Szeviep Szeged - KSSSE AZS-PWSZ Gorzow (28-11-2007) __ 81:84
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
.
Joasia trafiła 1 raz
80:80
12,4 sek do końca
Czarnecka znowu wolne.
Pierwszy - celny.
Drugi - celny
82:80.
Szott fauluje
Tomowa robi 2 wolne
Pierwszy - niecelny.
Drugi - celny.
1 sekunda do końca
Ristić robi 2 wolne
Oba celne.
84:81.
Węgierka rzuca za 3 rzut rozpaczy.
Niedolot.
KONIEC!!!!!!!!!!!
Dziki taniec radości ekipy gorzowskiej
.
Joasia trafiła 1 raz
80:80
12,4 sek do końca
Czarnecka znowu wolne.
Pierwszy - celny.
Drugi - celny
82:80.
Szott fauluje
Tomowa robi 2 wolne
Pierwszy - niecelny.
Drugi - celny.
1 sekunda do końca
Ristić robi 2 wolne
Oba celne.
84:81.
Węgierka rzuca za 3 rzut rozpaczy.
Niedolot.
KONIEC!!!!!!!!!!!
Dziki taniec radości ekipy gorzowskiej
.
Ostatnio zmieniony 28 listopada 2007, 19:47 przez Gość-1147, łącznie zmieniany 1 raz.
.
.
A oto gorąca informacja z portalu: www.gorzow24.pl
Wygraliśmy w Szeged 84:81!
Kamil Siałkowski,
dodano: 28 listopada 2007, 18:54
Skomentuj Komentarze Drukuj
« poprzednie
1 / 1
następne »
(fot. Bartosz Zakrzewski)
Gorzowskie koszykarki wygrały już trzeci mecz w europejskich pucharach. Na parkiecie w Szeged po bardzo emocjonującej końcówce pokonały ekipę Szeviep 84:81. Tym drugim wyjazdowym zwycięstwem przypieczętowaliśmy awans do kolejnej rundy Pucharu Europy FIBA!
Środowe spotkanie gorzowskie koszykarki rozpoczęły całkiem nieźle. W czwartej minucie po trafieniu Agnieszki Szott prowadziliśmy 8:5. Słabo jednak graliśmy w obronie, nie mieliśmy atutów pod tablicami i to się zemściło. Węgierki wyszły na prowadzenie 18:12. Wtedy przypomniała o sobie Amerykanka Carrie Moore. Nasza najskuteczniejsza w europejskich pucharach koszykarka w ciągu jednej minuty dwa razy trafiła zza linii 6,25 m! Na dwie i pół minuty przed końcem pierwszej kwarty znów był remis (18:18). W końcówce spokojnie grające gorzowianki dołożyły kolejne cztery punkty (dwa celne rzuty osobiste Katariny Ristić i trafienie z półdystansu w wykonaniu Joanny Czarneckiej) i po 10 minutach prowadziliśmy 22:20.
Na starcie drugiej kwarty koszykarki KSSSE AZS PWSZ miały już kapitał pięciu punktów - za trzy rzuciła Ristić. Tę przewagę zniwelowała jeszcze węgierska kadrowiczka Emoke Furesz (nie grała w Gorzowie) dwoma trzypunktowymi akcjami. Ale w ostatnich pięciu minutach przed przerwą nasze dziewczęta zagrały doskonale. Wyjątkowy manewr taktyczny wykonał trener Dariusz Maciejewski, który zdecydował się na wystawienie w jednej piątce dwóch rozgrywających - Katarzyna Czubak prowadziła grę, a Ristić zagrała na pozycji numer dwa. To przyniosło świetny efekt. Koszykarki z Szeged wyraźnie się pogubiły, a nasze dalej grały jak nakręcone. Ważne punkty rzuciła kapitan Justyna Żurowska, kolejne dołożyły też Czarnecka i Moore. I gorzowianki na przerwę schodziły z 12-punktową przewagą!
Na początku trzeciej kwarty prowadziliśmy nawet 55:41. W 22. minucie gorzowskiej maszynie ktoś jednak zaciągnął ręczny hamulec... W ciągu sześciu minut nie zagraliśmy praktycznie żadnej dobrej akcji. A rywalki grały jak natchnione. Dwa razy za trzy trafiła Krisztina Kovacs, cztery punkty dołożyła Judit Kajdacsi i Węgierki nas dogoniły. Było 57:59. Gorzowianki zadały kontrujący cios - powiększyły prowadzenie do siedmiu punktów (66:59). W trakcie ostatnich 11 sekund trzeciej odsłony na parkiecie w Szeged działy się jednak rzeczy niedopuszczalne. W tym czasie zmarnowaliśmy niemal cały kapitał. Za trzy punkty trafiła Szilvia Torok, przy wznowieniu gry zza linii końcowej źle wyprowadziła piłkę Katarzyna Czubak (jej podanie do Carrie Moore było za mocne), rywalki wykorzystały ten błąd i Milena Tomowa równo z syreną trafiła za dwa punkty.
Szeviep Szeged - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 81:84 (20:22, 17:27, 27:17, ___17:18___)
.
.
.
źródło:
http://www.gorzow24.pl/sport/19-koszyko ... -8481.html
.
.
W opisie meczu na gorzow24 brak jak na razie opisu czwartej kwarty.
.
.
A oto gorąca informacja z portalu: www.gorzow24.pl
Wygraliśmy w Szeged 84:81!
Kamil Siałkowski,
dodano: 28 listopada 2007, 18:54
Skomentuj Komentarze Drukuj
« poprzednie
1 / 1
następne »
(fot. Bartosz Zakrzewski)
Gorzowskie koszykarki wygrały już trzeci mecz w europejskich pucharach. Na parkiecie w Szeged po bardzo emocjonującej końcówce pokonały ekipę Szeviep 84:81. Tym drugim wyjazdowym zwycięstwem przypieczętowaliśmy awans do kolejnej rundy Pucharu Europy FIBA!
Środowe spotkanie gorzowskie koszykarki rozpoczęły całkiem nieźle. W czwartej minucie po trafieniu Agnieszki Szott prowadziliśmy 8:5. Słabo jednak graliśmy w obronie, nie mieliśmy atutów pod tablicami i to się zemściło. Węgierki wyszły na prowadzenie 18:12. Wtedy przypomniała o sobie Amerykanka Carrie Moore. Nasza najskuteczniejsza w europejskich pucharach koszykarka w ciągu jednej minuty dwa razy trafiła zza linii 6,25 m! Na dwie i pół minuty przed końcem pierwszej kwarty znów był remis (18:18). W końcówce spokojnie grające gorzowianki dołożyły kolejne cztery punkty (dwa celne rzuty osobiste Katariny Ristić i trafienie z półdystansu w wykonaniu Joanny Czarneckiej) i po 10 minutach prowadziliśmy 22:20.
Na starcie drugiej kwarty koszykarki KSSSE AZS PWSZ miały już kapitał pięciu punktów - za trzy rzuciła Ristić. Tę przewagę zniwelowała jeszcze węgierska kadrowiczka Emoke Furesz (nie grała w Gorzowie) dwoma trzypunktowymi akcjami. Ale w ostatnich pięciu minutach przed przerwą nasze dziewczęta zagrały doskonale. Wyjątkowy manewr taktyczny wykonał trener Dariusz Maciejewski, który zdecydował się na wystawienie w jednej piątce dwóch rozgrywających - Katarzyna Czubak prowadziła grę, a Ristić zagrała na pozycji numer dwa. To przyniosło świetny efekt. Koszykarki z Szeged wyraźnie się pogubiły, a nasze dalej grały jak nakręcone. Ważne punkty rzuciła kapitan Justyna Żurowska, kolejne dołożyły też Czarnecka i Moore. I gorzowianki na przerwę schodziły z 12-punktową przewagą!
Na początku trzeciej kwarty prowadziliśmy nawet 55:41. W 22. minucie gorzowskiej maszynie ktoś jednak zaciągnął ręczny hamulec... W ciągu sześciu minut nie zagraliśmy praktycznie żadnej dobrej akcji. A rywalki grały jak natchnione. Dwa razy za trzy trafiła Krisztina Kovacs, cztery punkty dołożyła Judit Kajdacsi i Węgierki nas dogoniły. Było 57:59. Gorzowianki zadały kontrujący cios - powiększyły prowadzenie do siedmiu punktów (66:59). W trakcie ostatnich 11 sekund trzeciej odsłony na parkiecie w Szeged działy się jednak rzeczy niedopuszczalne. W tym czasie zmarnowaliśmy niemal cały kapitał. Za trzy punkty trafiła Szilvia Torok, przy wznowieniu gry zza linii końcowej źle wyprowadziła piłkę Katarzyna Czubak (jej podanie do Carrie Moore było za mocne), rywalki wykorzystały ten błąd i Milena Tomowa równo z syreną trafiła za dwa punkty.
Szeviep Szeged - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 81:84 (20:22, 17:27, 27:17, ___17:18___)
.
.
.
źródło:
http://www.gorzow24.pl/sport/19-koszyko ... -8481.html
.
.
W opisie meczu na gorzow24 brak jak na razie opisu czwartej kwarty.
.
Ostatnio zmieniony 28 listopada 2007, 20:05 przez Gość-1147, łącznie zmieniany 2 razy.
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
- elen
- Kadet
- Posty: 1461
- Rejestracja: 23 stycznia 2006, 17:31
- Lokalizacja: Gorzów - Miasto cudów nad Wartą
- Kontaktowanie:
Brakujaca czesc powyzszego artykułu...
Spotkanie się wyrównało. Na pięć minut przed końcem meczu, po trafieniu Agnieszki Szott prowadziliśmy jeszcze 76:71. Na 90 sekund do ostatniej syreny zza linii 6,25 m trafiła jednak niesamowita Krisztina Kovacs i mieliśmy tylko jeden punkt przewagi (79:78). Chwilę później Węgierki wyszły nawet na jednopunktowe prowadzenie. Na 12 sekund przed końcem spotkania rozpoczęła się koszykarska licytacja - mało było płynnej gry, a obie strony na przemian wykonywały rzuty osobiste. Raz z wolnego trafiła Joanna Czarnecka i wyrównała na 80:80. Po trzech sekundach „Czarna” znów wykonywała osobiste - tym razem trafiła już oba rzuty i znów wyszliśmy na prowadzenie (82:80). Piłka była po stronie gospodyń, chciały zagrać do końca. Na 2,5 sekundy przed końcem meczu Agnieszka Szott sfaulowała Milenę Tomową. To była dobra decyzja, bo Bułgarka trafiła tylko jeden rzut osobisty (prowadziliśmy 82:81)! Koszykarki z Szeged nie miały innego wyjścia, jak faulem zatrzymać szarżującą Katarinę Ristić. Nasza Słowenka na sekundę prze końcową syreną stanęła na linii rzutów osobistych, wykorzystała dwa i zapewniła gorzowskiej drużynie niezwykle cenne wyjazdowe zwycięstwo i awans do kolejnej rundy FIBA EuroCup!
Spotkanie się wyrównało. Na pięć minut przed końcem meczu, po trafieniu Agnieszki Szott prowadziliśmy jeszcze 76:71. Na 90 sekund do ostatniej syreny zza linii 6,25 m trafiła jednak niesamowita Krisztina Kovacs i mieliśmy tylko jeden punkt przewagi (79:78). Chwilę później Węgierki wyszły nawet na jednopunktowe prowadzenie. Na 12 sekund przed końcem spotkania rozpoczęła się koszykarska licytacja - mało było płynnej gry, a obie strony na przemian wykonywały rzuty osobiste. Raz z wolnego trafiła Joanna Czarnecka i wyrównała na 80:80. Po trzech sekundach „Czarna” znów wykonywała osobiste - tym razem trafiła już oba rzuty i znów wyszliśmy na prowadzenie (82:80). Piłka była po stronie gospodyń, chciały zagrać do końca. Na 2,5 sekundy przed końcem meczu Agnieszka Szott sfaulowała Milenę Tomową. To była dobra decyzja, bo Bułgarka trafiła tylko jeden rzut osobisty (prowadziliśmy 82:81)! Koszykarki z Szeged nie miały innego wyjścia, jak faulem zatrzymać szarżującą Katarinę Ristić. Nasza Słowenka na sekundę prze końcową syreną stanęła na linii rzutów osobistych, wykorzystała dwa i zapewniła gorzowskiej drużynie niezwykle cenne wyjazdowe zwycięstwo i awans do kolejnej rundy FIBA EuroCup!

"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości
