Plotki i informacje: kadrowe
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
ja bym ją brała do ŁKSu kosztem J.Sazkho

Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
dokładnie to miałem na myśli - są tylko pewne problemy...
1 - Saszko już jest
2 - Kasy ŁKS ma (nie ma) tyle ile ma
3 - Za pare chwil przyjeżdża bardzo dobra Brazylijka na "1" Lubarska byłaby trzecia
4 - Saszko ABSOLUTNIE nie ma żadnych podstaw -ani też nie należą się jej żadne oceny za grę na "1" - bo to WYŁĄCZNIE "2" i to taka na zmianę na 5 minut i 4 rzyty z obwodu (to jej najsilniejszy atut - o ile nie... jedyny
5 - gra na "1" tylk odlatego że wszystkie pozostałe zawodniczki jeszcze bardziej się do tego nie nadają...
6 - Będzie nam potrzebna na "2" w późniejszej części sezonu
7 - Ostateczny - byłoby za dużo zawodniczek zagranicznych -aż 5
Don Igłata pisze:Zaczyna wpieniać mnie niejaki Saletra. Pilnuj swojego nosa (czy swojego zespołu, jeśli taki masz) , a nie wciskaj się do Brzegu . My sobie będziemy sprowadzać kogo chcemy, ile chcemy i za ile chcemy -a nie mających pojęcia
o finansach (i ogólnie o sytuacji) klubu recenzentów nie potrzebujemy. Dostajesz komendę; na odległośc trzech ch..ów od Brzegu marsz.
I jeszcze dwie rzeczy. Pierwsza z logiki - jeśli nie podoba Tobie się ilość zagranicznych, jakość zagranicznych, brak młodych w zespole czy coś tam jeszcze to chłopie!!! walcz z przepisami, które na to pozwalają!! A odwal się od klubów, które postępują zgodnie z nimi, no i ogólnie z prawem.
A druga z satyry: piszesz o Lubarskiej jako o słabej graczce (a nie widziałeś Jej ani na treningu, ani na meczu), a inni odpisują , że jednak jest to niezła graczka - to pada argument - ---nooooo, ale ja opieram się na przeczuciu, a ono na tej klasy zawodniczce mnie nie myli" - toż to komedia.
P.S.
Załóż sobie klub, albo zostań prezesem jakiegoś istniejącego ... i realizuj swoje teorie. Brzeg za Twoje rady dziękuje - nie skorzystamy!
Hehe właśnie widzę jak się wpieniłeś. Zabolało? W założeniu nie miało - nie podoba mi się polityka kadrowa zespołu z Brzegu ale nie tylko jego.
W każdym razie oceniąc każdy może (trochę lepiej lub trochę gorzej) i pisać wypowiedzi krytycznie także, więc jak Ci sie nie podoba, to po prostu nie czytaj.
A jezeli tak lubisz wydawać komuś komendy, to je wydawaj własnym dzieciom - moze a nóż usłuchają, o ile posiadasz naturalnie, bo co do całej reszty możesz sobie darować.
Wracając do merytoryki : pod koniec sezonu będą podsumowania zawodniczek, więc poki co wstrzymam się z dalszymi ocenami Lubarskiej czy niejakiej Dworskaji czy jakoś tak.
Kazdy klub prowadzi własną politykę kadrową - ma wolny wybór - celem mojego wpisu było jedynie uwypuklenie, ze moze zamiast paru niskiej klasy zawodniczek lepiej jedną prezentującą wysokie umiejętności. Więcej jednak nie rozwijam tego wątku - pisałem juz o tym mnostwo, nie ma co strzępić języka.
Pomimo wszystko pozdrawiam Donie, natomiast zalecam nie spinanie się. Brzeg wybrałem akurat losowo równie dobrze mogłem przyczepić się DO Ełksy chociazby do wspomnianej Sazhko czy też na przykłądzie zeszłego sezonu Moniki Pope albo drugiej Słowaczki, ktora chyba została na szczescie odesłana do domu. Albo innych zespołów.
Saszko "gra"
na wymuszonej pozycji, na której nawet nie sparowała - jej docelowa pozycja to "2" i to na pare minut w meczu - w zasadzie nie ma podstaw do oceny tej zawodniczki - zwłaszcza w aspekcie braku odniesienia do "ceny" jakiejkolwiek innej "zapchajdziury"... W dodatku ma poważne zaległości treningowe (nie tylko ona, także Koryzna, Kenig, Renata) i jej ocenę możemy dokonać za 2 miesiące.
Monika Pope była efektem "szamotaniny" kadrowej ŁKS-u w aspekcie otwarcia realnych szans dla zespołu na odegranie dość interesującej roli w rozgrywkach a pechowej, poważnej kontuzji Eldry Paixiao (Brazylia - bardzo wartościowy gracz przygotowywany spokojnie do występów w ŁKS - kontuzja w 20-tej chyba minucie gry...) i próby zastąpienia jej przez rejterującą "za 5 dwunasta" Nakię Dunn (USA). Monika to był prawdziwy "strzał na ślepo" zatwierdzona chyba rzutem na taśmę i łatwo moralizować "po fakcie" - podczas gdy wybór był "albo próbujemy, albo dajemy sobie siana z walką..."
2-ga Słowaczka (pierwsza to Katerina Hrickova - doskonały zakup na nasze warunki - właściwie autorka utrzymania w lidze) to Kamila Kazimierowa i podstawą do jej kontraktu była chęć posiadania kompletnego składu do prowadzenia jak najlepszych treningów (2-gi center w zespole) dla zawodniczki, z którą wiązaliśmy bardzo duże nadzieje - Eleny Czernij. Kazimierowa dostała "wolną rękę" podczas gdy ŁKS doszedł do wniosku, że szkoda pieniędzy na przygotowywanie dla niej jak najlepszych warunków, bowiem... nic z tego i tak nie będzie. W Kazimierowej nigdy nikt nie pokładał praktycznie żadnych nadziei w aspekcie meczowym.
Nieprawda, że lepiej kupić jedną gwiazdę niż jakieś 3 przeciętne zawodniczki. Gwiazda - to nie tylko kontrakt... to kupa innych zobowiązań - a także niebezpieczna dysproporcja w zespole. Nie można oceniać zakupów zawodniczek wyłącznie w aspekcie ich występów - ale w aspekcie kompletnej wiedzy na temat kontraktów, wyników całego zespołu, możliwości finansowych, otoczenia - a i choćby indywidualnych potrzeb innych awodniczek drużyny.
Zresztą... dużo gadać "po fakcie" - czasem się chce jak najlepiej a po prostu nie wychodzi - tak samo z gwiazdami, można zatrudnić (a przykłady są) z górnej półki a walczyć o utrzymanie...
Monika Pope była efektem "szamotaniny" kadrowej ŁKS-u w aspekcie otwarcia realnych szans dla zespołu na odegranie dość interesującej roli w rozgrywkach a pechowej, poważnej kontuzji Eldry Paixiao (Brazylia - bardzo wartościowy gracz przygotowywany spokojnie do występów w ŁKS - kontuzja w 20-tej chyba minucie gry...) i próby zastąpienia jej przez rejterującą "za 5 dwunasta" Nakię Dunn (USA). Monika to był prawdziwy "strzał na ślepo" zatwierdzona chyba rzutem na taśmę i łatwo moralizować "po fakcie" - podczas gdy wybór był "albo próbujemy, albo dajemy sobie siana z walką..."
2-ga Słowaczka (pierwsza to Katerina Hrickova - doskonały zakup na nasze warunki - właściwie autorka utrzymania w lidze) to Kamila Kazimierowa i podstawą do jej kontraktu była chęć posiadania kompletnego składu do prowadzenia jak najlepszych treningów (2-gi center w zespole) dla zawodniczki, z którą wiązaliśmy bardzo duże nadzieje - Eleny Czernij. Kazimierowa dostała "wolną rękę" podczas gdy ŁKS doszedł do wniosku, że szkoda pieniędzy na przygotowywanie dla niej jak najlepszych warunków, bowiem... nic z tego i tak nie będzie. W Kazimierowej nigdy nikt nie pokładał praktycznie żadnych nadziei w aspekcie meczowym.
Nieprawda, że lepiej kupić jedną gwiazdę niż jakieś 3 przeciętne zawodniczki. Gwiazda - to nie tylko kontrakt... to kupa innych zobowiązań - a także niebezpieczna dysproporcja w zespole. Nie można oceniać zakupów zawodniczek wyłącznie w aspekcie ich występów - ale w aspekcie kompletnej wiedzy na temat kontraktów, wyników całego zespołu, możliwości finansowych, otoczenia - a i choćby indywidualnych potrzeb innych awodniczek drużyny.
Zresztą... dużo gadać "po fakcie" - czasem się chce jak najlepiej a po prostu nie wychodzi - tak samo z gwiazdami, można zatrudnić (a przykłady są) z górnej półki a walczyć o utrzymanie...
-
Don Igłata
- Młodzik
- Posty: 731
- Rejestracja: 26 lipca 2004, 12:03
Saletra pisze:Don Igłata pisze:
Hehe właśnie widzę jak się wpieniłeś. Zabolało?
Ha,he - zaboleć to nie miało co, raczej rozśmieszyło, albo zasmuciło, bo jakoś dotychczas raczej się zgadzałem z Twoimi poglądami. Chyba nie znasz realiów (kosztów) odnośnie ceny "dobrej graczki" - cały nasz zespół - łącznie z administracją (o trenerach nie wypada pisać) zarabia tyle co jedna taka dobra. A budować team - jedna dobra , reszta juniorki -to bezsens. Lubarską to może ocenisz na koniec sezonu - choć wątpię by ktokolwiek pamiętał wtedy o sprawie. Tej drugiej nie będziesz miał okazji. Nasz budżet zmusza nas do eksperymentowania i szukania nieznanych (czytaj tanich) graczek - trener ogląda dziesiątki "propozycji" starając się wyłonić jakiś "talent". Jeśli taka wypali, to na drugi rok idzie gdzie indziej za wiele większą kasę - a my szukamy dalej - taki los niebogatych klubów - żadne porady, rady, poglądy itp. nic tu nie zmienią. Jako, że konkretnie o kasie nie lubię pisać - a sytuacja wymaga - to na priva podam Tobie konkrety. Oczywiście jest jeszcze wyjście (nie chcę już ruszać żadnego z klubów) podpisać, nie zapłacić ... potem kombinować - ale u nas Prezes i Zarząd na takie manewry nie pozwalają.
Pozdro i ukłony
P.S.
Dalszy ciąg mojego tekstu to ostatni wpis Simona, pod którym też się bezczelnie podpisuję.
Odchudzałem się dwa tygodnie - straciłem 14 dni!
Nic dodać nic ująć do postu Dona
Osobiście nie jestem zwolennikiem sprowadzania dziesiątek słabych koszykarek z zagranicy, ale właściwie jak teraz sobie analizuję, to patrząc na ostatnie dwa sezony, niewiele takowych zagrzało dłużej miejsce w którymś z klubów - większości dziękowano po 2-3-4 tygodniach. Chyba że ktoś uważa że Nikita Bell czy Kim Williams to słabe koszykarki (a czasam miałem takie wrażenie że niektórzy istotnie tak myślą)
Osobiście nie jestem zwolennikiem sprowadzania dziesiątek słabych koszykarek z zagranicy, ale właściwie jak teraz sobie analizuję, to patrząc na ostatnie dwa sezony, niewiele takowych zagrzało dłużej miejsce w którymś z klubów - większości dziękowano po 2-3-4 tygodniach. Chyba że ktoś uważa że Nikita Bell czy Kim Williams to słabe koszykarki (a czasam miałem takie wrażenie że niektórzy istotnie tak myślą)
Do Simona i Dona : Generalnie zgadzam się z wasza interpretacją, jednakże sprawa rozbija się o to, ze mamy różne wizje "prowadzenia"
zespołów.
Otóż zdaję sobie sprawę, że łatwo mówić, jak w klubie kasa świeci pustkami i zespół musi szukać i testowąc niekiedy zawodniczki z łapanki. Jak pisałem wcześniej ja jednak obstaję przy wizji , że lepsza w tym momencie jest nie może megagwiazda, bo wiadomo że kasy na nią nie ma (rozpatrując przypadek ograniczonego budżetu) tylko jedna ale solidna już zawodniczka, ktora daje przykład młodym . (Sztabu trenerskiego już w tym zadanie, aby dobrze wkomponowała sie w zespol, a zamiast gwiazdorzenia przekazywała rzemiosło koszykarskie reszcie). Ja osobiscie bardzo nie lubię , "zapchajdziur" z zagranicy, moja filozofia opiera się ( jezeli mozna w tym momencie mowić w ogole o filizofii) żeby w takim przypadku nie testowac zagranicznych zawodniczek, ale (przy załozeniu u,ze klub szkoli własne juniorki) postawić na młoda Polską juniorkę i niech się ogrywa. A,ze na poczatku będą baty? Trudno! Za sezon- dwa to zaprocentuje. A przy załozeniu, że mamy ta chociaz jedną niezła koszykarkę z zagranicy prowadzącą i spinającą zespół, uważam, że zawsze znajda się te dwa zespoły słabsze od nas i utrzymanie gotowe. Oczywsice moge się mylić, no ale każde załozenie ma w sobie pewną dozę niepewności. W nastepnym sezonie zawodniczki sa juz w miarę ograne na tle chociazby reszty Polek występujacych w naszej lidze i grzejących ławy i mozliwy jest dalszy progres o np 2 miejsca w zwyż. A przy okazju klub nie musi juz szukać i testowac zagranicznych koszykarek tylko opiera sie na rodzimychi dziek itemu ciąć koszty na pensjach(wiaodmo, że przewaznie poza paroma przypadkami, rodzime koszykarki isa tańsze w utrzymaniu). Kluczowe w całej sytuacji jest wg mnie utrzymanie się w tym pierwszym sezonie- jesli uda się, to dalej powinno byc juz ok. ( Oczywiscie najlepiej zeby trener nie był Polakiem tylko z zagranicy, no ale nie mozna miec wszystkiego, moze nawet i Polakowi udało by się klub utrzmać...)
Rozumiem jednak, że są także inne rozwiązania odmienne od mojego. Ja akurat wiadomo preferuję to swoje - moze zbyt nachalnie
.
Zdaję zobie sprawę, jednakze, ze moze być tak jak mowicie, że nie wypali sytuacja z jedną świetną zawodniczką albo solidną, z roznych przyczyn, takze pozasportowych,takich ja k poruszył Simon. No ale to juz ryzyko zawdowe zależące od wybory koncepcji- w kazdej sa plusy i minusy. Chcialbym aby model prezentowany preze mnie się sprawdził sie w praktyce, wtedy mozna by dokonac weryfikacji. W związku z tym chyab faktycznei sma będę zmuszony założyć klub.
Także w ogólnym zarysie obstaję przy swoim, jednak tak jak mówię są i inne koncepcja prowadzenia drużyn - mnie akurat wspomniane wnerwiają bo uważam, że są nieefektywne, a także nie spełniają innego w zasadzie najwazniejszego dla mnie kryterium - nie ogrywają młodych Polek ( tak, wiem, że piszę o tym po raz setny). Punkt widzenia zalezy jednak od pkt siedzenia- musze przyznac ,że nie znam sytiacji finansowych Brzegu czy Ełksy totez faktycznie więcej nie będę się w tym temacie wypowiadał.
Natomiast Don tak jak napisałem, nie przyp..rzyyłem się celowo do Brzegu akurat, tylko w tym momencie ten zesppoł mi się nasunął a propo okreslonej polityki kadrowej. Do Brzegu nic nie mam, osobiście bardzo lubiłem styl gry tego zespołu za czasów Algisa- szczerze życzę powrotu tego trenera w przyszłości. Faktycznie pewne sformułowania dotyczące koszykarek z mojej strony były zbyt dosadne, postaram sie miarę możliwości naturalnie
ograniczyć je do bardziej sympatycznych form.
Pozdrawiam wszystkich uczestnikow debaty - zapewne wypowiedz jest momentami niespojna, lecz niestety czesto gdy chcę poruszyć parę wątków i jak najszybciej odpisać, tak to wychodzi.
pozdrawiam
Otóż zdaję sobie sprawę, że łatwo mówić, jak w klubie kasa świeci pustkami i zespół musi szukać i testowąc niekiedy zawodniczki z łapanki. Jak pisałem wcześniej ja jednak obstaję przy wizji , że lepsza w tym momencie jest nie może megagwiazda, bo wiadomo że kasy na nią nie ma (rozpatrując przypadek ograniczonego budżetu) tylko jedna ale solidna już zawodniczka, ktora daje przykład młodym . (Sztabu trenerskiego już w tym zadanie, aby dobrze wkomponowała sie w zespol, a zamiast gwiazdorzenia przekazywała rzemiosło koszykarskie reszcie). Ja osobiscie bardzo nie lubię , "zapchajdziur" z zagranicy, moja filozofia opiera się ( jezeli mozna w tym momencie mowić w ogole o filizofii) żeby w takim przypadku nie testowac zagranicznych zawodniczek, ale (przy załozeniu u,ze klub szkoli własne juniorki) postawić na młoda Polską juniorkę i niech się ogrywa. A,ze na poczatku będą baty? Trudno! Za sezon- dwa to zaprocentuje. A przy załozeniu, że mamy ta chociaz jedną niezła koszykarkę z zagranicy prowadzącą i spinającą zespół, uważam, że zawsze znajda się te dwa zespoły słabsze od nas i utrzymanie gotowe. Oczywsice moge się mylić, no ale każde załozenie ma w sobie pewną dozę niepewności. W nastepnym sezonie zawodniczki sa juz w miarę ograne na tle chociazby reszty Polek występujacych w naszej lidze i grzejących ławy i mozliwy jest dalszy progres o np 2 miejsca w zwyż. A przy okazju klub nie musi juz szukać i testowac zagranicznych koszykarek tylko opiera sie na rodzimychi dziek itemu ciąć koszty na pensjach(wiaodmo, że przewaznie poza paroma przypadkami, rodzime koszykarki isa tańsze w utrzymaniu). Kluczowe w całej sytuacji jest wg mnie utrzymanie się w tym pierwszym sezonie- jesli uda się, to dalej powinno byc juz ok. ( Oczywiscie najlepiej zeby trener nie był Polakiem tylko z zagranicy, no ale nie mozna miec wszystkiego, moze nawet i Polakowi udało by się klub utrzmać...)
Rozumiem jednak, że są także inne rozwiązania odmienne od mojego. Ja akurat wiadomo preferuję to swoje - moze zbyt nachalnie
Zdaję zobie sprawę, jednakze, ze moze być tak jak mowicie, że nie wypali sytuacja z jedną świetną zawodniczką albo solidną, z roznych przyczyn, takze pozasportowych,takich ja k poruszył Simon. No ale to juz ryzyko zawdowe zależące od wybory koncepcji- w kazdej sa plusy i minusy. Chcialbym aby model prezentowany preze mnie się sprawdził sie w praktyce, wtedy mozna by dokonac weryfikacji. W związku z tym chyab faktycznei sma będę zmuszony założyć klub.
Także w ogólnym zarysie obstaję przy swoim, jednak tak jak mówię są i inne koncepcja prowadzenia drużyn - mnie akurat wspomniane wnerwiają bo uważam, że są nieefektywne, a także nie spełniają innego w zasadzie najwazniejszego dla mnie kryterium - nie ogrywają młodych Polek ( tak, wiem, że piszę o tym po raz setny). Punkt widzenia zalezy jednak od pkt siedzenia- musze przyznac ,że nie znam sytiacji finansowych Brzegu czy Ełksy totez faktycznie więcej nie będę się w tym temacie wypowiadał.
Natomiast Don tak jak napisałem, nie przyp..rzyyłem się celowo do Brzegu akurat, tylko w tym momencie ten zesppoł mi się nasunął a propo okreslonej polityki kadrowej. Do Brzegu nic nie mam, osobiście bardzo lubiłem styl gry tego zespołu za czasów Algisa- szczerze życzę powrotu tego trenera w przyszłości. Faktycznie pewne sformułowania dotyczące koszykarek z mojej strony były zbyt dosadne, postaram sie miarę możliwości naturalnie
Pozdrawiam wszystkich uczestnikow debaty - zapewne wypowiedz jest momentami niespojna, lecz niestety czesto gdy chcę poruszyć parę wątków i jak najszybciej odpisać, tak to wychodzi.
pozdrawiam
Ogólny kierunek Twojej wypowiedzi jest oczywiście zasadny i trudno się z nim nie zgodzić - planowanie właśnie powinno takie być, o ile... wogóle jest jakieś planowanie.
Niestety powodem większości takich kontraktów są 2 aspekty - które wykluczają albo ograniczają do minimum wszystko to, co bardzo słusznie napisałeś.
Pierwszy - to zwyczajne "potrzeby doraźne" - np. nie szukamy zawodniczki, która "się ogra" kosztem jakiś porażek i za 2 lata "będzie dobra" - tylko taką która "da wartościową zmianę" w najbliższych 3 meczach - bo od końca Listopada mamy swój normalny, silny plan a potrzebne jest przetrwanie... Poza tym zazwyczaj "pewność" finansowa na kolejne 2 miesiące to już prawdziwy "komfort pracy" a 2 lata to... szkoda gadać.
Drugi - trudno odebrać jednak szkoleniowcom tego cienia nadziei i żyłki odkrywcy - że za małe pieniądze uda im się zakontraktować dobrego gracza. Tu przykłady zresztą też są...
Słowem - chyba powinniśmy zrozumieć oba punkty widzenia i powiedzieć sobie - owszem, w teorii... to każdy wie "jak powinno być" ale w pratyce jest jak jest i bardziej się trzeba cieszyć że jakoś jest niż martwić że nie bardzo idealne.
Jak zespoły najstabilniejsze (najbogatrze?) Wisła, Lotos, CCC, AZS-G-w itp. wprowadzą w życie spójny plan prowadzenia i rozwoju młodych krajowych zawodniczek i nie kontraktowania "przeciętniactwa" zza granicy - to te kluby, które "walczą o życie" też będą miały o wiele łatwiej na rynku...
Niestety powodem większości takich kontraktów są 2 aspekty - które wykluczają albo ograniczają do minimum wszystko to, co bardzo słusznie napisałeś.
Pierwszy - to zwyczajne "potrzeby doraźne" - np. nie szukamy zawodniczki, która "się ogra" kosztem jakiś porażek i za 2 lata "będzie dobra" - tylko taką która "da wartościową zmianę" w najbliższych 3 meczach - bo od końca Listopada mamy swój normalny, silny plan a potrzebne jest przetrwanie... Poza tym zazwyczaj "pewność" finansowa na kolejne 2 miesiące to już prawdziwy "komfort pracy" a 2 lata to... szkoda gadać.
Drugi - trudno odebrać jednak szkoleniowcom tego cienia nadziei i żyłki odkrywcy - że za małe pieniądze uda im się zakontraktować dobrego gracza. Tu przykłady zresztą też są...
Słowem - chyba powinniśmy zrozumieć oba punkty widzenia i powiedzieć sobie - owszem, w teorii... to każdy wie "jak powinno być" ale w pratyce jest jak jest i bardziej się trzeba cieszyć że jakoś jest niż martwić że nie bardzo idealne.
Jak zespoły najstabilniejsze (najbogatrze?) Wisła, Lotos, CCC, AZS-G-w itp. wprowadzą w życie spójny plan prowadzenia i rozwoju młodych krajowych zawodniczek i nie kontraktowania "przeciętniactwa" zza granicy - to te kluby, które "walczą o życie" też będą miały o wiele łatwiej na rynku...
z tym, że akurat te kluby które wymieniłeś Simon( a przynajmniej trzy pierwsze) przecietniactwa zza granicy nie kontraktują 
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
po pierwsze wszystko można rozpatrzeć "relatywnie" (i tu już... kontraktują) - a poza tym i tak dyskusja nie jest faktycznie o "przeciętnych" zawodniczkach z zagranicy (bo te... daj Boże eŁKaeSowi czy Odrze) - tylko o zagranicznej słabiźnie...
A kluby te wymieniłem nie w aspekcie kontraktowania zagranicznego przeciętniactwa - tylko w aspekcie wdrożenia (opisywanej przez Saletrę) długofalowej polityki rozwoju własnego zaplecza - takiej polityki nie ma u najbogatrzych (bo nawet u "juniorek starszych" już nie funkcjonuje) - wiec czego wymagać od tych, co planowanie kończą na... przyszłym wtorku.
A poza tym ann - naprawdę nie potrafisz wymienić całych tabunów "przeciętniactwa" we wspomnianych klubach na przestrzeni... powiedzmy 5 ostatnich lat (no bo mam nadzieję rozmowa o długofalowych planach nie może towarzyszyć rozmowie o przeszłości pozbawionej jakiegoś logicznego dystansu czasowego...) może spróbuj? czemu nie, przecież... naprawdę nie wskażesz żadnej?:
A kluby te wymieniłem nie w aspekcie kontraktowania zagranicznego przeciętniactwa - tylko w aspekcie wdrożenia (opisywanej przez Saletrę) długofalowej polityki rozwoju własnego zaplecza - takiej polityki nie ma u najbogatrzych (bo nawet u "juniorek starszych" już nie funkcjonuje) - wiec czego wymagać od tych, co planowanie kończą na... przyszłym wtorku.
A poza tym ann - naprawdę nie potrafisz wymienić całych tabunów "przeciętniactwa" we wspomnianych klubach na przestrzeni... powiedzmy 5 ostatnich lat (no bo mam nadzieję rozmowa o długofalowych planach nie może towarzyszyć rozmowie o przeszłości pozbawionej jakiegoś logicznego dystansu czasowego...) może spróbuj? czemu nie, przecież... naprawdę nie wskażesz żadnej?:
jasne że mogę wskazać, i to sporo
i nie muszę nawet sięgać aż 5 lat wstecz. w przypadku Wisły wystarczą 2 lata, a Lotosu rok
jakoś się skupiłam tylko na obecnym sezonie, a wtym w w.w. klubach takowych nie zauważam.
jakoś się skupiłam tylko na obecnym sezonie, a wtym w w.w. klubach takowych nie zauważam.
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
jakich nie zauważyłaś? beznadziei... no chyba normalne - ale "przeciętnych" też nie? to jaka jest definicja "zawodniczka przeciętna" - czy po prostu "zagraniczny przeciętniak" - bo może ja o czymś zupełnie innym piszę...
W tej sytuacji muszę sprostować swoją ocenę - patrząc na ŁKS i jego 2-gą piątkę Saszka jest jak najbardziej "przeciętna" - a i w całej lidze słabych nie ma wogóle...
W tej sytuacji muszę sprostować swoją ocenę - patrząc na ŁKS i jego 2-gą piątkę Saszka jest jak najbardziej "przeciętna" - a i w całej lidze słabych nie ma wogóle...
ale czy my oceniamy przeciętność w skali PLKK czy w skali świata?
bo jeżeli w skali globalnej to powiedzmy, że Breitreiner, Zarystka, Tofi,Bortelova są przeciętne. natomiast już na warunki PLKK są to ( w mojej ocenie) zawodniczki dobre.
bo jeżeli w skali globalnej to powiedzmy, że Breitreiner, Zarystka, Tofi,Bortelova są przeciętne. natomiast już na warunki PLKK są to ( w mojej ocenie) zawodniczki dobre.
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
a to Ci powiem więcej - "przeciętność" można oceniać jak się chce - w skali świata, europy, PLKK itd - ale można także a właściwie polecałbym - oceniać w aspekcie własnego zespołu i pieniędzy jakie owa zawodniczka "kosztuje"
Jedna zawodniczka może być przeciętniakiem lub jeszcze gorzej w swoim zespole - a... w aspekcie nowego jest graczem kluczowym czy wręcz urasta do roli "nieprzeciętnego" w całej PLKK! wszystko jest zatem względne a wniosek jeden - trzeba być powściągliwym w ocenach. O to apeluje i od tego wzięła się ta dyskusja.
Zresztą... choćby Sylwia Wlaźlak - najlepsza "asyystentka" zeszłego sezonu - widzisz ją w Wiśle? A Kaśkę Kenig? czy Skoriusza? (niedługo za przykład będę podawał Pałkę...) acha - no to oceń teraz wspomnianą Trafiomavą.
Powiedz sama - zawodniczka napewno bardzo dobra i jeśliby grała w pierwszej "5" Wisła w mojej ocenie miałaby finał pewny, tylko... że bez niej tym bardziej! Jak ją ocenić... - "wartościowa zmienniczka"? i co, warto taką zagraniczną koszykarkę zatrudniać? - czy w myśl tego co pisze Saletra nie lepiej by grała zamiast niej (przykładowa) Kenig czy Skorek?
To są trudne pytania i właściwie nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi - poza... wynikiem sportowym. Jeśli Wisła zdobędzie to o co walczy - to było ok. Jeśli ŁKS się utrzyma - to Saszko też była "wartościową zmienniczką"...
Każdy klub ma określony budżet (albo i tego nie ma...
) określa cele na sezon i pod te cele dobiera wykonawców. Jest też inna rzeczywistość... klub ma cel (utrzymanie), nie ma dostatecznych środków i... dobiera sobie tego, kto ew. zgodzi się na zaproponowane warunki. Równie dobrze mógłby dać ogłoszenie do prasy - Poszukuję pracownika - wymagania: kobieta, wiek między 17 a 40 lat, sprawność ruchowa, czas pracy 24h/dobę, pensja między pielęgniarką a spawaczem (płatna (częściowo) za 5 miesięcy), umiejętność kozłowania piłki.
Szczerze mówiąc to (przykładowa) Trafimava w Wiśle (o rezygnacji z Pery nie wspominam) bardziej mnie dziwi niż wspomniana Saszko w ŁKS...
Jedna zawodniczka może być przeciętniakiem lub jeszcze gorzej w swoim zespole - a... w aspekcie nowego jest graczem kluczowym czy wręcz urasta do roli "nieprzeciętnego" w całej PLKK! wszystko jest zatem względne a wniosek jeden - trzeba być powściągliwym w ocenach. O to apeluje i od tego wzięła się ta dyskusja.
Zresztą... choćby Sylwia Wlaźlak - najlepsza "asyystentka" zeszłego sezonu - widzisz ją w Wiśle? A Kaśkę Kenig? czy Skoriusza? (niedługo za przykład będę podawał Pałkę...) acha - no to oceń teraz wspomnianą Trafiomavą.
Powiedz sama - zawodniczka napewno bardzo dobra i jeśliby grała w pierwszej "5" Wisła w mojej ocenie miałaby finał pewny, tylko... że bez niej tym bardziej! Jak ją ocenić... - "wartościowa zmienniczka"? i co, warto taką zagraniczną koszykarkę zatrudniać? - czy w myśl tego co pisze Saletra nie lepiej by grała zamiast niej (przykładowa) Kenig czy Skorek?
To są trudne pytania i właściwie nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi - poza... wynikiem sportowym. Jeśli Wisła zdobędzie to o co walczy - to było ok. Jeśli ŁKS się utrzyma - to Saszko też była "wartościową zmienniczką"...
Każdy klub ma określony budżet (albo i tego nie ma...
Szczerze mówiąc to (przykładowa) Trafimava w Wiśle (o rezygnacji z Pery nie wspominam) bardziej mnie dziwi niż wspomniana Saszko w ŁKS...
Jeleniogórska koszykówka wegetuje
Koszykówka. AZS Jelenia Góra na krawędzi bankructwa - działacze nie mają nawet pieniędzy na podróże na mecze wyjazdowe. Na razie jednak nie zamierzają wycofywać się z rozgrywek
Sytuacja jeleniogórskich koszykarek jest tragiczna. Drużyna nie pojechała na ostatnie dwa wyjazdowe spotkania do Gdyni i Łomianek, bo działaczy nie stać było na pokrycie kosztów podróży. Działacze Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet zezwolili na przełożenie tych spotkań, ale nie wiadomo, czy mecze w ogóle kiedykolwiek się odbędą.
Na pewno zostaną rozegrane dwa kolejne mecze jeleniogórskich koszykarek - dzisiaj u siebie z MUKS-em Poznań oraz wyjazdowy z Uteksem Rybnik.
- Te mecze dojdą do skutku tylko dlatego, że znaleźliśmy osoby, które pokryją nam koszty organizacji meczu z Poznaniem oraz podróży do Rybnika - wyjaśnia menedżer AZS-u Jelenia Góra Arkadiusz Rzepka. Niestety, to jest tylko pomoc doraźna i nie wiemy, co będzie z kolejnymi spotkaniami.
Działacze jeleniogórskiego klubu są bezradni. - Już mnie bolą usta od proszenia potencjalnych sponsorów o pomoc w finansowaniu klubu. Były różne obietnice, zapewnienia, ale niestety, na tym to wszystko się kończyło - narzeka Rzepka.
Największy żal jeleniogórscy działacze mają do władz miasta. - Już we wrześniu miały być rozdysponowane pieniądze na promocję miasta. Niestety, wszystko się przedłuża i prawdopodobnie nastąpi to dopiero w drugiej połowie listopada - mówi Rzepka.
Jeleniogórski działacz twierdzi, że bardzo liczy na pieniądze od władz miasta, ale wie, że nie rozwiążą one wszystkich kłopotów klubu.
- Jeśli dostaniemy jakieś środki, to możemy liczyć na około 80 tys. zł. To jednak wystarczy na przetrwanie do końca roku. To koszty samych wyjazdów i organizacji meczów - twierdzi Rzepka.
Menedżer klubu żali się, że klubowi nie pomagają prominentni politycy z okręgu jeleniogórskiego. - Tylko poseł Szmajdziński na początku dużo nam pomógł. Wysłaliśmy też pisma do senatora Prawa i Sprawiedliwości Tadeusza Lewandowskiego i posła Platformy Obywatelskiej Grzegorza Schetyny, ale niestety, nie dostaliśmy odpowiedzi - tłumaczy Rzepka.
Działacze jeleniogórskiego klubu zapewniają, że uczynią, co się da, aby dograć sezon do końca. - Zrobimy wszystko, aby tak się stało, choć wiemy, że nasza sytuacja jest prawie beznadziejna. Wynagrodzenia na bieżąco dostają tylko koszykarki. Działacze i trenerzy pracują za darmo - tłumaczy Rzepka.
Koszykówka. AZS Jelenia Góra na krawędzi bankructwa - działacze nie mają nawet pieniędzy na podróże na mecze wyjazdowe. Na razie jednak nie zamierzają wycofywać się z rozgrywek
Sytuacja jeleniogórskich koszykarek jest tragiczna. Drużyna nie pojechała na ostatnie dwa wyjazdowe spotkania do Gdyni i Łomianek, bo działaczy nie stać było na pokrycie kosztów podróży. Działacze Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet zezwolili na przełożenie tych spotkań, ale nie wiadomo, czy mecze w ogóle kiedykolwiek się odbędą.
Na pewno zostaną rozegrane dwa kolejne mecze jeleniogórskich koszykarek - dzisiaj u siebie z MUKS-em Poznań oraz wyjazdowy z Uteksem Rybnik.
- Te mecze dojdą do skutku tylko dlatego, że znaleźliśmy osoby, które pokryją nam koszty organizacji meczu z Poznaniem oraz podróży do Rybnika - wyjaśnia menedżer AZS-u Jelenia Góra Arkadiusz Rzepka. Niestety, to jest tylko pomoc doraźna i nie wiemy, co będzie z kolejnymi spotkaniami.
Działacze jeleniogórskiego klubu są bezradni. - Już mnie bolą usta od proszenia potencjalnych sponsorów o pomoc w finansowaniu klubu. Były różne obietnice, zapewnienia, ale niestety, na tym to wszystko się kończyło - narzeka Rzepka.
Największy żal jeleniogórscy działacze mają do władz miasta. - Już we wrześniu miały być rozdysponowane pieniądze na promocję miasta. Niestety, wszystko się przedłuża i prawdopodobnie nastąpi to dopiero w drugiej połowie listopada - mówi Rzepka.
Jeleniogórski działacz twierdzi, że bardzo liczy na pieniądze od władz miasta, ale wie, że nie rozwiążą one wszystkich kłopotów klubu.
- Jeśli dostaniemy jakieś środki, to możemy liczyć na około 80 tys. zł. To jednak wystarczy na przetrwanie do końca roku. To koszty samych wyjazdów i organizacji meczów - twierdzi Rzepka.
Menedżer klubu żali się, że klubowi nie pomagają prominentni politycy z okręgu jeleniogórskiego. - Tylko poseł Szmajdziński na początku dużo nam pomógł. Wysłaliśmy też pisma do senatora Prawa i Sprawiedliwości Tadeusza Lewandowskiego i posła Platformy Obywatelskiej Grzegorza Schetyny, ale niestety, nie dostaliśmy odpowiedzi - tłumaczy Rzepka.
Działacze jeleniogórskiego klubu zapewniają, że uczynią, co się da, aby dograć sezon do końca. - Zrobimy wszystko, aby tak się stało, choć wiemy, że nasza sytuacja jest prawie beznadziejna. Wynagrodzenia na bieżąco dostają tylko koszykarki. Działacze i trenerzy pracują za darmo - tłumaczy Rzepka.
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 149 gości

