piątek, 16 listopad 2007
Bardzo nerwowe, ale za razem zacięte spotkanie rozegrały wczoraj w Pucharze Europy koszykarki CCC Polkowice. Na obcym terenie rywalizowały z zespołem Kara Trutnov. Mimo wielu wzlotów i upadków, na parkiecie panowała prawdziwa batalia o każdy punkt. Nerwowa końcówka spotkania doprowadziła aż do trzech dogrywek! Polkowiczankom udało się wyjść z tego obronną ręką wygrywając 104:100. Nie obyło się także bez organizacyjnego skandalu…
Podopieczne Andrzeja Nowakowskiego rozpoczęły mecz jakby uśpione. Nie mogły trafić do kosza w bardzo dogodnych sytuacjach, często również gubiły piłkę. Wszystkie błędy bardzo szybko wykorzystywały rywalki i rzucały, ku zadowoleniu publiczności, coraz więcej punktów. Początkowo CCC przegrywało nawet 18:4 i małej grupce kibiców z Polski przez myśl przechodził czarny scenariusz. Trener Andrzej Nowakowski próbował ratować zespół przed blamażem biorąc czas, jednak to nie pomogło. Polkowiczanki wysoko przegrały pierwszą kwartę: 22:10.
Druga odsłona meczu wyglądała zdecydowanie lepiej. CCC zaczęło silnie bronić swojego kosza. Polkowiczanki rozpoczęły w końcu grę pressingiem, którym rywalki grały od samego początku spotkania. Takie zagranie taktyczne pozwoliło na zniwelowanie straty po drugiej kwarcie do zaledwie 5 punktów (36:31). I można spokojnie powiedzieć, że od tego momentu dopiero zaczął się zacięty mecz.
Po przerwie, wyraźnie zmobilizowane gospodynie wzięły się do powiększania przewagi. No i, na nieszczęście polkowiczanek, wychodziło im to całkiem nieźle. Trutnov popełniał stosunkowo mniej błędów, dzięki temu przewaga w trzeciej kwarcie wzrosła na korzyść gospodyń (55:47). Dobrze dysponowana, mierząca zaledwie 163 cm wzrostu, Darina Misurova odgrywała kluczową rolę w zespole Kary Trutnov. Słowaczka rzucała bardzo celnie, dwoiła się i troiła pod koszem, dzięki czemu, w całym meczu, zdobyła aż 31 punktów.
Decydujący głos należał jednak do CCC. Czeszki pogubiły się w obronie i dzięki temu pomarańczowe, w ostatnich sekundach meczu, mogły wyrównać wynik spotkania. Ku wielkiemu zdziwieniu wielu kibiców, w momencie gwizdka na tablicy widniał remis (69:69). Oznaczało to nic innego, jak pierwszą dogrywkę.
Dwa lata temu koszykarki z Polkowic, również w starciu z Karą Trutnov, musiały rozgrywać mecz poza regulaminowym czasem gry. Wówczas zakończyło się na jednej i zwycięstwie CCC.
Tym razem zwycięstwo nie przyszło tak łatwo. Na 4. sekundy przed końcem dogrywki, czeszka broniąca barw CCC- Veronika Bortelova potknęła się, straciła piłkę i tym samym zawodniczkom z Trutnova udało się zremisować.
Druga dogrywka była jeszcze bardziej zacięta. Oba zespoły szanowały piłkę i dobrze wykorzystywały swoje 24 sekundy na rozgrywanie akcji. Po czterech minutach okazało się, że prawdopodobnie to Kara Trutnov wyjdzie zwycięsko z pojedynku. Tak się jednak nie stało, bo w ostatnich sekundach do kosza trafiła zza linii 6,25m Frances Carvajal. Jej celne trafienie przedłużyło szanse na zwycięstwo o kolejne pięć minut twardego meczu.
- Trzeba podkreślić dobre przygotowanie kondycyjne mojego zespołu. Zawodniczki nie grają zazwyczaj trzech dogrywek. Na szczęście są efekty tej ciężkiej pracy.- powiedział nam Andrzej Nowakowski. – Należy zwrócić również uwagę na postawę Justyny Jeziornej, która wystąpiła w meczu z gorączką- dodał trener.
Na szczególne uznanie w meczu zasługują dwie zawodniczki. Gwiazdami „lśniącymi” na parkiecie były bez wątpienia Petra Stampalija i Frances Carvajal. Obie zawodniczki prezentowały wysoką klasę w meczu rzucając kolejno 23 i 19 punktów. Trener nie był jednak do końca zadowolony z Amerykanki. - Frances dobrze grała w ofensywie, jednak nie dawała sobie rady z obroną, gdzie w kilku akcjach zawiniła utratą punktów- podsumował trener.
Ostatnia dogrywka prowadzona była pod dyktando CCC. Polkowiczanki przekroczyły wynik stu punktów i z przewagą kilku oczek wolno rozgrywały piłkę. Czeszki próbowały wszelkich sposobów na odrobienie straty, ale dobra defensywa drużyny z Polski umiejętnie odbierała większość piłek rzucanych na kosz. CCC. Ostatecznie mecz zakończył się korzystnym wynikiem 104:100 dla Polkowic. To nie był koniec niespodzianek wczorajszego wieczoru.
Organizatorzy spotkania w Czechach nie zapewnili należytej staranności w pilnowaniu obiektu. Polkowiczanki, które schodziły z parkietu z podniesionymi czołami dowiedziały się, że ich szatnia została okradziona. Jedna z koszykarek straciła około 1500 złotych, a asystentowi trenera, Wojciechowi Spisackiemu, ukradziono dwa telefony komórkowe. Kara Trutnov nie spełniła także pozostałych wymagań dotyczących organizacji rozgrywek FIBA. Mianowicie nie zapewniła dostępu do Internetu dla dziennikarzy. Organizatorzy nie zorganizowali również konferencji prasowej po meczu, ani nie zatrudnili tłumacza. Klub CCC Polkowice wystosuje w tej sprawie oficjalny protest do federacji FIBA.
Kara Trutnov - CCC Polkowice 100:104 (22:10, 14:21, 19:16, 14:22, 11:11, 10:10, 10:14)
CCC: Stampalija 23, Carvajal 19, Jasnowska 18, Bortelova 17, Lacy 14, Jeziorna 9, Szyćko 4.
Kara Trutnov: Misurová 31, Zohnová 21, Snajdrová 21, Karavaeva 16, Spirkova 8, Petrovická 3.
Zdjęcia:
zrodło: polkowice.com.pl


