Tour De France rozpoczęte!!!!!!

Pisz o czym chcesz

Moderator: Moderatorzy

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 13 lipca 2004, 11:55

Obrazek
Oto Miguel Indurain na starcie czasówki!!!!
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!

Seba
Oldboy
Posty: 5202
Rejestracja: 08 czerwca 2004, 12:57

Postautor: Seba » 13 lipca 2004, 11:58

BINGO Maras! Tylko chyba nie mam żadnej nagrody ;) Co do Kelly'ego - najłatwiej chyba o zdjęcia na stronie poświęconej wyłacznie jemu.

http://www.seankelly.com/modules.php?name=Gallery

A tu link do wyników tego zawodnika w czasie profesjonalnej kariery:
http://townsleyb.members.beeb.net/procycle/KELLYS1.HTM

Pozdro!
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 13 lipca 2004, 20:08

Robbie McEwen (Lotto) wygrał w miejscowości Gueret dziewiąty etap Tour de France, wyprzedzając Norwega Thora Hushovda i swego rodaka Stuarta O'Grady'ego.


Żółtą koszulkę lidera zachował Francuz Thomas Voeckler (La Boulangere). Drugi w klasyfikacji generalnej O'Grady, dzięki bonifikacie zdobytej na mecie, zmniejszył do niego stratę do 2.53.

Prawdziwy dramat przeżyli Hiszpan Inigo Landaluze i Włoch Filippo Simeoni. Uciekali przez 125 km, by skapitulować kilkadziesiąt metrów przed metą.

Hiszpan i Włoch osiągnęli największą przewagę około 60 km przed metą, gdzie wyprzedzali główną grupę o prawie 10 minut. Od tego momentu rozpoczął się pościg. Na czele peletonu pojawili się kolarze ekip mających w swych szeregach świetnych sprinterów. Przewaga dwójki śmiałków regularnie zmniejszała się: na 35 km przed metą wynosiła jeszcze 5.15, na 20 km - 2.40, a na 10 km - tylko 1.25.

Gdy do mety zostało im tylko półtora kilometra i wciąż mieli 20 sekund zapasu wydawało się, że między sobą będą walczyć o zwycięstwo etapowe. Zapewne tak by się stało, gdyby nie ich własna niefrasobliwość. Zaczęli zbyt często oglądać się za siebie i czarować wzajemnie przed finiszem.

Rozpędzony peleton dopadł ich na ostatniej prostej. Landaluze zajął 10. miejsce, a Simeoni był 17.

McEwen, który jedzie w zielonej koszulce lidera klasyfikacji sprinterów, odniósł we wtorek piąte w karierze zwycięstwo etapowe w Tour de France, a drugie w tegorocznej edycji. Był najlepszy także w Namur.

Dariusz Baranowski finiszował w peletonie, a w klasyfikacji generalnej awansował z 33. na 31. miejsce, ponieważ w ostatniej małej grupce przyjechali wyprzedzający go wcześniej Norweg Kurt- Asle Arvesen i Niemiec Jens Voigt.

Z wyścigu wycofał się znakomity sprinter estoński Jaan Kirsipuu, zwycięzca pierwszego etapu w Charleroi. Kolarz AG2R-Prevoyance wziął udział w TdF po raz 11. i po raz 11. nie ukończył wyścigu. To prawdziwy rekord "Wielkiej Pętli".


9. etap: Saint-Leonard-de-Noblat - Gueret - 160,5 km (13 lipca):

1.Robbie McEwen Australia LOT 3h32'55"
2. Thor Hushovd Norwegia C.A + 0'00"
3. Stuart O'Grady Australia COF + 0'00"

Klasyfikacja generalna po 9. etapie:

1. Thomas Voeckler Francja BLB 36h36'31"
2. Stuart O'Grady Australia COF + 2'53"
3. Sandy Casar Francja FDJ + 4'06"
----------
6. Lance Armstrong USA USP + 9'35
--------
11. Tyler Hamilton USA PHO + 10'11"
---------
20. Jan Ullrich Niemcy TMO + 10'30"
---------
31. Dariusz Baranowski Polska LST + 11'15"




[/b]
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 13 lipca 2004, 20:30

Oto klasyfikacja górska(koszulka w czerwone grochy):

1.Paolo Bettini Włochy QSD 20
2. Janeck Tombak Estonia COF 14
3. Ronny Scholz Niemcy GST 12
4. Jens Voigt Niemcy CSC 9
5. Jakob Piil Dania CSC 9
6. Matteo Tosatto Włochy FAS 8
7. Bram De Groot Holandia RAB 7
8. Erik Dekker Holandia RAB 7
9. Jerome Pineau Francja BLB 6
10. Richard Virenque Francja QSD 5

A to klasyfikacja punktowa(zielona koszulka):

1. Robbie McEwen Australia LOT 195
2. Thor Hushovd Norwegia C.A 177
3. Stuart O'Grady Australia COF 175
4. Erik Zabel Niemcy TMO 170
5. Danilo Hondo Niemcy GST 157
6. Tom Boonen Belgia QSD 128
7. Jean-Patrick Nazon Francja A2R 116
8. Laurent Brochard Francja A2R 97
9. Baden Cooke Australia FDJ 77
10. Jerome Pineau Francja BLB 72
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!

Awatar użytkownika
Wojteg
Junior
Posty: 2880
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:30
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: Wojteg » 14 lipca 2004, 09:43

14 lipca: 10 etap
start: Limoges
meta: Saint-Flour
dł. etapu: 237km

Obrazek

Podjazdy:

Km 39.5 - Le Mont Gargan - 3.3 km at 3.5 % - 4e Cat
Km 67.0 - Col de Lestards - 7.0 km at 4.7 % - 3e Cat
Km 79.0 - Cote de Saint-Yrieix-le-Dojalat - 2.7 km at 6.1 % - 3e Cat
Km 114.5 - Cote de Soursac - 4.4 km at 4.9 % - 3e Cat
Km 126.5 - Cote de Chalvignac - 3.5 km at 6.9 % - 3e Cat
Km 162.0 - Col de Neronne - 8.3 km at 3.3 % - 2e Cat
Km 173.5 - Col du Pas de Peyrol (Le Puy Mary) - 5.5 km at 8.0 % - 1e Cat
Km 189.0 - Col d'Entremont - 2.9 km at 5.4 % - 3e Cat
Km 205.5 - Col de Prat de Bouc (Plomb du Cantal) - 8.2 km at 6.0 % - 2e Cat

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 14 lipca 2004, 10:21

Nareszcie zaczynają się góry!!!! Żółta koszulka Voekllera wisi na włosku, niedługo ją może stracić!!! Może pokaże się wreszcie Richard Virenque!
Ale Bettini też jest dobrym góralem!
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 14 lipca 2004, 19:44

Francuz Richard Virenque z grupy Quick Step wygrał dziesiąty, najdłuższy etap Tour de France. Minął metę po wspaniałej ucieczce, uzyskując ponad pięć minut przewagi nad peletonem.


Dzięki temu awansował z 55. na czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej.

Do 10. etapu kolarze wyruszyli z miejscowości Limoges, mając przed sobą 237 kilometrów trasy przez góry Masywu Centralnego. Po drodze było dziewięć premii górskich, w tym jedna pierwszej kategorii. Już przed startem w gronie faworytów upatrywano Virenque'a, znanego ze znakomitej jazdy po górach. Virenque wygrał ten etap także przed rokiem i miejscowa publiczność nie wyobrażała sobie, aby w środę lepszy był ktoś inny.

Francuz swoje aspiracje potwierdził już 28 kilometrów po starcie, gdy oderwał się od peletonu w 18-osobowej grupie kolarzy. Po kilku następnych kilometrach do przodu wyrwało się dwóch zawodników - Virenque i Belg Axel Merckx. W tym czasie peleton nie kwapił się do pościgu, a wielcy faworyci "Wielkiej Pętli" pilnowali się nawzajem, bardziej skupiając się na taktyce niż na szybkości.

Dwójka śmiałków odważnie uciekała przez wiele kilometrów, mijając premie górskie m.in na Le Mont Gargan, na Col de Lestards, aż wreszcie po 173,5 km dotarła do pierwszej w tym wyścigu górskiej premii najwyższej kategorii. Było to na szczycie Pas de Peyrol, 1589 metrów npm. Na bardzo stromym, czterokilometrowym podjeździe, mającym 9,2 procent nachylenia, szybszy był Virenque.

Wjazd na szczyt okazał się zbyt męczący dla belgijskiego kolarza, który nie wytrzymał tempa Francuza, został z tyłu i po kilkunastu minutach został wchłonięty przez coraz bardziej rozpędzony peleton, który w długiej ucieczce zaczął dostrzegać już poważne zagrożenie. Znakomicie dysponowany tego dnia Virenque pozostał sam i nie zamierzał rezygnować. Przy ogromnym aplauzie publiczności dotarł samotnie na metę w Saint Flour, czcząc w ten sposób przypadające na wtorek francuskie święto - Dzień Bastylii. Virenque uciekał przez 202 km.

34-letni Virenque po raz siódmy w karierze wygrał górski etap Tour de France. Po raz pierwszy dokonał tego przed dziesięcioma laty w Luz-Ardiden. Sześciokrotnie był najlepszym góralem "Wielkiej Pętli" i pod tym względem jest rekordzistą wspólnie z Hiszpanem Federico Bahamontesem i Belgiem Lucienem Van Impe. W tym roku ma szansę zostać samodzielnym liderem górskiej klasyfikacji wszech czasów.

5 minut i 19 sekund za Francuzem na metę w Sait Flour przyjechała 14-osobowa grupa, przyprowadzona przez Niemca Andreasa Kloedena. Siedem sekund później finisz przekroczył metę główny peleton. Dariusz Baranowski zakończył etap na 99. miejscu, ze stratą 24 minut i 24 sekund.

Liderem klasyfikacji generalnej pozostał Francuz Thomas Voeckler z grupy Brioches La Boulangere. Baranowski spadł na 82. miejsce.


Wyniki 10. etapu - Limoges - Saint-Flour - 237 km (14 lipca):

1. Richard Virenque Francja QSD 6h00'24"
2. Andreas Kloden Niemcy TMO + 05'19"
3. Erich Zabel Niemcy TMO + 05'19"
4. Francisco Mancebo Hiszpania IBB + 05'19"
5. Thomas Voeckler Francja BLB + 05'19"
6. Lance Armstrong USA USP + 05'19"
7. Georg Totsching Austria GST + 05'19"
8. Kim Kirchen Luksemburg FAS + 05'19"
9. Michele Scarponi Włochy DVE + 05'19"
10. Pietro Caucchioli Włochy ALB + 05'19

Klasyfikacja generalna po 10. etapie:

1. Thomas Voeckler Francja BLB 42h42'14"
2. Stuart O'Grady Australia COF + 03'00"
3. Sandy Casar Francja FDJ + 04'13"
4. Richard Virenque Francja QSD + 06'52"
5. Jakob Piil Dania CSC + 07'31"
6. Lance Armstrong USA USP + 9'35"
7. Erik Zabel Niemcy TMO + 09'58"
8. Jose Azevedo Portugalia USP + 10'04"
9. Jose Enrique Gutierrez Hiszpania USP + 10'09"

Czołówka klasyfikacji górskiej 91. TdF

1. Richard Virenque Francja QSD 73
2. Axel Merckx Belgia LOT 57
3. Paolo Bettini Włochy QSD 36
4. Christophe Moreau Francja C.A 27
5. Francisco Mancebo Hiszpania IBB 21
6. Juan Miguel Mercado Hiszpania QSD 16
7. Janeck Tombak Estonia COF 14
8. Ronny Scholz Niemcy GST 12
9. Denis Menczow Rosja IBB 11
10. Floyd Landis USA USP 10

Punktowa:

1. Robbie McEwen Australia LOT 195
2. Erik Zabel Niemcy TMO 185
3. Thor Hushovd Norwegia C.A 177
4. Stuart O'Grady Australia COF 175
5. Danilo Hondo Niemcy GST 163
6. Tom Boonen Belgia QSD 128
7. Jean-Patrick Nazon Francja A2R 116
8. Laurent Brochard Francja A2R 97
9. Kim Kirchen Luksemburg FAS 78
10. Baden Cooke Australia FDJ 77
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 14 lipca 2004, 19:47

Oto dzisiejszy zwycięzca Richard Virenque:

Obrazek
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 14 lipca 2004, 20:37

Oto pare ciekawostek z historii Touru:

1913 roku Francuz Eugene Christophe był jednym z faworytów i gdy tylko wyścig wjechał w Pireneje, rozpoczął atak. Na szczycie podjazdu przez Tourmalet miał już 18 minut przewagi nad najgroźniejszym rywalem, Belgiem Philippem Thysem. Niestety, podczas zjazdu w jego rowerze złamał się widelec, a ponieważ ówczesne przepisy zmuszały zawodników do własnoręcznego dokonywania wszelkich napraw, Christophe musiał przemaszerować z rowerem na ramieniu 14 km do najbliższej wsi - Sainte-Marie-de-Campon. Ponieważ pracował kiedyś jako ślusarz, udało mu się własnoręcznie zespawać rurę w miejscowej kuźni (po wojnie odsłonięto na niej pamiątkową tablicę!), po czym wsiadł na rower i dojechał do mety na 29. pozycji. Jak gdyby było mało, że zaprzepaścił w ten sposób szansę wygrania Touru, kierownictwo wyścigu ukarało go trzema karnymi minutami za to, że przy naprawie skorzystał z pomocy chłopaka obsługującego kowalski miech... Christophe miał zresztą nieprawdopodobnego pecha do widelców, gdyż łamał je także w 1919 - podczas przedostatniego etapu, co kosztowało go utratę dopiero co wprowadzonej żółtej koszulki i niemal pewnego zwycięstwa w całym wyścigu - i 1922 roku!

Komiczne przeżycia, które stały się udziałem jednego z uczestników Touru w 1920 roku, mówią wiele o trudnościach, jakie kolarze napotykali w początkach XX wieku. Nieznany zawodnik z Korsyki, Napoléon Paoli, zderzył się mianowicie na drodze do Bayonne z... osłem. Siła uderzenia wyrzuciła go na grzbiet zwierzęcia, które natychmiast pognało w przeciwną stronę niż peleton. Na szczęście dla Paolego, osioł skręcił nogę i zwalił się na ziemię, więc kolarz ponownie dosiadł roweru i obolały kontynuował wyścig. Niedługo potem spadający kamień uderzył go w głowę. Paoli próbował jeszcze powoli podjeżdżać pod Tourmalet, ale w końcu się poddał i położył spać w przydrożnej chacie.

W latach 20. awarie rowerów miały dla zawodników dużo groźniejsze skutki niż obecnie, ponieważ twórca i szef wyścigu, Henri Desgrange, był absolutnie przeciwny idei wozów technicznych i kolarzom nie wolno było zmieniać rowerów w trakcie etapu. W 1921 roku Belg Léon Scieur o mało nie przegrał całego Touru po tym, jak pękło mu w tylnym kole 11 szprych. Po wymianie musiał przejechać 300 km ze starym kołem przytroczonym do pleców, gdyż kolarze mieli obowiązek dowieźć wszystkie części do mety i pokazać sędziom. Koło pokaleczyło mu plecy, zostawiając blizny do końca życia.

Francuz Victor Fontan rozpoczął ściganie w późnym wieku. W 1928 roku, gdy debiutował w Tour de France, miał już 36 lat, ale dzielnie spisywał się zwłaszcza na górskich etapach w Pirenejach, niedaleko jego rodzinnego miasta. W 1929 roku przywdział nawet żółtą koszulkę lidera, ale nie na długo... Na 363-kilometrowym etapie do Luchon miał kraksę i złamał widelec. Ponieważ takie "maratońskie" etapy ciągnęły się długo w noc, a nie było jeszcze wozów technicznych, Fontan pomaszerował w świetle księżyca na poszukiwanie nowego roweru. Po odpowiednio długim dobijaniu się do drzwi i obudzeniu miejscowych wieśniaków udało mu się wreszcie pożyczyć jakiś pojazd. Zdołał jeszcze nadrobić nieco straconego czasu, ale zbyt mało, więc zniechęcony wycofał się z wyścigu.

Podczas wyścigu Francuz Antonin Magne czytał listy od rodziny, nigdy jednak nie otwierał poczty od kibiców, gdyż uważał, że to przynosi pecha. W 1931 roku przykuła jego uwagę dużych rozmiarów koperta. Gdy ją otworzył, znalazł wewnątrz szczegółowy opis strategii, jaką zastosuje jeden z jego rywali, Belg Jef Demuysere. Kibic donosił, że będąc ostatnio w rodzinnej miejscowości Demuysere'a podsłuchał, że Belg planuje atak na brukowanych drogach północnej Francji. Magne nie mógł sobie pozwolić na zignorowanie tej informacji - Demuysere miał do niego niespełna 13 minut straty. Na etapie z Charleville do Malo-les-Bans Francuz nie spuszczał Belga z oka i gdy ten faktycznie zaatakował, dokładnie jak to opisano w liście, usiadł mu na kole. Do mety dojechali razem, z przewagą 17 minut nad resztą peletonu. Informacja od kibica zapewniła Magne'owi sukces w całym wyścigu.

W miarę, jak szybkość kolarzy rosła, zaczęli oni szukać lepszych sposobów na zmianę przełożeń. Wcześniej należało zejść z roweru i ręcznie przesunąć łańcuch na odpowiedni tryb. Dopiero w 1937 roku kierownictwo wyścigu zezwoliło na użycie pierwszych przerzutek, wprawdzie działających na tej samej zasadzie, co obecne konstrukcje, umieszczonych jednak tuż za mechanizmem korbowym, tak że kolarze musieli sięgać ręką za pedały, by je obsłużyć. W pierwszym roku ich stosowania średnia prędkość podczas wyścigu wzrosła o pół kilometra na godzinę.

W 1950 roku Włoch Gino Bartali dobrze radził sobie w wyścigu: wygrał pierwszy etap w Pirenejach i jechał w żółtej koszulce lidera. Na drugim górskim etapie dali mu się jednak we znaki tzw. pseudokibice, przeważnie pijani, którzy szturchali go, obrażali, a nawet grozili mu nożem. Przodownictwo w wyścigu objął jego kolega z zespołu, Fiorenzo Magni. Wieczorem Bartali zwołał jednak konferencję prasową i oznajmił, że cała włoska drużyna wycofuje się z Touru. Następnego ranka nikt nie ubrał żółtej koszulki.

W latach 50. szwajcarski zawodnik, Hugo Koblet, miał reputację kobieciarza i elegancika. Zwyczajem ówczesnych narciarzy zdjęte okulary nosił zaczepione na lewym przedramieniu, a w kieszeniach koszulki trzymał zawsze grzebień, wilgotną gąbkę i buteleczkę wody kolońskiej. Po przekroczeniu linii mety poprawiał włosy, ocierał pot z czoła, spryskiwał się wodą kolońską i dopiero podążał na spotkanie fanów i dziennikarzy.

Telewizja spopularyzowała Tour, transmitując go na cały świat. Obecnie dziesiątki ekip telewizyjnych podążają ze peletonem, a wyścig oglądają miliony ludzi. Naturalnie, nie zawsze tak było... W 1952 roku pierwszy kamerzysta Touru filmował wyścig z motocykla posługując się 16-milimetrową kamerą. Pod koniec dnia naświetloną taśmę wysyłano pociągiem do Paryża, przez noc obrabiano i rankiem montowano, by wreszcie puścić relację w eter w południe następnego dnia.

Alpejski etap z Val d'Isere do Chamonix słynie ze stromych wzniesień i trudnych zjazdów. W 1963 roku Francuz Jacques Anquetil, walczący o czwarte zwycięstwo w Tour de France, postanowił zwiększyć swoje szanse zmieniając rower w trakcie etapu, tak by najtrudniejszy podjazd na Forclaz pokonać na superlekkim rowerze ze specjalnie dobranymi przełożeniami, a przed zjazdem przesiąść się na pojazd cięższy i bardziej stabilny. Problem polegał na tym, że na zmianę roweru pozwalano jedynie w wypadku awarii. Anquetil wpadł jednak na pewien fortel: zbliżywszy się do szczytu wzniesienia zaczął krzyczeć: "Moja przerzutka, moja przerzutka!". Przeskoczył z jednego roweru na drugi, robiąc przy tym tyle zamieszania, że oficjel wyścigu, który czuwał na górze, nie bardzo mógł się zorientować, czy doszło do oszustwa. Anquetil wygrał etap i cały wyścig, a w następnym roku usunięto przepis zabraniający zmiany rowerów. Najwyraźniej działacze zrozumieli, że był nie do wyegzekwowania.

Warunki fizyczne Jacques'a Anquetila pozwalały mu ignorować zasady diety i treningu - pomiędzy etapami widywano go w stroju wieczorowym, z papierosem w ręce. Na pytania reporterów odpowiadał prowokacyjnie, że dla niego najlepszy trening składa się z "kilku szklaneczek whisky, lekkich papierosów i kobiety"... Ten brak poszanowania dla własnego zdrowia o mało co nie kosztował go jednak zwycięstwa w 1964 roku. Choć nie był wcale w pełni formy, gdy reszta peletonu odpoczywała w Andorze, Anquetil objadł się baraniną z grilla podczas bankietu dla VIP-ów. Następnego dnia wyraźnie ciążyła mu podczas jazdy i nie był w stanie odeprzeć ataków innego Francuza, Raymonda Poulidora, znanego jako "Pou Pou". Na pirenejskiej przełęczy Envalira Poulidor pomknął do przodu... Dyrektor zespołu Anquetila, eks-kolarz Raphaël Geminiani, zdał sobie sprawę z powagi sytuacji i chwycił się ostatecznej metody: wyszperał gdzieś butelkę szampana, prawdopodobnie trzymaną w oczekiwaniu na oblewanie ostatecznego zwycięstwa, napełnił nim bidon i podał Anquetilowi, mówiąc: "Albo ci to zaszkodzi, albo ulży!". Najwyraźniej pomogło - Anquetil utrzymał niewielką przewagę i wygrał swój piąty Tour.

Wznoszący się na wysokość 1900 metrów szczyt Mont Ventoux nie jest wcale najwyższym wzniesieniem na trasie Tour de France, sprawia jednak kolarzom szczególne problemy ze względu na wysokie temperatury i nieubłaganą stromiznę podjazdu, rozpoczynającego się niewiele powyżej poziomu morza. 13 lipca 1967 roku Mt. Ventoux kosztował życie jednego z zawodników, mistrza świata z 1965 roku, Brytyjczyka Toma Simpsona, który zwalił się z roweru na trzy kilometry przed metą na szczycie. Nim skonał, wyszeptał jeszcze: "Wsadźcie mnie z powrotem na rower". Później okazało się, że Simpson był pod wpływem amfetaminy, która pozwoliła mu dosłownie "zajechać się na śmierć". Odkrycie to skłoniło działaczy kolarskich do zaostrzenia kontroli antydopingowych.

Oprócz Simpsona, podczas Touru zginęło jeszcze trzech zawodników. Pierwszą ofiarą był Francuz Adolphe Heliere, który w 1910 roku utonął w morzu podczas dnia odpoczynku. W 1935 roku Włoch Francisco Cepeda, uderzywszy przy upadku głową o kamień, zmarł po trzech dniach w szpitalu. Analogiczny wypadek miał miejsce w 1995 roku, gdy mistrz olimpijski, Włoch Fabio Casartelli upadł przy zjeździe z pirenejskiej przełęczy Portet d'Aspet i mimo reanimacji i szybkiego transportu nie odzyskał już przytomności. Następnego dnia kolarze oddali cześć jego pamięci, przejeżdżając ostatni górski etap w spacerowym tempie.

Gdy Tour w 1970 roku zbliżał się do końca, dyrektor grupy Bic, Maurice De Muer, postanowił zorganizować swojej drużynie piknik. Na 81. kilometrze dwudziestego etapu ustawił pod drzewem stolik z jedzeniem. Hiszpan Luis Ocana, Holender Jan Janssen i Francuz Jean-Marie Leblanc (skądinąd obecny dyrektor Tour de France) chętnie skorzystali z okazji, by się pożywić. Okazało się jednak, że za przekąskę musieli zapłacić po 50 franków, gdyż zatrzymali się poza wyznaczoną strefą żywieniową.

Francuskiego kolarza Cyrille'a Guimarda uważano za dobrego sprintera, ale niewielu spodziewało się, że jest w stanie zdobyć żółtą koszulkę. W 1972 roku udowodnił, że większość się myliła, ale zapłacił za to wysoką cenę. Po zdobyciu pozycji lidera na płaskich etapach na początku wyścigu, udało mu się ją utrzymać przez większą część Pirenejów i dopiero na ostatnim górskim etapie stracił ją na rzecz Eddy Merckxa, zachowawszy jednak prowadzenie w klasyfikacji najlepszych sprinterów. Obciążenia nie wytrzymały niestety kolana Guimarda, który nie był już w stanie chodzić. Ponieważ Francuz chciał za wszelką cenę dotrwać do końca wyścigu, lekarze zaczęli ciężko pracować nad jego kolanami pomiędzy etapami, co pozwoliło mu na dalszą jazdę, acz nie na chodzenie - na rower musiano go zanosić! Gdy do mety wyścigu zostały tylko dwa etapy, nie potrafił już jednak pedałować i musiał się wycofać. Tour w 1972 roku był jego ostatnim, ale cztery lata później powrócił jako kierownik jednej z ekip... :D
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 14 lipca 2004, 20:42

A oto rekordy Touru:

Najkrótszą trasę miały dwa pierwsze wyścigi, rozegrane w 1903 i 1904 - po 2428 km (ale w raptem 6 etapach!). Najwięcej kilometrów pokonali kolarze w 1926: 5745 km w 17 etapach.

Najmniejszą liczbę etapów (6) miały wspomniane dwa pierwsze wyścigi (1903-1904), a największą (25) - Tour w 1987 roku.

Najdłuższy etap w Tour de France liczył 482 km, znajdował się w programie wyścigu w latach 1919-1924 i prowadził z Les Sables d'Olonne do Bayonne.

Najwięcej etapowych finiszy rozegrano oczywiście w Paryżu (90); na kolejnych miejscach są Bordeaux (77) i Pau (53).

Najwyższym wzniesieniem na trasie jest przełęcz Col de Restefond (2802 m), znana jako "dach Touru".

Najmniej kolarzy dojechało do mety w 1919 - źródła podają liczbę 10 albo 11.

Najwięcej razy startował w TdF Holender Joop Zoetemelk - 16. W 1980 udało mu się zwyciężyć, poza tym 6 razy (!) zajmował drugie miejsce.

Najwięcej etapów Tour de France wygrał w swej karierze Eddy Merckx - 34. On także spędził najwięcej czasu w żółtej koszulce lidera - 96 dni (Bernard Hinault - 79 dni, Miguel Indurain - 60).

Najwięcej etapów pod rząd - pięć - wygrał w 1905 Francuz, François Faber. W sumie zaliczył wówczas sześć zwycięstw etapowych i został bezapelacyjnym triumfatorem całego wyścigu. W czasach "nowożytnych" czterokrotnie pod rząd zwyciężył na finiszu Mario Cipollini w 1999.

Najwięcej razy wygrało cały Tour pięciu zawodników: Jacques Anquetil, Eddy Merckx, Bernard Hinault, Miguel Indurain i Lance Armstrong, wszyscy pięciokrotnie, a dwóch ostatnich z nich nawet pięć razy pod rząd. Po trzy razy zwyciężali Philippe Thys, Louison Bobet i Greg LeMond.

Najmłodszym zwycięzcą Touru został w 1904 20-letni Henri Cornet, choć stało się tak wskutek kontrowersyjnej dyskwalifikacji czołowej czwórki w dwa miesiące po zakończeniu wyścigu. Najstarszym triumfatorem był 36-letni Firmin Lambot w 1922.

We trzech najważniejszych klasyfikacjach (generalnej, punktowej i górskiej) zwyciężył Eddy Merckx w 1969.

W klasyfikacji na najlepszego górala po sześć razy zwyciężali: Federico Bahamontes z Hiszpanii i Lucien Van Impe z Belgii. Pięć razy wygrywał Francuz, Richard Virenque.

Zieloną koszulkę zwycięzcy klasyfikacji punktowej po 4 razy zdobywali Sean Kelly i Erik Zabel.

Z największą przewagą zwyciężył Maurice Garin w pierwszym wyścigu (1903) - 2 godziny 49 minut. W 1989 Greg Lemond pokonał Laurenta Fignona o jedyne 8 sekund...

"Najszybszy" Tour miał miejsce w 1999 - jego zwycięzca, Amerykanin Lance Armstrong, jako pierwszy pokonał dystans ze średnią prędkością przekraczającą 40 km/h (bodaj 40,273 km/h).

Najszybszą "czasówką" był 7,2-kilometrowy prolog Touru w 1994, wygrany przez Chrisa Boardmana ze średnią prędkością 55,152 km/h.

Najszybszym "normalnym" etapem w historii wyścigu był III etap w 1999 - jego zwycięzca, Mario Cipollini, przejechał 194,5 km ze średnią prędkością aż 50,39 km/h. Naturalnie peleton był wspomagany wiatrem w plecy.
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!

Seba
Oldboy
Posty: 5202
Rejestracja: 08 czerwca 2004, 12:57

Postautor: Seba » 14 lipca 2004, 20:46

SUPER robota Maras i Wojteg!

Hmmm... nazwisko Guimarda, jako kierownika drużyny nie jest mi obce. Tylko wypadło mi z pamięci z jakimi zespołami mi się powinno kojarzyć :( Castorama? Nie pamietam... może ktoś jest w stanie rozwiązać tę zagadkę?

A swoją drogą szkoda, że tak naprawdę dziś skończyły się polskie emocje i nadzieję na dobre miejsce naszego jedynaka w generalce. Etap wcale nie był specjalnie trudny i trochę się dziwię, że tak łatwo Baranowski dał za wygraną. Liczyłem jednak na trochę więcej.
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']

Awatar użytkownika
Wojteg
Junior
Posty: 2880
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:30
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: Wojteg » 15 lipca 2004, 07:24

15 lipca: 11 etap
start: Saint-Flour
meta: Figeac
dł. etapu: 164km

Obrazek

Podjazdy:

Km 6.5 - Côte des Ternes - 1.4 km at 7.1 % - 4e Cat
Km 48.5 - Côte de Thérondels - 3.8 km at 5.1 % - 3e Cat
Km 62.0 - Côte de Mur-de-Barrez (D.900-D.904) - 2.3 km at 5.4 % - 4e Cat
Km 99.5 - Côte de Montsalvy - 8.0 km at 6.0 % - 2e Cat
Km 148.0 - Côte de Bagnac - 1.2 km at 7.8 % - 4e Cat

Awatar użytkownika
Wojteg
Junior
Posty: 2880
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:30
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: Wojteg » 15 lipca 2004, 07:34

Uzupełniając jeszcze wyniki Marasa z 14 etapu:

1. Richard Virenque 6h00'24"
-----
99. Dariusz Baranowski + 24' 24"


Klasyfikacja generalna:

1. Thomas Voeckler 42h42'14"
-----
82. Dariusz Baranowski + 30'20"

Szkoda, że Pan Darek nie przyjechał na metę w pierwszej grupce :(

Awatar użytkownika
Wojteg
Junior
Posty: 2880
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:30
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: Wojteg » 15 lipca 2004, 13:19

Specjalnie dla Ciebie Seba poszperalem troszke w sieci :)

Oto drużyna: GITANE-CAMPAGNOLO

Obrazek

DS : GUIMARD Cyrille (ac mi février)
CHAMPION Maurice

ARBES Hubert
BOSSIS Jacques - pro en août
CHALMEL Andre
CHASSANG Jean
DILLEN Rene (Bel)
FUSSIEN Jean-Jacques
GUIMARD Cyrille - jq mi février Cyclo-cross
HINAULT Bernard
LELEU Guy
MARTIN Raymond
MESLET Alain
MINTKIEWICZ Robert
QUILFEN Bernard
SANTY Alain
TEIRLINCK Willy (Bel)
VAN IMPE Lucien (Bel)
VASSEUR Sylvain
VILLEMIANE Pierre-Raymond
JOBO-WOLBER-LA FRANCE

Skład ze strony:

http://www.memoire-du-cyclisme.net/pelotons/eq1976.php


Zaznaczylem także Lucien'a Van Impe, który właśnie w 1976 roku wygrał Tour de France. Adres poniżej to biografia tego kolarza - po angielsku, ale dla średniozaawansowanych nie powinno być problemu :):

http://www.cyclinghalloffame.com/riders ... ider_id=33

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 15 lipca 2004, 18:57

Francuz David Moncoutie (Cofidis) wygrał po samotnym finiszu w miejscowości Figeac jedenasty etap Tour de France. Wyprzedził o ponad dwie minuty towarzyszy ucieczki Hiszpanów Juana Antonio Flechę i Egoi Martineza.



W klasyfikacji generalnej nie zaszły żadne istotne zmiany. Żółtą koszulkę lidera zachował Francuz Thomas Voeckler (La Boulangere), który finiszował razem z Amerykaninem Lance Armstrongiem i Niemcem Janem Ullrichem w liczącej 44 zawodników pierwszej grupie, tracąc do zwycięzcy blisko 6 minut.

Kolarze, którzy chcą walczyć o zwycięstwo w wyścigu, potraktowali czwartkowy etap ulgowo, oszczędzając siły na piątek, gdy przyjdzie im wspinać się po raz pierwszy w tegorocznej edycji w wysokich górach. W drodze do Pirenejów peleton pokonywał w upale 164- kilometrowy pagórkowaty odcinek z Saint Flour w południowej części Masywu Centralnego do Figeac.

Na 49. kilometrze rozpoczęła się decydująca akcja. Najpierw od peletonu oderwał się Martinez, zaraz po nim Moncoutie, a do nich dołączył na 56. kilometrze Flecha. Cała trójka zajmowała odległe miejsca w klasyfikacji generalnej, więc nikt w peletonie nie był zainteresowany pościgiem. Hiszpanie i Francuz osiągnęli przewagę sięgającą 8 minut. Kilkanaście kilometrów przed metą zaatakował Flecha, ale skontrował go Moncoutie, który w doskonale sobie znanym terenie szybko uzyskał sporą przewagę i niezagrożony dojechał sam do mety.

29-letni Moncoutie wychował się w regionie, przez który przebiegał środowy etap. Od 1997 roku jest zawodowcem, cały czas związanym z powstałą wtedy grupą Cofidis, która dziś jest wstrząsana aferami dopingowymi (z powodu skandalu dopingowego w Tour de France nie mogli wystartować mistrz świata w jeździe na czas Brytyjczyk David Millar oraz Francuz Cedric Vasseur).

David Moncoutie, który ukończył zeszłoroczny Tour na niezłym 13. miejscu, po raz pierwszy w karierze wygrał etap Wielkiej Pętli.

"Zwycięstwo etapowe w Tour de France to było marzenie, ale zrealizowanie tego w rodzinnych stronach przekracza granicę wyobraźni. Dobrze znałem trasę i kiedy zaatakowałem, to wiedziałem, że dwaj Hiszpanie nie złapią mnie bo przede mną był długi zjazd. To bez żadnej wątpliwości moje największe zwycięstwo" - powiedział Moncoutie.

Bardzo zmęczony dojechał do mety lider, Thomas Voeckler. "Jeśli jutro nie będę czuł się lepiej, to mogę stracić wiele minut" - przyznał mistrz Francji.

Dariusz Baranowski przyjechał do Figeac w drugiej dużej grupie, ze stratą 6.19 do Moncoutie. W klasyfikacji generalnej Polak jest 81.


Wyniki 11. etapu - Saint-Flour - Figeac - 164 km:

1. David Moncoutie Francja COF 3h54'58"
2. Juan Antonio Flecha Hiszpania FAS + 02'15"
3. Egoi Martinez Hiszpania EUS +02'15"
4. Thor Hushovd Norwegia C.A + 05'58"
5. Erik Zabel Niemcy TMO + 05'58"
6. Robbie McEwen Australia LOT + 05'58"
7. Paolo Bettini Włochy QSD + 05'58"
8. Danilo Hondo Niemcy GST + 05'58"
9. Lance Armstrong USA USP + 05'58"
10. Stuart O'Grady Australia COF + 05'58"

Klasyfikacja generalna po 11. etapie:

1. Thomas Voeckler Francja BLB 46h43'10"
2. Stuart O'Grady Australia COF + 03'00"
3. Sandy Casar Francja FDJ + 04'13"
4. Richard Virenque Francja QSD + 06'52"
5. Jakob Piil Dania CSC + 07'43"
6. Lance Armstrong USA USP + 9'35"
7. Erik Zabel Niemcy TMO + 09'58"
8. Jose Azevedo Portugalia USP + 10'04"
9. Jose Enrique Gutierrez Hiszpania USP + 10'09"
10. Francisco Mancebo Hiszpania IBB + 10'18"

Klasyfikacja górska:

1. Richard Virenque Francja QSD 84
2. Axel Merckx Belgia LOT 57
3. Paolo Bettini Włochy QSD 36
4. Christophe Moreau Francja C.A 30
5. Francisco Mancebo Hiszpania IBB 21
6. Juan Miguel Mercado Hiszpania QSD 18
7. David Moncoutie Francja COF 16
8. Janeck Tombak Estonia COF 14
9. Egoi Martinez Hiszpania EUS 14
10. Ronny Scholz Niemcy GST 12

Klasyfikacja punktowa:

1. Robbie McEwen Australia LOT 210
2. Erik Zabel Niemcy TMO 201
3. Thor Hushovd Norwegia C.A 195
4. Stuart O'Grady Australia COF 186
5. Danilo Hondo Niemcy GST 176
6. Tom Boonen Belgia QSD 128
7. Jean-Patrick Nazon Francja A2R 116
8. Laurent Brochard Francja A2R 102
9. Kim Kirchen Luksemburg FAS 78
10. Baden Cooke Australia FDJ 77
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!


Wróć do „Hyde Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość