pogaduchy...
Moderatorzy: Kuba, brzydki, ginda
-
Orange Boyyy
- Żak
- Posty: 279
- Rejestracja: 31 października 2007, 21:12
» Sparing na zero
Wczoraj nasze dziewczyny rozegrały kolejny mecz kontrolny. Tym razem ich rywalem była ekipa Inei AZS Poznań. Mecz zakończył się dość nietypowym jak na koszykówkę wynikiem – 0:0.
- Rezultat nie miał absolutnie żadnego znaczenia. Chodziło o to, by urozmaicić trening, przetestować różne warianty zagrań taktycznych. Umówiliśmy się z trener Dydek, że mecz kończy się wynikiem remisowym 0:0 – mówi nam szkoleniowiec naszych dziewczyn Krzysztof Koziorowicz.
Fakt, że ustalono nietypowy wynik sparingu nie miał wpływu na zaangażowanie w grę obydwu zespołów. To było bardzo duże. Zawodniczki nie odpuszczały nawet w parterze, walcząc o każdą piłkę na całej długości parkietu. W sparingu rozegranym w podpoznańskich Krzesinach w szeregach CCC zabrakło nowego nabytku naszego klubu – Plenette Pierson. Mistrzyni WNBA przylatuje dziś do Wrocławia, a stamtąd samochodem przyjedzie do Polkowic. W barwach CCC najpradopodobniej zadebiutuje w meczu z PTK Aflofarmem Vicard Pabianice. Zostanie on rozegrany w najbliższą środę.
JAJA...
Wczoraj nasze dziewczyny rozegrały kolejny mecz kontrolny. Tym razem ich rywalem była ekipa Inei AZS Poznań. Mecz zakończył się dość nietypowym jak na koszykówkę wynikiem – 0:0.
- Rezultat nie miał absolutnie żadnego znaczenia. Chodziło o to, by urozmaicić trening, przetestować różne warianty zagrań taktycznych. Umówiliśmy się z trener Dydek, że mecz kończy się wynikiem remisowym 0:0 – mówi nam szkoleniowiec naszych dziewczyn Krzysztof Koziorowicz.
Fakt, że ustalono nietypowy wynik sparingu nie miał wpływu na zaangażowanie w grę obydwu zespołów. To było bardzo duże. Zawodniczki nie odpuszczały nawet w parterze, walcząc o każdą piłkę na całej długości parkietu. W sparingu rozegranym w podpoznańskich Krzesinach w szeregach CCC zabrakło nowego nabytku naszego klubu – Plenette Pierson. Mistrzyni WNBA przylatuje dziś do Wrocławia, a stamtąd samochodem przyjedzie do Polkowic. W barwach CCC najpradopodobniej zadebiutuje w meczu z PTK Aflofarmem Vicard Pabianice. Zostanie on rozegrany w najbliższą środę.
JAJA...
Jak się bawić to się bawić drzwi wyje**ć okno wstawić !!!
-
Orange Boyyy
- Żak
- Posty: 279
- Rejestracja: 31 października 2007, 21:12
Grypa zmogła nasze rywalki
Jutro koszykarki Ford Germaz Ekstraklasy wracają na parkiety. Dziewczyny z CCC miały zagrać we własnej hali z ekipą PTK Aflofarmu Vicard Pabianice. Niestety nie zagrają, bo rywalki zdziesiątkowała grypa.
- Dostaliśmy pismo, w którym Pabianice zwracają się do nas z prośbą o przełożenie pojedynku na inny termin. Jako powód podano epidemię grypy, która zdziesiątkowała zespół. Na prośbę przystaliśmy - mówi nam Krzysztof Korsak, prezes CCC.
Na razie nie wiadomo, kiedy nasze dziewczyny zagrają z zespołem z Pabianic. Gdy tylko będzie znana dokładna data natychmiast podamy ją na stronie. Wobec niemożliwości rozegrania meczu z PTK Aflofarmem nasze dziewczyny na parkiety ekstraklasy wrócą w najbliższą sobotę. Wówczas zmierzą się w Lesznie z PKM Dudą.
Jutro koszykarki Ford Germaz Ekstraklasy wracają na parkiety. Dziewczyny z CCC miały zagrać we własnej hali z ekipą PTK Aflofarmu Vicard Pabianice. Niestety nie zagrają, bo rywalki zdziesiątkowała grypa.
- Dostaliśmy pismo, w którym Pabianice zwracają się do nas z prośbą o przełożenie pojedynku na inny termin. Jako powód podano epidemię grypy, która zdziesiątkowała zespół. Na prośbę przystaliśmy - mówi nam Krzysztof Korsak, prezes CCC.
Na razie nie wiadomo, kiedy nasze dziewczyny zagrają z zespołem z Pabianic. Gdy tylko będzie znana dokładna data natychmiast podamy ją na stronie. Wobec niemożliwości rozegrania meczu z PTK Aflofarmem nasze dziewczyny na parkiety ekstraklasy wrócą w najbliższą sobotę. Wówczas zmierzą się w Lesznie z PKM Dudą.
Jak się bawić to się bawić drzwi wyje**ć okno wstawić !!!
Wicemistrzyni olimpijska w kolarstwie górskim Maja Włoszczowska będzie przygotowywać się do igrzysk w Londynie w polskiej ekipie CCC Polkowice.
"Długo, długo, było cicho na temat mojej przyszłości. Dziś mogę ujawnić, że przez najbliższe cztery lata będę zawodniczką grupy CCC" - ogłosiła Włoszczowska na piątkowej konferencji prasowej w Warszawie.
wp.pl
"Długo, długo, było cicho na temat mojej przyszłości. Dziś mogę ujawnić, że przez najbliższe cztery lata będę zawodniczką grupy CCC" - ogłosiła Włoszczowska na piątkowej konferencji prasowej w Warszawie.
wp.pl
- ginda
- Senior
- Posty: 3192
- Rejestracja: 30 kwietnia 2005, 14:05
- Lokalizacja: 51°30' N 16°04' E
- Kontaktowanie:
Nowa grupa Mai Włoszczowskiej
Olgierd Kwiatkowski
2009-02-06, ostatnia aktualizacja 2009-02-06 14:41
Mimo srebnego medalu olimpijskiego wywalczonego podczas igrzysk w Pekinie najlepsza i najbardziej znana polska kolarka straciła sponsora. Po kilku tygodniach niepewności znalazła nowych - firmę CCC i gminę Polkowice.
- Zauważyłam, że pan Miłek jest tu nawet bardziej znany niż ja. Chyba więc dobrze trafiłam - żartowała Włoszczowska przedstawiając szefa giełdowej firmy NG2 i właściciela marki CCC Dariusza Miłka, przedsiębiorcy roku 2007 w konkursie Ernst& Young. Medalistka igrzysk w Pekinie podpisała czteroletnią umowę z firmą CCC. Dzięki temu ma zapewniony spokój podczas przygotowań do kolejnej olimpiady w Londynie. Budżet będzie na podobnym poziomie co w poprzedniej drużynie - Halls, w nowej grupie będzie pracowała wspólnie ze swoim trenerem i szkoleniowcem kadry Andrzejem Piątkiem oraz z tymi samymi mechanikami, lekarzami i masażystami.
REKLAMY GOOGLE
* badania profilaktyczne
tanio i bez kolejek-ankomed tel.91 4347474,0 601 831083
www.ankomed.eu
* Portal golfowy
Aktualizowany codziennie. News 24h Sprzęt, porady, podróże, eksperci.
www.GolfPL.com
* Rowery MTB Rowery Górskie
Sklep i serwis rowerowy od 1990r Duży wybór, Raty, Dostawa GRATIS
www.t-bike.pl
- Długo było cicho na temat mojej przyszłości odkąd wygasła moja umowa z Halls. Prowadziłam wiele rozmów. Liczyłam się z wyjazdem zagranicę, ale to nie byłoby dobre rozwiązanie. Nie mogłabym skupić się na przygotowaniach do igrzysk w tym zespole, który sprawdził się przed Pekinem. Tu w Polsce miałam świetnie zorganizowany sztab i on przy mnie zostaje. Kilka lat temu jeździłam w CCC, nadal mieszkam na Dolnym Śląsku i gdzieś w mojej głowie świtało, że może spróbować porozmawiać z panem Miłkiem. No i jak widać z tych rozmów coś wyszło - opowiada Maja Włoszczowska.
- Jest kryzys i naprawdę ciężko było znaleźć sponsora w Polsce. W końcu po wielu miesiącach niepewności udało się - mówił z wyraźną ulgą Andrzej Piątek.
Idealnie jednak nie jest. Grupa Halls w której jeździła również Anna Szafraniec, Aleksandra Dawidowicz i Magda Sadłecka rozpadła się w proch i pył. Niektóre z tych zawodniczek nadal szukają pracy. Tylko Włoszczowska, dzięki srebnemu medalowi w Pekinie nie martwiła się o pracodawcę. Były oferty z zagranicy. Od początku mówiła jednak, że chciała zostać w Polsce.
Firma CCC nie jest sponsorem znalezionych dzięki wydeptywaniu ścieżek w korytarzach setek firm przez Piątka czy Polski Związek Kolarski. Właściciel tej firmy Dariusz Miłek to były kolarz, od lat sponsorujący zawodową grupę, która przed laty ścigała się nawet w Giro d'Italia, a dziś w kolarskiej III lidze. Utrzymuje wraz z gminą Polkowice zespół koszykarek. Sport to jego pasja.
- Mamy grupę kolarską, ludzie kojarzą mnie z tą dyscypliną, dlatego tu jestem - mówi "Gazecie" Dariusz Miłek, ale nie ukrywa też, że chce wykorzystać popularność Mai Włoszczowskiej. - Myślę, że Maja jest dziś jedną z najbardziej znanych polskich sportsmenek. Może zająć wkrótce miejsce Otylii Jędrzejczak. Ponieważ jednak kilka tygodni temu się dogadaliśmy nie zdążyliśmy jeszcze wymyślić kampanii wizerunkowej z jej udziałem, może jesienią? Ale prawda jest też taka, że dla moich klientów liczy się bardziej Małgorzata Kożuchowska albo Kasia Cichopek nie Maja, czy kolarze szosowi. Może to się wkrótce zmieni - dodaje Miłek.
Priorytetem dla Włoszczowskiej i CCC jest sukces sportowy. W tym roku ma to być medal na mistrzostwach świata w Canberrze i wywalczenie jak największej ilości punktów w klasyfikacji Pucharu Świata, który jest jednocześnie kwalifikacją olimpijską. - Może uda się też wystartować w szosowych mistrzostwach świata, bo trasa jest górzysta i trudna, w sam raz dla kolarzy górskich, ale to zależy czy się zakwalifikuję i czy trener pozwoli - powiedziała kolarka. - Czekają na 24 weekendy startów w MTB znaleźć czas na szosę będzie bardzo trudno - stwierdził Andrzej Piątek.
gazeta.pl
Olgierd Kwiatkowski
2009-02-06, ostatnia aktualizacja 2009-02-06 14:41
Mimo srebnego medalu olimpijskiego wywalczonego podczas igrzysk w Pekinie najlepsza i najbardziej znana polska kolarka straciła sponsora. Po kilku tygodniach niepewności znalazła nowych - firmę CCC i gminę Polkowice.
- Zauważyłam, że pan Miłek jest tu nawet bardziej znany niż ja. Chyba więc dobrze trafiłam - żartowała Włoszczowska przedstawiając szefa giełdowej firmy NG2 i właściciela marki CCC Dariusza Miłka, przedsiębiorcy roku 2007 w konkursie Ernst& Young. Medalistka igrzysk w Pekinie podpisała czteroletnią umowę z firmą CCC. Dzięki temu ma zapewniony spokój podczas przygotowań do kolejnej olimpiady w Londynie. Budżet będzie na podobnym poziomie co w poprzedniej drużynie - Halls, w nowej grupie będzie pracowała wspólnie ze swoim trenerem i szkoleniowcem kadry Andrzejem Piątkiem oraz z tymi samymi mechanikami, lekarzami i masażystami.
REKLAMY GOOGLE
* badania profilaktyczne
tanio i bez kolejek-ankomed tel.91 4347474,0 601 831083
www.ankomed.eu
* Portal golfowy
Aktualizowany codziennie. News 24h Sprzęt, porady, podróże, eksperci.
www.GolfPL.com
* Rowery MTB Rowery Górskie
Sklep i serwis rowerowy od 1990r Duży wybór, Raty, Dostawa GRATIS
www.t-bike.pl
- Długo było cicho na temat mojej przyszłości odkąd wygasła moja umowa z Halls. Prowadziłam wiele rozmów. Liczyłam się z wyjazdem zagranicę, ale to nie byłoby dobre rozwiązanie. Nie mogłabym skupić się na przygotowaniach do igrzysk w tym zespole, który sprawdził się przed Pekinem. Tu w Polsce miałam świetnie zorganizowany sztab i on przy mnie zostaje. Kilka lat temu jeździłam w CCC, nadal mieszkam na Dolnym Śląsku i gdzieś w mojej głowie świtało, że może spróbować porozmawiać z panem Miłkiem. No i jak widać z tych rozmów coś wyszło - opowiada Maja Włoszczowska.
- Jest kryzys i naprawdę ciężko było znaleźć sponsora w Polsce. W końcu po wielu miesiącach niepewności udało się - mówił z wyraźną ulgą Andrzej Piątek.
Idealnie jednak nie jest. Grupa Halls w której jeździła również Anna Szafraniec, Aleksandra Dawidowicz i Magda Sadłecka rozpadła się w proch i pył. Niektóre z tych zawodniczek nadal szukają pracy. Tylko Włoszczowska, dzięki srebnemu medalowi w Pekinie nie martwiła się o pracodawcę. Były oferty z zagranicy. Od początku mówiła jednak, że chciała zostać w Polsce.
Firma CCC nie jest sponsorem znalezionych dzięki wydeptywaniu ścieżek w korytarzach setek firm przez Piątka czy Polski Związek Kolarski. Właściciel tej firmy Dariusz Miłek to były kolarz, od lat sponsorujący zawodową grupę, która przed laty ścigała się nawet w Giro d'Italia, a dziś w kolarskiej III lidze. Utrzymuje wraz z gminą Polkowice zespół koszykarek. Sport to jego pasja.
- Mamy grupę kolarską, ludzie kojarzą mnie z tą dyscypliną, dlatego tu jestem - mówi "Gazecie" Dariusz Miłek, ale nie ukrywa też, że chce wykorzystać popularność Mai Włoszczowskiej. - Myślę, że Maja jest dziś jedną z najbardziej znanych polskich sportsmenek. Może zająć wkrótce miejsce Otylii Jędrzejczak. Ponieważ jednak kilka tygodni temu się dogadaliśmy nie zdążyliśmy jeszcze wymyślić kampanii wizerunkowej z jej udziałem, może jesienią? Ale prawda jest też taka, że dla moich klientów liczy się bardziej Małgorzata Kożuchowska albo Kasia Cichopek nie Maja, czy kolarze szosowi. Może to się wkrótce zmieni - dodaje Miłek.
Priorytetem dla Włoszczowskiej i CCC jest sukces sportowy. W tym roku ma to być medal na mistrzostwach świata w Canberrze i wywalczenie jak największej ilości punktów w klasyfikacji Pucharu Świata, który jest jednocześnie kwalifikacją olimpijską. - Może uda się też wystartować w szosowych mistrzostwach świata, bo trasa jest górzysta i trudna, w sam raz dla kolarzy górskich, ale to zależy czy się zakwalifikuję i czy trener pozwoli - powiedziała kolarka. - Czekają na 24 weekendy startów w MTB znaleźć czas na szosę będzie bardzo trudno - stwierdził Andrzej Piątek.
gazeta.pl
Dziewczyny jeśli chcecie,
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
- ginda
- Senior
- Posty: 3192
- Rejestracja: 30 kwietnia 2005, 14:05
- Lokalizacja: 51°30' N 16°04' E
- Kontaktowanie:
WYWIAD Z BOGDANEM WENTĄ
W ubiegły weekend w polkowickim Aqua Hotelu gościł zespół ekstraklasy szczypiornistów Vive Kielce z trenerem Bogdanem Wentą na czele. W sobotę sztab szkoleniowy kieleckiej drużyny uczestniczył w meczu swoich ligowych rywali- Chrobrego Głogów z OKPR Olsztyn, a w niedzielę zespół z Kielc zmierzył się z Miedzią Legnica. Pobyt ekipy Bogdana Wenty idealnie zbiegł się z finałem plebiscytu na najpopularniejszego sportowca i trenera roku 2008. Korzystając z okazji zadaliśmy trenerowi kilka pytań...
Na początek chciałbym zapytać Panu trochę nietypowe pytanie. Czy był Pan do końca szczęśliwy zdobywając ten brązowy medal? Przyznam szczerze, że oglądając relację widać było, że chłopaki się cieszyli, a Pan siedział z boku z głową schowaną między rękoma, jakby całe ciśnienie dopiero schodziło.
- Myślę, że każdy trener ma swoją formę pokazywania radości. Z drugiej strony trzeba zachować trochę dystansu. Chwile szczęścia, gdy zdobywa się medale, gdy się dobrze gra, bardzo cieszą, ale też nie wolno zapominać, że są także chwile słabości, albo przeciwnik okazuje się lepszy. Sport jest dość brutalną dziedziną życia, gdzie dzieli Cię, tak jak w naszym meczu z Norwegią, kilka sekund od tego, żeby być na dnie lub w raju. To są momenty, kiedy my pokazujemy, że radość jest fajna, a sport jest niesamowitą dziedziną życia. Jest jednak druga strona medalu, ten cień i porażka. O tym nie wolno zapominać.
Piłka ręczna jest tą dyscypliną, gdzie różnice w czołówce są bardzo niewielkie i chyba w żadnej innej grze zespołowej nie decydują w głównej mierze niuanse psychiczne?
- Zgadza się. Duży wpływ na to ma praca z grupą. Ja mam szczęście pracować z bardzo fajną grupą zawodników. Niestety są też momenty, kiedy trzeba zadecydować i powiedzieć zawodnikowi, że nie jedzie, a jego miejsce zajmie ktoś inny. Nigdy nie mamy gwarancji wyniku, nawet jeżeli każdy zawodnik wniesie swój wkład. Szczęście jest pracować z takimi ludźmi Daniel Waszkiewicz, czy cały sztab medyczny i techniczny. To są bardzo istotni ludzie dla mnie i tworzymy bardzo zgraną paczkę. Dziś (07.02- przyp. red.) będąc na meczu ligowym Głogów - Olsztyn i patrząc na naszą ligę, można się zastanawiać, dlaczego mamy trzecie miejsce na świecie. To są kolosalne różnice i paradoksy życia codziennego w naszym kraju. Nie musimy się niczego wstydzić, ale czasami wznosimy się ponad te możliwości, które mamy. Sport jest dziś ogromnym biznesem, na którym ktoś zarabia, a świat nas codziennie wyprzedza.
Myśli Pan, że jest szansa na to, że ten wasz ogromny sukces spożytkować i przenieść na całą infrastrukturę w polskim sporcie?
- Pan zadaje pytanie w nieodpowiednim kierunku. To nie jest mój problem, tylko działaczy. Jesteśmy właśnie w fajnym hotelu, w małej miejscowości. Proszę się nie obrażać, ale 20 tysięcy to jest mała miejscowość, a mimo wszystko jest plebiscyt i wiele grup sportowych. Można też mówić, że jest tutaj przemysł, miedź, kombinat, ale widać też stadion, zadbane miasto, więc władze miejskie dążą w prawidłowym kierunku. Sport, ten przez duże S, potrzebuje dużych pieniędzy. Dla mnie zaskoczeniem było, że tacy młodzi ludzie stają na podium plebiscytu. To są prawdziwe chwile radości. Oprócz tego słyszałem tutaj ciekawych sponsorów. To są właśnie przykłady, że w Polsce też istnieje prowincja, która prężnie pracuje. Niestety na ogół patrzymy na wszystko przez pryzmat dużej kamery, „centrali”, Mistrzostw Świata, Mistrzostw Europy, czy wielkich skoków Adama Małysza i z tym się identyfikujemy. To nam pomaga być dumnym i być Polakiem. To pytanie powinno być zadane w kierunku działaczy całego polskiego sportu, działaczy, poczynając od ministrów, przez Komitetu Olimpijskiego i rząd. Tutaj, w tak małej miejscowości, ludzie mają szczęście, że tak dużo tu się dzieje, że są takie obiekty jak ta pływalnia itd. To są ewenementy w kraju.
Czy nie jest Pan już znudzony całym tym szumem, jaki wokół Pana się dzieje?
- Jest to trochę męczące, ale człowiek jest osobą publiczną. Z drugiej strony to bardzo cieszy. Wszyscy tego chcieliśmy, a medalistów tym bardziej zmusza to do jeszcze lepszego wyniku, mimo że przeciwnik stawia coraz większe wymagania. Wszystkich jednak najbardziej satysfakcjonuje kontakt z młodymi ludźmi, z młodzieżą, dziećmi, tak jak zaznaczył to burmistrz. Jeżeli w domu młody chłopak, czy dziewczyna powie, że na meczu, czy na treningu jest fajnie, to zmusza rodziców przychodzenia pomagania i kibicowania.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Konrad Kaptur.
www.polkowice.com.pl
WYWIAD Z MAJĄ WŁOSZCZOWSKĄ
Jak będzie wyglądała nowa grupa Mai Włoszczowskiej? Jakie mają plany startowe i główne cele? Jakie inne plany chce zrealizować w kolejnych latach? O to i wiele innych rzeczy zapytaliśmy Maję tuż po konferencji prasowej w Warszawie.
bikeWorld.pl: Twoje pierwsze wrażenia po konferencji?
Maja Włoszczowska: Wszystko poszło po naszej myśli…Przyszło sporo dziennikarzy, co mnie trochę zaskoczyło, in plus oczywiście. Po konferencji wchodząc do kawiarni słyszałam swoje wypowiedzi w radiu, więc myślę, że sprawa mojej nowej drużyny była dość dobrze nagłośniona. To oczywiście cieszy, w szczególności biorąc pod uwagę nowego sponsora - firmę CCC.
bikeWorld.pl: Znalezienie sponsora w dobie kryzysu nie było łatwe. Czy macie już ustalone wszystkie warunki współpracy z nowym sponsorem?
Maja Włoszczowska: Na razie kontrakt podpisałam tylko ja, wciąż trwają rozmowy odnośnie sponsorowania całej grupy. Z Andrzejem Piątkiem chcielibyśmy stworzyć kilkuosobowy zespół, ale do tego trzeba więcej pieniędzy. Idealnym rozwiązaniem byłoby znalezienie drugiego dużego sponsora, co znacznie ułatwiłoby funkcjonowanie zespołu. Tak jak powiedziałam, na razie kontrakt mam tylko ja, oficjalnie nie ma osobnej grupy kolarskiej, jednak jest szansa, na co wszyscy liczymy, że taka powstanie.
bikeWorld.pl: Oznacza to, że aktualnie jesteś zawodniczką ekipy CCC Polkowice?
Maja Włoszczowska: Teoretycznie tak, jednak jest, czy raczej na razie będzie, to osobny twór, zawierający się w ekipie CCC Polkowice. Nie będę uzależniona od chłopaków startujących na szosie, będę miała pełną swobodę.
bikeWorld.pl: Jak dobrze rozumiem funkcjonowanie grupy, jej obsługa i zaplecze będzie jak za czasów Hallsa?
Maja Włoszczowska: Tak będzie to podobnie wyglądało choć nie do końca… Halls był prowadzony i zarządzany przez Andrzeja Piątka, teraz będziemy się zawierać w CCC Polkowice. Cały czas moim trenerem będzie Andrzej, a obsługa grupy (mechanicy, sztab medyczny) pozostanie taki sam. Tak naprawdę potrzeba trochę czasu, żeby wszystko dograć i dopasować pod względem organizacyjnym. Musimy przeprowadzić rozmowy z PZKolem, ze sponsorami, no i zawodnikami, którzy mieliby podpisać kontrakt.
bikeWorld.pl: No właśnie, jak wygląda sprawa Twoich koleżanek i kolegów z Halls?
Maja Włoszczowska: Ania Szafraniec podpisała kontrakt z JBG2, podobnie zresztą jak Kornel Osicki. Darek Batek z kolei będzie jeździł w MTB Silesia. Z nimi automatycznie się rozstaliśmy. Ze składu Halls’ów pozostają Ola Dawidowicz, Magda Sadłecka i Marcin Karczyński i to w ich sprawie będziemy prowadzić rozmowy ze sponsorami, choć nie ukrywam że będzie to raczej grupa kobieca. Perspektywicznie w kręgu zainteresowań trenera Piątka jest także młoda Paulina Gorycka, obiecująca zawodniczka. Wszystko jest uzależnione oczywiście od sponsora i finansów.
bikeWorld.pl: Jak jesteśmy przy temacie finansów i sponsorów, to oprócz firmy CCC jakie inne korporacje zdecydowały się z Wami współpracować?
Maja Włoszczowska: Dalej jeździć będziemy na rowerach marki Scott. Współpracować będziemy również z firmą Shimano. Stroje kolarskie to dalej Quest oczywiście…
bikeWorld.pl: Quest? Dziwne…
Maja Włoszczowska: Różnie mogło byćCały czas możemy również liczyć na wsparcie firmy Halls, oczywiście w mniejszym stopniu niż wcześniej. Dodatkowo o czym mówię Tobie jako pierwszemu, moim indywidualnym sponsorem będzie moje rodzinne miasto, Jelenia Góra. Co prawda na strojach nie ma jeszcze logo Jeleniej Góry, ale wynika to tylko z tego, że dopiero wczoraj otrzymałam od nich umowę. Chcemy wypromować miasto, jako przyjazne kolarstwu. Powiem więcej… to właśnie tam, 9 maja będę organizowała wyścig.
bikeWorld.pl: Wyścig? Możesz powiedzieć nam coś więcej na ten temat?
Maja Włoszczowska: Wyścig jest już wpisany do kalendarza UCI. Docelowo chcemy zorganizować Puchar Świata, jednak do tego jeszcze długa droga. Z początku będzie to wyścig drugiej kategorii. Chcieliśmy, by była to 1. kat, jednak w pierwszym roku organizacji imprezy przepisy na to nie pozwalają - dlatego zaczynamy z niższego pułapu. Sądzę jednak i mocno w to wierzę, że w 2011 roku możemy zorganizować zawody Pucharu Świata. Do tego będziemy dążyć.
bikeWorld.pl: A zatem w kalendarzu pojawił się nowy wyścig - Maja Cup?
Maja Włoszczowska: Nie do końcaWyścig będzie się nazywał Jelenia Góra Trophy Maja Włoszczowska MTB Race. Jest to trochę przydługa nazwa, ale jest to podyktowane faktem iż jest to moje i Jeleniej Góry wspólne przedsięwzięcie. W dalekiej przyszłości chciałabym zorganizować cały cykl imprez – stąd też dwuczłonowa nazwa. Wracają do Jeleniej Góry to miasto ma bardzo ambitne plany, jeśli chodzi o kolarstwo, chciałaby zostać stolicą polskiego MTB.
bikeWorld.pl: Wróćmy Maju do ścigania i nowej ekipy. Jakie są Twoje plany na najbliższy okres? Obozy treningowe, wyjazdy?
Maja Włoszczowska: W najbliższym czasie planujemy zgrupowania kadrowe. Do tej pory miałyśmy zgrupowanie w Wiśle. Byłyśmy tam tylko we trzy, gdyż reszta dziewczyn z kadry nie mogła przyjechać. Od poniedziałku mamy w planach zgrupowanie w Szklarskiej Porębie. Nie ukrywam, że bardzo mi to pasuje. To blisko mojego domu, więc będę mogła częściej odwiedzać dom rodzinny. Pierwszy zagraniczny wyjazd jaki planujemy to zgrupowanie w RPA zakończone startem w pierwszej edycji Pucharu Świata.
bikeWorld.pl: Jakie są główne cele Twoje i Twojej drużyny na nadchodzący sezon?
Maja Włoszczowska: Najprawdopodobniej wystartuję we wszystkich zawodach Pucharu Świata, jednak nie będzie on moim głównym celem. Ostatnio trochę chorowałam, nie zdążyłam jeszcze dojść do pełni sił po poprzednim sezonie. Cztery lata przygotowań do Igrzysk były bardzo ciężkie. Dodatkowo stres związany z szukaniem sponsora oraz szum medialny zrobiły swoje. W każdym razie początek sezonu potraktuję trochę ulgowo, żeby móc się wprowadzić na pełne obroty. Szczyt formy chciałabym osiągnąć na Mistrzostwa Świata i tam powalczyć o czołowe lokaty.
bikeWorld.pl: A co ze startami w Polsce? Planujesz udział w zawodach na lokalnym podwórku? Może jakieś maratony?
Maja Włoszczowska: Na lokalnym podwórku mówisz… Przede wszystkim wystartuję 9 maja w Jeleniej GórzeNa ten moment to dla mnie najważniejsza impreza. Oprócz tego wystartuje oczywiście w Bank PBH Grand Prix u Czesława Langa, a także w kilku maratonach, bardziej w ramach treningu – takie starty nie są brane pod uwagę przy ustalaniu kalendarza i często decyzje o startach w nich są „spontaniczne”. Nie zabraknie mnie także na Mistrzostwach Polski w Kielcach.
bikeWorld.pl: Swego czasu w mediach pojawiły się informacje o tym, że poważnie rozważasz propozycje zagranicznych ekip. To prawda?
Maja Włoszczowska: Jeśli w kraju nie udałoby się nic zorganizować, to pewnie bym wyjechała. Jednak nie ukrywam, że najbardziej chciałam zostać tutaj, w Polsce. Cieszę się więc, że Dariusz Miłek i CCC zgodzili się na współpracę. Tak naprawdę to ja zgłosiłam się do pana Miłka z pytaniem o współpracę. Pewnie mogłabym liczyć na jakieś wsparcie z Ministerstwa Sportu, tak więc nie zostałabym bez pomocy. Gdyby jednak nie znalazł się sponsor, a ja miałabym korzystną ofertę z zagranicy, pewnie bym się zgodziła. Teraz moja sytuacja jest naprawdę komfortowa, bo nie muszę wyjeżdżać, a warunki finansowej mam dobre. Co więcej, a dla mnie było to bardzo ważne, nadal będę mogła współpracować z tymi samymi ludźmi i sama układać kalendarz startowy. W zagranicznej ekipie na taką elastyczność dot. startów nie mogłabym liczyć. Ze sportowego punktu widzenia decyzja o zostaniu w Polsce jest dużo lepsza!
bikeWorld.pl: Jeżeli mogę podpytać. Z jakimi zagranicznymi grupami rozmawiałaś.
Maja Włoszczowska: Rozmawiałam z różnymi grupami kolarskimi czy firmami. Poważne rozmowy prowadziłam z firmą Specialized, Orbeą, amerykańską Luną czy teamem Bulls.
bikeWorld.pl: Jak sądzisz, co jest przyczyną tego, że po tak dobrym sezonie i takim sukcesie, jakim z pewnością był srebrny medal IO, razem z Andrzejem Piątkiem mieliście problem ze znalezieniem sponsora dla drużyny?
Maja Włoszczowska: Pierwsze co się nasuwa na myśl, to kryzys gospodarczy. Trener Piątek prowadził bardzo zaawansowane rozmowy z kilkoma dużymi firmami, jednak wszystkie w ostatniej chwili się wycofały, właśnie ze względu na kryzys. Wszyscy teraz zaciskają pasa. Jest jeszcze druga istotna kwestia - problem sponsoringu w polskim sporcie, który, nie okłamujmy się, wciąż kuleje. Firmy nie są świadome jakie korzyści przynosi sponsoring zawodników. Media też nie robią wiele, żeby poprawić tą sytuację. Sport pokazywany jest w kanałach jak TVP Sport, N-sport czy Polsat Sport, te mają zdecydowanie mniejszą oglądalność niż główne stacje telewizyjne TVP1, TVP2, TVN czy Polsat. Sponsorzy zdają sobie sprawę z niskiej oglądalności takich dyscyplin jak kolarstwo i nie chcą dawać na nie pieniędzy. Powstaje błędne koło…
bikeWorld.pl: Miejmy nadzieję że ta sytuacja się odmieni w niedalekiej przyszłości. Pozostaje mi życzyć Tobie oraz trenerowi Piątkowi powodzenia w dalszych negocjacjach ze sponsorami oraz Tobie kolejnych sukcesów sportowych.
Rozmawiał: Maciej Łuczycki
Foto: Krzysztof Jakubowski
Dziewczyny jeśli chcecie,
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
- ginda
- Senior
- Posty: 3192
- Rejestracja: 30 kwietnia 2005, 14:05
- Lokalizacja: 51°30' N 16°04' E
- Kontaktowanie:
Orzeł Polkowice nagrodzony dodano: 2009-03-04
Na zamku Książ odbyła się doroczna Gala Dolnośląskiego Sportu Młodzieżowego. Wśród wyróżnionych klubów znalazł się MKS Orzeł Polkowice, który okazał się najlepszy na Dolnym Śląsku w koszykówce kobiet.
Gala miała miejsce 23 lutego. Podczas jej trwania nagrodzono kluby, które w 2008 roku osiągnęły największe sukcesy. Gala była podsumowaniem wyników osiągniętych przez kluby naszego województwa we współzawodnictwie sportowym dzieci i młodzieży, organizowanego w ramach „Systemu Sportu Młodzieżowego" przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. W ogólnej klasyfikacji biorącej pod uwagę wszystkie kluby sportowe w Polsce Orzeł zajął 355. miejsce na 3009 klubów.
Nagrodą za wyniki osiągnięte przez nasz klub był czek na kwotę 5 tysięcy złotych.
- Zawsze powtarzałem, że szkolenie młodzieży ma w naszym klubie znaczenie fundamentalne. Nagroda, którą otrzymaliśmy potwierdza, że nasze wysiłki przynoszą efekty. Tylko angażując się bez reszty w pracę z młodzieżą można myśleć o sukcesach w przyszłości, a my o takich myślimy – mówi Krzysztof Korsak, prezes Orła.
Konrad Kaptur www.polkowice.pl
Gratulacje za nagrodę.
Tylko szkoda, że z "fundamentów" nie ma "domu" tzn chociaż jednej wyszkolonej zawodniczki od okresu 1999 do 2008, która już by grała w pierwszym zespole.
Dziewczyny jeśli chcecie,
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
Eee.. Ginda, z 20 tyś miejscowości jest Jeziorna. A patrząc teraz na nazwiska młodych, typu: Paulina Podgajna, Monika Jasnowska (od piątej klasy podstawówki w Orle), Karolina Puss, można być spokojniejszym, bo efekty przyjdą. Naprawdę trudno jest utrzymać dziewczyny w wieku dojrzewania przy koszykówce (w sensie wszystkie dziewczyny), a bez zespołu żaden brylancik się prawidłowo nie oszlifuje...
Sytuacja inaczej ma się w wielkich miastach: tam np. miesięczne treningi od drugiej klasy podstawówki kosztują (ok. 50 zł/miesiąc), dziewczyny więc są często zmuszane przez rodziców do trenowania, by kasa się zwróciła. Ale to i tak jeden z wielu przykładów różnic...
U nas dopiero od zespołu Zdzicha Waneckiego (II w kadetkach w Polsce dwa lata temu) wprowadzono systemy stypendialne dla dziewczyn, i to pozwala w końcu dociągnąć zespół do rozgrywek juniorskich (choć i tak już bez Ulatowskiej, Drozd i Andzi). Dlatego wszystko zmierza w dobrym kierunku i prezesowi trudno coś w tym zdaniu zarzucić...
PS: Ale będzie burza po tym tekście, coś czuje...
Tym bardziej serdecznie pozdrawiam!
Sytuacja inaczej ma się w wielkich miastach: tam np. miesięczne treningi od drugiej klasy podstawówki kosztują (ok. 50 zł/miesiąc), dziewczyny więc są często zmuszane przez rodziców do trenowania, by kasa się zwróciła. Ale to i tak jeden z wielu przykładów różnic...
U nas dopiero od zespołu Zdzicha Waneckiego (II w kadetkach w Polsce dwa lata temu) wprowadzono systemy stypendialne dla dziewczyn, i to pozwala w końcu dociągnąć zespół do rozgrywek juniorskich (choć i tak już bez Ulatowskiej, Drozd i Andzi). Dlatego wszystko zmierza w dobrym kierunku i prezesowi trudno coś w tym zdaniu zarzucić...
PS: Ale będzie burza po tym tekście, coś czuje...
Tym bardziej serdecznie pozdrawiam!
PLKK: Where amazing happens... With beauty!!!
- ginda
- Senior
- Posty: 3192
- Rejestracja: 30 kwietnia 2005, 14:05
- Lokalizacja: 51°30' N 16°04' E
- Kontaktowanie:
Wiadomo, że Polkowice są małym miastem i trudno znaleźć tu koszykarkę e-klasowego formatu, jednak moim zdaniem przez 10 lat ze dwa rodzynki powinny się trafić.
Ja się ciesze, że jest szkolenie, że jest gdzie trenować tylko na razie nie mamy się kim/czym pochwalić, a się chwalimy .
Chyba, że patrzymy na to od strony "dzięki gminie Polkowice i CCC polkowicka żeńska młodzież ma gdzie wykorzystywać swój wolny czas" pzdr
Dziewczyny jeśli chcecie,
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
Rodzynki były, i to trzy!! Karolina Majewska, Ewelina Zając i Ania Ulatowska (Ania Fijałkowska
)... Problem w tym, że dziewczyny albo nie wytrzymały uprawiania basketu fizycznie (kontuzje) lub psychicznie (rezygnacja). A wszystkie trzy były lekko e-klasowe, ba: ta w środku to miała dryg do basketu na wyższym poziomie nawet. Ale cóż... Zrezygnowały dlatego, że nie miały zespołu. Będzie naprawdę lepiej - zgłoszone juniorki do rozgrywek złożone z rodowitych polkowiczanek to dobry znak na przyszłość. Pozdrawiam!
PLKK: Where amazing happens... With beauty!!!
-
Gość
plk_ONeal pisze:Mam propozycję dla kibiców:
Na następny i kolejny i kolejny mecz kupić bilety i... nic nie robić, tylko oglądać. Niech na sali będzie totalna cisza. Niech dziewczyny grają jak na sparingach...
Prezes się będzie musiał ugiąć...
I jeszcze jedno: jeśli klub nie rozwiąże umowy z Impel Security Polska sp. z o. o. WSZYSCY którzy chociaż poczuli gaz niech złożą pozew do sądu przeciwko Impelowi na mocy Dz.U. z 2001 r. Nr 41, poz. 465.
Gaz jest zabroniony! Ten, kto go miał, grozi mu 5-8 lat pozbawienia wolności... W przypadku potrzeby konsultacji prawnej pytajcie Kuby, ja mu wszystko przekaże...
o tutaj cie znalazłem, świetny pomysł "filozofa", ale coś bez podlizywania do prezesa i jaka znajomośc paragrafów, chyba niedłuo się przyda
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości

