Co słychać w Wiśle?
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
-
djaron
djaron pisze:osesek pisze:dziękuja!!
jak Jaroń to przeczyta, to może nie omieszka jej zapytać przy najbliższej okazji i dowiemy się co nie co
kto wie, może przeczyta
pozdr
DJ
No to Darek masz zadanie na łikend!!
Cellar Door
No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

Są miliony na nową halę Wisły!
Znalazły się środki na wybudowanie nowej hali Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków.
Brakującą kwotę wyłoży Grupa Kapitałowa Salwator, która została też tytularnym sponsorem krakowskiego klubu. Stosowna umowa została podpisana w środę.
"Mamy już zapewnione z Urzędu Marszałkowskiego 8 mln euro na pokrycie części kosztów budowy hali, ale aby można je wykorzystać musieliśmy szukać partnera, który wniesie drugą połowę - czyli co najmniej 8 mln euro. Doszliśmy do porozumienia z Grupą Kapitałową Salwator" - powiedział podczas środowej konferencji prasowej prezes TS Wisły Kraków Ludwik Miętta-Mikołajewicz.
Jak wyjaśnił, według umowy Grupa Kapitałowa Salwator w zamian za pomoc finansową przy budowie hali (35 mln zł) będzie mogła wydzierżawić teren, gdzie obecnie znajduje się odkryty basen Wisły, i zbudować tam kompleks hotelowy. Poza tym została tytularnym sponsorem klubu. Umowę sponsorską podpisano na 10 lat.
Miętta-Mikołajewicz przypomniał, że nowa hala jest dla jego klubu wręcz "paląca sprawą". "Wiele razy mówiliśmy, że nasza staruszka hala, teraz 54-letnia nie spełnia wymogów przepisów międzynarodowych federacji gier zespołowych" - powiedział.
W ostatnich latach koszykarki Wisły Can-Pack uczestniczą regularnie w rozgrywkach Euroligi i co roku FIBA-Europe tylko warunkowo dopuszcza krakowski obiekt do gier.
Jak dodał projektant nowych obiektów na terenach TS Wisła Kraków, Marek Dunikowski - hala będzie mieć 4500 miejsc, z czego około połowa będzie zamontowana na stałe, a reszta będzie rozkładana.
Nim jednak ruszą procedury związane z budową hali czy innych obiektów krakowskiego klubu musi powstać - sporządzony przez władze miasta - lokalny plan zagospodarowania przestrzennego.
"Przewidujemy, że miasto upora się z jego stworzeniem najpóźniej do września tego roku. W takim przypadku zakładamy sfinalizowanie budowy wszystkich obiektów na rok 2011" - powiedział prezes Miętta- Mikołajewicz.
Dodał, że oprócz hali na terenach klubowych ma powstać m.in. nowa strzelnica.
Źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
Znalazły się środki na wybudowanie nowej hali Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków.
Brakującą kwotę wyłoży Grupa Kapitałowa Salwator, która została też tytularnym sponsorem krakowskiego klubu. Stosowna umowa została podpisana w środę.
"Mamy już zapewnione z Urzędu Marszałkowskiego 8 mln euro na pokrycie części kosztów budowy hali, ale aby można je wykorzystać musieliśmy szukać partnera, który wniesie drugą połowę - czyli co najmniej 8 mln euro. Doszliśmy do porozumienia z Grupą Kapitałową Salwator" - powiedział podczas środowej konferencji prasowej prezes TS Wisły Kraków Ludwik Miętta-Mikołajewicz.
Jak wyjaśnił, według umowy Grupa Kapitałowa Salwator w zamian za pomoc finansową przy budowie hali (35 mln zł) będzie mogła wydzierżawić teren, gdzie obecnie znajduje się odkryty basen Wisły, i zbudować tam kompleks hotelowy. Poza tym została tytularnym sponsorem klubu. Umowę sponsorską podpisano na 10 lat.
Miętta-Mikołajewicz przypomniał, że nowa hala jest dla jego klubu wręcz "paląca sprawą". "Wiele razy mówiliśmy, że nasza staruszka hala, teraz 54-letnia nie spełnia wymogów przepisów międzynarodowych federacji gier zespołowych" - powiedział.
W ostatnich latach koszykarki Wisły Can-Pack uczestniczą regularnie w rozgrywkach Euroligi i co roku FIBA-Europe tylko warunkowo dopuszcza krakowski obiekt do gier.
Jak dodał projektant nowych obiektów na terenach TS Wisła Kraków, Marek Dunikowski - hala będzie mieć 4500 miejsc, z czego około połowa będzie zamontowana na stałe, a reszta będzie rozkładana.
Nim jednak ruszą procedury związane z budową hali czy innych obiektów krakowskiego klubu musi powstać - sporządzony przez władze miasta - lokalny plan zagospodarowania przestrzennego.
"Przewidujemy, że miasto upora się z jego stworzeniem najpóźniej do września tego roku. W takim przypadku zakładamy sfinalizowanie budowy wszystkich obiektów na rok 2011" - powiedział prezes Miętta- Mikołajewicz.
Dodał, że oprócz hali na terenach klubowych ma powstać m.in. nowa strzelnica.
Źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
z tego co pamiętam pomysł budowy hali z Can-Packiem nie udał się nie z powodu planów hotelowych, ale z powodu spółki Can-Pack+ TS Wisła, która w planowanym kształcie powstać i czerpać zysków nie mogła.
Apropos tego, iż Salwator ma być sponsorem klubu:
a więcej: http://www.polskathetimes.pl/619,24801.htm?listpage=1
Apropos tego, iż Salwator ma być sponsorem klubu:
Jest to transakcja na zasadzie "coś za coś", ale wierzymy, że będzie korzystna dla obu stron - mówi Ludwik Miętta-Mikołajewicz. Dodając jednocześnie: - Grupa Kapitałowa Salwator została też, na dziesięć lat, sponsorem tytularnym Towarzystwa. W niczym to jednak nie przeszkadza, że sekcja koszykówki kobiet jest - i mam nadzieję, że będzie - związana z firmą Can-Pack, a sekcja siatkówki kobiet z Enion Energią.
a więcej: http://www.polskathetimes.pl/619,24801.htm?listpage=1
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
- Marco
- Junior
- Posty: 2575
- Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
- Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
- Kontaktowanie:
przemoe pisze:Czyli co? Wisła Can-Pack Salwator Kraków? Jakoś nie wierzę..
Wczoraj doszło także do podpisania umowy sponsorskiej na 10 lat między Salwatorem a TS "Wisła". Deweloper będzie sponsorem strategicznym towarzystwa, co nie stoi na przeszkodzie, by Can-Pack nadal wspierał koszykarki, a Enion Energia siatkarki.
tytularny powoduje wlasnie takie pytanie jak twoje, strategiczny juz takich pytań nie powoduje
trzeba będzie się dowiedzieć
strona biura:
http://www.ddjm.pl/index2.php


WislaLive.pl
Nie wiem czy to dobry dział do tego wywiadu... ale jakby nie było rozmowa toczy się wokół Wisły Kraków.
E. Omanic: ''Odszedłem jako zwycięzca''
- Bardzo często przypomina mi się mecz z Lotosem, gdy Dominique Canty zdobyła "złoty kosz". To były znakomite spotkania, lecz bez świetnej publiki można byłoby je wplątać w przeciętność - wspomina mistrzowskie boje z Wisłą Can-Pack Kraków w wywiadzie dla s24.pl Elmedin Omanic.
Robert Błaszczyk: - Jak zmieniło się Pana życie po opuszczeniu Krakowa?
Elmedin Omanic: - Nic sensacyjnego nie wydarzyło się w nim po odejściu z Krakowa, z wyjątkiem tego, że mam teraz więcej czasu dla swojej rodziny. Większą część obowiązków rozłożyłem na moich współpracowników.
- Śledzi Pan regularnie poczynania Wisły Can-Pack?
- Codziennie śledzę koszykarskie wydarzenia z całego świata. W każdym bądź razie nie omija mnie to, co dzieje się w Polsce i Wiśle.
- Firma Can-Pack na czele z panem prezesem Jerzym Sarną zrobiła wszystko, by stworzyć w Krakowie świetny zespół. Anna DeForge, Candice Dupree, Marta Fernandez... te nazwiska znaczą wiele w światowej koszykówce. Czy potencjał tej drużyny został niewykorzystany?
- Myślę, że firma Can-Pack dała wielki impuls do rozwoju koszykówki w Polsce. Istniały obopólne interesy i obydwie strony mogą być zadowolone z tego, co udało się osiągnąć przez kilka ubiegłych lat. Odnośnie obecnej drużyny można powiedzieć, że ma ona największą jakość w historii klubu. Dziewczyny uzasadnią jeszcze z pewnością epitet najlepszej i najdroższej drużyny. Warto podkreślić przy tym, że Robert Strupiechowski ma wielkie zasługi w rozpoczęciu współpracy z firmą Can-Pack. On nawiązał pierwsze kontakty między klubem a firmą. Wiele osób z pewnością nie wie o tym.
- Opuścił Pan Wisłę Can-Pack jako zwycięzca. Tomasz Herkt pożegnał się z zespołem po zaledwie pół roku pracy jako wielki przegrany. Dlaczego Polski trener nie znalazł wspólnej drogi z tym zespołem?
- Trenerzy są bohaterami albo przegranymi. W tym zawodzie nie istnieje nic poza tymi dwoma stanami. Cieszy mnie bardzo, że wytrwałem we wszystkim i opuściłem Wisłę jako zwycięzca, chociaż w lutym było sporo gadania, że odchodzę z klubu. O polskich trenerach mogę wypowiadać się tylko w superlatywach. Oni pokazali lub pokazują klasę na arenie międzynarodowej. Przyczyn słabszych wyników Wisły nie należy szukać wyłącznie u trenera. Kiedy pokona się Spartaka Moskwa, matkami sukcesu stają się dwie zawodniczki , a kiedy przegra się z Toruniem, wówczas mówi się o złej taktyce trenera.
- W moim odczuciu trener Herkt nie potrafił znaleźć kontaktu z Amerykankami. Za Pana kadencji treningi były prowadzone w języku angielskim. Nie odbijało się to negatywnie na polskich zawodniczkach, a Amerykanki, od których wymaga się dwa raz więcej, rozumiały dobrze swoją rolę.
- Nie zgodzę się z tym, że główną barierą był język. Jestem pewny, że trenerzy Lotosu, Dudy, PWSZ Gorzów czy Rybnika nie są ekspertami języka angielskiego. Pomimo tego ich zespoły osiągają dobre wyniki.
- Inna sprawa, że polski trener miał głównie wpłynąć na rodzime zawodniczki, pobudzić je. Trener Herkt dawał im szanse, ale większość z nich nie potrafiła na dłuższą metę przekonać do swoich umiejętności. Gdzie leży ich problem?
- Nie jestem dobrze poinformowany w kwestii stosunków trenera Herkta i polskich zawodniczek. Na początku byli wszyscy zadowoleni, a dzisiaj mówi się "to i owo". Na starcie sezonu do grupy najbardziej zadowolonych należała Magdalena Radwan - szczególnie z powodu nowych metod pracy z próbnikami sportowymi, które dostarczyłem i używałem w moim pierwszym sezonie pracy. Tymczasem ona pierwsza zerwała umowę z klubem. Nie chciałbym się zgodzić, że Polki dostały więcej szans od trenera Herkta. Anna Wielebnowska gra w Polskiej Lidze Koszykówki Kobiet średnio mniej o 9 minut 16 sekund w stosunku do poprzedniego sezonu, a w Eurolidze o 7 minut. Także Monika Krawiec - 5:20 min. mniej w PLKK i 6:08 min. w Eurolidze, a Dorota Gburczyk o 26 sekund mniej na polskich parkietach.
Jedyną zawodniczką, która ma nieco lepszy bilans w stosunku do poprzedniego sezonu, jest Agata Gajda. Gra ona o ponad dwie minut dłużej, a powinna przynajmniej 10.
- Był Pan krytykowany za transfer Daliborki Vilipic. Tymczasem Agnieszka Pałka i Ewelina Kobryn, które uważamy za najlepsze polskie środkowe, grają poniżej oczekiwań.
- Jeśli chodzi o przejęcie odpowiedzialności ze strony polskich zawodniczek, nie jestem pewny, czy tak jest, że np. Ewelina Kobryn tego nie chce. A nawet jeśli byłoby tak, proszę sobie wyobrazić, że Głowacki bierze odpowiedzialność zamiast Rivaldo. O transferze Vilipic nie ma co mówić. Ma ona doświadczenie z meczów Euroligi czy medale z wielkich imprez. W sezonie 2007/08 Daliborka jest jedną z najlepszych koszykarek pucharu FIBA, niemniej porównywanie jej statystyk z Kobryn i Pałki, nie przyniesie niczego konstruktywnego. One są nadzwyczajnie dobrymi zawodniczkami, co pokazały w poprzednich sezonach. Na pewno nie zapomniały jak gra się w koszykówkę.
- Czy nie jest tak, że niektórym zawodniczkom brakuje pokory i miłości do koszykówki? Anna DeForge dostała przed sezonem WNBA trzy dni wolnego, mimo tego znalazła czas na akcję "Be smart, be fit".
- Kiedy mówimy o przedsezonowych czy posezonowych działalnościach, przy tym wspominamy Anne DeForge, to należy pamiętać, że USA jest zupełnie innym światem niż ten nasz. Nie można porównywać zawodniczek miejscowych z Amerykankami. Nie można patrzyć na wszystkie zawodniczki w ten sam sposób. Każda jest inna i każda otrzyma zapłatę za wyniki swojej pracy.
- Po zakończeniu sezonu niektóre zawodniczki nie wypowiadały się najlepiej o Panu. Nie wracam do konkretnych wypowiedzi, ale proszę powiedzieć - dochodziła do Pana ta krytyka? Czuł się Pan czasami niedoceniony?
- W kwestii obgadywania ze strony zawodniczek jak i części publiki mogę odpowiedzieć następująco - Po 18 latach zdobyłem z Wisłą dwa mistrzostwa Polski, a po 27 Puchar Polski. W tym sezonie został stworzony prawie "dream team" i nie jest wszystko świetnie.
Jeszcze przed podpisaniem kontraktu przez pana Herkta Natalia Trafimava mówiła, że przychodzi jej trener i będzie grać w piątce. Tymczasem przebywała na parkiecie przeciętnie 43 sekundy dłużej w lidze i jakieś półtorej minuty więcej w Eurolidze. Prawdopodobnie znowu istniał jakiś problem z trenerem. Wszystkie te malkontentki powinny poświęcić się bardziej życiu sportowemu i pracy, a mniej zajmować obgadywaniem i zabawom, na których wypija się po kilka litrów alkoholu.
- Młode zawodniczki opuściły Wisłę Can-Pack. Katarzyna Gawor wybrała college w USA, a Karolina Zając i Agnieszka Fikiel grają w Belgii. Czy dobrze postanowiły?
- Same się zorientują, czy popełniły błąd czy nie. Jeśli nawet w Belgii niczego nie osiągną, one i rodzice będą świadomi ich umiejętności.
- Kiedy Wisła Can-Pack grała w tym sezonie w Eurolidze przeciwko Pradze, zwróciłem uwagę na Katerinę Elhotovą. Ta 18-latka grała jak profesor. Młode Polki mają wiele problemów, żeby stać się ważnymi elementami swoich zespołów.
- Gdy mówimy o zawodniczce z Pragi, chciałbym przypomnieć o Oliwii Tomiałowicz. Jestem pewien, że nie pozostaje ona ani trochę za Elhotovą, ale oprócz rozmowy z rodzicami, którą odbyłem w zeszłym roku, myślę, że w klubie nie zrobiono nic więcej, by do niego trafiła.
- Minęło kilka miesięcy, od kiedy opuścił Pan Kraków. Wraca Pan myślami do finałów z Lotosem?
- Bardzo często przypomina mi się mecz z Lotosem, gdy Dominique Canty zdobyła "złoty kosz". To były znakomite spotkania, lecz bez świetnej publiki można byłoby je wplątać w przeciętność.
- Chciałbym zapytać jeszcze o Annę DeForge. Krążyło wiele opinii o waszych kontaktach. Ja zawsze uważałem, że z jednej strony się kochacie, z drugiej nienawidzicie. Zawsze jednak rozmawialiście. My w Polsce mówimy: Sukces rodzi się w bólach...; Jak Pan wspomina Annę?
- Mój stosunek z Anną był zawsze profesjonalny i nawet w chwilach, gdy nie chcieliśmy się spotykać, rozmawialiśmy dla interesu klubu. Oczywiście, powinno się dbać o hierarchię. Anna nie może wziąć tablicy i rysować akcji. Od każdego można się wiele nauczyć, nawet od małego dziecka. Wszystko to, co oceniłem pozytywnie, na pewno zapamiętam. Uważam, że Anna funkcjonowała w ubiegłym sezonie lepiej niż w obecnym, chociaż jej najbliżsi próbowali przekonać ją i prezesa, że ja jestem winny jej złej formy. W statystykach prezentuje się to inaczej: sezon 2006/07 - PLLK 14.6 pkt/Euroliga 18.9, sezon 2007/08 - PLKK 11.2/Euroliga 13,1.
- Jest Pan wciąż w kontakcie z zawodniczkami?
- Po odejściu z Krakowa nie zapomniałem żadnego z moich przyjaciół, a mam ich rzeczywiście dużo. Mam również kontakt z kilkoma byłymi koszykarkami.
- Mamy już koniec lutego. Wisła Can-Pack nie wygrała jeszcze w tym sezonie z Lotosem. Wojciech Downar-Zapolski zastąpił Tomasza Herkta. Pozostanie mistrzostwo w Krakowie?
- To pytanie należy zadać trenerowi, chociaż uważam, że różnica jakości obydwu drużyn jest na korzyść Wisły. Przewaga jest bardzo często w kolektywie.
- Przed rewanżem z Fenerbahce nie wierzyłem w zwycięstwo Wisły Can-Pack. Kiedy wszedłem do hali i usłyszałem kibiców, pomyślałem, że może się wydarzyć dosłownie wszystko. Spotkał Pan drugich tak wiernych i ekspresyjnych kibiców?
- Śmietanka przychodzi na koniec. To dotyczy kibiców. Mógłbym napisać o nich referat i jest to bez wątpienia najlepsza publiczność na świecie. Ciągle brzmi w moich uszach - jazda, jazda, jazda, Biała Gwiazda.
- Wróci Pan kiedyś do Krakowa...jako kibic, turysta, może trener?
- Oczywiście mam taki zamiar. Może przyjadę zobaczyć ostatni mecz play-off. Istnieje również możliwość przejęcia reprezentacji Bośni i Hercegowiny, która jest wyjątkowo młoda, a gra w grupie kwalifikacyjnej z Polską.
Na końcu pragnę Wam podziękować i przekazuję serdeczne pozdrowienia wszystkim miłośnikom koszykówki, a szczególnie "Armii Białej Gwiazdy".
Dziękuję za wywiad.
Rozmawiał Robert Błaszczyk
http://s24.pl/e_omanic_odszedlem_jako_z ... 41430.html
-------
Najbardziej zaciekawiło mnie to zdanie "... Wszystkie te malkontentki powinny poświęcić się bardziej życiu sportowemu i pracy, a mniej zajmować obgadywaniem i zabawom, na których wypija się po kilka litrów alkoholu"

E. Omanic: ''Odszedłem jako zwycięzca''
- Bardzo często przypomina mi się mecz z Lotosem, gdy Dominique Canty zdobyła "złoty kosz". To były znakomite spotkania, lecz bez świetnej publiki można byłoby je wplątać w przeciętność - wspomina mistrzowskie boje z Wisłą Can-Pack Kraków w wywiadzie dla s24.pl Elmedin Omanic.
Robert Błaszczyk: - Jak zmieniło się Pana życie po opuszczeniu Krakowa?
Elmedin Omanic: - Nic sensacyjnego nie wydarzyło się w nim po odejściu z Krakowa, z wyjątkiem tego, że mam teraz więcej czasu dla swojej rodziny. Większą część obowiązków rozłożyłem na moich współpracowników.
- Śledzi Pan regularnie poczynania Wisły Can-Pack?
- Codziennie śledzę koszykarskie wydarzenia z całego świata. W każdym bądź razie nie omija mnie to, co dzieje się w Polsce i Wiśle.
- Firma Can-Pack na czele z panem prezesem Jerzym Sarną zrobiła wszystko, by stworzyć w Krakowie świetny zespół. Anna DeForge, Candice Dupree, Marta Fernandez... te nazwiska znaczą wiele w światowej koszykówce. Czy potencjał tej drużyny został niewykorzystany?
- Myślę, że firma Can-Pack dała wielki impuls do rozwoju koszykówki w Polsce. Istniały obopólne interesy i obydwie strony mogą być zadowolone z tego, co udało się osiągnąć przez kilka ubiegłych lat. Odnośnie obecnej drużyny można powiedzieć, że ma ona największą jakość w historii klubu. Dziewczyny uzasadnią jeszcze z pewnością epitet najlepszej i najdroższej drużyny. Warto podkreślić przy tym, że Robert Strupiechowski ma wielkie zasługi w rozpoczęciu współpracy z firmą Can-Pack. On nawiązał pierwsze kontakty między klubem a firmą. Wiele osób z pewnością nie wie o tym.
- Opuścił Pan Wisłę Can-Pack jako zwycięzca. Tomasz Herkt pożegnał się z zespołem po zaledwie pół roku pracy jako wielki przegrany. Dlaczego Polski trener nie znalazł wspólnej drogi z tym zespołem?
- Trenerzy są bohaterami albo przegranymi. W tym zawodzie nie istnieje nic poza tymi dwoma stanami. Cieszy mnie bardzo, że wytrwałem we wszystkim i opuściłem Wisłę jako zwycięzca, chociaż w lutym było sporo gadania, że odchodzę z klubu. O polskich trenerach mogę wypowiadać się tylko w superlatywach. Oni pokazali lub pokazują klasę na arenie międzynarodowej. Przyczyn słabszych wyników Wisły nie należy szukać wyłącznie u trenera. Kiedy pokona się Spartaka Moskwa, matkami sukcesu stają się dwie zawodniczki , a kiedy przegra się z Toruniem, wówczas mówi się o złej taktyce trenera.
- W moim odczuciu trener Herkt nie potrafił znaleźć kontaktu z Amerykankami. Za Pana kadencji treningi były prowadzone w języku angielskim. Nie odbijało się to negatywnie na polskich zawodniczkach, a Amerykanki, od których wymaga się dwa raz więcej, rozumiały dobrze swoją rolę.
- Nie zgodzę się z tym, że główną barierą był język. Jestem pewny, że trenerzy Lotosu, Dudy, PWSZ Gorzów czy Rybnika nie są ekspertami języka angielskiego. Pomimo tego ich zespoły osiągają dobre wyniki.
- Inna sprawa, że polski trener miał głównie wpłynąć na rodzime zawodniczki, pobudzić je. Trener Herkt dawał im szanse, ale większość z nich nie potrafiła na dłuższą metę przekonać do swoich umiejętności. Gdzie leży ich problem?
- Nie jestem dobrze poinformowany w kwestii stosunków trenera Herkta i polskich zawodniczek. Na początku byli wszyscy zadowoleni, a dzisiaj mówi się "to i owo". Na starcie sezonu do grupy najbardziej zadowolonych należała Magdalena Radwan - szczególnie z powodu nowych metod pracy z próbnikami sportowymi, które dostarczyłem i używałem w moim pierwszym sezonie pracy. Tymczasem ona pierwsza zerwała umowę z klubem. Nie chciałbym się zgodzić, że Polki dostały więcej szans od trenera Herkta. Anna Wielebnowska gra w Polskiej Lidze Koszykówki Kobiet średnio mniej o 9 minut 16 sekund w stosunku do poprzedniego sezonu, a w Eurolidze o 7 minut. Także Monika Krawiec - 5:20 min. mniej w PLKK i 6:08 min. w Eurolidze, a Dorota Gburczyk o 26 sekund mniej na polskich parkietach.
Jedyną zawodniczką, która ma nieco lepszy bilans w stosunku do poprzedniego sezonu, jest Agata Gajda. Gra ona o ponad dwie minut dłużej, a powinna przynajmniej 10.
- Był Pan krytykowany za transfer Daliborki Vilipic. Tymczasem Agnieszka Pałka i Ewelina Kobryn, które uważamy za najlepsze polskie środkowe, grają poniżej oczekiwań.
- Jeśli chodzi o przejęcie odpowiedzialności ze strony polskich zawodniczek, nie jestem pewny, czy tak jest, że np. Ewelina Kobryn tego nie chce. A nawet jeśli byłoby tak, proszę sobie wyobrazić, że Głowacki bierze odpowiedzialność zamiast Rivaldo. O transferze Vilipic nie ma co mówić. Ma ona doświadczenie z meczów Euroligi czy medale z wielkich imprez. W sezonie 2007/08 Daliborka jest jedną z najlepszych koszykarek pucharu FIBA, niemniej porównywanie jej statystyk z Kobryn i Pałki, nie przyniesie niczego konstruktywnego. One są nadzwyczajnie dobrymi zawodniczkami, co pokazały w poprzednich sezonach. Na pewno nie zapomniały jak gra się w koszykówkę.
- Czy nie jest tak, że niektórym zawodniczkom brakuje pokory i miłości do koszykówki? Anna DeForge dostała przed sezonem WNBA trzy dni wolnego, mimo tego znalazła czas na akcję "Be smart, be fit".
- Kiedy mówimy o przedsezonowych czy posezonowych działalnościach, przy tym wspominamy Anne DeForge, to należy pamiętać, że USA jest zupełnie innym światem niż ten nasz. Nie można porównywać zawodniczek miejscowych z Amerykankami. Nie można patrzyć na wszystkie zawodniczki w ten sam sposób. Każda jest inna i każda otrzyma zapłatę za wyniki swojej pracy.
- Po zakończeniu sezonu niektóre zawodniczki nie wypowiadały się najlepiej o Panu. Nie wracam do konkretnych wypowiedzi, ale proszę powiedzieć - dochodziła do Pana ta krytyka? Czuł się Pan czasami niedoceniony?
- W kwestii obgadywania ze strony zawodniczek jak i części publiki mogę odpowiedzieć następująco - Po 18 latach zdobyłem z Wisłą dwa mistrzostwa Polski, a po 27 Puchar Polski. W tym sezonie został stworzony prawie "dream team" i nie jest wszystko świetnie.
Jeszcze przed podpisaniem kontraktu przez pana Herkta Natalia Trafimava mówiła, że przychodzi jej trener i będzie grać w piątce. Tymczasem przebywała na parkiecie przeciętnie 43 sekundy dłużej w lidze i jakieś półtorej minuty więcej w Eurolidze. Prawdopodobnie znowu istniał jakiś problem z trenerem. Wszystkie te malkontentki powinny poświęcić się bardziej życiu sportowemu i pracy, a mniej zajmować obgadywaniem i zabawom, na których wypija się po kilka litrów alkoholu.
- Młode zawodniczki opuściły Wisłę Can-Pack. Katarzyna Gawor wybrała college w USA, a Karolina Zając i Agnieszka Fikiel grają w Belgii. Czy dobrze postanowiły?
- Same się zorientują, czy popełniły błąd czy nie. Jeśli nawet w Belgii niczego nie osiągną, one i rodzice będą świadomi ich umiejętności.
- Kiedy Wisła Can-Pack grała w tym sezonie w Eurolidze przeciwko Pradze, zwróciłem uwagę na Katerinę Elhotovą. Ta 18-latka grała jak profesor. Młode Polki mają wiele problemów, żeby stać się ważnymi elementami swoich zespołów.
- Gdy mówimy o zawodniczce z Pragi, chciałbym przypomnieć o Oliwii Tomiałowicz. Jestem pewien, że nie pozostaje ona ani trochę za Elhotovą, ale oprócz rozmowy z rodzicami, którą odbyłem w zeszłym roku, myślę, że w klubie nie zrobiono nic więcej, by do niego trafiła.
- Minęło kilka miesięcy, od kiedy opuścił Pan Kraków. Wraca Pan myślami do finałów z Lotosem?
- Bardzo często przypomina mi się mecz z Lotosem, gdy Dominique Canty zdobyła "złoty kosz". To były znakomite spotkania, lecz bez świetnej publiki można byłoby je wplątać w przeciętność.
- Chciałbym zapytać jeszcze o Annę DeForge. Krążyło wiele opinii o waszych kontaktach. Ja zawsze uważałem, że z jednej strony się kochacie, z drugiej nienawidzicie. Zawsze jednak rozmawialiście. My w Polsce mówimy: Sukces rodzi się w bólach...; Jak Pan wspomina Annę?
- Mój stosunek z Anną był zawsze profesjonalny i nawet w chwilach, gdy nie chcieliśmy się spotykać, rozmawialiśmy dla interesu klubu. Oczywiście, powinno się dbać o hierarchię. Anna nie może wziąć tablicy i rysować akcji. Od każdego można się wiele nauczyć, nawet od małego dziecka. Wszystko to, co oceniłem pozytywnie, na pewno zapamiętam. Uważam, że Anna funkcjonowała w ubiegłym sezonie lepiej niż w obecnym, chociaż jej najbliżsi próbowali przekonać ją i prezesa, że ja jestem winny jej złej formy. W statystykach prezentuje się to inaczej: sezon 2006/07 - PLLK 14.6 pkt/Euroliga 18.9, sezon 2007/08 - PLKK 11.2/Euroliga 13,1.
- Jest Pan wciąż w kontakcie z zawodniczkami?
- Po odejściu z Krakowa nie zapomniałem żadnego z moich przyjaciół, a mam ich rzeczywiście dużo. Mam również kontakt z kilkoma byłymi koszykarkami.
- Mamy już koniec lutego. Wisła Can-Pack nie wygrała jeszcze w tym sezonie z Lotosem. Wojciech Downar-Zapolski zastąpił Tomasza Herkta. Pozostanie mistrzostwo w Krakowie?
- To pytanie należy zadać trenerowi, chociaż uważam, że różnica jakości obydwu drużyn jest na korzyść Wisły. Przewaga jest bardzo często w kolektywie.
- Przed rewanżem z Fenerbahce nie wierzyłem w zwycięstwo Wisły Can-Pack. Kiedy wszedłem do hali i usłyszałem kibiców, pomyślałem, że może się wydarzyć dosłownie wszystko. Spotkał Pan drugich tak wiernych i ekspresyjnych kibiców?
- Śmietanka przychodzi na koniec. To dotyczy kibiców. Mógłbym napisać o nich referat i jest to bez wątpienia najlepsza publiczność na świecie. Ciągle brzmi w moich uszach - jazda, jazda, jazda, Biała Gwiazda.
- Wróci Pan kiedyś do Krakowa...jako kibic, turysta, może trener?
- Oczywiście mam taki zamiar. Może przyjadę zobaczyć ostatni mecz play-off. Istnieje również możliwość przejęcia reprezentacji Bośni i Hercegowiny, która jest wyjątkowo młoda, a gra w grupie kwalifikacyjnej z Polską.
Na końcu pragnę Wam podziękować i przekazuję serdeczne pozdrowienia wszystkim miłośnikom koszykówki, a szczególnie "Armii Białej Gwiazdy".
Dziękuję za wywiad.
Rozmawiał Robert Błaszczyk
http://s24.pl/e_omanic_odszedlem_jako_z ... 41430.html
-------
Najbardziej zaciekawiło mnie to zdanie "... Wszystkie te malkontentki powinny poświęcić się bardziej życiu sportowemu i pracy, a mniej zajmować obgadywaniem i zabawom, na których wypija się po kilka litrów alkoholu"
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 31 gości




