające rywalki. Zaczynamy od Wisły, z którą na jej boisku wygrać jest bardzo ciężko. Choć z drugiej strony, kiedy nie powalczyć z krakowiankami jak nie teraz. Gdy Amerykanki dopiero dojechały do naszych przeciwniczek. Lepiej się strasznie nie napalać na sukces nad mistrzyniami Polski, bo tego dokonało w ostatnich sezonach niewiele zespołów. Bardzo chcemy tam pokazać się z jak najlepszej strony. Jeśli przy tym udałoby się coś ugrać to byłoby wspaniale.
Ważne, aby najmożniejsi w lidze, Kraków czy Gdynia, nigdy więcej nie straszyli nas już przed meczem.
- To nie powinno mieć miejsca. Zebrałyśmy w ekstraklasie wystarczająco dużo doświadczeń, posmakowałyśmy czołowej czwórki, za nami wiele wyjątkowo stresujących pojedynków. Mamy za sobą także występy w europejskich i światowych halach, dziewczyny przywiozły medal z Uniwersjady w Bangkoku. Teraz to niech rywalki nas się boją.
Pojawiły się typy na najlepsze zespoły nadchodzącego sezonu i o dziwo nie ma wśród nich Gorzowa. Jest nawet beniaminek z Rybnika, a brakuje KSSSE AZS PWSZ.
- A wcześniej było inaczej? Gorzów nie jest lubianym zespołem. Nie znam kogoś, kto tęskni do spotkań z nami. Jesteśmy agresywne, kryjemy przeciwniczki na całym boisku. Na każdy punkty rzucony do naszego kosza rywalki muszą sobie bardzo solidnie zapracować. Gdy nawet wiślaczki mówią, że spotkania z nami są dla nich najgorszymi w całym sezonie to odbieram to tylko jako komplement. W kraju regularnie nie doceniają też naszego ustabilizowanego składu. Gry bez wielkich gwiazd, za to z nastawieniem na maksymalną zespołowość. Jestem przekonana, że po kilku spotkaniach, gdy ulokujemy się w czołówce tabeli, szybko wrócimy do grona faworytów. Wśród najlepszych byłyśmy już na koniec poprzedniego sezonu. Teraz bardzo chcemy medalu. Znam nasze możliwości i jestem przekonana, że stać nas na taki sukces.
Rozmawiał Ireneusz Klimczak
Zrodlo www.azspwszgorzow.pl
NIGDY NIE ZGINIE AZS !! NIGDY NIE ZGINIE !!
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości
