Cytat z opisu meczu na PLKK:
Tej sztuki nie zademonstrowała Dragoslava Zakula, która nie znalazła się w meczowej „12”. – Wszystko wskazuje na to, że pożegnamy się z tą rozgrywającą – dodał gdyński szkoleniowiec. – Trudno wyobrazić sobie lepszy prezent na święta – podsumował zadowolony prezes Lotosu PKO BP Mieczysław Krawczyk.
Chyba pan Krawczyk darzy wyjątkową antypatią tą zawodniczkę, jeśli tak skomentował jej prawdopodobne opuszczenie zespołu. Wstydziłby się tak gnębić biedną dziewczynę.

hellraiser pisze:Najpierw troszkę złośliwości do miłośnika Niemki który twierdzi że nie ustępuje niczym Bibrzyckiej.Fernandez pokazała że ustępuje, a Marta jest nieco słabsza od Biby.No i dodajmy że naszej zespół pomaga w wyrobieniu pozycji a Marcie nie zawsze...
Zgadzam się z Tobą, że Breitreiner zagrała dzisiaj bardzo słabo i zupełnie nie radziła sobie z Fernandez. Ale powiem Ci, że od jej przyjścia do Lotosu widziałem prawie każdy ich mecz u siebie oraz sporo z tych na wyjeździe. I dzisiejszy występ Niemki był najgorszym z nich wszystkich (pomijając jej beznadziejną grę z Valenciennes). Poza tymi dwoma meczami nie miałem do niej specjalnie zarzutów. Bibie też zdarzały się słabsze mecze. A ja nie pisałem, że Breitreiner jest tak samo dobra jak Bibrzycka, tylko że za niedługi czas będzie tak samo dobra, jeśli nadal będzie się tak szybko rozwijać. A to jest różnica.
Ktoś tu pisał, że Snytsina bardziej nadaje się na drugą Bibę niż Breitreiner. Nie ulega wątpliwości, że dziś zagrała o niebo lepiej od Niemki. Ale chociażby z Brnem było zupełnie odwrotnie. Snytsina też ma ogromny potencjał i talent, ale czasami popełnia bardzo głupie straty i wykonuje nieprzemyślane rzuty. Natomiast Breitreiner w większości akcji gra bardzo rozsądnie.
Ale nie chcę tu wypisywać się o zaletach i wadach Snytsiny i Breitreiner, wolę coś naskrobać o meczu

Szczerze, to był trochę nudny. Spodziewałem się emocji do samego końca, a tu takie jednostronne widowisko. Gra Lotosu w ataku jakoś nie zachwycała, ale akcje były rozgrywane rozważnie, skrupulatnie i wykorzystywały każdą słabość Wisły. Wisła z kolei w ataku była tragiczna (bo w obronie udawało się jeszcze coś tam ugrać). Zupełnie nie mogłem poznać DeForge, Skerovic, Kobryn czy Pałki. Podobała mi się gra jedynie Fernandez oraz Dupree (którą uważam że trzeba by zostawić, to że nie gra jeszcze na pełnię swoich możliwości to nie jest jej wina tylko wina niewłaściwego wykorzystywania jej przez trenerów Wisły; natomiast dzisiaj pokazała, że drzemie w niej bardzo duży potencjał). Sądzę jednak, że najgorszy mecz w sezonie Wisła ma już za sobą i powinno być już tylko lepiej. W finale jeszcze będą emocje i to jakie
Co do Lotosu – jak wspominałem, Breitreiner słabo, Snytsina świetnie. Canty i Holdslcaw – rewelacja. Bardzo dobre zmiany dały też Gulak i Waligórska. Lecia – przechodzi straszny kryzys formy, ale widać że dochodzi do siebie, a 16 zbiórek budzi jednak respekt. Jakieś wzmocnienie pod koszem Lotosowi by nie zaszkodziło, zwracając uwagę na nierówność formy jej i Slobodanki, ale przede wszystkim potrzebne jest Wiśle.
Jak chodzi o trenerów – Skrzecz według mnie pobił Herkta na głowę

Świetnie przygotował swoje zawodniczki do meczu i każda z nich doskonale znała swoje zadanie. Dobrze rotował składem (choć w czwartej kwarcie, gdy meczy był pod kontrolą, mógł wpuścić Bibę, Zarytską i Jujkę). Inna sprawa, że wciąż nie mam przekonania do niego w razie nagłego kryzysu lub nerwowej końcówki. Dzisiaj wszystko szło tak świetnie że nie było szans na zaistnienie takiej sytuacji, ale w przyszłości, jeśli Wiśle zacznie wychodzić, może być gorąco...
Chyba zmiana trenera jest jednak konieczniejsza w Krakowie niż w Gdyni
