ŁKS - Polfa 57:76
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
Nie no w sumie fajny meczyk, wyrównany to moze nie był ale nie było pogromu ani zadnego rekordu, nasze laski zagrały przyzwoicie jak na swoje możliwości, zwłaszcza porównując ich wystepy w meczach z Ostrowem i Chełmem. Obrona w sumie bez zarzutu, ale najlepsze było to ze wygraliśmy zbiórki
. Indywidualnie o nikim nie napisze bo nikt specjalnie na to nie zasłużył. Jedyną gwiazdą wieczoru był nasz niezastapiony simon, który z sobie tylko własciwym polotem i gracją poprowadził dziś konferencję prasową 

Zasłużone zwycięstwo naszych dziewczyn. Co prawda po pierwszej - bardzo udanej kwarcie - można było spodziewać się większej przewagi, ale nie narzekam. Nasze prowadziły od początku do końca. Przewaga oscylowała w granicach 10 punktów. Nadzieja dla ełkaesianek pojawiła się w trzeciej kwarcie kiedy to po trzech akcjach z rzędu na tablicy było 42:49. Na szczęście mamy Panti - 2 pkt +3 pkt - i przewaga wzrosła do 12 punktów. W czwartej kwarcie łodzianki przestały wierzyć w sukces, i zaznaczyła się przewaga PZU Polfy.
Bardzo fajnie dziś zagrała Szpila - wreszcie "siedział" jej rzut, ale nie tylko, także asystowała, zbierała, przechwytywała oraz blokowała (czego niestety nie ma w statystykach
)
Na ławce zasiadła Karla - nasz nowy nabytek. Niestety nie mogła wystąpić, ale przypatrywała się grze swoich nowych koleżanek.
Atmosfera w hali jak zwykle - bardzo fajna.
Sędziowie - no cóż - nie mieli dobrego dnia

Bardzo fajnie dziś zagrała Szpila - wreszcie "siedział" jej rzut, ale nie tylko, także asystowała, zbierała, przechwytywała oraz blokowała (czego niestety nie ma w statystykach
Na ławce zasiadła Karla - nasz nowy nabytek. Niestety nie mogła wystąpić, ale przypatrywała się grze swoich nowych koleżanek.
Atmosfera w hali jak zwykle - bardzo fajna.
Sędziowie - no cóż - nie mieli dobrego dnia
Nie zawiedli kibice - hala, choć nie "nabita" to jednak pełna, łącznie ze stojącymi oczywiście - zatem brawo.
Nie zawiodły koszykarki - zagrały bardzo dobry mecz - jak na swoje możliwości i jak na porównanie ich z pabianiczankami - powiedziałbym doskonały.
Wynik końcowy jest dużo wyższy niż wynik średniej z przebiegu meczu - zatem nie stało się to czego się wszyscy obawiali i o deklasacji nie ma tu mowy.
Nie zgodzę się z tym, że Polfa cały czas „kontrolowała przebieg spotkania” – oczywiście w kontekście zwycięstwa którejś z drużyn to oczywiście można powiedzieć, że zbliżenie się ŁKS-u na 7, 6 a nawet pięć punktów w którejś kolejnej kwarcie to jest „pod kontrolą” – ale nie oszukujmy się, w tym przypadku wynik oscylował zdecydowanie poniżej tego, który dla „ławki” gości byłby zadowalający, i jaki planując mecz sobie zakładali.
Słowem gratulacje dla Włókniarza za zwycięstwo a dla naszego zespołu za postawę na którą czekali i jakiej sobie życzą kibice ełksy w każdym meczu.
Za tak przegrywający ŁKS naprawdę ani się nie wstydzę, ani mi nawet niczego nie żal – bo jak mówiłem kontekstu wygrać/przegrać w tym meczu nieomal nie było...
Słowem naprawdę widać zdecydowany zwrot w postawie łodzianek co pozwala z dużym optymizmem patrzeć w przyszłość – zwłaszcza, że ten optymizm płynął również z powiedzmy – innych źródeł...
Nareszcie mecz układał się taktycznie tak jak powinien – a o czym gdzieś tam wcześniej pisałem. Zagraliśmy mecz najlepiej jak umieliśmy – ale najważniejsze, że WŁAŚNIE tak jak powinniśmy taki mecz zagrać.
Nie zawiodły koszykarki - zagrały bardzo dobry mecz - jak na swoje możliwości i jak na porównanie ich z pabianiczankami - powiedziałbym doskonały.
Wynik końcowy jest dużo wyższy niż wynik średniej z przebiegu meczu - zatem nie stało się to czego się wszyscy obawiali i o deklasacji nie ma tu mowy.
Nie zgodzę się z tym, że Polfa cały czas „kontrolowała przebieg spotkania” – oczywiście w kontekście zwycięstwa którejś z drużyn to oczywiście można powiedzieć, że zbliżenie się ŁKS-u na 7, 6 a nawet pięć punktów w którejś kolejnej kwarcie to jest „pod kontrolą” – ale nie oszukujmy się, w tym przypadku wynik oscylował zdecydowanie poniżej tego, który dla „ławki” gości byłby zadowalający, i jaki planując mecz sobie zakładali.
Słowem gratulacje dla Włókniarza za zwycięstwo a dla naszego zespołu za postawę na którą czekali i jakiej sobie życzą kibice ełksy w każdym meczu.
Za tak przegrywający ŁKS naprawdę ani się nie wstydzę, ani mi nawet niczego nie żal – bo jak mówiłem kontekstu wygrać/przegrać w tym meczu nieomal nie było...
Słowem naprawdę widać zdecydowany zwrot w postawie łodzianek co pozwala z dużym optymizmem patrzeć w przyszłość – zwłaszcza, że ten optymizm płynął również z powiedzmy – innych źródeł...
Nareszcie mecz układał się taktycznie tak jak powinien – a o czym gdzieś tam wcześniej pisałem. Zagraliśmy mecz najlepiej jak umieliśmy – ale najważniejsze, że WŁAŚNIE tak jak powinniśmy taki mecz zagrać.
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
Hersi pisze:pietroc pisze:Wojteg pisze:Sędziowie - no cóż - nie mieli dobrego dnia![]()
![]()
moze dobrze ze nie zdarzyl sie cud i nie wygralismy bo znow bylyby uklady tworzone przez Chelmjako ze mecz sedziowal sedzia z Łodzi, pan Wozniewski
![]()
:D:D
Cud dopiero nastąpi 10 lutego![]()
Wiesz co Hersi daruj już sobie te wstawki, bo rozumiem ze wg ciebie Gorzów mecz przegra i jak mniemam chcesz nam tu tak jak twoi koledzy w innych wątkach wmówić że zrobi to albo celowo albo nie przykładając się do gry. Pewnie ze najlepiej od razu na dwa tygodnie przed meczem piac na forum jaki to mecz i wynik będzie przewidywalny, a potem triumfująco obwieszczac ze się miało rację. No chyba że te wszystkie wpisy mają na celu uczynić z was biedne ofiary, które nie dość ze przez wszystkich nie lubiane jak to ładnie ujmujesz w swoim opisie to jeszce skrzywdzone, odtrącone i oszukane. Dziwi mnie ze z takim zapałem pielęgnujecie przy każdej okazji ten swój wizerunek ostatnich sprawiedliwych ligi.


Wynik jest faktycznie bardzo dobry dla ŁKS-u , zwłaszcza w kontekscie pogromu z pierwszej rundy.Może jedenk popularny Miras dzwignie ŁKS z popiołów i w klubie coś zaskoczy?Po pierwszym meczu trudno wyrokować ,tym niemniej jest to dobry prognostyk przed następnymi zawodami.Niweykluczone ,ze uda się odnieść zwycięstwo z Gorzowem który gra ostatnio słabiej i ostatecznie sprolongować ligowy byt.Za czasów Olimpii nie lubiłem ŁKS-u ,jednak z czasem zacząłem ten klub darzyć sympatią ,liga nie będzie zbyt ciekawa jeżeli spadną takie firmy jak ŁKS grające w niej od tylu lat.
Nie no - nie ulega wątpliwości, że w kontekście doraźnym zatrudnienie Mirka było strzałem w "10" - tylko po pierwsze źle to zrobiono, a po drugie zobaczymy plan długofalowy - choć oczywiście nie wykluczam, że może być całkiem nieźle.
Hersi - ewentualnego zwycięstwa ŁKS u siebie z beniaminkiem z jedną gwiazdą (z którym w Gorzowie graliśmy dogrywkę, będąc w dołku kadrowym i finansowym) nie uznawałbym jednak za cud - tym bardziej, że nie będzie to wcale konieczne do znalezienia się w "8"...
Hersi - ewentualnego zwycięstwa ŁKS u siebie z beniaminkiem z jedną gwiazdą (z którym w Gorzowie graliśmy dogrywkę, będąc w dołku kadrowym i finansowym) nie uznawałbym jednak za cud - tym bardziej, że nie będzie to wcale konieczne do znalezienia się w "8"...
- Edzia
- Junior
- Posty: 2018
- Rejestracja: 16 stycznia 2005, 13:32
- Lokalizacja: cztery domy, dwie ulice to są właśnie PABIANICE :-P
Jerzy Walczyk
Pabianiczanki wygrały z ŁKS, ale nie tak łatwo, jak zapowiadały
96 koszykarskie derby województwa łódzkiego zapowiadały się bardzo ciekawie. Choć inny wynik niż wysoka wygrana gości byłby sensacją, to sympatycy ŁKS liczyli na nią. Choćby dlatego, że gospodynie poprowadził po raz pierwszy Mirosław Trześniewski, były szkoleniowiec PZU Polfy.
Początek nie zapowiadał emocji, bowiem pabianiczanki w trzeciej minucie - po rzucie Elżbiety Trześniewskiej - prowadziły już 11:2. Gospodynie szybko jednak opanowały nerwy i wkrótce odbyły większość strat - w 6 min było tylko 12:14.
Nie mające w składzie wysokiej zawodniczki ełkaesianki miały kłopoty pod koszem, dlatego na koniec pierwszej kwarty PZU Polfy prowadziła różnicą siedmiu punktów (21:14).
W drugiej kwarcie na boisku trwała ostra walka, ale bez złośliwości. Pabianiczanki Alicja Perlińska i Marzena Głaszcz z trudem radziły sobie z rozgrywającymi ŁKS, dlatego szybko załapały po cztery przewinienia. Do końca spotkania były mniej pożyteczne, zwłaszcza w defensywie.
Wystarczyło jednak, żeby gospodynie poprawiły nieco grę w obronie, by w 12 min traciły do rywalek tylko punkt (20:21). Następne minuty to jednak pokaz dobrej gry Olgi Pantelejewej. Rosjanka zdobyła osiem kolejnych punktów i PZU Polfa prowadziła już 33:20.
Wydawało się, że pabianiczanki opanowały już sytuację a boisku. Gospodynie mobilizowane przez trenera Trześniewskiego wzięły się jednak do pracy, dzięki czemu drugą kwartę przegrały różnicą tylko dwóch punktów.
Tuż po przerwie po raz piąty przewiniła Perlińska i musiała usiąść na ławce rezerwowych. Gospodynie zwietrzyły szansę na zwycięstwo i w 28 min - po rzucie Joanny Szymańskiej - było tylko 49:42 dla PZU Polfy.
W następnych minutach okazało się, że to tylko łabędzi śpiew łodzianek. Wydaje się, że po prostu zabrakło im sił. Wszystko dlatego, że łódzki szkoleniowiec ma tylko sześć wartościowych zawodniczek, bo siódma - Agnieszka Golemska - była na boisku tylko przez trzy minuty.
Po dwóch z rzędu rzutach Pantelejewej PZU Polfa ponownie wygrywała wysoko - 54:42. W tym czasie gospodynie miały kłopoty w ataku, a kilkakrotnie zdarzyło się im zgubić piłkę. Agnieszka Makowska rzucała z nieprzygotowanych pozycji, a w 37 min podzieliła los Perlińskiej i z powodu pięciu fauli nie dokończyła spotkania.
W 34 min ŁKS przegrywał tylko 51:59, ale kolejne minuty tej kwarty należały do drużyny z Pabianic. Dzięki akcjom Leony Krystofovej i Emilii Lamparskiej PZU Polfa w 38 min odzyskała wysokie prowadzenie 71:55.
Dziś mija termin zgłoszenia nowych zawodniczek do rozgrywek. Działacze PZU Polfa potwierdzili Karlę da Costę, a ŁKS - Daivę Jodeikaite, która po urodzeniu dziecka planuje powrót na boisko.
ŁKS - PZU POLFA 57:76 (14:21 18:20 10:13 15:22)
ŁKS: Makowska 15, Szymańska 14, Dominauskaite 12, Arażny 10, Włodarska 5, Owczarek 1 oraz Golemska.
PZU Polfa: Pantalejewa 16, Trześniewska 14, Krystofowa, Lamparska po 11, Toma 10, Perlińska 8, Głaszcz 4, Iwliejewa 2 oraz Jaroszewicz, Korzeniewska, Szemraj.
(źródło: Gazeta Wyborcza)
-------------------------------------------------------------------------------------
Czyli Daiva wraca do gry
Pabianiczanki wygrały z ŁKS, ale nie tak łatwo, jak zapowiadały
96 koszykarskie derby województwa łódzkiego zapowiadały się bardzo ciekawie. Choć inny wynik niż wysoka wygrana gości byłby sensacją, to sympatycy ŁKS liczyli na nią. Choćby dlatego, że gospodynie poprowadził po raz pierwszy Mirosław Trześniewski, były szkoleniowiec PZU Polfy.
Początek nie zapowiadał emocji, bowiem pabianiczanki w trzeciej minucie - po rzucie Elżbiety Trześniewskiej - prowadziły już 11:2. Gospodynie szybko jednak opanowały nerwy i wkrótce odbyły większość strat - w 6 min było tylko 12:14.
Nie mające w składzie wysokiej zawodniczki ełkaesianki miały kłopoty pod koszem, dlatego na koniec pierwszej kwarty PZU Polfy prowadziła różnicą siedmiu punktów (21:14).
W drugiej kwarcie na boisku trwała ostra walka, ale bez złośliwości. Pabianiczanki Alicja Perlińska i Marzena Głaszcz z trudem radziły sobie z rozgrywającymi ŁKS, dlatego szybko załapały po cztery przewinienia. Do końca spotkania były mniej pożyteczne, zwłaszcza w defensywie.
Wystarczyło jednak, żeby gospodynie poprawiły nieco grę w obronie, by w 12 min traciły do rywalek tylko punkt (20:21). Następne minuty to jednak pokaz dobrej gry Olgi Pantelejewej. Rosjanka zdobyła osiem kolejnych punktów i PZU Polfa prowadziła już 33:20.
Wydawało się, że pabianiczanki opanowały już sytuację a boisku. Gospodynie mobilizowane przez trenera Trześniewskiego wzięły się jednak do pracy, dzięki czemu drugą kwartę przegrały różnicą tylko dwóch punktów.
Tuż po przerwie po raz piąty przewiniła Perlińska i musiała usiąść na ławce rezerwowych. Gospodynie zwietrzyły szansę na zwycięstwo i w 28 min - po rzucie Joanny Szymańskiej - było tylko 49:42 dla PZU Polfy.
W następnych minutach okazało się, że to tylko łabędzi śpiew łodzianek. Wydaje się, że po prostu zabrakło im sił. Wszystko dlatego, że łódzki szkoleniowiec ma tylko sześć wartościowych zawodniczek, bo siódma - Agnieszka Golemska - była na boisku tylko przez trzy minuty.
Po dwóch z rzędu rzutach Pantelejewej PZU Polfa ponownie wygrywała wysoko - 54:42. W tym czasie gospodynie miały kłopoty w ataku, a kilkakrotnie zdarzyło się im zgubić piłkę. Agnieszka Makowska rzucała z nieprzygotowanych pozycji, a w 37 min podzieliła los Perlińskiej i z powodu pięciu fauli nie dokończyła spotkania.
W 34 min ŁKS przegrywał tylko 51:59, ale kolejne minuty tej kwarty należały do drużyny z Pabianic. Dzięki akcjom Leony Krystofovej i Emilii Lamparskiej PZU Polfa w 38 min odzyskała wysokie prowadzenie 71:55.
Dziś mija termin zgłoszenia nowych zawodniczek do rozgrywek. Działacze PZU Polfa potwierdzili Karlę da Costę, a ŁKS - Daivę Jodeikaite, która po urodzeniu dziecka planuje powrót na boisko.
ŁKS - PZU POLFA 57:76 (14:21 18:20 10:13 15:22)
ŁKS: Makowska 15, Szymańska 14, Dominauskaite 12, Arażny 10, Włodarska 5, Owczarek 1 oraz Golemska.
PZU Polfa: Pantalejewa 16, Trześniewska 14, Krystofowa, Lamparska po 11, Toma 10, Perlińska 8, Głaszcz 4, Iwliejewa 2 oraz Jaroszewicz, Korzeniewska, Szemraj.
(źródło: Gazeta Wyborcza)
-------------------------------------------------------------------------------------
Czyli Daiva wraca do gry
"Oto jest miłość.
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
pietroc pisze:Wojteg pisze:Sędziowie - no cóż - nie mieli dobrego dnia![]()
![]()
moze dobrze ze nie zdarzyl sie cud i nie wygralismy bo znow bylyby uklady tworzone przez Chelmjako ze mecz sedziowal sedzia z Łodzi, pan Wozniewski
![]()
:D:D
Rozumiem, ze Tobie praca sędziów się bardzo podobała. OK. Masz swoje zdanie. Natomiast ja nie powiedziałem, że sędziowali tylko przeciwko nam, ale sytuacja z błędem 24 sekund świadczy o tym, że nie byli nam przychylni. Niektore z fauli rozgrywajacych (musisz przyznać, że było ich dużo w pierwszych dwoch kwartach) byly odgwizdane z powietrza.
Natomiast w ostatniej kwarcie zaczeli sedziowac pod nas - tak ja to oceniam.
zbliżenie się ŁKS-u na 7, 6 a nawet pięć punktów w którejś kolejnej kwarcie to jest „pod kontrolą”
najmniejsze zblizenie bylo 7 punktowe i zapewne chodzi o 3 kwartę
Mysle ze granie siodemką zawodniczek - praktycznie szóstką (bo trudno powiedziec ze Golemska grała w meczu) - zgubiła Mirka. W ostatniej kwarcie ełkaesianki chyba opadły z sił i fizycznych i psychicznych.
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 11 gości




