8 kolejka FGE: TS Wisła Kraków-KK AZS Jelenia Góra 81-29
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
8 kolejka FGE: TS Wisła Kraków-KK AZS Jelenia Góra 81-29
Wisła Can-Pack – KK AZS: Dwa scenariusze
W sobotnie popołudnie liderki rozgrywek, koszykarki Wisły Can-Pack podejmą we własnej hali Kolegium Karkonoskie z Jeleniej Góry. Pierwsze mierzą w obronę tytułu, dla drugich sukcesem jest już przyjazd do Krakowa.
Wisła i Kolegium to dwa świata krajowej koszykówki. Aktualne mistrzynie Polski mają prężnego sponsora i całą plejadę gwiazd zarówno europejskiego jak i amerykańskiego basketu. Z kolei klub z Jeleniej Góry boryka się z poważnymi kłopotami finansowymi i przez pewien czas musiał nawet apelować o przełożenie spotkań Ford Germaz Ekstraklasy.
Sobotni mecz ma jednego faworyta i z pewnością będzie to jednostronne spotkanie. Wobec olbrzymich dysproporcji w potencjale obydwu ekip jego przebieg będzie zależał jedynie od podejścia mistrzyń Polski. Scenariusze są dwa: jeżeli wiślaczki szybko zapomną o pogromie w starciu z Jekaterinburgiem to w podobnych rozmiarach, albo nawet w większych rozbiją rywalki. Natomiast jeśli nadal będą rozpamiętywać klęskę z rosyjskim dream teamem, to zobaczymy kopię starcia z….Cukierkami Odrą Brzeg.
Co ma piernik do wiatraka, a konkretnie rzecz ujmując Brzeg do Jeleniej Góry? Wtedy krakowianki podeszły do meczu na zbyt wielkim luzie i dopiero mocniejsza rozmowa w szatni w przerwie spotkania zaowocowała grą na miarę mistrzyń Polski. – Czekaliśmy, kiedy wiślaczkom się zachcę – mówił wówczas trener Cukierków Krzysztof Kubiak.
Wobec kłopotów finansowych ekipa z Jeleniej Góry rozegrała do tej pory tylko cztery mecze ponosząc cztery porażki. Najjaśniejszą postacią w zespole jest Natalia Małaszewska. Niespełna 23-letnia rozgrywająca notuje średnio po 22 punkty i ponad 5 asyst na mecz i w obydwu kategoriach przewodzi ligowym zestawieniom. Niestety jest także „liderką” FGE w ilości popełnionych strat, tracąc piłkę przeciętnie 6 razy w każdym spotkaniu.
Wisła Can-Pack Kraków – KK AZS Jelenia Góra, sobota godzina 17.
Dariusz Jaroń
www.plkk.pl
W sobotnie popołudnie liderki rozgrywek, koszykarki Wisły Can-Pack podejmą we własnej hali Kolegium Karkonoskie z Jeleniej Góry. Pierwsze mierzą w obronę tytułu, dla drugich sukcesem jest już przyjazd do Krakowa.
Wisła i Kolegium to dwa świata krajowej koszykówki. Aktualne mistrzynie Polski mają prężnego sponsora i całą plejadę gwiazd zarówno europejskiego jak i amerykańskiego basketu. Z kolei klub z Jeleniej Góry boryka się z poważnymi kłopotami finansowymi i przez pewien czas musiał nawet apelować o przełożenie spotkań Ford Germaz Ekstraklasy.
Sobotni mecz ma jednego faworyta i z pewnością będzie to jednostronne spotkanie. Wobec olbrzymich dysproporcji w potencjale obydwu ekip jego przebieg będzie zależał jedynie od podejścia mistrzyń Polski. Scenariusze są dwa: jeżeli wiślaczki szybko zapomną o pogromie w starciu z Jekaterinburgiem to w podobnych rozmiarach, albo nawet w większych rozbiją rywalki. Natomiast jeśli nadal będą rozpamiętywać klęskę z rosyjskim dream teamem, to zobaczymy kopię starcia z….Cukierkami Odrą Brzeg.
Co ma piernik do wiatraka, a konkretnie rzecz ujmując Brzeg do Jeleniej Góry? Wtedy krakowianki podeszły do meczu na zbyt wielkim luzie i dopiero mocniejsza rozmowa w szatni w przerwie spotkania zaowocowała grą na miarę mistrzyń Polski. – Czekaliśmy, kiedy wiślaczkom się zachcę – mówił wówczas trener Cukierków Krzysztof Kubiak.
Wobec kłopotów finansowych ekipa z Jeleniej Góry rozegrała do tej pory tylko cztery mecze ponosząc cztery porażki. Najjaśniejszą postacią w zespole jest Natalia Małaszewska. Niespełna 23-letnia rozgrywająca notuje średnio po 22 punkty i ponad 5 asyst na mecz i w obydwu kategoriach przewodzi ligowym zestawieniom. Niestety jest także „liderką” FGE w ilości popełnionych strat, tracąc piłkę przeciętnie 6 razy w każdym spotkaniu.
Wisła Can-Pack Kraków – KK AZS Jelenia Góra, sobota godzina 17.
Dariusz Jaroń
www.plkk.pl
Ostatnio zmieniony 17 listopada 2007, 23:30 przez ann, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
P.OLD pisze:ze swojej strony napisze tylko :
pełna hala ludzi ... brakło biletów ...
doping masakryczny - młyn ciągnął się wzdłuż całej trybuny od nowej hali ....
mecz bardzo zacięty, choć wynik nie oddaje tego co się działo na boisku ....
a po meczu kibice poszli na basen odkryty poopalać się
...na golasa

hellraiser pisze:81-29 koniec
Ten wynik mnie jako zwolennikowi SMS sprawił ogromną radość..( nie to żebym miał coś przeciw Jeleniej Górze)
Czepialiście się SMS z meczu z Wisłą tam chociaż dziewczyny zaszalały w ataku.
a dziś SMS przegrał z dość... powiedzmy "zespołem środka" - AZS Poznań 93-32 - też sobie poszalały?
Doskonała "szkoła koszykówki"...
Jelenia jest zespołem, który niestety "dogorywa" z wiadomych powodów. Bywa, że w trakcie ligi ktoś gra "byle dograć" ktoś się czasem wycofuje... - SMS zaś jest instytyucją celową, finansowaną centralnie o zaopatrzoną w jakąśtam "rację stanu" - oczywiście, dyskusyjne tylko jaką...
- Kaśka#4
- Żak
- Posty: 324
- Rejestracja: 10 kwietnia 2006, 12:09
- Lokalizacja: Kraków - miasto Wiślaków :)
Wisła Can-Pack Kraków - KK AZS Jelenia Góra 81:29 (20:7, 20:11, 22:6, 19:5)
Wisła Can-Pack: Krawiec 20, Dupree 10, Kobryn 10, Gburczyk 9, Gajda 7, Radwan 6, Skerović 5, DeForge 4, Wielebnowska 4, Pałka 4, Fikiel 2, Trafimava 0.
KK AZS: Małaszewska 12, Balsam 7, Kret 6, Dłutowska 2, Wójcik 2, Andrzejczak 0, Arodź 0, Sojka 0.
gratulacje dla Wisły, a w szczególności dla Moniki Krawiec za świetny mecz

Wisła Can-Pack: Krawiec 20, Dupree 10, Kobryn 10, Gburczyk 9, Gajda 7, Radwan 6, Skerović 5, DeForge 4, Wielebnowska 4, Pałka 4, Fikiel 2, Trafimava 0.
KK AZS: Małaszewska 12, Balsam 7, Kret 6, Dłutowska 2, Wójcik 2, Andrzejczak 0, Arodź 0, Sojka 0.
gratulacje dla Wisły, a w szczególności dla Moniki Krawiec za świetny mecz
mistrz, mistrz nasz TS!
- diablewcielone:P
- Kadet
- Posty: 1450
- Rejestracja: 22 października 2005, 10:37
- Lokalizacja: Miasto Krakuff
- Kontaktowanie:
Jednostronne widowisko i przeprosiny trenera
W meczu ósmej kolejki Ford Germaz Ekstraklasy Wisła Can-Pack rozbiła w Krakowie Kolegium Karkonoskie AZS Jelenia Góra 81:29. - Taki mecz nikomu nic nie daje, ani nam, ani przeciwniczkom - kręcił głową po meczu opiekun przegranej drużyny Eugeniusz Sroka.
Zgodnie z oczekiwaniami starcie pierwszej z ostatnią drużyną ligowej tabeli przebiegło pod dyktando mistrzyń Polski. Krakowianki w połowie pierwszej kwarty prowadziły już 13:0 i dopiero rzut zza łuku Agnieszki Kret przełamał niemoc strzelecką ekipy z Jeleniej Góry. Parę minut później, przy ogromnej przewadze miejscowych koszykarek, trener Tomasz Herkt wymienił całą piątkę puszczając na plac gry zawodniczki rezerwowe.
Akademiczki przystąpiły do meczu przytłoczone renomą rywalek. Brakowało wsparcia dla Natalii Małaszewskiej, która próbowała samodzielnie rozbijać obronę wiślaczek, ale nie miała łatwego życia z agresywnie grającymi w defensywie Jeleną Skerović i Agatą Gajdą. Przewaga mistrzyń Polski rosła w oczach przekraczając w trzeciej kwarcie 30, a w czwartej 40 i 50 "oczek".
Wynik meczu na 81:29 rzutem z narożnika boiska ustaliła Magdalena Radwan. - Już po wszystkim dziewczyny - wypaliła po końcowej syrenie Natalia Małaszewska do koleżanek z ławki rezerwowych. Słowa liderki jeleniogórzanek w pełni oddają przebieg sobotniego spotkania i różnice w potencjale obydwu stron.
Po meczu powiedzieli:
Eugeniusz Sroka, trener KK AZS Jelenia Góra: - Chciałbym przeprosić kibiców za sprawiony zawód. Jeszcze pół roku temu wynik meczu w Jeleniej Górze był 69:67 dla Wisły. Nam w tej chwili został zespół całkowicie uczelniany. Na 14 dziewcząt, które są zgłoszone do ligi 11 jest studentek, najstarsza Małaszewska ma 22 lata, a wszystkie pozostałe są młodsze. Także jest to drużyna na wskroś amatorska. Ale tak dalej być nie może. Liczę na to, że parlamentarzyści jeleniogórscy znajdą nam sponsora. Nie możemy ośmieszać polskiej ligi koszykówki przyjeżdżając z dziećmi do bardzo poważnego klubu mistrzyń Polski. W pełni podzielam zdanie trenera Tomasza Herkta wypowiedziane w wywiadzie dla strony internetowej PLKK, że to nie ma sensu, aby w lidze grało 14 drużyn. Taki mecz nikomu nic nie daje, ani nam, ani przeciwnikom.
Tomasz Herkt, trener Wisły Can-Pack Kraków: - Cieszę się, że trener podziela moją opinią. Mówiąc te słowa nie podważałem sensowności żadnej drużyny w tych rozgrywkach, tylko chodziło mi o to, że rozbudowane rozgrywki powodują, że zespoły, które mają reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej nie mają czasu na przygotowanie się. Dzisiaj też dziewczynom ciężko było się wdrożyć w mecz, ponieważ wczoraj normalnie trenowaliśmy. To nie jest normalne, ale ja będę to podkreślał, mimo że niektóre osoby z branży się oburzają. Nie będę oceniał meczu, bo przy takiej przewadze personalnej nie ma to sensu. Życzę trenerowi Sroce wszystkiego dobrego. W zeszłym roku Jelenia Góra to był ciekawy zespół i życzę, aby wrócił na tą drogę.
Joanna Dłutowska, KK AZS Jelenia Góra: - Gratuluje Wiśle zwycięstwa i bardzo dobrego meczu. Dziewczyny wygrały obroną, którą nas zaskoczyły, doświadczeniem i siłą fizyczną. Chciałabym podziękować naszym kibicom, którzy przyjechali tu z nami z Jeleniej Góry oraz kibicom z Krakowa.
Magdalena Radwan, Wisła Can-Pack Kraków: - Podeszłyśmy do tego meczu, jak do mocnego treningu. Głównie starałyśmy się grać twardo w obronie, a dzięki temu, że dziewczyny cały mecz grały strefą mogłyśmy poćwiczyć przed środowym meczem w Eurolidze.
Wisła Can-Pack Kraków - KK AZS Jelenia Góra 81:29 (20:7, 20:11, 22:6, 19:5)
Wisła Can-Pack: Krawiec 20, Dupree 10, Kobryn 10, Gburczyk 9, Gajda 7, Radwan 6, Skerović 5, DeForge 4, Wielebnowska 4, Pałka 4, Fikiel 2, Trafimava 0.
KK AZS: Małaszewska 12, Balsam 7, Kret 6, Dłutowska 2, Wójcik 2, Andrzejczak 0, Arodź 0, Sojka 0.
Sędziowali: Grzegorz Czajka, Mariusz Adameczek. Widzów: 600
Dariusz Jaroń, Katarzyna Fryt
www.plkk.pl
W meczu ósmej kolejki Ford Germaz Ekstraklasy Wisła Can-Pack rozbiła w Krakowie Kolegium Karkonoskie AZS Jelenia Góra 81:29. - Taki mecz nikomu nic nie daje, ani nam, ani przeciwniczkom - kręcił głową po meczu opiekun przegranej drużyny Eugeniusz Sroka.
Zgodnie z oczekiwaniami starcie pierwszej z ostatnią drużyną ligowej tabeli przebiegło pod dyktando mistrzyń Polski. Krakowianki w połowie pierwszej kwarty prowadziły już 13:0 i dopiero rzut zza łuku Agnieszki Kret przełamał niemoc strzelecką ekipy z Jeleniej Góry. Parę minut później, przy ogromnej przewadze miejscowych koszykarek, trener Tomasz Herkt wymienił całą piątkę puszczając na plac gry zawodniczki rezerwowe.
Akademiczki przystąpiły do meczu przytłoczone renomą rywalek. Brakowało wsparcia dla Natalii Małaszewskiej, która próbowała samodzielnie rozbijać obronę wiślaczek, ale nie miała łatwego życia z agresywnie grającymi w defensywie Jeleną Skerović i Agatą Gajdą. Przewaga mistrzyń Polski rosła w oczach przekraczając w trzeciej kwarcie 30, a w czwartej 40 i 50 "oczek".
Wynik meczu na 81:29 rzutem z narożnika boiska ustaliła Magdalena Radwan. - Już po wszystkim dziewczyny - wypaliła po końcowej syrenie Natalia Małaszewska do koleżanek z ławki rezerwowych. Słowa liderki jeleniogórzanek w pełni oddają przebieg sobotniego spotkania i różnice w potencjale obydwu stron.
Po meczu powiedzieli:
Eugeniusz Sroka, trener KK AZS Jelenia Góra: - Chciałbym przeprosić kibiców za sprawiony zawód. Jeszcze pół roku temu wynik meczu w Jeleniej Górze był 69:67 dla Wisły. Nam w tej chwili został zespół całkowicie uczelniany. Na 14 dziewcząt, które są zgłoszone do ligi 11 jest studentek, najstarsza Małaszewska ma 22 lata, a wszystkie pozostałe są młodsze. Także jest to drużyna na wskroś amatorska. Ale tak dalej być nie może. Liczę na to, że parlamentarzyści jeleniogórscy znajdą nam sponsora. Nie możemy ośmieszać polskiej ligi koszykówki przyjeżdżając z dziećmi do bardzo poważnego klubu mistrzyń Polski. W pełni podzielam zdanie trenera Tomasza Herkta wypowiedziane w wywiadzie dla strony internetowej PLKK, że to nie ma sensu, aby w lidze grało 14 drużyn. Taki mecz nikomu nic nie daje, ani nam, ani przeciwnikom.
Tomasz Herkt, trener Wisły Can-Pack Kraków: - Cieszę się, że trener podziela moją opinią. Mówiąc te słowa nie podważałem sensowności żadnej drużyny w tych rozgrywkach, tylko chodziło mi o to, że rozbudowane rozgrywki powodują, że zespoły, które mają reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej nie mają czasu na przygotowanie się. Dzisiaj też dziewczynom ciężko było się wdrożyć w mecz, ponieważ wczoraj normalnie trenowaliśmy. To nie jest normalne, ale ja będę to podkreślał, mimo że niektóre osoby z branży się oburzają. Nie będę oceniał meczu, bo przy takiej przewadze personalnej nie ma to sensu. Życzę trenerowi Sroce wszystkiego dobrego. W zeszłym roku Jelenia Góra to był ciekawy zespół i życzę, aby wrócił na tą drogę.
Joanna Dłutowska, KK AZS Jelenia Góra: - Gratuluje Wiśle zwycięstwa i bardzo dobrego meczu. Dziewczyny wygrały obroną, którą nas zaskoczyły, doświadczeniem i siłą fizyczną. Chciałabym podziękować naszym kibicom, którzy przyjechali tu z nami z Jeleniej Góry oraz kibicom z Krakowa.
Magdalena Radwan, Wisła Can-Pack Kraków: - Podeszłyśmy do tego meczu, jak do mocnego treningu. Głównie starałyśmy się grać twardo w obronie, a dzięki temu, że dziewczyny cały mecz grały strefą mogłyśmy poćwiczyć przed środowym meczem w Eurolidze.
Wisła Can-Pack Kraków - KK AZS Jelenia Góra 81:29 (20:7, 20:11, 22:6, 19:5)
Wisła Can-Pack: Krawiec 20, Dupree 10, Kobryn 10, Gburczyk 9, Gajda 7, Radwan 6, Skerović 5, DeForge 4, Wielebnowska 4, Pałka 4, Fikiel 2, Trafimava 0.
KK AZS: Małaszewska 12, Balsam 7, Kret 6, Dłutowska 2, Wójcik 2, Andrzejczak 0, Arodź 0, Sojka 0.
Sędziowali: Grzegorz Czajka, Mariusz Adameczek. Widzów: 600
Dariusz Jaroń, Katarzyna Fryt
www.plkk.pl
Nasze grały tak jak z UMCS. Tylko rywal był inny. Pozytywnym wyjątkiem była Monia Krawiec, która szalała na parkiecie.
Akcją meczu niewątpliwie podanie(?) Gburczyk do Krawiec grożące złamaniem nosa.. To co ta Pani wyprawia przyprawia o ból głowy. Zwłaszcza jak się pomyśli że to reprezentantka Polski.
Akcją meczu niewątpliwie podanie(?) Gburczyk do Krawiec grożące złamaniem nosa.. To co ta Pani wyprawia przyprawia o ból głowy. Zwłaszcza jak się pomyśli że to reprezentantka Polski.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
wydaje mi się, że SMS może jednak coś wygrać w tym sezonie...
szkoda, że wywiad tak szybko został zdjęty ze stronki i nie wszyscy mieli okazję przeczytać.
z tego miejsca pozdrawiam szanowaną redakcje tejże strony
Po meczu powiedzieli:
Eugeniusz Sroka, trener KK AZS Jelenia Góra: - Chciałbym przeprosić kibiców za sprawiony zawód. Jeszcze pół roku temu wynik meczu w Jeleniej Górze był 69:67 dla Wisły. Nam w tej chwili został zespół całkowicie uczelniany. Na 14 dziewcząt, które są zgłoszone do ligi 11 jest studentek, najstarsza Małaszewska ma 22 lata, a wszystkie pozostałe są młodsze. Także jest to drużyna na wskroś amatorska. Ale tak dalej być nie może. Liczę na to, że parlamentarzyści jeleniogórscy znajdą nam sponsora. Nie możemy ośmieszać polskiej ligi koszykówki przyjeżdżając z dziećmi do bardzo poważnego klubu mistrzyń Polski. W pełni podzielam zdanie trenera Tomasza Herkta wypowiedziane w wywiadzie dla strony internetowej PLKK, że to nie ma sensu, aby w lidze grało 14 drużyn. Taki mecz nikomu nic nie daje, ani nam, ani przeciwnikom.
szkoda, że wywiad tak szybko został zdjęty ze stronki i nie wszyscy mieli okazję przeczytać.
z tego miejsca pozdrawiam szanowaną redakcje tejże strony
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
-
znajomy
ann pisze:wydaje mi się, że SMS może jednak coś wygrać w tym sezonie...Po meczu powiedzieli:
Eugeniusz Sroka, trener KK AZS Jelenia Góra: - Chciałbym przeprosić kibiców za sprawiony zawód. Jeszcze pół roku temu wynik meczu w Jeleniej Górze był 69:67 dla Wisły. Nam w tej chwili został zespół całkowicie uczelniany. Na 14 dziewcząt, które są zgłoszone do ligi 11 jest studentek, najstarsza Małaszewska ma 22 lata, a wszystkie pozostałe są młodsze. Także jest to drużyna na wskroś amatorska. Ale tak dalej być nie może. Liczę na to, że parlamentarzyści jeleniogórscy znajdą nam sponsora. Nie możemy ośmieszać polskiej ligi koszykówki przyjeżdżając z dziećmi do bardzo poważnego klubu mistrzyń Polski. W pełni podzielam zdanie trenera Tomasza Herkta wypowiedziane w wywiadzie dla strony internetowej PLKK, że to nie ma sensu, aby w lidze grało 14 drużyn. Taki mecz nikomu nic nie daje, ani nam, ani przeciwnikom.
szkoda, że wywiad tak szybko został zdjęty ze stronki i nie wszyscy mieli okazję przeczytać.
z tego miejsca pozdrawiam szanowaną redakcje tejże strony
Zych Wiesław + Ziemblicki Grzegorz = cenzorzy piątej RP
z interii może artykuł nie zniknie
Herkt: Po co komu trener w takiej sytuacji?
- Nie może być tak, że zespoły, które poprzez starty w Eurolidze są wizytówką swoich krajów na arenie międzynarodowej, nie mają okresu przygotowawczego do tych rozgrywek - apeluje w rozmowie z INTERIA.PL trener Wisły Can-Pack Kraków, Tomasz Herkt.
- Startujemy w Eurolidze z marszu. Dziewczyny przyjechały w połowie października, więc w komplecie trenujemy od miesiąca. Startując w rozgrywkach ligowych i jedziemy środa-sobota-środa-sobota. Doszła Euroliga i jest tak samo - dodaje trener Herkt.
Czyli nie ma miejsca na przygotowanie zespołu do rozgrywek?
- Obliczyłem, że na 30 dni mieliśmy tylko jeden tydzień pracy rzeczywistej - treningowej. Oprócz tego były wyjazdy i mecze i niedziele. Pewnie, że czasem możemy i ten dzień poświęcić na pracę, ale kiedyś trzeba też odpocząć. Nie może być tak, że zespoły, które poprzez starty w Eurolidze są wizytówką swoich krajów na arenie międzynarodowej nie mają okresu przygotowawczego.
Co można zrobić, aby to zmienić?
- Trzeba się zastanowić nad terminarzem, bo jeżeli zespół Jekaterinburga przed Euroligą gra Ligę Światową, na której próbuje swoich sił z drużyną chińskich gwiazd, czy reprezentacją Stanów Zjednoczonych, to jest to chyba lepsza forma przygotowań niż mecze z Lesznem czy Toruniem. Dlatego trzeba o tym pamiętać chcąc efektywniej przystąpić do rozgrywek i wiedząc na co nas stać otwarcie mówić o celach. Mieliśmy bardzo ciekawe zaproszenie na turniej do Stambułu (18-20 października - przyp.red), co oznacza, że tam też nie grano ligi, tylko przygotowywano się do Euroligi.
Czyli u nas trenerzy nie mają nic do powiedzenia przy ustalaniu terminarza spotkań?
- Tak, to nie jest konsultowane z trenerami. Kiedyś w zarządzie PZKosz był jakiś trener, który takie decyzje opiniował. Jeżeli trenerzy nie mają wpływu na kalendarz, tylko im się go przedstawia, to jest nam bardzo ciężko i myślę, że inni szkoleniowcy się z tym zgodzą. Kalendarz nie uwzględnia imprez rangi głównej, czyli mistrzostw Europy i tego, że zawodniczki z WNBA nie mogą grać na okrągło.
Zatem proponowałby Pan przesunięcie startu rozgrywek?
- Oczywiście, że tak. Trzeba było uwzględnić mistrzostwa Europy, które skończyły się chyba 7 października. Dziewczyny potrzebowały czasu, aby wkomponować się w drużynę, a zamiast tego musiały niemalże natychmiast wybiec na parkiet i sprzedawać swoją sztukę. Po co komu trener w takiej sytuacji?
Przesunięcie kalendarza rozgrywek przy kilkunastozespołowej lidze byłoby trudne. Stać nas w ogóle na taką rozszerzoną ligę?
- Na chwilę obecną, oczywiście tak, żeby nie spłaszczać tej ligi za bardzo, bo żaden sponsor nie będzie płacił wielkich pieniędzy jeśli tych spotkań będzie mało, to uważam, że optymalna byłaby liga 10-zespołowa. Przy pewnym założeniu, że dużo zespołów gra w europejskich pucharach, żeby się rozwijać. Wtedy gramy ligę, oprócz tego dwa zespoły występują w Eurolidze, a co najmniej trzy kolejne w Pucharze FIBA. Wówczas drużyny zdobywają doświadczenie, a trenerzy mają czas, by odpowiednio je przygotować. Pamiętajmy, że jako trenerzy jesteśmy rozliczani z pracy i wyników, a na chwilę obecną nie mamy możliwości optymalnego przygotowania zespołów.
Wobec tego na ile ocenia Pan formę wiślaczek?
- Myślę, że to 70 procent tego, co mogą grać.
Rozmawiał: Dariusz Jaroń, INTERIA.PL
Herkt: Po co komu trener w takiej sytuacji?
- Nie może być tak, że zespoły, które poprzez starty w Eurolidze są wizytówką swoich krajów na arenie międzynarodowej, nie mają okresu przygotowawczego do tych rozgrywek - apeluje w rozmowie z INTERIA.PL trener Wisły Can-Pack Kraków, Tomasz Herkt.
- Startujemy w Eurolidze z marszu. Dziewczyny przyjechały w połowie października, więc w komplecie trenujemy od miesiąca. Startując w rozgrywkach ligowych i jedziemy środa-sobota-środa-sobota. Doszła Euroliga i jest tak samo - dodaje trener Herkt.
Czyli nie ma miejsca na przygotowanie zespołu do rozgrywek?
- Obliczyłem, że na 30 dni mieliśmy tylko jeden tydzień pracy rzeczywistej - treningowej. Oprócz tego były wyjazdy i mecze i niedziele. Pewnie, że czasem możemy i ten dzień poświęcić na pracę, ale kiedyś trzeba też odpocząć. Nie może być tak, że zespoły, które poprzez starty w Eurolidze są wizytówką swoich krajów na arenie międzynarodowej nie mają okresu przygotowawczego.
Co można zrobić, aby to zmienić?
- Trzeba się zastanowić nad terminarzem, bo jeżeli zespół Jekaterinburga przed Euroligą gra Ligę Światową, na której próbuje swoich sił z drużyną chińskich gwiazd, czy reprezentacją Stanów Zjednoczonych, to jest to chyba lepsza forma przygotowań niż mecze z Lesznem czy Toruniem. Dlatego trzeba o tym pamiętać chcąc efektywniej przystąpić do rozgrywek i wiedząc na co nas stać otwarcie mówić o celach. Mieliśmy bardzo ciekawe zaproszenie na turniej do Stambułu (18-20 października - przyp.red), co oznacza, że tam też nie grano ligi, tylko przygotowywano się do Euroligi.
Czyli u nas trenerzy nie mają nic do powiedzenia przy ustalaniu terminarza spotkań?
- Tak, to nie jest konsultowane z trenerami. Kiedyś w zarządzie PZKosz był jakiś trener, który takie decyzje opiniował. Jeżeli trenerzy nie mają wpływu na kalendarz, tylko im się go przedstawia, to jest nam bardzo ciężko i myślę, że inni szkoleniowcy się z tym zgodzą. Kalendarz nie uwzględnia imprez rangi głównej, czyli mistrzostw Europy i tego, że zawodniczki z WNBA nie mogą grać na okrągło.
Zatem proponowałby Pan przesunięcie startu rozgrywek?
- Oczywiście, że tak. Trzeba było uwzględnić mistrzostwa Europy, które skończyły się chyba 7 października. Dziewczyny potrzebowały czasu, aby wkomponować się w drużynę, a zamiast tego musiały niemalże natychmiast wybiec na parkiet i sprzedawać swoją sztukę. Po co komu trener w takiej sytuacji?
Przesunięcie kalendarza rozgrywek przy kilkunastozespołowej lidze byłoby trudne. Stać nas w ogóle na taką rozszerzoną ligę?
- Na chwilę obecną, oczywiście tak, żeby nie spłaszczać tej ligi za bardzo, bo żaden sponsor nie będzie płacił wielkich pieniędzy jeśli tych spotkań będzie mało, to uważam, że optymalna byłaby liga 10-zespołowa. Przy pewnym założeniu, że dużo zespołów gra w europejskich pucharach, żeby się rozwijać. Wtedy gramy ligę, oprócz tego dwa zespoły występują w Eurolidze, a co najmniej trzy kolejne w Pucharze FIBA. Wówczas drużyny zdobywają doświadczenie, a trenerzy mają czas, by odpowiednio je przygotować. Pamiętajmy, że jako trenerzy jesteśmy rozliczani z pracy i wyników, a na chwilę obecną nie mamy możliwości optymalnego przygotowania zespołów.
Wobec tego na ile ocenia Pan formę wiślaczek?
- Myślę, że to 70 procent tego, co mogą grać.
Rozmawiał: Dariusz Jaroń, INTERIA.PL
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
hmm a co tu ma Leszno do piernika?
Panie trenerze wydaje mi sie ze troche tymi slowami nas pan obraza ...zreszta nie wiem czy pamieta pan mecz w Lesznie troche sie pomeczyliscie a koncowy wynik nie odzwierciedla tego jak bylo na meczu... moze nei jestesmy atrakcyjnym przeciwnikiem dla pana druzyny no ale madrze to sie tylko mowi jak sie ma gwiazdeczki z WNBA i sprowadza sie do druzyny gotowy "produkt" a zeby pan tak dokonal jakiegos odkrycia ...najpiekniejsze w pracy trenera moim zdaniem jest to ze z niczego mozna zrobic cos , wtedy ma pan moje uznanie a tak to psss dawne czasy minely
Życiowe bitwy nie zawsze wygrywają silni i szybsi, lecz prędzej czy później TYM, który wygrywa, jest TEN, który nieustannie myśli, że może wygrać.
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

