Zwycięstwo na polu bitwy dodano: 2009-01-24
Wielkie emocje towarzyszyły spotkaniu CCC z Tęczą Leszno, ostatecznie wygranym przez nasze koszykarki 87:78. Leszczynianki sprowokowały jedną z naszych dziewczyn, która nie wytrzymała, i uderzyła rywalkę!
Mecz zaczął się po myśli CCC, gdy po pierwszej kwarcie dobra obrona i stanowcza gra w ataku spowodowały wysokie prowadzenie 25:11 po pierwszych dziesięciu minutach gry. Pierwsze punkty, po presingu Darii Mieloszyńskiej zdobyła Jillien Robbins, a leszczynianki miały problem z przedostaniem się nawet na atakowaną połowę.
W drugiej odsłonie meczu zaczęły się zradzać sytuacje, które na koszykarskich parkietach nigdy nie powinny się zdarzać. Strasznie ostro grająca drużyna z Leszna prowokowała wiele napięć, na które nie reagowała dwójka arbitrów: Janusz Calik i Anna Rogóz. W końcu, na cztery minuty przed przerwą, doszło do szamotaniny pod deską atakowaną przez CCC, gdy sześć zawodniczek jednocześnie trzymało się nawzajem, uniemożliwiając zebranie sobie piłki. Z kontrą ruszyły jednak leszczynianki, faulowana bardzo chamsko bez piłki była Plenette Pierson, a do kosza nie trafiła gwiazda Tęczy, Amika Shields. Akcja ruszyła w drugą stronę, gdy na parkiecie nadal leżała Pierson, tam popchnięta Detrina White (nr 20) wpadła w Robbins (również z numerem 20). Pan Calik ostatecznie zagwizdał faul na hali zrobił się straszny tumult, gdyż Agnieszka Makowska zwadziła się z leżącą na parkiecie Pierson, a sędziowie po tym wszystkim pokazali, że faulowała zawodniczka z numerem 20, dając piłkę... leszczyniankom! Sytuację uspokoił trener Krzysztof Koziorowicz, biorąc czas. Wtedy gra naszych koszykarek się ustabilizowała i przewaga naszych dziewczyn przestała topnieć.
Druga połowa zapowiadała się więc imponująco, ale nikt nie spodziewał się tego, co się w niej wydarzy. Trzecia kwarta - generalnie wyrównana - była najspokojniejszą z czterech aktów bitwy, jaką stoczyły dwie drużyny. Czwarta zaczłęła się również spokojnie, z dużą przewagą CCC, które w pewnym momencie odskoczyły rywalkom już na 18 punktów. Jednak wtedy trener Jarosław Krysiewicz zdecydował się na obronę na całym parkiecie, co bardzo pokrzyżowało plany naszym koszykarkom. Dodatkowo, gdy szybko grały w ataku i rzucały z nieprzygotowanych pozycji, natychmiast wynik zaczął topnieć. Po dwa razy za trzy trafiły Edyta Krysiewicz i Katarzyną Krężel, niwelując stanowczą przewagę gości. Wtedy też, na dwie minuty przed końcem, gdy różnica wynosiła już tylko siedem punktów, Dominika Nawrotek przytrzymała za ręce Amishę Carter, która nie wytrzymała napięcia i agresywnej obrony rywalek, i nokautującym ciosem powaliła rywalkę na parkiet!
Justyna Jeziorna zagrała w "Trapezie" bardzo dobre zawody
Pani sędzina Rogóz nie widziała faulu leszczynianki, a po konsultacji z bardziej doświadczonym kolegą Calikiem zdecydowała się na faul dyskwalifikujący dla Amerykanki, choć w pierwotnej wersji był to faul niespotowy. Co jednak się stało po tym faulu, kapitalnie pokazuje niemoc, jaką popisywała się dwójka arbitrów w leszczyńskiej hali Trapez. Nawrotek nie była w stanie kontynuować gry i została zmieniona przez Amikę Shields. Ta, wedle przepisów, powinna wykonywać dwa rzuty wolne za faul Carter. Na linii rzutów osobistych stanęła jednak... Edyta Krysiewicz! Wtedy wynik przewaga CCC zmalała do pięciu punktów, za chwilę, po akcji Tęczy, na tablicy były już tylko trzy oczka różnicy.
Szybko się jednak pozbierały nasze zawodniczki, które obroniły jednak wynik dzięki lepszej defensywie i celnie wykonywanym rzutom wolnym.
- Cieszę się ze zwycięstwa, wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo - powiedział po meczu trener Krzysztof Koziorowicz. - Takie mecze kształtują koszykarskie charaktery, myślę więc, że wpłynie to pozytywnie na mój zespół - dodał.
A trener Krysiewicz jak zwykle nie powstrzymał się bez drobnych złośliwości - Gratuluję drużynie gości. Gdyby jednak nie jeden błąd tej pani... znaczy mojej zawodniczki, mecz mógłby się skończyć inaczej. - oczywiście pewnie nie chodziło o żadną zawodniczkę, a jedynie o pracę jednego z sędziów.
Po meczu doszło do bardzo wielu scysji, a trzeba przyznać, że organizacja zawodów sportowych w Lesznie stoi na bardzo niskim poziomie. W korytarzu, gdzie są szatnie zawodniczek licznymi grupami krążyli kibice, których kultura nie dorasta do magii tak pięknego sportu, jakim jest koszykówka. I właśnie w koszykarkim boju lepsze ostatecznie okazały się nasze zawodniczki, wygrywając 87:78.
Tęcza Leszno - CCC Polkowice 78:87 (11:25, 16:11, 21:23, 30:28)
CCC: Robbins 21, Mieloszyńska 17, Jeziorna 15, Carter 13, Gajda 7, oraz Pierson 10, Małaszewska 7, Pietrzak, Gajewska po 0.
Tęcza: Shields, Krysiewicz po 22, White 12, Krężel 8, Czarnecka 4 oraz Nawrotek 6, Makowska 4, Siwczak, Król, Koc po 0.
Andrzej Padniewski
www.polkowice.pl