Co słychać w Wiśle?

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

paulo2907
Senior
Posty: 4127
Rejestracja: 12 maja 2008, 16:33
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: paulo2907 » 12 czerwca 2009, 17:13

garnett pisze:1.Beard jeszcze nie przedłużyła umowy z Gdynią.
2.W S5 Czeszek na ME zamiast Zohnovej gra Bednarova i delikatnie rzecz ujmując - jej gra nie powala na kolana, a wystepuje na parkiecie ponad 3 razy dłuzej od KZ.
Zawodniczkom/obecnym lub byłym/ Brna i Pragi zawsze bliżej do S5 kadry Czech nie od dzisiaj. :wink:
3.Nie wiem skąd Twoja pewność, że w Wiśle bedzie 5 koszykarek zagranicznych... :roll: brak Gburczyk czy Kotnis w 12 meczowej chyba Cię nie zmartwi ??? :wink:

No cóż, rzekomy układ gdyńsko-polkowicki rządzący w naszej reprezentacji to chyba nic w stosunku do tego panującego w Czechach. :lol:
Nie miałbym nic przeciwko, gdyby było sześć zagranicznych, a jedna z Polek musiała powędrować na trybuny. Chociaż nie wiem czy byłaby to Gburczyk - przy Zapolskim byłoby to wręcz niemozliwe, a Hernandez będzie bardziej niezależny, więc mógłby tak postąpić. Kotnis raczej to nie grozi, bo powinien utrzymać się przepis o dwóch "młodych" w meczowej dwunastce, a kluby chcą przedstawić PLKK pomysł: jedna Polka plus jedna młoda w drugiej, ewentualnie też w trzeciej kwarcie (czyli tak jak będzie w lidze męskiej).
Kilka słów o wyniku męskiej kadry na Eurobaskecie:
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: ann » 12 czerwca 2009, 17:59

friel pisze:Chodziło m o kontrakt indywidualny
Bo najpierw AZS wyciągnął ją z Czech (za grosiki na pewno nie przyszła ) później oferowali jej podwyżkę nie chciała więc Wisła na pewno dała dużo dużo więcej :)
Do Kibiców Wisły pytanko skąd wiadomo że Wisła zagra w Eurolidze ?(jakiś art. prasowy albo coś)


i na Tym polega walka o zawodniczki, zazwyczaj aby je skusić daje się im więcej pieniędzy, to chyba nic dziwnego?
czasem też decydują inne czynniki, jak np. osoba trenera itp.
o Eurolidze wiadomo będzie pod koniec miesiaca.

Chyba lepiej Katka niż Pani kapitan Wisły?

Pani kapitan, jak Pani kapitan, ale zdecydowanie lepiej Katka niż inna zawodniczka Gorzowa zwana Bananą :lol:

generalnie transfer oceniam dość pozytywnie. Zohnova w lidze pogra, w Euro może być wartościową zmienniczką, jest młoda i jeszcze dużo przy Hernandezie nauczyć się może.
czekamy teraz na ostatni(?) element układanki pt. Wisła 2009/2010, jeśli będzie to któraś z wymienionych tutaj wcześniej zawodniczek, ze wskazaniem na faworytę Bartolino, to będę bardzo zadowolona :)
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Greebo » 12 czerwca 2009, 18:04

ann pisze:
friel pisze:Chodziło m o kontrakt indywidualny
Bo najpierw AZS wyciągnął ją z Czech (za grosiki na pewno nie przyszła ) później oferowali jej podwyżkę nie chciała więc Wisła na pewno dała dużo dużo więcej :)
Do Kibiców Wisły pytanko skąd wiadomo że Wisła zagra w Eurolidze ?(jakiś art. prasowy albo coś)


i na Tym polega walka o zawodniczki, zazwyczaj aby je skusić daje się im więcej pieniędzy, to chyba nic dziwnego?
czasem też decydują inne czynniki, jak np. osoba trenera itp.



Lub tez ryby :wink:

A wracjac do Katki to po zastanowieniu dochodzę do wniosku ze racje maja te osoby które piszą ze nie ona jest problemem (o ile oczywiscie jest przewidziana jako zmienniczka), a Gburczyk blokująca miejsce w 12 :evil:

Na 6 zagraniczna bym sie nie nastawiał, a jeśli tak to próba "strzału" w europejke.. może sie uda Skere druga wyciągnąć.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: ann » 12 czerwca 2009, 18:07

Polkami można rotować w meczowej 12.
raz dać odpocząć Wielebnowskiej, innym razem Doris, jeszcze innym Magdzie Skorek. bo Aneta z Agą raczej będą musiały być, dzięki pewnemu cudownemu przepisowi;)
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Greebo » 12 czerwca 2009, 18:09

ann pisze:Polkami można rotować w meczowej 12.
raz dać odpocząć Wielebnowskiej, innym razem Doris, jeszcze innym Magdzie Skorek. bo Aneta z Agą raczej będą musiały być, dzięki pewnemu cudownemu przepisowi;)


W PLKK tak. Ale juz europy zwiedzać Kotnis nie musi :)
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

BARTOLINO
Administrator
Posty: 6663
Rejestracja: 10 stycznia 2005, 19:32
Lokalizacja: Gród Kraka

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: BARTOLINO » 12 czerwca 2009, 18:14

ann pisze:Polkami można rotować w meczowej 12.
raz dać odpocząć Wielebnowskiej, innym razem Doris, jeszcze innym Magdzie Skorek. bo Aneta z Agą raczej będą musiały być, dzięki pewnemu cudownemu przepisowi;)


Ja jestem za tym, żeby nie rotować tylko niech Doris będzie tą trzynastą w kadrze i wskakuje do składu tylko w przypadku jakichś kontuzji (muszę wypluć to słowo - tfu tfu) :wink:
"Jeśli człowiek nie odkrył czegoś, za co gotów jest umrzeć, nie jest godzien, by żyć."

https://bartolino78.wordpress.com

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: ann » 12 czerwca 2009, 18:39

BARTOLINO pisze:
ann pisze:Polkami można rotować w meczowej 12.
raz dać odpocząć Wielebnowskiej, innym razem Doris, jeszcze innym Magdzie Skorek. bo Aneta z Agą raczej będą musiały być, dzięki pewnemu cudownemu przepisowi;)


Ja jestem za tym, żeby nie rotować tylko niech Doris będzie tą trzynastą w kadrze i wskakuje do składu tylko w przypadku jakichś kontuzji (muszę wypluć to słowo - tfu tfu) :wink:

tak byłoby najlepiej, ale ja od jakiegoś już czasu w cuda nie wierze;)
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: ann » 13 czerwca 2009, 09:35

Tarnowianka zagra w Wiśle Kraków

Agnieszka Kułaga - wychowanka MKS Pałac Młodzieży Tarnów w przyszłym sezonie będzie koszykarką Wisły Can-Pack Kraków.
Kontrakt na występy w trzecim zespole tegorocznego sezonu podpisała w miniony piątek.
- Skorzystałam z oferty krakowskiego klubu. Zawsze chciałam wrócić do Europy, najlepiej do Polski. Zakończyłam czteroletnią, nie tylko sportową przygodę w Stanach Zjednoczonych. Doszłam do wniosku, że oferta Wisły jest pod każdym względem dla mnie korzystna - powiedziała Agnieszka.
Dodała też, że ogromny wpływ na jej decyzję miał fakt, że drużynę poprowadzi hiszpański trener, od którego ma zamiar wiele się jeszcze nauczyć. W Wiśle ma być drugą - obok koszykarki z Izraela Liron Cohen zawodniczką grającą na pozycji rozgrywającej.
Mająca 23 lata koszykarka zakończyła także podyplomowe studia - kierunek międzynarodowy biznes. Studiując, występowała też z powodzeniem w rozgrywkach NCAA w zespole Valparaiso. W ostatnim sezonie, mimo przerwy z powodu kontuzji była podstawową zawodniczką.
- Treningi z nowymi koleżankami rozpocznę w sierpniu. Wcześniej chcę trochę odpocząć. Być może wezmę udział w amerykańskim obozie w Łochowie pod Warszawą. Aktualnie poszukuję też mieszkania w Krakowie - dodała Agnieszka.
Agnieszka Kułaga ma też ambitne plany zawodowe.
- Oprócz występów na boisku zamierzam, zgodnie z kierunkiem moich studiów założyć prywatną firmę. Będzie miała ona charakter sportowy. Chciałabym m.in. organizować sportowe obozy, koszykarskie campy. Nadal bowiem mam dobre kontakty z amerykańskimi trenerami - twierdzi tarnowianka.

Roman Kieroński - POLSKA Gazeta Krakowska



Szkoła życia i spełnienie marzeń

W zeszłym tygodniu władze koszykarskiej Wisły poinformowały o podpisaniu kontraktu z nową polską rozgrywającą. Agnieszka Kułaga pochodzi z Tarnowa i jest wychowanką tamtejszego MKS Pałac Młodzieży, gdzie jej trenerem był Mariusz Siedlik.

Pod koniec przygody z tarnowskim klubem notowała w drugiej lidze średnio 31 punktów. W 2005 roku pojawiła się oferta z walczącej o mistrzowskie trofea Wisły Can-Pack, jednak mierząca 168 cm koszykarka zdecydowała się na wyjazd do Stanów Zjednoczonych, by w tamtejszym Uniwersytecie Valparaiso doskonalić swe koszykarskie umiejętności.

Pierwszy rok w USA nie należał do łatwych. Agnieszka trenowała ciężko, ale grała mało, co dla zawodniczki, która rok wcześniej potrafiła zdobyć 45 punktów w jednym meczu ligowym nie było łatwe do zaakceptowania. Ciężka praca przyniosła jednak rezultaty i w kolejnych latach była już czołową koszykarką Valpo. W ostatnim sezonie Agnieszka została drugim strzelcem (11,5 pkt na mecz), drugą asystującą (2,2 asysty), drugą przechwytującą (1,3 przechwytu) i piątą zbierającą (3,2 zbiórki) w swoim zespole. Kto wie, czy nie byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie kontuzja odniesiona na początku rozgrywek.

Agnieszka Kułaga - zawodniczka tygodnia Horizon League (video) >> http://www.youtube.com/watch?v=PhcmlANhJMc

Teraz urodzona 20 lutego 1986 roku zawodniczka postanowiła wrócić do Polski i podpisała kontrakt z Wisłą Can-Pack, w której przyjdzie jej rywalizować o miejsce w pierwszym składzie ze starszą o cztery lata reprezentantką Izraela Liron Cohen.

O szkole życia i spełnianiu marzeń w USA, sukcesach, inspiracjach i trudnych chwilach rozmawiamy z nową zawodniczką Wisły Can-Pack, Agnieszką Kułagą.

Jak to się stało, że trafiłaś do amerykańskiej uczelni? Zaraz po maturze byłaś bliska przejścia do Wisły. Dlaczego wówczas wybrałaś Valparaiso?

Agnieszka Kułaga: - Ostatni rok liceum był chyba najbardziej zwariowanym okresem w moim dotychczasowym życiu. Wiedziałam, że czeka mnie do podjęcia najważniejsza decyzja, a jedyne z czego sobie zdawałam sprawę to fakt, że chcę grać i rozwijać się jako koszykarka. Jeszcze podczas roku szkolnego zdałam amerykańską maturę, ale nie myślałam wtedy jeszcze o graniu w Stanach. Jak się później okazało zdanie SAT było furtką do wylotu prosto na uczelnię z pominięciem Junior College'u. Poznałam wtedy swojego trenera (Keith Freeman - przyp. red.) i zdecydowałam, że Stany dadzą mi najlepszą szansę rozwoju niż pozostanie w Polsce. Fakt, że mogłam iść prosto do ligi NCAA był tutaj decydującym czynnikiem. Dzisiaj z perspektywy czasu, myślę, że był to trafny wybór bo przed wylotem nie byłam wystarczająco dojrzałą zawodniczką żeby grać w tak dobrej drużynie jaką jest Wisła.

Jakie miałaś plany wylatując do USA?

- Najbardziej zależało mi na rozwoju i znalezieniu osób które pokażą mi jak stać się lepszym graczem. Jak się szybko okazało, proces ten nie był tak prosty jak mi się początkowo wydawało. Zamiast grania po 30 minut w meczach, na co liczyłam wyjeżdżając, w pierwszym roku czekały mnie godzinne treningi indywidualne i nauka całkiem nowych dla mnie wtedy systemów gry. Moje priorytety szybko się pozmieniały i zdałam sobie sprawę ile tak naprawdę jeszcze mi brakowało żeby nazwać siebie dobrym graczem. Praca na treningach opłaciła się, bo w ostatnich trzech latach byłam podstawową zawodniczką drużyny.

Co było największym zaskoczeniem, gdy przyjechałaś do Stanów?

- Tak naprawdę wszystko było dla mnie nowe; począwszy od podejścia do treningu, poprzez same obciążenia treningowe aż po organizację całych rozgrywek. Przychodząc z ligi juniorskiej i pierwszej ligi w Polsce brakowało mi pokory i początkowo dyscypliny do treningu. Myślę, że o różnicach w koszykówce amerykańskiej i polskiej można by było napisać książkę, jednak zauważyłam ogromną różnicę w mentalności zawodniczek i presji z każdej strony żeby ciągle pracować nad sobą. Mój trener zawsze nam powtarzał, że jeżeli się nie rozwijamy to tak jakbyśmy stawiały kroki w tył, bo w tym samym czasie znajdzie się zawsze ktoś inny kto trenuje i robi postępy. W NCAA najbardziej zaskoczył mnie pełen profesjonalizm na każdym kroku, niesamowita wiedza trenerów w Stanach i popularność jaką jest darzona koszykówka.

Czy utkwiły Ci w pamięci jakieś sytuacje czy wydarzenia, które szczególnie "sprowadziły na ziemię"? Były momenty zwątpienia, chęć powrotu do kraju?

- Było takich sytuacji wiele podczas mojego pierwszego roku. Trener Freeman od początku wymagał ode mnie maksimum a ja nie byłam przyzwyczajona do dawania wszystkiego z siebie na każdym treningu. I tak gdzieś w listopadzie pierwszego roku wyrzucił mnie z treningu co, z tego co się później dowiedziałam, nigdy podczas jego 20 lat w Valpo się nie zdarzyło! Teraz się z tego razem śmiejemy, ale jak byłam „freshmenką” to do śmiechu mi nie było. Myślę, że nigdy na poważnie nie rozważałam aby się poddać i wrócić do Polski, choć zdarzały się dni, że nie miałam sił ponownie iść na salę.

Czy uważasz, że udało Ci się zrealizować swoje plany w USA, zarówno te związane z koszykówką jak i edukacją?

- Edukację dzięki Bogu zakończyłam. W Valparaiso skończyłam najpierw kierunek International Business a w tym roku udało mi się skończyć podyplomowe studia MBA. Zdecydowanie powrotu do szkoły nie planuje co najmniej przez następne 20 lat. Co do koszykówki, z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że cztery lata spędzone w Valpo były dla mnie szkołą życia, ale zarazem spełniły moje marzenia o graniu w dywizji pierwszej NCAA.

Wisła przedstawia Cię jako „rozgrywającą”, natomiast Twoje statystyki z ostatniego sezonu wskazują, że gracz raczej na pozycji 2 - rzucającego obrońcy. Którą z tych dwóch pozycji preferujesz?

- Z natury jestem „jedynką”, ale na obu pozycjach grałam wymiennie przez większość swojej kariery. Przez ostatnie dwa lata w Stanach potrzebowaliśmy kogoś kto weźmie na siebie ciężar zdobywania większej ilości punktów i moi trenerzy zdecydowali, że się na to nadaję. Zaczęli kłaść ogromny nacisk w mojej grze na poruszanie się bez piłki, czego nie potrafiłam przed przylotem. Dzięki temu potrafię teraz również grać jako „shooting guard”. W dzisiejszej koszykówce wydaje mi się ważną cechą „jedynki” jest umiejętność ściągnięcia na siebie przynajmniej dwóch obrońców, a robi się to właśnie przez zagrożenie rzutem. Sztuką jest teraz podejmowanie dobrych decyzji, które są z największą korzyścią dla drużyny.

Swego czasu Twoimi wzorami były Becky Hammon i Sue Bird. Czy w USA miałaś okazję podejrzeć bardziej znane koleżanki w akcji?

- Przez cztery lata poznałam bardzo duży kawałek amerykańskiej koszykówki. Przed wyjazdem głównie zwracałam uwagę na to jak dziewczyny grają, jak dobrze są wyszkolone. Stąd też jedną z moich ulubionych rozgrywających była Becky Hammon. Teraz jednak bardziej cenię sobie zawodniczki, które z mojej pozycji są dobrymi liderkami drużyny, stanowią przykład i potrafią zarówno kreować dla innych, jak i same kończyć akcje gdy jest taka potrzeba. Taką liderką jest dla mnie na przykład Renee Montgomery, która właśnie w tym roku skończyła UConn.

Podobno po kilku latach spędzonych w USA brakuje Ci czasem polskich słów i szczególnie na parkiecie myślisz "po amerykańsku". W prowadzonej przez zagranicznego szkoleniowca Wiśle to chyba będzie dla Ciebie ułatwieniem?

- Jednym z głównych powodów, dla których wybrałam Kraków jest osoba hiszpańskiego trenera. Będzie to kolejna okazja do poznania nowego systemu i co za tym idzie dalszego rozwoju dla mnie. Jest prawdą, że będąc zagranicą posługiwałam się całkiem innym językiem boiskowym. Myślę, że przede wszystkim nauczyłam się komunikacji na boisku, co wydaje się być kluczem w dzisiejszej koszykówce. Hiszpańskiego jeszcze nie znam, ale najwyższa pora zacząć się go uczyć.

Dlaczego zdecydowałaś się na powrót do kraju? Nie kusiła Cię perspektywa ewentualnej gry w WNBA?

- WNBA to jak na razie jedynie liga letnia więc pozostanie w Stanach nie wchodziło w grę. Moim założeniem, jeszcze przed wyjazdem było, że wrócę i będę grać - czy to w Polsce czy w Europie. Stało się, że wybór padł na Kraków. Na pewno będąc w Stanach przekonałam się, że to nie jest kraj, w którym chcę na stałe zamieszkać i mieć tam kiedyś rodzinę. Amerykański styl życia i kultura są bardzo specyficzne i nie ukrywam, że mi nie odpowiadają. Życie w Ameryce jest bardzo szybkie a zarazem poukładane. Można wpaść w rutynę i tak przeżyć aż do wieku emerytalnego. Wtedy Amerykanie zaczynają podróżować i wydawać odkładane przez lata pieniądze. Poza tym uważam, że system edukacyjny poniżej uniwersytetów nie stoi w Ameryce na wysokim poziomie, a chciałabym, żeby kiedyś moje dzieci miały jak najlepsze warunki do rozwoju.

Czy udało Ci się w USA zawrzeć dobre znajomości, może nawet przyjaźnie, które przetrwają także teraz, gdy wróciłaś do Polski?

- Nie mam co do tego wątpliwości. Jest grupa fanów, którzy są w stałym kontakcie ze mną i obiecałam pisać do nich co miesiąc z wiadomościami co, gdzie i jak robię. Po za tym mam bardzo dobry kontakt z trenerami i dziewczynami z drużyny, i wierzę, że te znajomości przetrwają.

Jak możesz opisać organizację widowiska oraz zachowanie kibiców podczas meczów NCAA?

- Przede wszystkim mecze są świetnie zorganizowanym widowiskiem. W zależności od szkoły i miasta widzowie są w bardzo różnym wieku. W Valpo mieliśmy swoją tzw. sekcję studencką, która charakteryzowała się zorganizowanym dopingiem. Po za tym bardzo dużo ludzi przychodziło z miasta, z grona profesorów i administracji. Rodziny większości zawodniczek podróżowały z nami po całych Stanach, jak i grupa kilkudziesięciu wiernych kibiców.

Miałaś okazję grać w meczach, które w Polsce nazwalibyśmy derbami stanu Indiana - z Purdue i Notre Dame. Czy rzeczywiście były to wyjątkowe konfrontacje, zarówno na parkiecie jak i na trybunach?

- Tak, w tym roku pierwszy raz w historii szkoły pokonałyśmy drużynę z czołówki Stanów, Purdue. Jest to nasz odwieczny rywal z Indiany i w końcu udało się z nimi wygrać. Te mecze są faktycznie bardzo wyjątkowe z pełną salą kibiców i wspaniałym dopingiem. W Stanach również można spotkać zwariowanych kibiców, którzy niesamowicie dopingują swoją drużynę. Na szczęście mecz ten odbywał się u nas, więc doping był zdecydowanie po naszej stronie.

Czy jakoś szczególnie wspominasz któryś z Twoich meczy w USA?

- W moim trzecim roku był taki mecz. Po dogrywce wygrałyśmy 90:88 z Green Bay, drużyną niepokonaną w lidze od 24 spotkań. Był to bardzo wyrównany mecz, w którym doprowadziłam do dogrywki w ostatniej sekundzie po faulu trafiając trzy rzuty wolne. Mecz ten zapamiętam bo miałam wtedy swoje pierwsze triple-double w Stanach (20 pkt, 10 zb., 12 as. - przyp. red.).

Który ze swych indywidualnych sukcesów w Valpo uważasz za najcenniejszy?

- W tym roku na pewno największym indywidualnym sukcesem było MVP turnieju w Colorado, gdzie wygrałyśmy całe zawody a w finale pokonałyśmy jedną z najlepszych drużyn w Stanach - Florida State. Cenię sobie również wybór do najlepszych piątek ligi (All-Horizon League) czy nadaną przez telewizję ESPN Academic All-District V.

Wróćmy do Polski. Jakie masz plany i nadzieje w związku z podpisaniem umowy z Wisłą?

- Nie wybiegam za daleko w przyszłość i próbuje się teraz skupić na nadchodzącym sezonie. Chcę być częścią drużyny, która przywróci Wiśle mistrza i to jest mój główny cel na ten sezon.

Czy przykłady młodych i utalentowanych polskich zawodniczek jak Edyta Czerwonka, Agnieszka Fikiel, Agata Gajda czy Magda Skorek, które w Wiśle nie rozwinęły skrzydeł, nie podziałał na Ciebie odstraszająco?

- Wcześniej wspomniałam, że oceniając z perspektywy czasu, cztery lata temu nie byłam gotowa aby grać tutaj. Myślę, że jest to problem wielu młodych zawodniczek i to nie tylko w Polsce. Teraz jestem dojrzalsza i na pewno bardziej doświadczona - nie zdecydowałabym się na grę w Wiśle jeżeli nie wierzyłabym, że mogę pomóc tej drużynie. Wisła to klub z tradycjami i granie w jej barwach to marzenie niejednej zawodniczki, dlatego strach przed podjęciem tego wyzwania nie wchodził w grę.

Czym dla Ciebie jest Wisła Kraków, jakie masz skojarzenia związane z tym klubem?

- Pierwsze skojarzenie to na pewno smok :) Od najmłodszych lat śledziłam zarówno rozgrywki piłki nożnej jak i koszykówki w Krakowie. Jedno co wiem na pewno to to, że Wisła jest klubem z bogatą historią, który zawsze znajduje się w ligowych czołówkach. Dlatego cieszę się, że mogę być teraz częścią tej organizacji. Na Wiśle zdarzało mi się jedynie grać, nigdy nie byłam na meczu jako kibic. Domyślam się, że atmosfera jest bardzo dobra, bo ciężko jest zdobywać mistrzostwa bez wsparcia kibiców.

Jak zamierzasz spędzić najbliższe tygodnie, przed rozpoczęciem przygotowań do sezonu?

- Niedawno wróciłam ze Stanów i dopiero co podpisałam kontrakt, więc na pewno kilka dni odpocznę. Może jakiś krótki wyjazd nad morze... A poza tym pozostanę w treningu bo z kondycji jest łatwo wypaść a bardzo ciężko ją od nowa budować.


wislakrakow.com
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: ann » 13 czerwca 2009, 11:46

ann pisze:
zorro pisze:PODOBNO WISŁA STARA SIĘPOZYSKAĆ BIBĘ ONA SAMA CZĘSTO BYWA W KRAKOWIE CZY KTOŚ COŚ WIE O TYM????

Biba bywa w Krakowie, bo to piękne miasto 8)
ale ma kontrakt w Jeka niestety :P

wątek przenosze do zbiorczego tematu o Wiśle, bo nie widzę potrzeby osobnego tematu.
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous

koszykarz

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: koszykarz » 13 czerwca 2009, 12:24

ale pomarzyć pewnie zawsze można :)

a patrząc na obecny stan posiadania Wiślaczek - z Bibą to i MP i F4 byłyby na wyciągnięcie ręki . no i nie powiem komu byście zagrali na nosie tym transferem 8) Ale i tak już obecny skład robi wrażenie choć brakuje mi jeszcze z jednej Amerykanki :wink:

paulo2907
Senior
Posty: 4127
Rejestracja: 12 maja 2008, 16:33
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: paulo2907 » 13 czerwca 2009, 14:44

Miss w Wiśle Can-Pack
ak 2009-06-12, ostatnia aktualizacja 2009-06-12 18:08

Katerina Zohnova podpisała kontrakt z Wisłą Can-Pack Kraków. Koszykarka została w ubiegłym roku wybrana miss basketu.

24-letnia Czeszka w poprzednim sezonie występowała w AZS-ie Gorzów, który na podium wyprzedził Wisłę, a przegrał tylko z Lotosem Gdynia. Zohnova to czwarta nowa zawodniczka Wisły Can-Pack. Wcześniej umowy podpisały Liron Cohen, Agnieszka Kułaga i Janell Burse.

Zohnova gra na pozycji skrzydłowej, a w poprzednim sezonie ze średnią 14,2 punktu była trzecia wśród strzelczyń Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Nie miała sobie równych w skuteczności rzutów za trzy punktów. Niemal co druga próba Czeszki była skuteczna (55 celnych na 111 rzutów). Mierząca 179 cm zawodniczka została w ubiegłym roku wybrana miss basketu.

Teraz przebywa na mistrzostwach Europy na Łotwie. Czeszki szczęśliwie wyszły z grupy, a w czwartek w drugiej fazie imprezy przegrały z gospodyniami. Zohnova z meczu na mecz gra jednak coraz mniej. Zaczęła od 12 minut z Hiszpanią (zdobyła trzy punkty), potem było siedem minut ze Słowacją (bez punktu), sześć z Ukrainą (1 punkt) i 120 sekund przeciwko Łotwie. W poniedziałek Czeszki zagrają z Polkami i być może dojdzie do pojedynku Zohnovej z jej nową klubową koleżanką Eweliną Kobryn.


Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

__________

Klemba czyta nasze forum. :shock: Po prostu człowiek renesansu. :lol: Tylko szczególik mu sie pomylił - Katka została miss nie w zeszłym roku, tylko w tym, bo w styczniu przecież. :wink:
Kilka słów o wyniku męskiej kadry na Eurobaskecie:
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0

friel
Kadet
Posty: 1373
Rejestracja: 01 lutego 2008, 19:10
Lokalizacja: Gorzów Wlkp

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: friel » 13 czerwca 2009, 19:29

Na pozycji skrzydłowej ? nie wiem czegoś?
Brąz ///Srebro///Srebro///Złoty-brąz!!!

Awatar użytkownika
bart_81
Senior
Posty: 3091
Rejestracja: 21 grudnia 2008, 20:44
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
Kontaktowanie:

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: bart_81 » 13 czerwca 2009, 19:32

Moze nie skrzydłowej ale na skrzydle to ona gra 8) Podaje się najczesciej pozycje 2/3 przy niej. Inna sprawa ze jest za niska na pozycje nr 3

Liquidor
Młodzik
Posty: 958
Rejestracja: 04 maja 2005, 01:59
Lokalizacja: Wisła Kraków
Kontaktowanie:

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Liquidor » 16 czerwca 2009, 22:21

Podobno Róża Ratajczak odchodzi z Korony, jakieś newsy na ten temat? Wiadomo że pierwsze zespół Wisły złożył jej ofertę, ale ja przynajmniej nie wiem jak sprawa potoczyła się dalej..
TO MY KINOLE PAPIESKIEGO MIASTA

Awatar użytkownika
Ałgaja
Administrator
Posty: 4350
Rejestracja: 17 sierpnia 2006, 09:24
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Ałgaja » 16 czerwca 2009, 22:36

Liquidor pisze:Podobno Róża Ratajczak odchodzi z Korony, jakieś newsy na ten temat? Wiadomo że pierwsze zespół Wisły złożył jej ofertę, ale ja przynajmniej nie wiem jak sprawa potoczyła się dalej..


Biorąc pod uwagę obecny nasz skład, jeśli Róża przyszłaby do Wisły to o 1 miejsce w meczowej 12tce walczyłaby z Kotnis i Gajdosz, więc chyba bez sensu...niestety.
Z tego co wiadomo ofertę złożył jej jeszcze jeden klub z ekstraklasy z charyzmatycznym trenerem :wink: Jeśli Róża zdecyduje się tam grać, to obawiam się, że skończy się na tym co już ktoś kiedyś usłyszał, czyli "jesteś zdolna, ale ja muszę o medal walczyć"
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 120 gości