MŚ w piłce ręcznej kobiet

Pisz o czym chcesz

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
BasketFan
Kadet
Posty: 1166
Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

MŚ w piłce ręcznej kobiet

Postautor: BasketFan » 05 grudnia 2007, 22:19

Pierwsza wygrana na MŚ !!!

Ponad dwa tysiące widzów było świadkami pierwszej wygranej Polek na Mistrzostwach Świata. Biało-czerwone pokonały Tunezję udanie rozpoczynając walkę na mundialu!
Spotkania niestety nie obejrzało w Polsce wiele osób, bo Polsat pokazał go na Polsacie Sport Extra. W tym samym czasie na zwykłym Polsacie i Polsacie Sport leciał ten sam mecz siatkówki...
Jedni śledzili więc spotkanie na kanałach francuskich, tunezyjskich, norweskich, inni na naszym chacie a najzagorzalsi- na miejscu w Tulonie. Widzieliśmy flagi z polskimi miastami - Lublinem, Kraśnikiem, Kurowem, Koszalinem...
Pierwsza niespodzianka była już przed meczem. Do "14" w protokole nie była wpisana Magdalena Chemicz i Dagmara Kowalska. W bramce mecz zaczęła więc Małgorzata Sadowska, w polu były jeszcze Ewa Damięcka, Iza Duda, Kinga Polenz, Dorota Malczewska, Małgorzata Majerek i Karolina Kudłacz.
Spotkanie od samego początku utrzymywane było w dobrym tempie. Mogło się podobać szybkie rozgrywanie piłki i bramki - cios za cios. W 5 minucie to jednak Tunezja prowadziła 2:4, w 13 - 4:6. Polki zaczęły nieco nerwowo, ale z każdą kolejną minutą czuły się coraz pewniej na parkiecie. Bramki Malczewskiej, Polenz dały nam remis (7:7) a po trafieniu Kudłacz w 17' prowadziliśmy 8:7! Polki poszły za ciosem. Dobra obrona, dwie kontry i 19 minucie Duda wyprowadza nas na prowadzenie 11:7. O czas prosi szkoleniowiec rywalek.
Tunezyjkom wiele to nie daje. Ton spotkaniu (mimo zdarzających się błędów) nadają już biało-czerwone, które w 25 minucie prowadzą nawet 15:9.
Po zmianie stron przez chwilę wszystko było zgodnie z planem. Prowadziliśmy 19:13. Niestety, przytrafił nam się słabszy okres gry. Dwa razy źle piłkę podawała Malczewska, kontry nie rzuciła Duda a tylko na to czekały Tunezyjki. Najskuteczniejsza Tuomi doprowadziła do wyniku 19:15.
Na wiele więcej rywalek stać nie było. Próbowały jeszcze brać na "jedynkę" Dudę, ale i to nie pomagało. W dodatku dwa rzuty karne obroniła Iwona Łącz, później rywalki "wyleczyła" jeszcze kilkukrotnie i zwycięstwo było coraz bliżej (45 minuta - 23:17). Gdyby jeszcze nie błędy techniczne Polek - przewaga mogłaby skoczyć jeszcze wyżej.

Za najlepszą zawodniczkę meczu uznano Izabelę Dudę.


POLSKA - Tunezja 29:23 (16:11)
POLSKA: Łącz, Sadowska, Duda 8, Kudłacz 7, Malczewska 5, Polenz 3, Majerek 2, Pielesz 2, Damięcka 1, Byzdra 1.
Tunezja: Toumi 7, Chebbah 4, Khouildi 3, Abdelhak 3, Mssad 2, Mannai 1, Fekih 1


Ewa Damięcka:
- Jesteśmy niezwykle szczęśliwe, nigdy jeszcze tak nie zaczęłyśmy Mistrzostw. Mamy nadzieję, że ta wygrana zaowocuje bo jutro przed nami ciężki mecz z Chinkami. Jesteśmy zmęczone, ale to mistrzostwa, dopiero ich początek. Chcemy jutro wygrać z Chinkami, ale musimy poprawić kilka rzeczy w porównaniu do dzisiejszego spotkania. Jestem jednak bardzo szczęśliwa i zadowolona!
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn

Awatar użytkownika
BasketFan
Kadet
Posty: 1166
Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: BasketFan » 05 grudnia 2007, 22:22

Polsat woli pietruszkę?
Mecz Polski z Tunezją na Polsacie Sport Extra a mecz siatkówki "o pietruszkę" jednocześnie w Polsacie i Polsacie Sport - to pokazuje, że komuś najwyraźniej zabrakło trzeźwego spojrzenia na rzeczywistość, bo rangi obu spotkań porównywać nie ma sensu. Ponadto realizacja spotkania przez Francuzów pozostawiała wiele do życzenia i czasami można było odnieść wrażenie, że jest za nią odpowiedzialna jest nie francuska ale armeńska telewizja.
O 15.00 jednocześnie w Polsacie i Polsacie Sport rozpoczęła się transmisja spotkania finałowego turnieju preeliminacyjnego siatkarzy do IO w Pekinie - Polska-Finlandia. Mecz typowo "o pietruszkę" bo obie drużyny wcześniej zapewniły sobie awans do kolejnego turnieju kwalifikacyjnego. Mimo to, siatkarski mecz o nic okazał się dla Polsatu wydarzeniem ważniejszym od spotkania biało-czerwonych w finałach Mistrzostw Świata! Fanom szczypiorniaka pozostała relacja w Polsacie Sport Extra (dociera do mniejszej liczby osób) lub retransmisja 2 godziny później w Polsacie Sport...
Jakby tego było mało, realizacja spotkania przez Francuzów pozostawiała wiele do życzenia i czasami można było odnieść wrażenie, że jest za nią odpowiedzialna nie francuska ale armeńska telewizja. Widzowie (oraz komentujący spotkanie ze studia Tomasz Włodarczyk i Jerzy Noszczak) nie zobaczyli meczowych składów obu drużyn, przez 60 minut nie widzieli zegara i wyniku. Sygnał co kilka sekund był dziwnie przerywany, co utrudniało obserwację meczu a w 7 minucie na blisko 20 sekund obraz zwyczajnie zatrzymał się w miejscu. Co ciekawe, gdy o 19.00 rozpoczął się mecz Francji z Argentyną, były składy, zegar, wynik, efektowne powtórki. Jak widać - jak się chce, to można. Tyle, że na imprezie tej rangi transmisja, taka jak z polskiego meczu, nie powinna mieć miejsca...
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn

Awatar użytkownika
BasketFan
Kadet
Posty: 1166
Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: BasketFan » 05 grudnia 2007, 22:24

Polki demolują Chinki !!!
Bardzo, bardzo dobry mecz biało-czerwonych i druga wygrana we Francji! Polki pokonały faworyzowane Chinki, pokazując tym samym, że są dojrzałym zespołem. To może być- jeśli już nie jest- wielka drużyna tych Mistrzostw!
Jesteśmy cały czas z naszą kadrą, w Tulonie, na miejscu.
Jeśli ktoś miał obawy, czy Polki i Chinki to ta sama "liga" - czy czasem nasze rywalki nie będą poza zasięgiem naszych Pań- szybko musiał rozwiać swoje wątpliwości.
Polki prowadziły prawie od początku - 2:1, 4:1. Znakomicie zachowywały się w obronie, broniły aktywnie na 7 metrze, często odcinając środkową i pieczołowicie pilnując kołowej. Jak można było inaczej, skoro cały czas z ławki trener Łakomy krzyczał "koło, koło", a później gdy gramy a ataku "do pewnej piłki". Tak nie zawsze było, bo czasem Polki się spieszyły, traciły piłki. To samo Chinki. Między 15 a 20 minutą przy stanie 10:5- oba zespoły nie potrafiły trafić do siatki. Później były też i świetne rzuty- Dudy, Kudłacz, kontry Polenz. Wszystko co złe, biało-czerwone nadrabiały rewelacyjną obroną. Do tego rewelacyjny mecz rozgrywała Magdalena Chemicz. Nasza bramkarka pod koniec pierwszej połowy miała aż 56% skuteczności!
W 24 minucie Polki prowadziły już 14:7, bramkę zdobyła Katarzyna Duran, która weszła na parkiet chwilę wcześniej razem z Kają Załęczną. Chinki z kolei zrezygnowały z obrony 5+1. W to nam graj! Do przerwy prowadzimy 15:10. Można było więcej, bo sporo piłek straciliśmy. Ale i tak było świetnie!
- Magda broni niesamowite piłki, jak tak dalej pójdzie, to oszaleje ze szczęścia- mówiła dla Reczna.pl w przerwie Małgorzata Sadowska, która dziś nie zmieściła się w meczowej "14". - Dziewczyny grają rewelacyjnie, Magda przechodzi samą siebie, zamurowała bramkę- komplementowała z kolei Dagmara Kowalska.

Po zmianie stron podopieczne Łakomego cały czas bardzo dobrze pracowały w obronie. W 34 minucie Malczewska doprowadza do wyniku 19:11. Niewielkie problemy były, gdy Chinki zaczęły grać aktywniej w obronie. W 44 minucie było "jedynie" 20:15 dla Polek, ale niedługo potem (53 min)- aż 25:17. Tym razem Chinki nękała Malczewska.
Polki do samego końca kontrolowały losy spotkania, Chinki pogodziły się, że przegrają. Biało-czerwone miały ponad 60 % skuteczności w grze ofensywnej- rywalki jedynie niecałe 40- to dzięki defensywie i Chemicz w bramce.

Polska- Chiny 27:20 (15:10)
POLSKA: Chemicz, Łącz, Jacek 1, Malczewska 6, Załęczna, Damiecka 1, Majerek 1, Polenz 5, Wolska, Kudłacz 7, Duda 4, Duran 2, Byzdra, Pielesz.
Chiny: Yun 3, Ping 1, Min 3, Sha Sha 5, Ya Nan 2, Xiao Mei 5, Wen Juan 1, Mei Zhu 1.
kary: 8 minut i 10 minut


Zenon Łakomy: - Jestem bardzo szczęśliwy, bo awansowaliśmy do kolejnej rundy i pokonaliśmy Chinki. Grzegorz Gościński ma dziś 40-te urodziny a Magda Chemicz grała 150-ty mecz w kadrze!
Pokonaliśmy bardzo groźny zespół, Polska z 19 miejsca z wcześniejszych rozstawień jest już wyżej, awansowaliśmy do dwunastki. To wspaniały sukces naszej rocznej pracy, pokazaliśmy, że jesteśmy prawdziwym teamem, drużyną, która umie walczyć, mimo niekiedy wielkich problemów. To wspaniała reklama naszej kadry i dyscypliny- jestem bardzo szczęśliwy, to piękna chwila.

Ola Jacek: - Czuje się wspaniale, awansowaliśmy do kolejnego etapu mundialu. Bardzo ciężko pracowałyśmy i zasłużyłyśmy sobie na ten sukces. Pozdrawiam cały Lubin i Żory!.
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn

Awatar użytkownika
BasketFan
Kadet
Posty: 1166
Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: BasketFan » 05 grudnia 2007, 22:28

- Rodzi się wielki team ...

"-Widziałam Polki w obu spotkaniach mundialu i muszę przyznać, że zespół rośnie z meczu na mecz. Widać, że gracie piłkę ręczną pełną entuzjazmu, do tego dobrą taktycznie, a radości waszej drużyny nie można nie zauważyć. Na pewno jest to wspaniałe dla ludzi oglądajcych z zewnątrz i kibicującym Polsce. Myślę więc, że rodzi się wam wielki team" - CRISTINA VARZARU - kontuzjowana gwiazda Viborga i reprezentacji Rumunii

Michał Pomorski: Jak ocenia Pani zespół Polski?

Cristina Varzaru: Widziałam Polki w obu spotkaniach mundialu i muszę przyznać, że zespół rośnie z meczu na mecz. Widać, że gracie piłkę ręczną pełną entuzjazmu, do tego dobrą taktycznie, a radości waszej drużyny nie można nie zauważyć. Na pewno jest to wspaniałe dla ludzi oglądajcych z zewnątrz i kibicującym Polsce. Myślę więc, że rodzi się wam wielki team.

Naprawdę ta dobra atmosfera w naszej ekipie jest tak widoczna?

- Tak, to wasza siła, może nie indywidualne zawodniczki, ale ta radość z gry, jaka udziela się obserwatorom. Nie wiem jak jest wewnątrz drużyny, ale z zewnątrz wygląda to świetnie.

Brakuje Pani piłki ręcznej?

- To oczywiste, że mi brakuje grania, ale mam nadzieję, że niedługo wrócę na parkiet.

W co mierzy Rumunia na tych mistrzostwach?

- Nieoficjalnie mówimy o złotym medalu, bo do dziś żałujemy zdobycia 2 lata temu tylko drugiego miejsca. Działacze natomiast oficjalnie ogłosili, że oczekują na miejsce w pierwszej czwórce.

Jak Pani czuje się w nowej roli, komentując mecze dla jednej z rumuńskich stacji telewizyjnych?

- To dla mnie nowe doświadczenie zupełnie inne od występowania na boisku. Czuję na sobie presję i zdecydowanie wolałabym grać niż komentować.
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn

Awatar użytkownika
BasketFan
Kadet
Posty: 1166
Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: BasketFan » 05 grudnia 2007, 22:29

Pierwsza porażka Polek, Rumunia za silna
Reprezentacja Polski przegrała z Rumunią 33:38 , chociaż biało-czerwone rozegrały kapitalnie pierwszą połowę, po której prowadziły 20:18! Wicemistrzynie świata z 2005 roku w drugiej połowie poprawiły grę w obronie ale Polki popełniły zbyt wiele prostych błędów i pierwsza porażka na MŚ stała się faktem.

W ostatnim grupowym meczu rundy wstępnej zmierzyliśmy się z będącymi na MŚ bez porażki Rumunkami, a ewentualne zwycięstwo biało-czerwonych doskonale ustawiało nas przed fazą zasadniczą. Niestety po znakomitej pierwszej połowie w drugiej nie sprostaliśmy bardziej utytułowanym rywalkom. W tej sytuacji do rundy zasadniczej mistrzostw przechodzimy z jedną porażką na koncie. Z Tulonu przenosimy się teraz do Dijon i po dniu przerwy w czwartek zmierzymy się z reprezentacją Węgier.
Tym razem poza składem znalazły się Kinga Byzdra i bramkarka Iwona Łącz, natomiast po raz pierwszy w protokole znalazła się rozgrywająca z Oldenburga, Dagmara Kowalska. Pierwsza połowa miała szalenie wyrównany przebieg. Zaczęliśmy mecz od straty dwóch bramek, ale za moment prowadziliśmy. Po 10 minutach Rumunki podwyższyły obronę widząc, że to nie przelewki, ale indywidualnie kryta Karolina Kudłacz nic sobie nie robiła z taktyki rywalek, rzucając w 20 minut 5 bramek. Do „Karol” podłączyła się kapitalnie grająca 19-letnia Klaudia Pielesz, której rzuty z II linii siały spustoszenie w obronie Rumunek. Już po regulaminowym czasie skutecznie rzut karny wykonała Kudłacz i na przerwę schodziliśmy z dwubramkowymi nadziejami.

Niestety drugie trzydzieści minut już nie było tak dobre w naszym wykonaniu. Zabrakło nam zdrowia i przede wszystkim skuteczności. Rumunki szybko odrobiły straty i po kwadransie drugiej połowy wywalczyły sobie trzybramkową przewagę. Tej przewagi już nie roztrwoniły do końca spotkania, po części także dlatego, że w ważkich dla losu meczu momentach nie wykorzystaliśmy stuprocentowych okazji.


Prezentujemy państwu pełne statystyki z meczu Rumunia - Polska 38:33 (18:20). Przyczyn porażki jest wiele, ale gdyby mniejsza ilośc błędów technicznych w ataku naszych zawodniczek i lepsza skutecznośc, w szczególności w drugiej połowie, wynik byłby zapewne inny.
Polska:

Bramkarki:
Magdalena Chemicz - 4/26 = 15%; obrony rzutów z 6 m. 1/3, obrony rzutów ze skrzydła 1/2, obrony rzutów z 9 m. 1/6, obrona z 7m. 1/3, obrony z kontry 0/6, obrony z ataku pozycyjnego 0/6.
Sadowska Małgorzata - 6/22 = 27%; obrony rzutów z 6 m 0/1, obrony rzutów ze skrzydła 2/4, obrona rzutów z 9 m. 2/7, obrony z 7 m. 0/2, obrona z kontry 2/7, obrony z ataku pozycyjnego 0/1.

Zawodniczki z pola:
Jacek Aleksandra - 3/3 = 100%; rzuty z 6 m 3/3, asysty: 1, kary: 2 min, zółta kartka.
Malczewska Dorota - 2/5 = 40%, rzuty z 9 m 2/5, asysty: 4, kary 2 min.
Załęczna Kaja - 3/5 =60%; rzuty ze skrzydła 1/2, rzuty z kontry 2/3, kary: 2 min.
Damięcka Ewa - 1/2 = 50%; rzuty z 6 m 1/2, asysty 3, przewinienia techniczne w ataku 2, bloki 1, żółta kartka.
Kowalska Dagmara - 0/1 = 0%; rzuty z 6 m. 0/1, przewinienia techniczne ataku 1
Majerek Małgorzata - 6/7 = 86%; rzuty z 6 m 2/2, rzuty ze skrzydła 4/5, asysty 2, przewinienia techniczne w ataku 4, żółta kartka.
Polenz Kinga - 1/2 = 50%; rzuty ze skrzydła 0/1, rzuty z kontry 1/1, asysty 3.
Kudłacz Karolina - 9/15 = 60%; rzuty z 6 m. 2/6, rzuty z 9 m. 2/4, rzuty z 7 m 3/3, rzuty z kontry 2/2, asysty 4, przewinienia w ataku 3, przechwyty 2, kary 4 min.
Duda Izabela - 2/7 = 29%; rzuty z 6 m. 2/3, rzuty z 9 m. 0/4, asysty 5.
Pielesz Klaudia - 6/7 = 86%; rzuty z 6 m. 1/1, rzuty z 9 m. 4/5, rzuty z ataku pozycyjnego 1/1, asysty 2, przewinienia techniczne w ataku 6.
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn

Awatar użytkownika
BasketFan
Kadet
Posty: 1166
Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: BasketFan » 05 grudnia 2007, 22:36

Dziś na Mistrzostwach Świata we Francji dzień przerwy. Od jutra czołowa dwunastka najlepszych zespołów globu rozpocznie rywalizację w dwóch grupach - Polki na początek spotkają się w Dijon z reprezentacją Węgier. Kompletny terminarz II rundy MŚ

GRUPA II

lp drużyna mecze bramki punkty
1 Niemcy 1 32:26 2
2 Rumunia 1 38:33 2
3 Hiszpania 1 26:26 1
4 Węgry 1 26:26 1
5 Polska 1 33:38 0
6 Korea Płd. 1 26:32 0


06.12
14.30 Rumunia-Korea
18.30 Hiszpania-Niemcy
20.30 Polska-Węgry

08.12
14.30 Niemcy -Węgry
16.30 Polska -Korea
18.30 Hiszpania-Rumunia

09.12
14.30 Hiszpania-Korea
16.30 Węgry-Rumunia
18.30 Niemcy- Polska

11.12
16.30 Korea-Węgry
18.30 Rumunia-Niemcy
20.30 Hiszpania-Polska
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn

Awatar użytkownika
BasketFan
Kadet
Posty: 1166
Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: BasketFan » 05 grudnia 2007, 22:39

Jesteśmy w Dijon!
Punktualnie o 10.30 wyleciały dziś Polki wraz z reprezentacją Rumunii z Tulonu... Po 80 minutach lotu nasze kadrowiczki znalazły się w oddalonym o 630 km na północ Dijon. Dijon kojarzy się polskiej piłce ręcznej wręcz znakomicie, gdyż to właśnie miejscowa drużyna w 1994 roku jako pierwsza w historii gościła we własnej hali w meczu pucharowym szczypiornistki Montexu Lublin.
Skazywane na porażkę nowicjuszki z Koziego Grodu rozgromiły o dziwo w dwumeczu Francuzki, których trener szczególnie zachwycał się kwartetem - Izabela Kowalewska, Iwona Nabożna, Agnieszka Kozak, Anna Ejsmont. Piękne czasy. Tyle tytułem wstępu.
Powróćmy na chwilę do wczorajszego dnia i pożegnania biało-czerwonych w Tulonie. Polki zrobiły znakomite wrażenie nie tylko na organizatorach, kierowcy autokaru, który wzruszony powiedział slowa, niepotrzebne chyba w ogóle do tłumaczenia: "Vous etez vraiment champions!", ale przede wszystkim na despotycznym trenerze Rumunii Gheorge Tadicim. Nieskory do komplementów szkoleniowiec wypalił niespodziewanie na konferencji prasowej:
- Jestem przekonany, że Polska wygra z Niemcami, Koreą i Hiszpanią! Widzę, jakie postępy stale czynicie i macie już drużynę, mogącą zagrozić najlepszym. Uważam teżm że macie niezwykle ciekawą zawodniczkę - nazywa się Duda. Jeśli wzmocni się fizycznie, będzie jeszcze lepsza!
Zapytany natomiast o ocenę gry swojej drużyny, powiedział:
- Nareszcie jestem zadowolony! Cieszą mnie 2 rzeczy. Po pierwsze nasza gra w ataku, po drugie bardzo równa postawa przez cały mecz. Nie było już wzlotów i upadków, a wreszcie na swoim poziomie zagrała Adina Mairosu. Po Polkach widać było zmęczenie poprzednimi spotkaniami, my mieliśmy łatwiejsze zadanie w meczu z Tunezją.
Nasze piłkarki dały z siebie wszystko w spotkaniu z Rumunią, stąd też nie mogą dziwić ich minorowe nastroje zaraz po zejściu do szatni, bo przez całe spotkanie grały jak równy z równym z wicemistrzyniami świata. Ale to właśnie wtedy, w tym jakże trudnym momencie pałeczkę przejęli kibice biało-czerwonych, którzy gorącymi śpiewami i komplementami dla naszych Pań bardzo szybko poprawili im humor. Działacze i sztab trenersko-medyczny opuścili Palais des Sports w Tulonie przy oklaskach na stojąco od organizatorów i wysoko uniesionej fladze Polski. Nadzieja i wiara w swoje umiejętności powróciły chyba całkowicie, gdy z głośników w autokarze popłynęła pieśń "Do przodu Polsko!" - Marka Torzewskiego. Zawodniczki powszechnie znane ze swych talentów wokalnych szczególnie głośno akcentowały zdanie "nie zginiesz nigdy, póki o zwycięstwo grasz!".
W tej chwili trwa trening naszej reprezentacji przed jutrzejszym meczem z Węgrami ( godz. 20.30). Zawodniczki dziś ćwiczą w hali na peryferiach Dijon, natomiast jutro mają odbyć zajęcia już w miejscowym Palais Des Sports. Polska została zakwaterowana podobnie jak w Tulonie w hotelu Mercure, położonym niedaleko hali i urokliwego centrum miasta, razem z kadrą Hiszpanii i Korei. Niemki, Węgierki i Rumunki będą spać gdzie indziej. Nietrudno się domyśleć, że ogromnie uradowana ze spotkania z Hiszpanią jest Dagmara Kowalska- nie tak dawno piłkarka Bera- Bera, która dziś bardzo serdecznie witała się z byłymi klubowymi koleżankami. Lekko podenerwowana była natomiast Katarzyna Duran, której jakaś mało rozgarnięta Rumunka zabrała przez przypadek torbę, mimo ogromnego napisu POLSKA na niej.
Wracamy na treningową halę. Tradycyjne próby trafienia w słupek lub poprzeczkę z połowy boiska- trafia Malczewska, Chemicz i Duda. POL-SKA! Koniec treningu!
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn

Awatar użytkownika
BasketFan
Kadet
Posty: 1166
Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: BasketFan » 06 grudnia 2007, 19:19

FRANCUSCY SŁUŻBIŚCI, czyli jak zdenerwować biało-czerwone?


Nie takiego rozpoczęcia dnia spodziewały się nasze reprezentantki. Kilka minut trwały targi, aby wpuścić kadrę Polski na trening w oficjalnej hali mistrzostw, Palais Des Sports. Na czym polegał problem? Otóż nie wszystkie Polki miały przy sobie identyfikator ze zdjęciem. Nie miały żadnego znaczenia dresy w barwach narodowych, przyjazd do obiektu autokarem organizatorów, nie, nie, nie i jeszcze raz nie - tyle można byłoby usłyszeć. Nasi sprawozdawcy, bo z radością mogę zakomunikować, że do ekipy dołączył, mimo prawdziwej zawieruchy w Przeglądzie Sportowym, Piotr Wesołowski, wchodzili na halę minut piętnaście. Co chwila jednak muszą toczyć boje z obsługą, która grozi wezwaniem ochrony, a nawet policji za brak oznaczeć DIJON na akredytacjach. Trener Łakomy uspokaja jednak, że drużyna w razie czego będzie nam przynosić paczki z jedzeniem do więzienia.
Po tym zdaniu musieliśmy przerwać pracę na 30 minut, bo w końcu ktoś poszedł po rozum do głowy i otworzył wcześniej centrum akredytacyjne. Teraz jesteśmy już „legalni”, ale taki początek dnia, fatalna znajomość hali organizatorów, jest pewnie dopiero inauguracją innych problemów organizacyjnych, jakie nas tu czekają. To jednak na szczęście nie ma wielkiego znaczenia, bo kibiców nie interesują przecież żurnaliści, ale los biało-czerwonych.
Zbliżamy się do końca treningu- zawodniczki trenują w tej chwili rzuty karne, a pięknymi interwencjami popisują się nasze 3 światowej klasy bramkarki. Przypomnijmy, że dziś w naszej grupie o 14.30 Rumunia spotka się z Koreą Południową, o 18.30 zobaczymy pojedynek Hiszpanii z Niemcami, a ostatnim meczem będzie rywalizacja Polski z Węgrami.
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn

Awatar użytkownika
BasketFan
Kadet
Posty: 1166
Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: BasketFan » 06 grudnia 2007, 21:20

Polki po pierwszej połowie spotkania, prowadzą z Węgierkami 13:11.
Świetnie gra nasza bramkarka Chemnicz. :!: :!:
Ostatnio zmieniony 07 grudnia 2007, 07:19 przez BasketFan, łącznie zmieniany 1 raz.
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn

Awatar użytkownika
BasketFan
Kadet
Posty: 1166
Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: BasketFan » 07 grudnia 2007, 07:19

Lepsze Węgierki

Pierwsza połowa nastrajała optymizmem, bo Polki schodziły do szatnii prowadząc 13:11. Niestety już sam początek drugiej części ustawił dalsze losy spotkania. Rywalki wyszły na prowadzenie różnicą 2-3 a później 4-5 bramek, którego nie oddały już do konca.
Spotkanie zaczęło się od udanych interwencji bramkarek- Magdaleny Chemicz w bramce Polski i Palinger między słupkami Węgier. Była to też zapowiedź tego, co później działo się w pietwszej części spotkania. Obie bramkarki były najlepsze w swoich drużynach, broniły na bardzo wysokiej skuteczności.
Polki pierwsze zdobyły bramkę (Damięcka), ale tych w pierwszych 10 minutach padało niezwykle mało. W 9' był remis a obie drużyny zdobyły zaledwie po dwie bramki. Dużo było nerwów z jednej i drugiej strony, wiele strat. Podopieczne Zenona Łakomego marnowały wiele sytuacji a najbardziej bolało, gdy nie potrafiły wykorzystać gry w podwójnej przewadze. Co wiecej- przegrały ten okres 0:1 po czym Węgierki wyszły na prowadzenie (4:5). Trzeci zespół mistrzostw Świata wygrywał z nami jeszcze wyżej - w 16 minucie 4:7, chwilę potem 5:8. Do walki- broniąc m.in. dwie sytuacje sam na sam- po raz kolejny zachęciła koleżanki swoimi intewencjami Chemicz. Wyrównaliśmy (8:8) po dwóch indywidualnych akcjach i bramkach Doroty Maleczewskiej, na koniec tej połowy (po już bardzo dobrej grze) prowadziliśmy gdy do siatki dwa razy trafiła Małgorzata Majerej (13:11).
- Wyszłyśmy bardzo stremowane, trochę gubiłyśmy się w obronie, ale czym dalej w mecz tym wszystko wyglądało lepiej. W dodatku Magda wybroniła kilka pięknych piłek- mówiła w przerwie Małgorzata Sadowska, która nie złapała się do "14" na mecz. - Jesteśmy na dobrej drodze, by wygrać.
Niestety, nie było to celne słowa.
Druga połowa zaczęła się od trafienia Pielesz (już po 10 minutach zmieniła Izabelę Dudę) ale już w 35 minicie rywalki doprowadziły do remisu - 15:15. - Te luki są, są szanse, wykorzystajcie je - krzyczał zły Zenon Łakomy, który już wtedy poprosił o czas.
Na parkiecie pojawiła się Dagmara Kowalska, która dopiero co wyleczyła kontuzję. Węgierki w 39' już prowadziły - 16:18. Trener Łakomy próbował kolejnej zmiany- pojawiła się Katarzyna Duran. Niestety i to niewiele pomogło. Biało-czerwone były zagubione w ataku. Po kolejnych trafieniach przewaga węgierek urosła do pięciu bramek (16:21, 18:23). Polkom nie sprzyjało też szczęście. Gdy po bramce Kaji Załęcznej było 20:24 i mieliśmy piłkę- Pielesz trafiła w słupek. Na parkiecie nie było też Doroty Malczewskiej, która doznała kontuzji.
W samej końcówce Polki zniwelowały straty do trzech bramek (55'), więc wiara była do końca. Niestety w 56 minucie Załęczna nie rzuciła kontry a chwilę później Pielesz nie wykorzystała karnego (mogły być tylko 2 bramki straty). Gol Dudy (ale dopiero w 58') dał nam wynik 25:27. Kolejny jej rzut obroniła Palinger wieńcząc tym swój znakomity występ.


POLSKA - Węgry 26:28 (11:13)
POLSKA: Chemicz (39%), Łącz, Pielesz 5, Jacek, Malczewska 3, Załęczna 2, Damięcka 4, Kowalska, Majerek 4, Polenz 1, Wolska, Kudłacz 2, Duda 3, Duran 2, Pielesz 5.
kary: 4 minuty
WĘGRY: Ferling 2, Mehlmann 5, Kirsner 2, Szucsanszki 1, Borbas 1, Hornyak 1, Gorbicz 4, Toth 2, Szamoransky 2, Szulcs 2, Balogh 6
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn

Awatar użytkownika
Siero
Senior
Posty: 3841
Rejestracja: 04 października 2006, 13:38
Lokalizacja: Pabianice (51° 39'N 19° 23'E)
Kontaktowanie:

Postautor: Siero » 07 grudnia 2007, 07:37

BasketFan pisze:Polki po pierwszej połowie spotkania, prowadzą z Węgierkami 13:11.
Świetnie gra nasza bramkarka Chemnicz. :!: :!:
to prawda, ale reszta już gorzej....
MRKS Włókniarz Pabianice http://mrks.wlokniarz.info/

Awatar użytkownika
BasketFan
Kadet
Posty: 1166
Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: BasketFan » 07 grudnia 2007, 17:48

Wolny piątek - RAPORT Z FRANCJI

Po wczorajszym przegranym spotkaniu z Węgrami, sztab szkoleniowy postanowił zmienić plany i dać odpocząć kadrowiczkom, które mocno odczuwają trudy meczów dzień po dniu.
Odzyskanie chociażby części świeżości i ogromne skupienie są bowiem kluczem do wygranej z Koreankami, żyjącymi głównie z błędów rywalek. Azjatki są jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym zespołem świata grającym z kontry. Dopóki Rumunki popełniały „byki” w ataku, w ogóle nie przypominając drużyny z pojedynku z Polską, piłkarki Kim Jinsoo dzieliły i rządziły na parkiecie. Gdy ograniczono liczbę złych podań, niewarygodnych wręcz (jak na taką drużynę) strat, a w bramce obudziła się „Lumi” Dinu, mecz nabrał całkowicie innego oblicza.
Ze smutkiem wracjąc do wczorajszych wydarzeń i konferencji prasowej po ostatnim tego dnia meczu, oddajmy głos szkoleniowcom obydwu ekip.
Trener Węgier, Andras Nemeth komplementując zespół Polski, zaznaczył jednocześnie:
„ Nie zagraliśmy wielkiego meczu, wystarczyło na szczęście 20 minut naprawdę dobrej gry- 5 w pierwszej połowie i 15 w drugiej, by zdobyć 2 punkty. Musimy podziękować też grającej w dniu swoich urodzin, Katalin Palinger, która zagrała znakomicie.

Zenon Łakomy, wyraźnie poruszony tym, co zdarzyło się kilkanaście minut wcześniej, stwierdził natomiast:
„ Przegrywając w tak niskim stosunku i w takich okolicznościach, polski zespół zaprezentował klasę. Pamiętajmy, że rok temu przegrywaliśmy z Węgrami 15. golami. Trzeba trochę poczekać, żeby się uspokoić, ponieważ szansa była naprawdę blisko. Teraz mogę tylko pogratulować trenerowi Węgier, my natomiast po jutrzejszym odpoczynku będziemy dalej walczyć, by uzyskać jak najlepsze miejsce. Dziewczyny zrobiły już ogromny postęp, ale muszą też nauczyć się wyciągać wnioski z takich porażek. Z drugiej strony gdyby nie Palinger, która odbiła wiele naszych rzutów, wynik byłby jednak na pewno inny”

Tak jak napisaliśmy na wstępie, dziś piłkarki Polski odpoczywają, część z nich, mimo złej pogody w Dijon, wybrało się na spacer, inne postanowiły zostać w hotelu, regenerując siły po wcześniejszych 4 meczach. Nadal nie wiadomo co z Dorotą Malczewską, ale sama zawodniczka jest dobrej myśli co do powrotu do zespołu po bezpardonowym ataku jednej z Węgierek. Co godne podkreślenia i uznania, cała ekipa niezwykle ułatwia pracę polskim i zagranicznym dziennikarzom. Dziś można było uciąć sobie niezwykle interesującą rozmowę z trenerem Łakomym przy mapie Polski, jaką wywiesiły nasze Panie w hotelu Mercure.
Zaznaczone na niej zostały bowiem miejsca urodzenia każdego członka ekipy, a pozostające „pustynie” były świetnym przyczynkiem do dyskusji o stanie krajowego szkolenia i znikania z mapy wielu ważnych kiedyś ośrodków.
Biało-czerwone robią we Francji znakomite wrażenia praktycznie na wszystkich. Obsługa hotelowa, licząc na to, że polscy żurnaliści nie mówią po francusku, w ich obecności z wielkim szacunkiem wypowiada się na temat zachowania i punktualności Polek. Nie ma dnia, aby nie podchodzili do nas obcokrajowcy i nie wypytywali o aktualne kluby naszych kadrowiczek i ich ewentualną gotowość do zmiany barw klubowych. Niezwykle wiele mówiące jest to, że wielkim zainteresowaniem cieszą się akurat te zawodniczki, których polscy znawcy internetowi mieszają równiutko z błotem...
Jutro niezwykle ważny dla losów Polski mecz z Koreą. Pozostaje tylko jeszcze mocniej zaciskać kciuki, bo tak jak powiada psycholog drużyny, Pani Martyna Nowak, w życiu są takie chwile, gdy jest tylko jedno rozwiązanie, to rozwiązanie to „ po prostu się uda!” I tego się trzymajmy.
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn

Awatar użytkownika
BasketFan
Kadet
Posty: 1166
Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: BasketFan » 09 grudnia 2007, 16:58

Zła passa nadal trwa.
Reprezentacja Polski przegrała z Koreą Południową 33:37 (19:20). Był to już trzecia przegrana Biało – czerwonych na Mistrzostwach Świata. Po tej porażce podopiecznym Zenona Łakomego będzie bardzo trudno o wyjście z grupy. Jedynym pocieszeniem po tym spotkaniu, że najlepszą zawodniczką meczu uznano Kingę Polenz
Polki po najsłabszym jak do tej pory swoim meczu na Mundialu przegrały z Koreą Południową 33:37 (19:20)
Nie pomogło ograniczenie kontr rywalek, które z szybkiego ataku zdobyły w sumie o 3 gole mnie niż Polki. Nie pomogła kapitalna dyspozycja Kingi Polenz, która zdobyła 9 bramek i przejawiała wielką aktywność w obronie. Nie zmieniła oblicza meczu heroiczna Dorota Malczewska, która wystąpiła mimo kontuzji kolana. Znów w najważniejszych momentach meczu, gdy decydują się często jego losy, czyli od 40 minuty Polska przegrywa 10-14, ograniczając tym samym sobie do minimum szansę na awans do półfinału. Na domiar złego od rana na dolegliwości kręgosłupa narzekał trener Łakomy, który nadludzkim wysiłkiem wytrwał do końca spotkania na ławce rezerwowych.
Smutny był to dzień dla Polek, ale jutro znów trzeba wyjść bojowo na plac gry i walczyć o 2 punkty w meczu z Niemcami. Powtórka z Kielc z 2005 roku mile widziana. Oby znalazł się ktoś, kto będzie w drugiej połowie rzucał tak, jak Marzena Kot wtedy.

Polska - Korea Płd. 33:37 (19:20)

Polska: Chemicz - 33 %, Sadowska 19% - Jacek 4, Malczewska 2, Załęczna, Damięcka 1, Kowalska, Majerek 3, Polenz 9, Kudłacz 8 , Duda 1, Duran 4, Byzdra, Pielesz.
Kary: 14 min.

Korea: Youngran 34%, Minhee 20% - SUNHEE 8 , Ona 1, Junghwa 3, Namsun 2, Chayoun 2, Seongok, BOKHEE 9, Imjeong 2, PILHEE 7.
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn

Awatar użytkownika
BasketFan
Kadet
Posty: 1166
Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: BasketFan » 09 grudnia 2007, 16:59

Brakuje nam świeżości
"Myślałem, że w ogóle nie poprowadzę tego meczu." - od takiego wyznania szkoleniowca reprezentacji polskiej, Zenona Łakomego, rozpoczęła się konferencja po meczu Polska - Korea Południowa.

Zenon Łakomy: Na wstępie pragnę państwa przeprosić za mój wyraz twarzy, ale bardzo mnie boli kręgosłup i dziś musiałem przyjąć trzy zastrzyki. Myślałem, że w ogóle nie poprowadzę tego meczu. Po raz kolejny długi czas gramy jak równy z Koreą, ale na tak świetny przygotowany fizycznie zespół brakuje nam świeżości. Kolejny raz zespół nie ma siły w najważniejszych momentach spotkania.

Kim Jinsoo: „Mecz był bardzo wyrównany. Dopiero w drugiej połowie wypracowaliśmy sobie przewagę. Spotkanie było bardzo dynamiczne i wyrównane” Szkoleniowiec pytany o szansę w jutrzejszym meczu z zespołem hiszpańskim odpowiedział: „Patrząc na styl Hiszpanek możemy być pewni, że będzie to mecz pełen walki. Hiszpanki grają „gorący” handball, ale jeśli wykorzystamy nasze szanse powinniśmy wygrać. Zdajemy sobie jednak sprawę z trudności jakie nas będą czekać.”
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn

Awatar użytkownika
BasketFan
Kadet
Posty: 1166
Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: BasketFan » 09 grudnia 2007, 17:01

Nie składamy broni - raport z Francji

Niecałe 9 godzin dzieli nas od meczu z Niemcami. W ostatnim treningu przed tym spotkaniem nie uczestniczy niestety trener Zenon Łakomy, który wczoraj po raz kolejny wykazał się wielkim heroizmem, prowadząc drużynę pomimo zaaplikowanych wcześniej trzech zastrzyków przeciwbólowych.
Z prawie stuprocentową pewnością możemy także powiedzieć, że selekcjoner pozostanie dziś cały dzień w łóżku. Zajęcia prowadzi więc Grzegorz Gościński, a zawodniczki właśnie prowadzą rozgrzewkę. Co godne podkreślenia, wczoraj dużym wyczuciem wykazali się europejscy i koreańscy dziennikarze, którzy kosztem uboższych relacji ograniczyli się tylko do wysłuchania komentarza Łakomego, nie zadając mu potem pytań. Nawet w takich chwilach należy pamiętać bowiem, że są większe świętości od piłki ręcznej i do nich należy właśnie zdrowie.
Wydaje się, że złe emocje opuściły już drużynę, wczoraj wieczorem, mimo głęboko odczuwanego smutku, dziewczyny godnie przyjęły porażkę i wcale nie składają broni przed pojedynkiem z faworyzowanymi Niemkami. W Polsce natomiast niektórzy szukają już winnych, zaczęło się „polowanie na głowy”, a autorkę najrozsądniejszego wpisu w znanym polskim portalu, określono mianem „kretynki”. Czasem zwyczajnie strach wracać do takiej rzeczywistości...
„Gramy tylko lewą ręką, leworęczne prawą, nie wolno faulować, ani kozłować.Kto rzuci gola, zmienia się z bramkarką. Zielone na białe”- zaleca Gościński.
Białe prowadzą po golu Kasi Duran. Gol Kingi Polenz po wcześniejszej obronie Duran. Gol Kai Załęcznej nie zostaje uznany. Pierwsza bramka dla zielonych po rzucie Doroty Malczewskiej. Gol Iwony Łącz. Malczewska trafia w słupek, a gra wyraźnie cieszy reprezentantki. Polenz motywuje koleżanki do powrotu na własną połowę. Duran pokonuje Iwonę Łącz, ale chwilę później jest bezradna po rzucie Malczewskiej. Natychmiastowa riposta Wolskiej prawą ręką. Trafienie Kingi Polenz. Druga bramka Iwony Łącz. Ripostuje Kinga Byzdra.
„Mania” prawą ręką pod nogami Byzdry, poprawia Kowalska z lewego skrzydła, a potem sama broni rzut Ewy Damięckiej. „ Nie ma strefy, dziołchy!”- instruuje trener Gościński. Trafienie Wolskiej. Wcześniej „Ryba” próbuje nabrać koleżanki, rzucając nielegalnie prawą ręką. Kolejny gol Iwony Łącz.
Zmiana gierki- gramy bez golkiperek między słupkami, gdyż by zdobyć punkt trzeba bezpośrenio zagrać w pole bramkowe do koleżanki, która ma zrobić przyłożenie. 1-1 po minucie gry. Punkt zdobywa Majerek i Polenz. Zderzenie Byzdry z Duran na szczęście niegroźne. Przyłożenie Polenz, riposta Izy Dudy.
„Każda piłę bierze, podania w dwójkach” – ordynuuje Gościński. Potem zawodniczki z pola rozgrzewają bramkarki a następnie oddają serię rzutów ze swoich nominalnych pozycji.
Pielesz potężnie z 9 metra, a piłka po odbiciu się od słupka i pleców Sadowskiej wpada do siatki.
„ Jeszcze po 2 kontry na każdą bramkarkę”- krzyczy trener. Kapitalny rzut Malczewskiej, który lobuje „Rybę”, broniącą jak w transie. Pech bramkarki Dablexu Gdańsk, bo piłka rzucona przez Polenz po odbiciu się od nogi uderza ją po raz trzeci tego dnia w twarz. Potrzebne interwencja naszych lekarzy. To chyba niestety koniec treningu dla Sadowskiej. Cały czas torebka z lodem na jej twarzy. Przypomnijmy, że wczoraj popularna „Ryba” przyjęła rzut Koreanek na czoło, ale wieczorem długo jeszcze żartowała z tej sytuacji.
Drużyna trenuje karne, a zawodniczki z pola rzadko kiedy się mylą.
Zbiórka na środku parkietu. POL-SKA! Koniec treningu.
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn


Wróć do „Hyde Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość